Zaloguj się
Aktualizacja: 22 sierpień 2018
(utw. 22 sierpień 2018, 14:26)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
14 V
Kochany Leszku,
Cóż to za postępowanie, piszesz mi czułe listy, ja się wzruszam, odpisuję Ci raz, drugi i trzeciJeśli przyjąć, że to emocjonalne wyliczenie korespondencji z przyjacielem jest zgodne z prawdą, to dwie z owych listowych odpowiedzi nie zachowały się., a Ty nic, ani słowa, tylko dupą się do mnie odwracasz, straszną dupą, patrzeć nie mogę na nią, cała w czarnych wągrach, nieobeschła od sraczki, jakieś ślady czyraków i do tego niewyduszone, okropność i to jest Twoja zasrana przyjaźń i co ja mam z nią zrobić, ty cholero! W końcu nie wiem, czy jest jakieś radio, czy nie ma, czy przyjechać wcześniej, czy nie – cóż by Twemu Kucharzykowi szkodziło do mnie zadzwonić*, ale Ty wolisz latać z chujem w zębach, posysać go przechodząc, tzw. frajda całą gębą – i wciąż tę dupę na przyjaciół wypinać!
Wobec tego przyjadę w niedzielę (?) wprost w ramiona tego pasożyta, którego mamy uwielbić nie wiadomo za co. Chyba że K-k zadzwoni.
Twój K.
* Dzwoniłem do Ciebie w niedzielę o 10-ej. Bez skutku.
Wszystkie
Osoba
Kucharzyk Henryk pseud. Henryk Walicki (2)
Lechoń Jan (1)
Wierzyński Kazimierz (1)

Publikacja

Miejsce w katalogu

Informacje bibliograficzne

List pisany czarnym atramentem dwustronnie na papierze listowym z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.; na zachowanej kopercie data stempla pocztowego: APR 15, 1953, list został więc wysłany następnego dnia; adresat: Mr. J. Lechon // 505 East 82nd // New York, N.Y.; nadawca: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-08-22 14:26:21
14 V
Kochany Leszku,
Cóż to za postępowanie, piszesz mi czułe listy, ja się wzruszam, odpisuję Ci raz, drugi i trzeciJeśli przyjąć, że to emocjonalne wyliczenie korespondencji z przyjacielem jest zgodne z prawdą, to dwie z owych listowych odpowiedzi nie zachowały się., a Ty nic, ani słowa, tylko dupą się do mnie odwracasz, straszną dupą, patrzeć nie mogę na nią, cała w czarnych wągrach, nieobeschła od sraczki, jakieś ślady czyraków i do tego niewyduszone, okropność i to jest Twoja zasrana przyjaźń i co ja mam z nią zrobić, ty cholero! W końcu nie wiem, czy jest jakieś radio, czy nie ma, czy przyjechać wcześniej, czy nie – cóż by Twemu Kucharzykowi szkodziło do mnie zadzwonić*, ale Ty wolisz latać z chujem w zębach, posysać go przechodząc, tzw. frajda całą gębą – i wciąż tę dupę na przyjaciół wypinać!
Wobec tego przyjadę w niedzielę (?) wprost w ramiona tego pasożyta, którego mamy uwielbić nie wiadomo za co. Chyba że K-k zadzwoni.
Twój K.
* Dzwoniłem do Ciebie w niedzielę o 10-ej. Bez skutku.