Zaloguj się
Aktualizacja: 12 luty 2019
(utw. 26 wrzesień 2018, 09:14)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
10- go lutasa [!] 54
Kochany Leszku,
Jeszcze Cię widzę na rogu z podniesionym p a r a s o l e m i jeszcze przeżywam wieczór u X-nej [księżnej] MentecaptusW odpisie maszynopisowym listu pojawiają się tu dwie odsyłaczowe gwiazdki **, a na dole rękopiśmienny przypis: „** Wieczór u p. Cittadini”. Nie można jednak zdecydowanie wykluczyć, że raczej chodziło o Cecylię Burr, która bywając w Nowym Jorku, mieszkała w hotelu The Waldorf Astoria, gdzie w części zwanej The Towers (ang. wieże) utrzymywała dla siebie stały apartament. Najwyraźniej do tego wydarzeniaOd łac. mente captus: ograniczony umysłowo, półgłówek., zamkniętej w wieży. Chciałbym, żeby Leon ofiarował Ci hauzikSpolszczenie i zdrobnienie od ang. house: dom. na Park Avenue (z sześcioma pokojami na szóstym piętrze d l a m n i e ), ale ja bym z jego blondyną6 W 1954 r. Leon Orłowski ożenił się z Amerykanką Eleanor McCar- thy (w późniejszym okresie roku, bo 6 lutego Lechoń pisał o niej w Dzienniku jeszcze jako o narzeczonej); brak bliższych danych biograficznych na jej temat, ale z innej notatki poety wnioskować można, że wnosiła do tego małżeństwa znaczny majątek (stąd za- pewne żartobliwe oczekiwania Wierzyńskiego): „Ktoś z moich przyjaciół żeni się – jak to mówią: dobrze. Reakcja nieomylna wszystkich kobiet, którym to obwieściłem: «Czy panna młoda bardzo stara?», «Będą mieszkać w Paryżu? Nigdy bym tam nie chciała mieszkać», «Ja znam Amerykanki – grosza mu nie da». Wszystkie te kobie- ty nie patrzyły, nie raczyły dotąd patrzeć na pana młodego, który zresztą nie jest młody. Ale teraz uważają, że coś je ominęło, co im się należało. Jeśli chodzi o niezawodny mechanizm uczuć, wszystkie kobiety są z Moliera” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, notatka z 31 stycznia 1954 r., s. 301). nie poszedł do łóżka nawet za dwa domy z dostępem do morza. Leszku, zadzwoń z Free Europe (z a w s z e p r z y j e m n i e p o s ł u c h a ć s ł ow i k a), kiedy będzie audycja i o czym. Błagam, zadzwoń na parę dni naprzód. Myślę, że zrobisz od razu dwie i zapewne w przyszłym tygodniuWedług dziennikowych notatek Lechonia oczekiwania Wierzyńskiego udało się spełnić: „15 lutego. Rozmowa radiowa z powodu 40-lecia Teatru Polskiego. Podobno bardzo udana, ale nie bardzo wiem dlaczego. I w ogóle nie przyjmuję żadnych komplementów z powodu tych rozmów. Gadam – bo mi płacą, staram się gadać najlepiej. I to wszystko. – Przygotowując się do jutrzejszej rozmowy o Marku Twai- nie, trafiłem na jego dowcip zupełnie w stylu Boya. Mówiąc o Laurze i Petrarce, powiedział Twain, że jego obchodzi najwięcej biedny «Mr Laure» – mąż Laury, o którym nikt nic nie mówi. – 16 lutego. Rozmowa o Marku Twainie. Mnie się wydaje, że bliska prawdziwej rozmowy. I nic poza tym” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, s. 309)., bo już środa. Staś mówił mi, że muszę mieć dwie audycje w miesiącu, by dostać z a s r a n e pięćdziesiąt dolarów (bez potrącenia kosztów podróży). Jeśli wiem na kilka dni przedtem, kiedy mam wyjechać, mogę zabrać się z kimś samochodem, co mi oszczędza kosztów. Pomyśl więc o biedaku! Dzwonił Małcużyński w sprawie filmuNajpewniej wraca sprawa (niezrealizowanego ostatecznie) filmu według Życia Chopina Wierzyńskiego; zob. list z 25 września 1953., żeby spotkać się we trójkę: on, ja i Bejtman*, co znaczy, że go to interesuje. Twierdzi, że listownie nic się z CzarNie wiadomo, kto kryje się pod tym skrótem. Być może mowa o Franciszku Bauer-Czarnomskim.. nie da zrobić, bo on wszystko załatwia na gębę i nie odpisuje na listy. Małcużyński wyjeżdża w piątek przyszłego tygodnia. Zrób więc audycję w p o n i e d z i a ł e k l u b w t o r e k, a załatwimy i żelazną kurtynę, i srebrny ekran. Czy znasz kogoś milszego n i ż j a? Wittlina? Miecia KulikowskiegoNajprawdopodobniej Wierzyński pomylił imię i chodzi o Edwarda (Edzia) Kulikowskiego? Jantę? Mierzwę? Siutę? KukuraczęPostać nieistniejąca – nazwisko jest żartem Wierzyńskiego. ?
A więc do boju, D r u ż y n o S t r z e l e c k a!
Cześć!
Kazimierz P.S. A Małcuż[yński] pisze jednocześnie do Wicka. * Tzn. oczywiście i TyW oryginale zaimek „Ty” podkreślony trzykrotnie., jeśli Cię to interesuje.
Wszystkie
Miejsce
Park Avenue (1)
Organizacja
National Committee for Free Europe (Narodowy Komitet Wolnej Europy) (1)
Osoba
Baliński Stanisław (1)
Bauer-Czarnomski Franciszek (1)
Bejtman Wincenty (Vincent) (2)
Burrowa Cecylia z domu Wasiłowska (1)
Janta-Połczyński Aleksander (1)
Kulikowski Edward (Edzio) (1)
Małcużyński Witold (3)
McCarthy Eleanor (1)
Mierzwa Stefan Paweł (1)
Orłowski Leon (1)
Siuta Tadeusz (1)
Wittlin Józef (1)
Utwór
Życie Chopina (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

List pisany czarnym atramentem dwustronnie na papierze listowym z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-09-26 09:14:29
10- go lutasa [!] 54
Kochany Leszku,
Jeszcze Cię widzę na rogu z podniesionym p a r a s o l e m i jeszcze przeżywam wieczór u X-nej [księżnej] MentecaptusW odpisie maszynopisowym listu pojawiają się tu dwie odsyłaczowe gwiazdki **, a na dole rękopiśmienny przypis: „** Wieczór u p. Cittadini”. Nie można jednak zdecydowanie wykluczyć, że raczej chodziło o Cecylię Burr, która bywając w Nowym Jorku, mieszkała w hotelu The Waldorf Astoria, gdzie w części zwanej The Towers (ang. wieże) utrzymywała dla siebie stały apartament. Najwyraźniej do tego wydarzeniaOd łac. mente captus: ograniczony umysłowo, półgłówek., zamkniętej w wieży. Chciałbym, żeby Leon ofiarował Ci hauzikSpolszczenie i zdrobnienie od ang. house: dom. na Park Avenue (z sześcioma pokojami na szóstym piętrze d l a m n i e ), ale ja bym z jego blondyną6 W 1954 r. Leon Orłowski ożenił się z Amerykanką Eleanor McCar- thy (w późniejszym okresie roku, bo 6 lutego Lechoń pisał o niej w Dzienniku jeszcze jako o narzeczonej); brak bliższych danych biograficznych na jej temat, ale z innej notatki poety wnioskować można, że wnosiła do tego małżeństwa znaczny majątek (stąd za- pewne żartobliwe oczekiwania Wierzyńskiego): „Ktoś z moich przyjaciół żeni się – jak to mówią: dobrze. Reakcja nieomylna wszystkich kobiet, którym to obwieściłem: «Czy panna młoda bardzo stara?», «Będą mieszkać w Paryżu? Nigdy bym tam nie chciała mieszkać», «Ja znam Amerykanki – grosza mu nie da». Wszystkie te kobie- ty nie patrzyły, nie raczyły dotąd patrzeć na pana młodego, który zresztą nie jest młody. Ale teraz uważają, że coś je ominęło, co im się należało. Jeśli chodzi o niezawodny mechanizm uczuć, wszystkie kobiety są z Moliera” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, notatka z 31 stycznia 1954 r., s. 301). nie poszedł do łóżka nawet za dwa domy z dostępem do morza. Leszku, zadzwoń z Free Europe (z a w s z e p r z y j e m n i e p o s ł u c h a ć s ł ow i k a), kiedy będzie audycja i o czym. Błagam, zadzwoń na parę dni naprzód. Myślę, że zrobisz od razu dwie i zapewne w przyszłym tygodniuWedług dziennikowych notatek Lechonia oczekiwania Wierzyńskiego udało się spełnić: „15 lutego. Rozmowa radiowa z powodu 40-lecia Teatru Polskiego. Podobno bardzo udana, ale nie bardzo wiem dlaczego. I w ogóle nie przyjmuję żadnych komplementów z powodu tych rozmów. Gadam – bo mi płacą, staram się gadać najlepiej. I to wszystko. – Przygotowując się do jutrzejszej rozmowy o Marku Twai- nie, trafiłem na jego dowcip zupełnie w stylu Boya. Mówiąc o Laurze i Petrarce, powiedział Twain, że jego obchodzi najwięcej biedny «Mr Laure» – mąż Laury, o którym nikt nic nie mówi. – 16 lutego. Rozmowa o Marku Twainie. Mnie się wydaje, że bliska prawdziwej rozmowy. I nic poza tym” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, s. 309)., bo już środa. Staś mówił mi, że muszę mieć dwie audycje w miesiącu, by dostać z a s r a n e pięćdziesiąt dolarów (bez potrącenia kosztów podróży). Jeśli wiem na kilka dni przedtem, kiedy mam wyjechać, mogę zabrać się z kimś samochodem, co mi oszczędza kosztów. Pomyśl więc o biedaku! Dzwonił Małcużyński w sprawie filmuNajpewniej wraca sprawa (niezrealizowanego ostatecznie) filmu według Życia Chopina Wierzyńskiego; zob. list z 25 września 1953., żeby spotkać się we trójkę: on, ja i Bejtman*, co znaczy, że go to interesuje. Twierdzi, że listownie nic się z CzarNie wiadomo, kto kryje się pod tym skrótem. Być może mowa o Franciszku Bauer-Czarnomskim.. nie da zrobić, bo on wszystko załatwia na gębę i nie odpisuje na listy. Małcużyński wyjeżdża w piątek przyszłego tygodnia. Zrób więc audycję w p o n i e d z i a ł e k l u b w t o r e k, a załatwimy i żelazną kurtynę, i srebrny ekran. Czy znasz kogoś milszego n i ż j a? Wittlina? Miecia KulikowskiegoNajprawdopodobniej Wierzyński pomylił imię i chodzi o Edwarda (Edzia) Kulikowskiego? Jantę? Mierzwę? Siutę? KukuraczęPostać nieistniejąca – nazwisko jest żartem Wierzyńskiego. ?
A więc do boju, D r u ż y n o S t r z e l e c k a!
Cześć!
Kazimierz P.S. A Małcuż[yński] pisze jednocześnie do Wicka. * Tzn. oczywiście i TyW oryginale zaimek „Ty” podkreślony trzykrotnie., jeśli Cię to interesuje.