Zaloguj się
Aktualizacja: 21 marzec 2018
(utw. 21 marzec 2018, 20:24)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
16 V poniedz.
Kochany Leszku,
Dostałem dziś list od Naglerowej (którą piłowałem o „Wiadomości”), że w tych dniach zbierają się literaci i postanawiają pójść do rządu po pieniądze dla pisma. Jednocześnie prosi ona o jakieś zaświadczenie od nas (myślę, że w grę wchodzisz Ty, Solski i ja). Odpisuję jej, że zaraz to zrobimy, ale nie radzę czekać na odpowiedź, bo to niepotrzebna strata czasu. Niemniej bumagęZapisany po polsku rosyjski wyraz бумага [bumaga] – papier, pismo; tu w znaczeniu – list oficjalny. trzeba jej posłać. Załączam Ci koncept. Jeśli Ci nie odpowiada, zredaguj sam – ja podpiszę wszystko. Daj do podpisania Solskiemu i o d e ś l i j m i z a r a z. Czasu nie ma. Do czynu! Do czynu!
Miałem taki tydzień bólów, że skapitulowałem, odłożyłem wszystko, ciąłem trawę i biegałem na siusiu. Nic! Przyjedź, kiedy chcesz, ale daj znać przedtem na trzy dni. Co z delegacją do Deana?
Ściskam Cię mocno i czule – p r z y ś l i j o ś w i a d c z e n i e o d w r o t n ą p o c z t ą i kochaj, kochaj bez pamięci.
Kazimierz
Od Mietka nie mam wiadomościIstotnie w korespondencji z Grydzewskim obaj przyjaciele mieli w tym okresie znaczącą przerwę, do Lechonia bowiem ostatni raz przedtem redaktor „Wiadomości” pisał 30 marca 1950 r. (zob. M. Grydzewski,J. Lechoń, Listy 1923–1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006), a do Wierzyńskiego 31 marca tegoż roku, w którym to liście czytamy m.in.: „«Wiadomości» nie będą wychodziły, ale kocham i chciałbym Cię zobaczyć. […] Błagam Cię także, nie występuj z takim pomysłami jak wieczory autorskie na rzecz «Wiadomości», czyli trzy funty w kasie przy kosztach trzy funty dziesięć szylingów. Ośmiesza mnie to na cały Londyn, bo wszyscy wiedzą, że uważam Cię za mądrzejszego nawet od Leszka” (list niepublikowany z archiwum Kazimierza Wierzyńskiego w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360/Rps/VI/1.f1).. Pismo ma zamknąć nieodwołalnie, jeśli nie będzie subsydium.
Wszystkie
Czasopismo
„Wiadomości” (1)
Osoba
Dean Edgar P. (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Lechoń Jan (1)
Naglerowa Herminia z domu Fisch (1)
Solski Wacław właśc. Wacław Jan Pański (2)

Publikacja

Miejsce w katalogu

Informacje bibliograficzne

List pisany czarnym atramentem dwustronnie na arkuszu papieru listowego z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.; data roczna – 1950 – wynika z treści listu; być może autor pomylił się o jeden dzień, gdyż 16 maja w 1950 przypadało we wtorek, a nie w poniedziałek.
Najprawdopodobniej do tego listu dołączony był wycinek prasowy – przysłany zapewne przez Herminię Naglerową z Londynu – z niepodpisanym artykułem pt. P. Zbigniew Florczak, opisany ręką Wierzyńskiego: „Orzeł Biały” 6.V.50 oraz jego uwagą: Podaj dalej ku oświeceniu ciemnych. W artykule tym czytamy: „Czytelnicy nasi może sobie przypominają nazwisko p. Zbigniewa Florczaka. P. Melchior Wańkowicz usiłował w każdym razie z właściwą sobie dobrodusznością uwiecznić je w literaturze.
Bezpośrednio po wojnie p. Florczak zwrócił na siebie uwagę w Belgii błyskotliwym piórem i «oryginalnymi» poglądami. Pisał nie tak jak wszyscy, ale «inaczej». To zawsze podnieca pewien typ umysłowości polskiej. Trzymał się wówczas kurczowo obozu niepodległościowego. Gdy wszakże możliwości zarobkowania w tym obozie okazały się mniejsze niż przypuszczał, przeszedł na służbę reżymu, jako nauczyciel szkół podlegających poselstwu warszawskiemu w Belgii. Mówiono, że «tylko» dla chleba. Później, ku zgrozie belgijskiej Polonii, wyjechał do Kraju, lecz po pewnym czasie powrócił do Brukseli. Twierdził, że «wybrał wolność», że zerwał z reżymem i oddał się pod opiekę IRO, bardzo pomagającej w Belgii Polakom.
Z tonem wyższości i pogardy do polskiego ogółu, określił wówczas swe poglądy w paryskiej «Kulturze», gdzie krytykując tu i ówdzie reżym, przede wszystkim nawymyślał emigracji niepodległościowej, oświadczając, że on wobec obecnej walki zajmuje miejsce – trzecie. Różni snobi i różne pięknoduchy byli zachwyceni tak «oryginalnym» postawieniem sprawy. P. Melchior Wańkowicz pospieszył z odpowiedzią i listem do p. Florczaka, zatytułowanym «list do Florczaka i bliskich». Zwracając się do «drogiego Pana Zbigniewa» i chwaląc jego artykuły, że są «jak światełka pełgające na kisnącym torfowisku», proponował w dłuższej i chaotycznej rozprawie utworzenie «Klubu Trzeciego Miejsca», w którym znaleźli by się tacy ludzie jak on, Florczak i inni «neutralni».
Te niezmiernie «bystre» wywody znakomitego literata i poczciwego polityka Melchiora Wańkowicza wydrukowała paryska «Kultura», wydając je ponadto w broszurze. Ku wielkiemu żalowi i zdziwieniu p. Wańkowicza i na szczęście dla niego, jego rozbrajające dywagacje «polityczne» nie wywołały prawie żadnego oddźwięku w prasie emigracyjnej. Potraktowano je jako zasługujące na przemilczenie. «Klub Trzeciego Miejsca» nie udał się. Gdy to stało się widoczne i gdy p. Florczak spostrzegł, że nie potrafi znaleźć zbyt wielu naiwnych na emigracji i zrobić tu większego zamieszania, zerwał po raz drugi z Belgią, z IRO i wrócił do Polski, gdzie ostatecznie zdjął maskę.
Okazało się, że jest współpracownikiem najbardziej zażartej w Kraju komunistycznej «Nowej Kultury», gdzie jego artykuł «Dobrze, ale za drogo» podpisany: Zbigniew Florczak ukazał się w numerze 5 z dnia 30 kwietnia br. na stronie 11. Przypuszczamy, że p. Florczaka odwołano do centrali, gdyż jego działalność na emigracji wypadła «niedobrze» i mimo wszystko «za droga». W «Klubie Trzeciego Miejsca» został jedynie jako firmujący znany z dowcipu – Melchior Wańkowicz”.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-03-21 20:24:17
Miejsce utworzenia: Sag Harbor
16 V poniedz.
Kochany Leszku,
Dostałem dziś list od Naglerowej (którą piłowałem o „Wiadomości”), że w tych dniach zbierają się literaci i postanawiają pójść do rządu po pieniądze dla pisma. Jednocześnie prosi ona o jakieś zaświadczenie od nas (myślę, że w grę wchodzisz Ty, Solski i ja). Odpisuję jej, że zaraz to zrobimy, ale nie radzę czekać na odpowiedź, bo to niepotrzebna strata czasu. Niemniej bumagęZapisany po polsku rosyjski wyraz бумага [bumaga] – papier, pismo; tu w znaczeniu – list oficjalny. trzeba jej posłać. Załączam Ci koncept. Jeśli Ci nie odpowiada, zredaguj sam – ja podpiszę wszystko. Daj do podpisania Solskiemu i o d e ś l i j m i z a r a z. Czasu nie ma. Do czynu! Do czynu!
Miałem taki tydzień bólów, że skapitulowałem, odłożyłem wszystko, ciąłem trawę i biegałem na siusiu. Nic! Przyjedź, kiedy chcesz, ale daj znać przedtem na trzy dni. Co z delegacją do Deana?
Ściskam Cię mocno i czule – p r z y ś l i j o ś w i a d c z e n i e o d w r o t n ą p o c z t ą i kochaj, kochaj bez pamięci.
Kazimierz
Od Mietka nie mam wiadomościIstotnie w korespondencji z Grydzewskim obaj przyjaciele mieli w tym okresie znaczącą przerwę, do Lechonia bowiem ostatni raz przedtem redaktor „Wiadomości” pisał 30 marca 1950 r. (zob. M. Grydzewski,J. Lechoń, Listy 1923–1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006), a do Wierzyńskiego 31 marca tegoż roku, w którym to liście czytamy m.in.: „«Wiadomości» nie będą wychodziły, ale kocham i chciałbym Cię zobaczyć. […] Błagam Cię także, nie występuj z takim pomysłami jak wieczory autorskie na rzecz «Wiadomości», czyli trzy funty w kasie przy kosztach trzy funty dziesięć szylingów. Ośmiesza mnie to na cały Londyn, bo wszyscy wiedzą, że uważam Cię za mądrzejszego nawet od Leszka” (list niepublikowany z archiwum Kazimierza Wierzyńskiego w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360/Rps/VI/1.f1).. Pismo ma zamknąć nieodwołalnie, jeśli nie będzie subsydium.