Zaloguj się
Cytuj

"[30 września 1955]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [30 września 1955], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 12 luty, 2019
30 września 55
Kochany Leszku!
Dzwoniłem do Ciebie dwa razy, ale bez skutku, może wyjechałeś? Jeśli nie, przyślij mi, proszę Cię, Grubińskiego Między sierpem a młotem (czy jak to się nazywa), bo o czymże mam mówić? Także drugi temat O poezji amer[ykańskiej] wprawia mnie w kłopot – czy by nie podzielić tego na jakieś okresy albo rozebrać między siebie poetówNagrania obu wspomnianych audycji odbyły się odpowiednio 11 i 12 października; zapiski dziennikowe Lechonia na ten temat są nader lakoniczne: „Rozmowa radiowa o Grubińskim. Prawie że się nie zacinałem, ale to jedyna pochwała, jaką sobie mogę oddać. Po południu robiłem notatki do jutrzejszej rozmowy o poezji amerykańskiej”, a następnego dnia: „Dzisiaj rano wygłupianie się na temat poezji amerykańskiej” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, s. 710).? Gdybyś mógł, z a d z w o ń d o m n i e z F r[e e] E u r [o p e] a l b o n a p i s z m i d w a s ł o w a. – Jeśli nie masz książki Grubińskiego, może poprosisz o nią kogoś, kto ją ma. Będę Ci wdzięczny za tę pomoc. Winszuję Ci wyjścia książkiW numerze 38 (494) z 18 września 1955 r. w rubryce Książki nadesłane ukazał się następujący anons: „Jan Lechoń. Aut Caesar aut nihil. Londyn: Oficyna Poetów i Malarzy 1954 [!]; str. 46. – Bibliofilska odbitka cyklu artykułów o Stanach Zjednoczonych drukowanych w «Wiadomościach»”. W kontaktach obu przyjaciół dość zdumiewający może się wydawać fakt, że Wierzyński dowiadywał się o wydaniu broszury dopiero z „Wiadomości” i ze sporym opóźnieniem, skoro Lechoń cieszył się tym już 1 sierpnia 1955 r.: „Przyszedł pierwszy egzemplarz ślicznie wydanej przez Oficynę Poetów mojej rzeczy o Ameryce. Jakiś pech prześladuje tę książeczkę, bo wydawcy wbrew intencji Grydza wydrukowali podtytuły nie moje, zmieniające wszystko na propagandowe kopyto. Przejrzałem sobie te uwagi raz jeszcze i cieszę się, że nie zginą, choć tak się na mnie o nie rzucano. Zadałem sobie, formułując je, wiele trudu myśli – a ta, jak to się mówi, «nie chodzi na emi- gracji piechotą»” (J. Lechoń, Dziennik, dz. cyt., t. 3, s. 671)., o czym właśnie czytam w „Wiad[omościach]”.
Ściskam Cię serdecznie, odezwij się.
Kazimierz