Zaloguj się
Aktualizacja: 15 grudzień 2018
(utw. 8 kwiecień 2018, 17:05)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
Piątek
Kochany, zapomniałem posłać Ci kopię, więc załączam. Myślałem, czy byśmy obaj nie napisali jeszcze do Zaleskiego, ale to Ty koncypuj, bo Ty jesteś dyplomata. Jeśli byłoby Ci wygodniej taki list podpisać samemu, podpisz sam. W każdym razie im bardziej o tym myślę, przychodzę do przekonania, że Londyn więcej zwróci uwagi na nasze słowa niż na pisarzy londyńskich: 1) przejedli się im, 2) kogo tam mają, kogo by się „bali”?, 3) zawsze ktoś z daleka, kogo nie widzieli dziesięć lat, wygląda lepiej niż facet z sąsiedniego podwórka, z dziurami na dupie i tak postrzelony jak np. Z. Nowakowski. Co myślisz? Zrób to, Leszku. Upadek „Wiad[omości]” – to naprawdę byłby czy będzie HAŃBĄ nas wszystkich, nikt w kraju nie odróżni nas tutejszych od londyńczyków, powiedzą w czambuł: „zasrańcy” – i będą mieli rację. Lechu – i kochaj też. Więcej, więcej. To za mało. Jeszcze więcej!
Twój Kazimierz (za[---]miały)

Obok podpisu z obu stron rysunki dwóch serduszek przebitych strzałą.
Wszystkie
Czasopismo
„Wiadomości” (1)
Miejsce
Londyn (1)
Osoba
Nowakowski Zygmunt właśc. Zygmunt Tempka (1)
Zaleski August (1)

Publikacja

Miejsce w katalogu

Informacje bibliograficzne

List pisany czarnym atramentem dwustronnie na papierze listowym z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.; treść listu wskazuje, że jest to ten sam piątek, czyli 19 maja 1950, aczkolwiek na zachowanej kopercie data stempla pocztowego to: MAY 20, 1950, list został więc wysłany następnego dnia po napisaniu (adresat i nadawca – jak poprzednio).

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-04-08 17:05:50
Piątek
Kochany, zapomniałem posłać Ci kopię, więc załączam. Myślałem, czy byśmy obaj nie napisali jeszcze do Zaleskiego, ale to Ty koncypuj, bo Ty jesteś dyplomata. Jeśli byłoby Ci wygodniej taki list podpisać samemu, podpisz sam. W każdym razie im bardziej o tym myślę, przychodzę do przekonania, że Londyn więcej zwróci uwagi na nasze słowa niż na pisarzy londyńskich: 1) przejedli się im, 2) kogo tam mają, kogo by się „bali”?, 3) zawsze ktoś z daleka, kogo nie widzieli dziesięć lat, wygląda lepiej niż facet z sąsiedniego podwórka, z dziurami na dupie i tak postrzelony jak np. Z. Nowakowski. Co myślisz? Zrób to, Leszku. Upadek „Wiad[omości]” – to naprawdę byłby czy będzie HAŃBĄ nas wszystkich, nikt w kraju nie odróżni nas tutejszych od londyńczyków, powiedzą w czambuł: „zasrańcy” – i będą mieli rację. Lechu – i kochaj też. Więcej, więcej. To za mało. Jeszcze więcej!
Twój Kazimierz (za[---]miały)

Obok podpisu z obu stron rysunki dwóch serduszek przebitych strzałą.