Zaloguj się
Aktualizacja: 30 grudzień 2018
(utw. 30 grudzień 2018, 13:37)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
Londyn, 19.10.42

Drogi Żuczku. – List Twój z dn. 1 bm. przyszedł nadspodziewanie szybko, bo już dzisiaj. Na poprzedni odpowiedziałem Ci obszernie w ubiegłym tygodniu. Dziękuję Ci za informacje dotyczące moich spraw osobistych, nie spodziewałem się niczego innego, ale chciałem użyć wszystkich środków, aby mieć „CZYSTE SUMIENIE”W oryginale zapisane wersalikami. wobec siebie samego. Na depeszę dostałem odpowiedź, że „długi” list został wysłany, do tej pory nie nadszedł. Oczywiście, listy chodzą nieregularnie, ale nie jestem wcale pewny, czy tamten nie pozostał w sferze projektówMowa o relacjach z Zofią Floyar-Rajchmanową..
Co do mego przyjazdu, nie jestem zupełnie zdecydowany. Od czasu wyjazdu JankiJanka??? trochę się uspokoiło i nie spodziewam się bezpośrednich represji. Ale oczywiście nie wiadomo, co jutro przyniesie. Gdybym miał przyjechać, musiałbym mieć pewność egzystencji. Są trzy możliwości: 1/ robienie tego, co tutaj, ale zdaje się, że to wykluczone ze względu na brak odbiorców i kapitałów na założenie; 2/ praca w jakimś piśmie miejscowym; 3/ ewentualne stypendium na jakąś pracę propagandowo-naukową w rodzaju „Thus Spake Poland”Thus Spake Poland – [brak tej publikacji w BN w Warszawie – do sprawdzenia w Bibliotece Polskiej w Londynie], którą kończę dla Strońskiego. Napisz, co o tym myślisz, abstrahując od swoich uczuć przyjacielskich (tzn. od chęci – jeżeli ta chęć istnieje – zobaczenia się ze mną).
Oczywiście, w żadnym wypadku nie pojechałbym, gdyby moje sprawy osobiste nie zostały w pewnym sensie wyjaśnione (nie mówię o programie maksymalnym, ale o tzw. minimum egzystencji uczuciowej).
Dane wyślę Ci osobno po dowiedzeniu się, jakich trzeba. W każdym razie bardzo dziękuję za zajęcie się tą sprawą.
Pism jeszcze nie otrzymałem. O Kolinie pisałem Ci w poprzednim liście. Powtórzę mu Twoje zlecenia, ale wątpię, czy to co pomoże. On jest naprawdę w fatalnych warunkach finansowych i nie wierzę, żeby się to mogło poprawić. A jego polityka wydawnicza wychodzi poza obręb moich kompetencji.
KaczkowskiKaczkowski???? – zapewne chodzi o jakiś tekst literacki, ale nie ma go w spisie „Wiad. Pol.” za 1942 – szukać w „trojaczkach” [B.D.] istotnie piękny, ale „morał” przygnębiający: trzeba dopiero interwencji całego nieba, aby „finish the Job”Ang.: zakończyć pracę; dokończyć dzieła.. To trochę obrażające. Autora nie widziałem na oczy. Pomian pod wpływem tego opowiadania napisał analogiczne opowiadanie o dwóch lotnikach, którzy utonęli, ale nie wypadło ono szczęśliwieB. Pomian-Piątkowski, „A.R. 843 Overdue”, w tegoż: Ku najjaśniejszej z gwiazd. Opowiadania lotnicze, Edinburgh 1944 s.64-80.. Nie widziałem się z nim już dawno, dopiero na grudzień zapowiada swój przyjazd do Londynu.
O sprawie Ignaca nic nie wiemGrydzewski nawiązuje do przekazanych mu zapewne przez Wierzyńskiego wiadomości na temat płk. Ignacego Matuszewskiego, zwalczanego w czasie wojny przez środowisko gen. Sikorskiego. Zamiast wyrazów uznania za przewiezienie po wybuchu wojny złota Banku Polskiego do Francji został oskarżony o nadużycia finansowe, a w 1940 r. bezterminowo urlopowany z wojska. Nie otrzymawszy innych zadań od ówczesnego rządu, zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych i osiadł w Nowym Jorku; tu głównie na łamach polskiego dziennika „Nowy Świat” publikował artykuły krytyczne wobec polityki rządu RP, ugodowej względem ZSRR i aliantów; jeden z takich tekstów ukazał się w dniu rozpoczęcia wizyty gen. Sikorskiego w USA w marcu 1941 r. By zdyskredytować jego działalność publicystyczną, w 1942 r. wszczęto przeciw niemu postępowanie sądowe o rzekomą dezercję z wojska, a kolejna wizyta szefa rządu polskiego w marcu tegoż roku zapoczątkowała wymierzoną w Matuszewskiego kampanię oszczerstw w prorządowej prasie polonijnej w USA. W następnym roku, także ze względu na działalność pisarską, stał się obiektem zainteresowania FBI jako rzekomy agent obcego wywiadu.. Xawery bardzo nieszczęśliwy w związku z przyjazdem Adama: „wzięło” go bardzo mocnoJest to aluzja do romansu Ksawerego Pruszyńskiego ze Stefanią Kossowską..
Rozpuszczono tu pogłoskę, że starasz się o obywatelstwo amerykańskieW rzeczywistości Wierzyński otrzymał obywatelstwo amerykańskie 8 lutego 1949 r. W dokumentach osobistych poety w jego archiwum w Bibliotece Polskiej w Londynie nie ma aktu naturalizacji; informacja na ten temat w odniesieniu do całej rodziny Wierzyńskich znalazła się w notesie-kalendarzu na rok 1965, zapisana na okładce: „Certificate of Naturalization: Kazimierz, 6725791, Febr. 8, 1949; Halina, 687246, Febr. 7, 1949; Gregory, 7574501, Riverhead, Jan. 9, 1959”..
Terlecki wreszcie napisał recenzjęZob. przyp. 23 do listu nr 11 [9 października 1941].: zawiadomił mnie telefonicznie przedwczoraj. Zdaje się, że on jest bardzo źle ze zdrowiem. Ściskam Was najserdeczniej.
MGrydzewski
Wszystkie
Osoba
Kossowski Adam (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Maszynopis z odręcznymi dopiskami, skreśleniami, poprawkami i podpisem czarnym atramentem. Pisane dwustronnie na arkuszu pożółkłego papieru listowego.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2018-12-30 13:37:14
Miejsce utworzenia: Londyn
Londyn, 19.10.42

Drogi Żuczku. – List Twój z dn. 1 bm. przyszedł nadspodziewanie szybko, bo już dzisiaj. Na poprzedni odpowiedziałem Ci obszernie w ubiegłym tygodniu. Dziękuję Ci za informacje dotyczące moich spraw osobistych, nie spodziewałem się niczego innego, ale chciałem użyć wszystkich środków, aby mieć „CZYSTE SUMIENIE”W oryginale zapisane wersalikami. wobec siebie samego. Na depeszę dostałem odpowiedź, że „długi” list został wysłany, do tej pory nie nadszedł. Oczywiście, listy chodzą nieregularnie, ale nie jestem wcale pewny, czy tamten nie pozostał w sferze projektówMowa o relacjach z Zofią Floyar-Rajchmanową..
Co do mego przyjazdu, nie jestem zupełnie zdecydowany. Od czasu wyjazdu JankiJanka??? trochę się uspokoiło i nie spodziewam się bezpośrednich represji. Ale oczywiście nie wiadomo, co jutro przyniesie. Gdybym miał przyjechać, musiałbym mieć pewność egzystencji. Są trzy możliwości: 1/ robienie tego, co tutaj, ale zdaje się, że to wykluczone ze względu na brak odbiorców i kapitałów na założenie; 2/ praca w jakimś piśmie miejscowym; 3/ ewentualne stypendium na jakąś pracę propagandowo-naukową w rodzaju „Thus Spake Poland”Thus Spake Poland – [brak tej publikacji w BN w Warszawie – do sprawdzenia w Bibliotece Polskiej w Londynie], którą kończę dla Strońskiego. Napisz, co o tym myślisz, abstrahując od swoich uczuć przyjacielskich (tzn. od chęci – jeżeli ta chęć istnieje – zobaczenia się ze mną).
Oczywiście, w żadnym wypadku nie pojechałbym, gdyby moje sprawy osobiste nie zostały w pewnym sensie wyjaśnione (nie mówię o programie maksymalnym, ale o tzw. minimum egzystencji uczuciowej).
Dane wyślę Ci osobno po dowiedzeniu się, jakich trzeba. W każdym razie bardzo dziękuję za zajęcie się tą sprawą.
Pism jeszcze nie otrzymałem. O Kolinie pisałem Ci w poprzednim liście. Powtórzę mu Twoje zlecenia, ale wątpię, czy to co pomoże. On jest naprawdę w fatalnych warunkach finansowych i nie wierzę, żeby się to mogło poprawić. A jego polityka wydawnicza wychodzi poza obręb moich kompetencji.
KaczkowskiKaczkowski???? – zapewne chodzi o jakiś tekst literacki, ale nie ma go w spisie „Wiad. Pol.” za 1942 – szukać w „trojaczkach” [B.D.] istotnie piękny, ale „morał” przygnębiający: trzeba dopiero interwencji całego nieba, aby „finish the Job”Ang.: zakończyć pracę; dokończyć dzieła.. To trochę obrażające. Autora nie widziałem na oczy. Pomian pod wpływem tego opowiadania napisał analogiczne opowiadanie o dwóch lotnikach, którzy utonęli, ale nie wypadło ono szczęśliwieB. Pomian-Piątkowski, „A.R. 843 Overdue”, w tegoż: Ku najjaśniejszej z gwiazd. Opowiadania lotnicze, Edinburgh 1944 s.64-80.. Nie widziałem się z nim już dawno, dopiero na grudzień zapowiada swój przyjazd do Londynu.
O sprawie Ignaca nic nie wiemGrydzewski nawiązuje do przekazanych mu zapewne przez Wierzyńskiego wiadomości na temat płk. Ignacego Matuszewskiego, zwalczanego w czasie wojny przez środowisko gen. Sikorskiego. Zamiast wyrazów uznania za przewiezienie po wybuchu wojny złota Banku Polskiego do Francji został oskarżony o nadużycia finansowe, a w 1940 r. bezterminowo urlopowany z wojska. Nie otrzymawszy innych zadań od ówczesnego rządu, zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych i osiadł w Nowym Jorku; tu głównie na łamach polskiego dziennika „Nowy Świat” publikował artykuły krytyczne wobec polityki rządu RP, ugodowej względem ZSRR i aliantów; jeden z takich tekstów ukazał się w dniu rozpoczęcia wizyty gen. Sikorskiego w USA w marcu 1941 r. By zdyskredytować jego działalność publicystyczną, w 1942 r. wszczęto przeciw niemu postępowanie sądowe o rzekomą dezercję z wojska, a kolejna wizyta szefa rządu polskiego w marcu tegoż roku zapoczątkowała wymierzoną w Matuszewskiego kampanię oszczerstw w prorządowej prasie polonijnej w USA. W następnym roku, także ze względu na działalność pisarską, stał się obiektem zainteresowania FBI jako rzekomy agent obcego wywiadu.. Xawery bardzo nieszczęśliwy w związku z przyjazdem Adama: „wzięło” go bardzo mocnoJest to aluzja do romansu Ksawerego Pruszyńskiego ze Stefanią Kossowską..
Rozpuszczono tu pogłoskę, że starasz się o obywatelstwo amerykańskieW rzeczywistości Wierzyński otrzymał obywatelstwo amerykańskie 8 lutego 1949 r. W dokumentach osobistych poety w jego archiwum w Bibliotece Polskiej w Londynie nie ma aktu naturalizacji; informacja na ten temat w odniesieniu do całej rodziny Wierzyńskich znalazła się w notesie-kalendarzu na rok 1965, zapisana na okładce: „Certificate of Naturalization: Kazimierz, 6725791, Febr. 8, 1949; Halina, 687246, Febr. 7, 1949; Gregory, 7574501, Riverhead, Jan. 9, 1959”..
Terlecki wreszcie napisał recenzjęZob. przyp. 23 do listu nr 11 [9 października 1941].: zawiadomił mnie telefonicznie przedwczoraj. Zdaje się, że on jest bardzo źle ze zdrowiem. Ściskam Was najserdeczniej.
MGrydzewski