Zaloguj się
Aktualizacja: 3 wrzesień 2019
(utw. 16 czerwiec 2019, 13:24)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
16 lutego 53.
Kochany Mietku,
Dostałem wiadomość z „Libelli”, że chcą $ 60 za Lindego, jest to potworna suma i prawdopodobnie zrezygnuję z marzeń. Co do Sł[ownika] warszawskiego, ile wynosi na dolary: 3.10.0. Przepraszam Cię, że Cię zanudzam takimi pytaniami, ale wiesz, że nie znam się na pieniądzach, a wstyd mi pytać o to w banku. Nie rozumiem pytania o paczkach. Nie wysyłam ich w imieniu żadnej instytucji, podpisuje je albo Halina, albo jeden z farmerów. Stale pomagam sześciu rodzinom, nie licząc Grzesia. Jakiego przyjaciela w Nowym Jorku mam prosić o przeszukanie „Wiad[omości]”? Ja tam nie mam przyjaciół, ale spróbuję. Dziękuję Ci za pomoc w sprawie Bailly. Starałem się tu o zebranie pieniędzy dla niej, spotkałem się jednak ku memu zdumieniu z kompletną obojętnością. Nawet Weintraub zawiódł. Wstyd mi za wszystkich Polaków, a teraz wstyd mi podwójnie. Czy nie przedrukowałbyś felietonu Boya z notatką, że Bailly jest przyjacielem Polski, który – jedyny – nie opuścił nas w najcięższych czasach. Byłaby to przynajmniej pomoc moralna. My wysłaliśmy jej paczkę.
Napisała mi, że kiedyś znalazła trzy tysiące marrainesFranc.: matki chrzestne; tu – opiekunki. dla żołnierzy polskich we Francji i teraz byłaby wdzięczna za jedną dla niej samej. Jest w tym coś naprawdę przygnębiającego. Zaraz napisałem dalej. Nic nie poskutkowało, jak dotychczas. Pomysł z przedrukiem felietonu poddaję Ci dlatego, że dużo ludzi nie wie, kim ona jest [i]Odczytanie hipotetyczne z powodu dziurki od segregatora. trudno do nich apelować. Poza tym czemu się dziwić, jeśli „humaniści” są obojętni. Mam jeszcze jeden projekt i jadę z nim do N.Y., ale bez wielkich nadziei. Dostałem numer z wierszami zaczynającymi się od FugiZob. przyp. 2 do listu .................... [KW do MG z 8 grudnia 1952]., bardzo dobrze wyglądają. Proszę o to samo w przyszłości, jak również o przysłanie po 2 egz[emplarze] obu numerów (PiesZob. przyp. 5 do listu .................... [KW do MG z 29 października 1952]. i Fuga). Z Nowego Jorku jadę na wieczory do Buffalo i do TorontoWierzyński miał spotkania autorskie w Buffalo i w Toronto. Do Buffalo przybył 26 lutego 1953 r. i zatrzymał się u prezesa tamtejszego Polish Arts Club, Aleksandra Janty. Bezpośrednio z Buffalo pojechał do Kanady. Na wieczór autorski 1 marca 1953 r. w Toronto przyszło ponad pięćset osób, spotkanie prowadziła Jadwiga Jurkszus-Tomaszewska, utwory recytowali autor, Irena Habrowska i Michał Olbryski. Zob. Kronika: Kazimierz Wierzyński w Toronto, „Wiadomości” 1953 nr 16 (368) z 19 kwietnia; Samotność słowa. Z listów do Wacława Iwaniuka, wyd. cyt., s. 80-85; Jadwiga Jurkszus-Tomaszewska, Kronika pięćdziesięciu lat. Życie kulturalne polskiej emigracji w Kanadzie 1940-1990, Toronto 1995, s. 50-51; Irena Habrowska-Jellaczyc, Adam Tomaszewski, Ze sceny i estrady, Toronto 1987, s. 102-107.. Pisz bez zwłoki, bo tam zimno i śniegi. Ściskam Cię serdecznie.
Kazimierz
Wszystkie
Czasopismo
„Wiadomości Literackie” (1)
Miejsce
Buffalo (1)
Francja (1)
Nowy Jork (3)
Polska (1)
Toronto (1)
Osoba
Bailly Rosa (2)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Weintraub Wiktor (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (1)
Wierzyński Kazimierz (1)
Żeleński Tadeusz pseud. Boy (1)
Utwór
Fuga (2)
Pies (1)
Słownik języka polskiego przez M. Samuela Bogumiła Linde (1)
Słownik języka polskiego, t. 1-8, Warszawa: PIW 1952-1953. (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Maszynopis dwustronny z odręcznym podpisem czarnym ołówkiem na papierze listowym z nadrukiem adresowym: P.O. BOX 525 // SAG HARBOR, L.I., N.Y. Znak Grydzewskiego „Z” czerwonym atramentem.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-06-16 13:24:21
Miejsce utworzenia: Sag Harbor
16 lutego 53.
Kochany Mietku,
Dostałem wiadomość z „Libelli”, że chcą $ 60 za Lindego, jest to potworna suma i prawdopodobnie zrezygnuję z marzeń. Co do Sł[ownika] warszawskiego, ile wynosi na dolary: 3.10.0. Przepraszam Cię, że Cię zanudzam takimi pytaniami, ale wiesz, że nie znam się na pieniądzach, a wstyd mi pytać o to w banku. Nie rozumiem pytania o paczkach. Nie wysyłam ich w imieniu żadnej instytucji, podpisuje je albo Halina, albo jeden z farmerów. Stale pomagam sześciu rodzinom, nie licząc Grzesia. Jakiego przyjaciela w Nowym Jorku mam prosić o przeszukanie „Wiad[omości]”? Ja tam nie mam przyjaciół, ale spróbuję. Dziękuję Ci za pomoc w sprawie Bailly. Starałem się tu o zebranie pieniędzy dla niej, spotkałem się jednak ku memu zdumieniu z kompletną obojętnością. Nawet Weintraub zawiódł. Wstyd mi za wszystkich Polaków, a teraz wstyd mi podwójnie. Czy nie przedrukowałbyś felietonu Boya z notatką, że Bailly jest przyjacielem Polski, który – jedyny – nie opuścił nas w najcięższych czasach. Byłaby to przynajmniej pomoc moralna. My wysłaliśmy jej paczkę.
Napisała mi, że kiedyś znalazła trzy tysiące marrainesFranc.: matki chrzestne; tu – opiekunki. dla żołnierzy polskich we Francji i teraz byłaby wdzięczna za jedną dla niej samej. Jest w tym coś naprawdę przygnębiającego. Zaraz napisałem dalej. Nic nie poskutkowało, jak dotychczas. Pomysł z przedrukiem felietonu poddaję Ci dlatego, że dużo ludzi nie wie, kim ona jest [i]Odczytanie hipotetyczne z powodu dziurki od segregatora. trudno do nich apelować. Poza tym czemu się dziwić, jeśli „humaniści” są obojętni. Mam jeszcze jeden projekt i jadę z nim do N.Y., ale bez wielkich nadziei. Dostałem numer z wierszami zaczynającymi się od FugiZob. przyp. 2 do listu .................... [KW do MG z 8 grudnia 1952]., bardzo dobrze wyglądają. Proszę o to samo w przyszłości, jak również o przysłanie po 2 egz[emplarze] obu numerów (PiesZob. przyp. 5 do listu .................... [KW do MG z 29 października 1952]. i Fuga). Z Nowego Jorku jadę na wieczory do Buffalo i do TorontoWierzyński miał spotkania autorskie w Buffalo i w Toronto. Do Buffalo przybył 26 lutego 1953 r. i zatrzymał się u prezesa tamtejszego Polish Arts Club, Aleksandra Janty. Bezpośrednio z Buffalo pojechał do Kanady. Na wieczór autorski 1 marca 1953 r. w Toronto przyszło ponad pięćset osób, spotkanie prowadziła Jadwiga Jurkszus-Tomaszewska, utwory recytowali autor, Irena Habrowska i Michał Olbryski. Zob. Kronika: Kazimierz Wierzyński w Toronto, „Wiadomości” 1953 nr 16 (368) z 19 kwietnia; Samotność słowa. Z listów do Wacława Iwaniuka, wyd. cyt., s. 80-85; Jadwiga Jurkszus-Tomaszewska, Kronika pięćdziesięciu lat. Życie kulturalne polskiej emigracji w Kanadzie 1940-1990, Toronto 1995, s. 50-51; Irena Habrowska-Jellaczyc, Adam Tomaszewski, Ze sceny i estrady, Toronto 1987, s. 102-107.. Pisz bez zwłoki, bo tam zimno i śniegi. Ściskam Cię serdecznie.
Kazimierz