Zaloguj się
Aktualizacja: 12 luty 2019
(utw. 27 sierpień 2018, 14:44)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
31 lipca 53
Kochany Leszku,
Tak mało mamy pociech w życiu, że gdy nagle zobaczyłem aż dwie w Twoich ramionach, bardzo się rozczuliłem. Posyłam Ci na pamiątkę dokumencik, który Ci to szczęście żywo uprzytomniZałącznik do tego listu nie zachował się – trudno też ustalić, jaką optymistyczną sytuację w życiu Lechonia komentuje Wierzyński..
Dzwonił do mnie p. KrzywickiBył serdecznie zaprzyjaźniony z Lechoniem, z którym nawiązał kontakt korespondencyjny jeszcze z Brukseli. Lechoń dedykował mu wiersz Ojców [pierwodruk: „Wiadomości” 1953, nr 3 (355) z 18 stycznia]. Na temat stosunków z Lechoniem i roli Krzywickiego w środowisku polskiej emigracji w Nowym Jorku zob. też B. Dorosz, „Lutnia Lechonia” i „Lutnia po…”, czyli o różnych odsłonach przyjaźni (z poetą osobiście i z poetą w tle), w: „Jak się z wami zrosło moje życie”. Prace dedykowane Profesorowi Romanowi Lothowi, red. B. Dorosz, P. Kądziela, Warszawa 2011, s. 199–230. w sprawie audycji. Oczywiście zgadzam się na Łobodowskiego, ale wolałbym wziąć udział w dwu audycjach od razuNie wiadomo, czy to na ową prośbę Wierzyńskiego, ale 5 sierpnia 1953 r. nagranie audycji poświęconej Łobodowskiemu połączone było rzeczywiście z audycją o Makuszyńskim (zob. list z 20 maja 1953 roku).. Dostaję dwadzieścia pięć dolarów za „występ”, pięć pięćdziesiąt ściągają mi na podatki, zostaje dziewiętnaście pięćdziesiąt, kolej kosztuje mnie osiem dolarów – czyli honorarium wynosi dolarów jedenaście pięćdziesiąt. A gdzie lunch, kolacja, komunikacja – no i właściwe wynagrodzenie? Je ś l i n i e m o ż n a z r o b i ć d w u a u d y c j i, n i e c h m i z a l i c z ą p i ę ć d z i e s i ą t d o l a r ó w z a j e d n ą, tak jak chce Strzetelski (a czego Kuch[arzyk] nie może jakoś przeprowadzić).
Musisz tu przyjechać, ale krępuje mnie to, że nie mogę zaprosić Cię na dłużej, bo chłopak musi wtedy spać na dole, co wywołuje nieprawdopodobny burdel w domu, przenoszenie pościeli, zamęt w łazience itp. Spanie na górze jest niemożliwe ze względu na sąsiedztwo łazienki, co krępuje „obie strony” i przestaje być przyjemnością. Może byś przyjechał ze mną po tej audycjiZ Dziennika Lechonia wynika, że w istocie 6 sierpnia wyjechał do Sag Harbor, gdzie spędził zaledwie trzy dni, do 9 sierpnia 1953 r.. Jeśli to będzie w początku tygodnia, pojechalibyśmy koleją, a jeśli w końcu, może uda mi się znaleźć znajomych z samochodem.
Do widzenia, stary druhu. Ściskam Cię serdecznie i od nas wszystkich trojga biorę Cię w ramiona, ale dobrze, że już koniec listu, bo znów bym coś naplótł w uniesieniu.
Twój
zdyszany Nurmi
i Eolomelodikon
ChopinaEolomelodikon – instrument klawiszowy, w którym dźwięk wydawany jest w piszczałkach przelotowych; z niego wywodzi się fisharmonia. W 1825 r. w kościele ewangelickim św. Trójcy w Warszawie na eolomelodikonie Fryderyk Chopin zagrał koncert dla cara Aleksandra.

Kaz
Wszystkie
Osoba
Chopin Fryderyk (1)
Krzywicki-Herburt Jerzy (1)
Kucharzyk Henryk pseud. Henryk Walicki (1)
Lechoń Jan (1)
Nurmi Paavo Johannes (1)
Strzetelski Stanisław (1)
Wierzyński Kazimierz (1)
Łobodowski Józef (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

List pisany granatowym atramentem dwustronnie na papierze listowym z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.; oryginał (PIN 5/55).

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-08-27 14:44:23
Miejsce utworzenia: Sag Harbor
31 lipca 53
Kochany Leszku,
Tak mało mamy pociech w życiu, że gdy nagle zobaczyłem aż dwie w Twoich ramionach, bardzo się rozczuliłem. Posyłam Ci na pamiątkę dokumencik, który Ci to szczęście żywo uprzytomniZałącznik do tego listu nie zachował się – trudno też ustalić, jaką optymistyczną sytuację w życiu Lechonia komentuje Wierzyński..
Dzwonił do mnie p. KrzywickiBył serdecznie zaprzyjaźniony z Lechoniem, z którym nawiązał kontakt korespondencyjny jeszcze z Brukseli. Lechoń dedykował mu wiersz Ojców [pierwodruk: „Wiadomości” 1953, nr 3 (355) z 18 stycznia]. Na temat stosunków z Lechoniem i roli Krzywickiego w środowisku polskiej emigracji w Nowym Jorku zob. też B. Dorosz, „Lutnia Lechonia” i „Lutnia po…”, czyli o różnych odsłonach przyjaźni (z poetą osobiście i z poetą w tle), w: „Jak się z wami zrosło moje życie”. Prace dedykowane Profesorowi Romanowi Lothowi, red. B. Dorosz, P. Kądziela, Warszawa 2011, s. 199–230. w sprawie audycji. Oczywiście zgadzam się na Łobodowskiego, ale wolałbym wziąć udział w dwu audycjach od razuNie wiadomo, czy to na ową prośbę Wierzyńskiego, ale 5 sierpnia 1953 r. nagranie audycji poświęconej Łobodowskiemu połączone było rzeczywiście z audycją o Makuszyńskim (zob. list z 20 maja 1953 roku).. Dostaję dwadzieścia pięć dolarów za „występ”, pięć pięćdziesiąt ściągają mi na podatki, zostaje dziewiętnaście pięćdziesiąt, kolej kosztuje mnie osiem dolarów – czyli honorarium wynosi dolarów jedenaście pięćdziesiąt. A gdzie lunch, kolacja, komunikacja – no i właściwe wynagrodzenie? Je ś l i n i e m o ż n a z r o b i ć d w u a u d y c j i, n i e c h m i z a l i c z ą p i ę ć d z i e s i ą t d o l a r ó w z a j e d n ą, tak jak chce Strzetelski (a czego Kuch[arzyk] nie może jakoś przeprowadzić).
Musisz tu przyjechać, ale krępuje mnie to, że nie mogę zaprosić Cię na dłużej, bo chłopak musi wtedy spać na dole, co wywołuje nieprawdopodobny burdel w domu, przenoszenie pościeli, zamęt w łazience itp. Spanie na górze jest niemożliwe ze względu na sąsiedztwo łazienki, co krępuje „obie strony” i przestaje być przyjemnością. Może byś przyjechał ze mną po tej audycjiZ Dziennika Lechonia wynika, że w istocie 6 sierpnia wyjechał do Sag Harbor, gdzie spędził zaledwie trzy dni, do 9 sierpnia 1953 r.. Jeśli to będzie w początku tygodnia, pojechalibyśmy koleją, a jeśli w końcu, może uda mi się znaleźć znajomych z samochodem.
Do widzenia, stary druhu. Ściskam Cię serdecznie i od nas wszystkich trojga biorę Cię w ramiona, ale dobrze, że już koniec listu, bo znów bym coś naplótł w uniesieniu.
Twój
zdyszany Nurmi
i Eolomelodikon
ChopinaEolomelodikon – instrument klawiszowy, w którym dźwięk wydawany jest w piszczałkach przelotowych; z niego wywodzi się fisharmonia. W 1825 r. w kościele ewangelickim św. Trójcy w Warszawie na eolomelodikonie Fryderyk Chopin zagrał koncert dla cara Aleksandra.

Kaz