Jaki mię Duch - ehej! - jaki na powietrze wznosi z ptaki? Czy uwodzi sen mię, czyli mara jaka zmysły myli? Czyż lotnymi dziana pióry przelatuję niebios góry? Dokąd, dokąd - prze Bóg żywy! - rwie mię wicher popędliwy? Abo jakież mię zachwyty, abo jakiż pąd mię skryty dziś osadzie w śwwiętym zborze Boga mogły i w gwiazd chorze? Precz odstąpcie, precz, złośnicy, precz, bezbożni, precz, grzesznicy! Owo Bóg się tu najduje, czuję Ducha, Ducha czuję! Huk się, łoskot i grom wali po rozciągłej niebios sali, a powietrze z siebie żenie żywe ognie i płomienie! Wy, co Bogu służyć chcecie, lub w zakonie, lub na świecie, żywiej, żywiej sam się śpieszcie, otworzone serca nieście! Nic nie powiem tu małego, nic prostego, doczesnego, co by ziemią abo ciałem lub trąciło świata kałem. Ale Bogu me usługi dając na czas wiecznodługi. nabożnymi, jako trzeba, modły uderzę do Nieba.