Zaloguj się
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
9 sierpnia 54
Kochany Leszku,
Jak się czujesz, Ty mój niepokoju z drugiej rękiNiepokój przyjaciela zapewne był uzasadniony, bo dziennikowe notatki Lechonia wskazują, że poeta od dłuższego czasu odczuwał stany depresyjne; m.in. 26 lipca 1954 r. pisał: „Znowu nic. Nie «chciało mi się» i nie chciałem. Wizyta u doktora, nadzieja, że ta ohydna depresja minie, i żadnej nadziei, że w polityce będzie lepiej” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, s. 426).? Będę we czwartek w N. Yorku, w drodze do South Orange (nie wiem po co) i zadzwonię do Ciebie, ale cieszyłbym się, gdybym się dowidział, że wyjechałeś w góry. Zrób to, jeszcze raz Ci doradzam, albo zrób coś innego, w innej formie, jak o tym mówiliśmy przed audycjąW okresie poprzedzającym ten list odbyło się nagranie dwu audycji radiowych. O pierwszej z nich, 5 sierpnia 1954 r., Lechoń zanotował: „Rozmowa radiowa o Upadku tyrana Guzienki. Zrobiłem sobie labę – nie przeczytałem książki i tylko dawałem głos innym”. Drugą, 6 sierpnia, poświęconą francuskiej pisarce Colette z powodu jej zgonu 3 sierpnia 1954 r., Lechoń komentował: „Zdawało mi się, żem się przygotował do dzisiejszej naszej «panichidy» dla Colette. Ale tylko tak mi się zdawało. Jąkałem się, nie mogłem słów znaleźć i wszystko razem «nie wyszło». Za to Wittlin dwa dni z rzędu był doskonały. To, co mówił dziś o zwierzętach, było po prostu natchnione” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, s. 432–433).. Nie przedłużaj tego stanu, bo to wyczerpuje okropnie – i jeśli Wittlin może się zdobyć na urlop, możesz zdobyć się na to także i TyZ notatek w Dzienniku Lechonia wynika, że poeta zdecydował się na wyjazd urlopowy nieco później – czas od 20 sierpnia do 6 września 1954 r. spędził (jak w poprzednim roku) w prywatnym pensjonacie w Margaretville, w górach Catskill; przebywał tam również Józef Wittlin, co – zdaniem Lechonia – dało obu poetom okazję do innego rodzaju kontaktów: „Józio Wittlin zupełnie inny tutaj niż w mieście, jakby uzdrowiony ze wszystkich przywidzeń i niepokojów, bogaty bogactwem dawno nabytym we wspomnieniach i lekturach. Klasycyzm i katolicyzm są w nim nie systemem, tylko aurą duszy, szczęściem życia” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, notatka z 31 sierpnia 1954 r., s. 450).. Napisz dwa słowa, gdziekolwiek będziesz. Ściskam Cię mocno i czuwam z daleka nad Tobą
Kazimierz
Wszystkie
Miejsce
Nowy Jork (1)
South Orange (1)
Osoba
Lechoń Jan (3)
Wierzyński Kazimierz (1)
Wittlin Józef (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

List pisany granatowym atramentem na papierze listowym z nadrukiem: P.O. Box 525 // Sag Harbor, L.I., N.Y.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-09-30 16:25:42
9 sierpnia 54
Kochany Leszku,
Jak się czujesz, Ty mój niepokoju z drugiej rękiNiepokój przyjaciela zapewne był uzasadniony, bo dziennikowe notatki Lechonia wskazują, że poeta od dłuższego czasu odczuwał stany depresyjne; m.in. 26 lipca 1954 r. pisał: „Znowu nic. Nie «chciało mi się» i nie chciałem. Wizyta u doktora, nadzieja, że ta ohydna depresja minie, i żadnej nadziei, że w polityce będzie lepiej” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, s. 426).? Będę we czwartek w N. Yorku, w drodze do South Orange (nie wiem po co) i zadzwonię do Ciebie, ale cieszyłbym się, gdybym się dowidział, że wyjechałeś w góry. Zrób to, jeszcze raz Ci doradzam, albo zrób coś innego, w innej formie, jak o tym mówiliśmy przed audycjąW okresie poprzedzającym ten list odbyło się nagranie dwu audycji radiowych. O pierwszej z nich, 5 sierpnia 1954 r., Lechoń zanotował: „Rozmowa radiowa o Upadku tyrana Guzienki. Zrobiłem sobie labę – nie przeczytałem książki i tylko dawałem głos innym”. Drugą, 6 sierpnia, poświęconą francuskiej pisarce Colette z powodu jej zgonu 3 sierpnia 1954 r., Lechoń komentował: „Zdawało mi się, żem się przygotował do dzisiejszej naszej «panichidy» dla Colette. Ale tylko tak mi się zdawało. Jąkałem się, nie mogłem słów znaleźć i wszystko razem «nie wyszło». Za to Wittlin dwa dni z rzędu był doskonały. To, co mówił dziś o zwierzętach, było po prostu natchnione” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, s. 432–433).. Nie przedłużaj tego stanu, bo to wyczerpuje okropnie – i jeśli Wittlin może się zdobyć na urlop, możesz zdobyć się na to także i TyZ notatek w Dzienniku Lechonia wynika, że poeta zdecydował się na wyjazd urlopowy nieco później – czas od 20 sierpnia do 6 września 1954 r. spędził (jak w poprzednim roku) w prywatnym pensjonacie w Margaretville, w górach Catskill; przebywał tam również Józef Wittlin, co – zdaniem Lechonia – dało obu poetom okazję do innego rodzaju kontaktów: „Józio Wittlin zupełnie inny tutaj niż w mieście, jakby uzdrowiony ze wszystkich przywidzeń i niepokojów, bogaty bogactwem dawno nabytym we wspomnieniach i lekturach. Klasycyzm i katolicyzm są w nim nie systemem, tylko aurą duszy, szczęściem życia” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, notatka z 31 sierpnia 1954 r., s. 450).. Napisz dwa słowa, gdziekolwiek będziesz. Ściskam Cię mocno i czuwam z daleka nad Tobą
Kazimierz