Zaloguj się
Aktualizacja: 11 luty 2019
(utw. 2 sierpień 2017, 15:47)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
P.O. Box 562
StockbridgeBył to początkowy okres zamieszkiwania Wierzyńskich na farmie w Stockbridge w stanie Massachusetts, wcześniej należącej do Haliny i Artura Rodzińskich, gdzie przedtem poeta z żoną często spędzali wakacje; w 1946 r. kupił ją Amerykanin Arthur Percival, który zagwarantował Wierzyńskim mieszkanie i utrzymanie na czas pisania przez Kazimierza biografii Chopina; zob. dalsza część listu., Mass.

Drogi Leszku, bardzo nas zasmucił i przygnębił Twój list. Pocieszam się myślą, że niedomagania są w dużym stopniu wpływem nerwów, a nerwy potargane sytuacją i brakiem forsy. Przyszło mi na myśl, że zamiast pisać do „Tyg[odnika]” całe kolumny notatek, za które nie dostawałeś grosza, powinieneś posyłać je Mietkowi, który honorarium przyśle Ci błyskawicznie. Pamiętam (z jednorazowego występu w „Wiadom[ościach]), że tak było. Pieniądze przyszły przez bank według kursu cztery dolary za jeden funt. Pomyśl o tym. Z a k l i n a m C i ę, przepisz kawałki, które masz gotowe i wyślij mu – zawstydź się, żeś tego dotychczas nie zrobiłPierwsze teksty Lechonia ukazały się w „Wiadomościach” dopiero w następnym roku; był to cykl artykułów o charakterze wspomnieniowym pt. Warszawa niepodległa, cz. 1: Przedwiośnie wolności, „Wiadomości” 1948, nr 16 (107) z 18 kwietnia; cz. 2: Piłsudski i Żeromski,tamże, nr 18 (109) z 2 maja; cz. 3: Literatura, cyganeria, Askenazy, Daszyński, tamże, nr 20 (111) z 16 maja. Przedruk cz. 2 i 3 w: J. Lechoń, Portrety ludzi i zdarzeń, oprac. P. Kądziela, Warszawa 1997, s. 137–156. ; od czasu, gdyśmy o tym ostatni raz mówili, miałbyś już honorarium w kieszeni. Leszku, musisz to zrobić, przecież to żywa gotówa – jak, do cholery, możesz tak zwlekać! Krzyczę na Ciebie, bo skarżysz się, że nie masz żony, ona by Cię zbiła za takie niedbalstwo. Poza [tym] stąd nie widzę nic, co mógłbym Ci wskazać, a wiem, że Twój sokoli wzrok pod tym względem jest bystrzejszy od mego. W sytuacji, w której jestemJesienią 1946 r., podczas wakacji spędzanych u Rodzińskich w Lake Placid, Wierzyński za namową przyjaciela, dyrygenta, postanowił napisać biografię Chopina w związku ze zbliżającą się setną rocznicą śmierci kompozytora. Przez długi czas nawet wobec bliskich osób fakt pisania książki o Chopinie był owiany tajemnicą., a którą ujawnię Ci, gdy do tego dojrzeje, nie ma szczeliny, [w] którą by można jeszcze kogoś wcisnąć. Na dalszy plan, uważam, muszę przygotować coś na rynek amerykański, inaczej – kochanie – nie ujedziemy.
Dziękuję Ci za wiadomości o Londynie, których z braku laku szukałem nawet u WackaZapewne chodzi o Wacława Jędrzejewicza. Przypuszczam, że Sakowskiemu zbijesz mordę listownie, to istotnie gówno, wolę Pawełka Hertza, nawet z wierszami. Rozumowanie Arciszewskiego jest boskim przykładem polskiej głupoty, najdoskonalszej chyba na świecie. Uratował Polskę od hańby podpisania rozbioru i pohańbił się obskurną, bezsensowną frondą przeciw samemu sobie. Naprawdę, trudna to rzecz być Polakiem między Polakami. Czy widziałeś się z panią Kolendo? Obiecała ona wziąć z sobą książki, posłałem jej, co miałem – nie zapomnij dodać Twoje i moje książki z „Bibli[oteki] Pol[skiej]. Czy nie znasz adresu Horodyńskiego? – Pisał mi Parnicki, że słyszał o przyjeździe ParandowskiegoWierzyński był z nim serdecznie zaprzyjaźniony; na emigracji utrzymywał z nim kontakt korespondencyjny (zob. Listy Kazimierza Wierzyńskiego do Jana Parandowskiego, oprac. P. Kądziela, „Roczniki Humanistyczne” 1991–1992, t. 39–40, z. 1); poświęcił mu też osobny tekst pt. „Juvenilia” mojej przyjaźni z Parandowskim (pierwodruk: „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, Londyn, 1961, nr 38, przedr. w: K. Wierzyński, Szkice i portrety literackie, oprac. P. Kądziela, Warszawa 1990, s. 147–150)., Słonimskiego i jeszcze„jakiegoś ministra” na Kongres PEN Clubu w Meksyku. Mają podobno przejeżdżać przez N. Jork. Dowiedz się czegoś o tym, jeśli możesz. Chciałbym zobaczyć się z Jasiem. Ze SłonimskiegoNa co najmniej chłodny stosunek do dawnego przyjaciela spod Picadora i „Skamandra” miała wpływ postawa Słonimskiego w czasie wojny: odejście w 1941 r. od współpracy z „Wiadomościami Polskimi” Grydzewskiego z powodu sporu na temat polityki wobec ZSRR, z którym sojusz Słonimski uważał za taktycznie konieczny, oraz redagowanie przez niego w Londynie w latach 1942–1946 miesięcznika „Nowa Polska” o wyraźnie lewicowym i prorządowym charakterze. We wrześniu 1945 r. Słonimski odwiedził Polskę z wycieczką pisarzy angielskich, co spotkało się z ostrą krytyką środowiska emigracyjnego. Rozdźwięk polityczny między dawnymi przyjaciółmi pogłębił się jeszcze bardziej w późniejszym okresie, gdy w 1948 r. Słonimski wziął udział w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu i podpisał przyjętą tam rezolucję, a w latach 1949–1951 był dyrektorem podlegającego władzom krajowym Instytutu Kultury Polskiej w Londynie, po czym powrócił na stałe do kraju. rezygnuję z zasadniczych względów, poza tym byłoby dobrze, gdyby wiedział, że widzieliśmy się z Parandowskim, a z nim widzieć się nie chcieliśmy. – Trzymaj się, stary druhu, ostatecznie zostaliśmy dwaj, nie tylko z całej paczki, ale z porządnych poetów w ogóle. Co z tymi dwoma wierszami, o których mi mówiłeś? Ściskam Cię mocno i serdecznie, nie trać pewności, że jednak czekają nas miliony, pisz wiersze i listy.
Twój głos na pustyni K.
Wszystkie
Czasopismo
„Biblioteka Polska (także: Biblioteka „Tygodnika Polskiego”)” (1)
„Tygodnik Polski” (1)
„Wiadomości” (1)
Miejsce
Londyn (1)
Meksyk (1)
Nowy Jork (1)
Stockbridge (Massachusetts) (1)
Organizacja
PEN Club (1)
Osoba
Arciszewski Tomasz (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Hertz Paweł (1)
Horodyński Dominik (1)
Jędrzejewicz Wacław (1)
Kolendo Janina pseud. Jasia Zofia Grzybowska (1)
Lechoń Jan (2)
Parandowski Jan (2)
Parnicki Teodor (1)
Sakowski Juliusz (1)
Słonimski Antoni (2)
Wierzyński Kazimierz (1)
Utwór
Strofa, Światło i Lato (1)
Życie Chopina (1)

Publikacja

Miejsce w katalogu

Informacje bibliograficzne

List pisany granatowym atramentem jednostronnie na dwóch arkuszach zwykłego papieru listowego; na zachowanej kopercie data stempla pocztowego: JUL 14, 1947; adresat: Mr. Jan Lechoń // 120 Eighth Ave // Sea Cliff, Long Island; nadawca: Kazimierz Wierzyński // P.O. Box 562 // Stockbridge, Mass.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2017-08-02 15:47:07
Miejsce utworzenia: Stockbridge (Massachusetts)
P.O. Box 562
StockbridgeBył to początkowy okres zamieszkiwania Wierzyńskich na farmie w Stockbridge w stanie Massachusetts, wcześniej należącej do Haliny i Artura Rodzińskich, gdzie przedtem poeta z żoną często spędzali wakacje; w 1946 r. kupił ją Amerykanin Arthur Percival, który zagwarantował Wierzyńskim mieszkanie i utrzymanie na czas pisania przez Kazimierza biografii Chopina; zob. dalsza część listu., Mass.

Drogi Leszku, bardzo nas zasmucił i przygnębił Twój list. Pocieszam się myślą, że niedomagania są w dużym stopniu wpływem nerwów, a nerwy potargane sytuacją i brakiem forsy. Przyszło mi na myśl, że zamiast pisać do „Tyg[odnika]” całe kolumny notatek, za które nie dostawałeś grosza, powinieneś posyłać je Mietkowi, który honorarium przyśle Ci błyskawicznie. Pamiętam (z jednorazowego występu w „Wiadom[ościach]), że tak było. Pieniądze przyszły przez bank według kursu cztery dolary za jeden funt. Pomyśl o tym. Z a k l i n a m C i ę, przepisz kawałki, które masz gotowe i wyślij mu – zawstydź się, żeś tego dotychczas nie zrobiłPierwsze teksty Lechonia ukazały się w „Wiadomościach” dopiero w następnym roku; był to cykl artykułów o charakterze wspomnieniowym pt. Warszawa niepodległa, cz. 1: Przedwiośnie wolności, „Wiadomości” 1948, nr 16 (107) z 18 kwietnia; cz. 2: Piłsudski i Żeromski,tamże, nr 18 (109) z 2 maja; cz. 3: Literatura, cyganeria, Askenazy, Daszyński, tamże, nr 20 (111) z 16 maja. Przedruk cz. 2 i 3 w: J. Lechoń, Portrety ludzi i zdarzeń, oprac. P. Kądziela, Warszawa 1997, s. 137–156. ; od czasu, gdyśmy o tym ostatni raz mówili, miałbyś już honorarium w kieszeni. Leszku, musisz to zrobić, przecież to żywa gotówa – jak, do cholery, możesz tak zwlekać! Krzyczę na Ciebie, bo skarżysz się, że nie masz żony, ona by Cię zbiła za takie niedbalstwo. Poza [tym] stąd nie widzę nic, co mógłbym Ci wskazać, a wiem, że Twój sokoli wzrok pod tym względem jest bystrzejszy od mego. W sytuacji, w której jestemJesienią 1946 r., podczas wakacji spędzanych u Rodzińskich w Lake Placid, Wierzyński za namową przyjaciela, dyrygenta, postanowił napisać biografię Chopina w związku ze zbliżającą się setną rocznicą śmierci kompozytora. Przez długi czas nawet wobec bliskich osób fakt pisania książki o Chopinie był owiany tajemnicą., a którą ujawnię Ci, gdy do tego dojrzeje, nie ma szczeliny, [w] którą by można jeszcze kogoś wcisnąć. Na dalszy plan, uważam, muszę przygotować coś na rynek amerykański, inaczej – kochanie – nie ujedziemy.
Dziękuję Ci za wiadomości o Londynie, których z braku laku szukałem nawet u WackaZapewne chodzi o Wacława Jędrzejewicza. Przypuszczam, że Sakowskiemu zbijesz mordę listownie, to istotnie gówno, wolę Pawełka Hertza, nawet z wierszami. Rozumowanie Arciszewskiego jest boskim przykładem polskiej głupoty, najdoskonalszej chyba na świecie. Uratował Polskę od hańby podpisania rozbioru i pohańbił się obskurną, bezsensowną frondą przeciw samemu sobie. Naprawdę, trudna to rzecz być Polakiem między Polakami. Czy widziałeś się z panią Kolendo? Obiecała ona wziąć z sobą książki, posłałem jej, co miałem – nie zapomnij dodać Twoje i moje książki z „Bibli[oteki] Pol[skiej]. Czy nie znasz adresu Horodyńskiego? – Pisał mi Parnicki, że słyszał o przyjeździe ParandowskiegoWierzyński był z nim serdecznie zaprzyjaźniony; na emigracji utrzymywał z nim kontakt korespondencyjny (zob. Listy Kazimierza Wierzyńskiego do Jana Parandowskiego, oprac. P. Kądziela, „Roczniki Humanistyczne” 1991–1992, t. 39–40, z. 1); poświęcił mu też osobny tekst pt. „Juvenilia” mojej przyjaźni z Parandowskim (pierwodruk: „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, Londyn, 1961, nr 38, przedr. w: K. Wierzyński, Szkice i portrety literackie, oprac. P. Kądziela, Warszawa 1990, s. 147–150)., Słonimskiego i jeszcze„jakiegoś ministra” na Kongres PEN Clubu w Meksyku. Mają podobno przejeżdżać przez N. Jork. Dowiedz się czegoś o tym, jeśli możesz. Chciałbym zobaczyć się z Jasiem. Ze SłonimskiegoNa co najmniej chłodny stosunek do dawnego przyjaciela spod Picadora i „Skamandra” miała wpływ postawa Słonimskiego w czasie wojny: odejście w 1941 r. od współpracy z „Wiadomościami Polskimi” Grydzewskiego z powodu sporu na temat polityki wobec ZSRR, z którym sojusz Słonimski uważał za taktycznie konieczny, oraz redagowanie przez niego w Londynie w latach 1942–1946 miesięcznika „Nowa Polska” o wyraźnie lewicowym i prorządowym charakterze. We wrześniu 1945 r. Słonimski odwiedził Polskę z wycieczką pisarzy angielskich, co spotkało się z ostrą krytyką środowiska emigracyjnego. Rozdźwięk polityczny między dawnymi przyjaciółmi pogłębił się jeszcze bardziej w późniejszym okresie, gdy w 1948 r. Słonimski wziął udział w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu i podpisał przyjętą tam rezolucję, a w latach 1949–1951 był dyrektorem podlegającego władzom krajowym Instytutu Kultury Polskiej w Londynie, po czym powrócił na stałe do kraju. rezygnuję z zasadniczych względów, poza tym byłoby dobrze, gdyby wiedział, że widzieliśmy się z Parandowskim, a z nim widzieć się nie chcieliśmy. – Trzymaj się, stary druhu, ostatecznie zostaliśmy dwaj, nie tylko z całej paczki, ale z porządnych poetów w ogóle. Co z tymi dwoma wierszami, o których mi mówiłeś? Ściskam Cię mocno i serdecznie, nie trać pewności, że jednak czekają nas miliony, pisz wiersze i listy.
Twój głos na pustyni K.