Zaloguj się
Aktualizacja: 15 lipiec 2019
(utw. 22 czerwiec 2019, 14:31)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
101-07 Ascan Ave. Forest Hills, N.Y.
2 marca 47
Kochany Mietku, dziękuję Ci za list z 17.II., który szedł wyjątkowo długo. Sprawę pieniędzy załatwiamy, gdy ustali się kto i kiedy ma się zjawić, dam Ci znać. Nie zwracaj mi „Digest” i „Mercury”, bo to wprawdzie jest stylowe ale zbyteczne. Bez tego znam i cenię Twoją punktualność. Wiadomość, że Słonimski „pobił” w UNESCO Duhamela, jest istotnie niebywała. To naprawdę znak czasu.
Dorota jest chora, gdy wstanie, Halina spyta ją o artykuł. Ciechanowskiego jeszcze nie mam, niestety, po prostu zostałem bez grosza. Gdy go kupię i przeczytam, wyślę Ci niezwłocznie. W „New York Times” i w „N[ew] Y[ork] Herald Tribune” był wczoraj (w niedzielę) na liście bestsellerów – w „Timesie” na dziewiątym, a w „Her[ald] Tr[ibune]” na trzynastym miejscu. Leszek szaleje z powodu tej książki (in minus), ale to zdaje się dlatego, że Ciech[anowski]Zarzut Lechonia dotyczył zapewne niedostatecznej pomocy finansowej dla poetów osobiście lub dla „Tygodnika Polskiego” w czasie, gdy Ciechanowski był polskim ambasadorem w Waszyngtonie (w latach 1941–1945). okazał się skąpy. Zresztą też jej nie czytałNotatkę z lektury poczynił Lechoń w Dzienniku dopiero kilka lat później – 22 maja 1955 r.: „Przerzucałem książkę Ciechanowskiego Defeat in Victory i rzuciłem ją z rozpaczą, jak Artur Górski Historię Polski. Żyjemy, zapominając, co się z nami stało, zapominając, jak weszliśmy do wojny i jak nas zdradzono. Kiedy to sobie uświadomić, chce się iść niszczyć, bić, rozbijać – z zemsty nad innymi i nad samym sobą” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, s. 626).. Małcużyński miał sukcesTu zapewne mowa o jednym z jego koncertów w Nowym Jorku. . Rodziński wygrał batalięw latach 1943-1947 prowadził orkiestrę symfoniczną w Nowym Jorku, w Chicago dyrygował orkiestrą w latach 1947-1958. i przenosi się od września do Chicago. Szkoda, bo to był jedyny polski dom, gdzie można było jeszcze spotkać jakichś ciekawych Amerykan [!]. Teraz zostanie tylko Strzetelski z Beckiem, który podkochuje się w Krysi. Przyjechała tu siostra Henryka, „D. P.”D.P. od ang. Displaced Persons, w spolszczonej formie: dipisi – określenie stosowane po zakończeniu II wojny światowej w odniesieniu do osób, które (według Aliantów) w „wyniku wojny znalazły się poza swoim państwem i chcą albo wrócić do kraju, albo znaleźć nową ojczyznę, lecz bez pomocy uczynić tego nie mogą”; byli nimi przymusowo wywiezieni na roboty do Niemiec, jeńcy wojenni i więźniowie obozów koncentracyjnych, z mężem – jeszcze ich nie widziałem. Janta – głęboko przygnębiający. Nie widziałem człowieka, który by w żadnej sprawie nie miał własnego zdania. Czy Kuszelewska-Rayska jest w Londynie? Korespondowałem z nią, ale jakoś się urwało. Co do pism z wiadomościami o wyborach – miałem na myśli pisma z Polski. Gdyby Ci to nie zrobiło różnicy (a l e t y l k o w t y m w y p a d k u), byłbym Ci wdzięczny za wznowienie przesyłek pism z Polski – mogą być też dzienniki i tygodniki à la „Odrodzenie” i „Kuźnica”. Nic nie idzie na marne. Po przeczytaniu daję je do Instytutu Piłsudskiego, do archiwów. Mischel milczy. Ponieważ 95% Hollywood to bolszewicy, myślę, że i on do nich doszlusował. Napisz mi, jacy pisarze w kraju są „niepodlegli” – organizuję tu pomoc dla nich. Co sądzisz o Millerze i Kubackim? Czy znasz adres Witolda Giełżyńskiego, Gienia Szrojta, pani Zygmuntowej Augustyńskiej?
Kto z dziennikarzy jest „w porządku”? Proszę o wiadomość i adresy, może londyński Syndykat mi przyśle? „Tygodnik” po dwóch miesiącach zawieszenia ma znów wychodzićPrzerwa w wydawaniu „Tygodnika Polskiego” spowodowana była jego złą kondycją finansową; w 1946 r. ostatni nr 50 ukazał się z datą 29 grudnia – w 1947 r. nr 1 datowany był na 9 marca.. Leszek wybiera się do Paryża w sprawie mieszkania Lechoń nie wyjechał do Paryża – w starania o odzyskanie jego paryskiego mieszkania przy rue de l’Université 107 zaangażowanych było od 1945 r. kilka osób z kręgu jego najbliższych przyjaciół: Felicja i Kazimierz Krancowie, Doda Conrad oraz Aleksander Janta-Połczyński. Prowadzone na drodze formalnoprawnej postepowanie nie dało jednak efektu; w końcu 1946 r. mieszkanie zajął Francuz, dr Lebeau, chirurg mózgu; Lechoniowi udało się jedynie pod koniec 1951 r. odzyskać niemal cały księgozbiór i część kolekcji obrazów, do czego walnie przyczynił się biblioteki Franciszek Pułaski, ówczesny dyrektor Biblioteki Polskiej w Paryżu. Pisał na ten temat Lechoń w liście do Grydzewskiego z 18 stycznia 1952 r.: „[...] chcę Ci powiedzieć, bo Ty to lepiej niż inni zrozumiesz, że odzyskałem moje książki z Paryża – chyba wszystkie. Co znaczy 4 tomy Żeromskiego (oprawy Stefci Sakowskiej), 16 Boya, Staff, Daszyński (o Piłsudskim), Askenazego Łukasiński, Miriam, Or-Ot, Chrzanowski, Perzyński, autograf Piłsudskiego na Nowakowskim – przynajmniej 100 tomów dedykowanych i to jak! [...] są ponadto cały Krasicki w wydaniu wrocławskim z 1824 i takiż (VII tomów) Kniaźnin i Stefan Czarniecki - Koźmiana i Rufin Piotrowski po francusku. Mówię Ci, że przez dwa miesiące miałem i mam jeszcze moje prywatne Dziady i pod takim też tytułem chcę to opisać. Z obrazami trochę gorzej, bo konsjerżka najpewniej spuściła niektóre, o co jeszcze będę robił dochodzenie, zwłaszcza że obawiam się, że to poszło do pana Putramenta [wówczas ambasadora Polski w Paryżu – B.D.]. Ale jest jeden Gierymski [...], Piotr Michałowski, 2 Podkowińskie, 10 Makowskich, Boznańska, Konrad Krzyżanowski, cały z naszej epoki Czermański, Kramsztyk [...]” (M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, Listy 1923–1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006, t. 2, s. 5-6).. Grześ chodzi do szkoły, uczy się po francusku i po angielsku. Czy chcesz zobaczyć jego fotografię – za zwrotem, rzecz prosta? 12-go bm. są jego imieniny. Myślałem, że będzie z nami na Wilii ub.r., a pewnie będę musiał czekać parę lat. Ściskam Cię K.

Dopisek w poprzek strony:

Zosia mówiła mi, że odpisała Ci na „miły list”, ale [---]Tu wyraz nie do odczytania z powodu dziurki po dziurkaczu. nie ma od Ciebie odpowiedzi. To b[ardzo] dzielna, miła i umęczona osoba.
Wszystkie
Czasopismo
„American Mercury” (1)
„Herald Tribune” (1)
„Kuźnica” (1)
„New York Herald Tribune” (1)
„Odrodzenie” (1)
„Times” (1)
„Tygodnik Polski” (1)
„„New York Times”” (1)
„„Readers Digest” ” (1)
Miejsce
101-07 Ascan Avenue, Forest Hills, N.Y. (1)
Chicago (1)
Londyn (1)
Organizacja
Instytut Piłsudskiego (1)
Syndykat Dziennikarzy Polskich (1)
UNESCO (1)
Osoba
Augustyńska Eugenia z d. Bartenbach (1)
Beck Andrzej (1)
Ciechanowski Jan (1)
Duhamel Georges (1)
Floyar-Rajchmanowa Zofia z domu Małecka primo voto Bagniewska tertio voto Kowalska (1)
Giełżyński Witold (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Janta-Połczyński Aleksander (1)
Kubacki Wacław (1)
Kuszelewska Stefania (1)
Lechoń Jan (2)
Małcużyński Witold (1)
Miller Jan Nepomucen (1)
Rodziński Artur (1)
Strzetelska Krystyna (1)
Strzetelski Stanisław (1)
Szrojt Eugeniusz (1)
Słonimski Antoni (1)
Thompson Dorothy, primo voto Bard secundo voto Lewis tertio voto Kopf (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (1)
Wierzyński Kazimierz (1)
Utwór
Defeat in Victory (2)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Rękopis pisany granatowym atramentem ze skreśleniami i dopiskami. Znak Grydzewskiego „Z” ołówkiem.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2019-06-22 14:31:40
Miejsce utworzenia: 101-07 Ascan Avenue, Forest Hills, N.Y.
101-07 Ascan Ave. Forest Hills, N.Y.
2 marca 47
Kochany Mietku, dziękuję Ci za list z 17.II., który szedł wyjątkowo długo. Sprawę pieniędzy załatwiamy, gdy ustali się kto i kiedy ma się zjawić, dam Ci znać. Nie zwracaj mi „Digest” i „Mercury”, bo to wprawdzie jest stylowe ale zbyteczne. Bez tego znam i cenię Twoją punktualność. Wiadomość, że Słonimski „pobił” w UNESCO Duhamela, jest istotnie niebywała. To naprawdę znak czasu.
Dorota jest chora, gdy wstanie, Halina spyta ją o artykuł. Ciechanowskiego jeszcze nie mam, niestety, po prostu zostałem bez grosza. Gdy go kupię i przeczytam, wyślę Ci niezwłocznie. W „New York Times” i w „N[ew] Y[ork] Herald Tribune” był wczoraj (w niedzielę) na liście bestsellerów – w „Timesie” na dziewiątym, a w „Her[ald] Tr[ibune]” na trzynastym miejscu. Leszek szaleje z powodu tej książki (in minus), ale to zdaje się dlatego, że Ciech[anowski]Zarzut Lechonia dotyczył zapewne niedostatecznej pomocy finansowej dla poetów osobiście lub dla „Tygodnika Polskiego” w czasie, gdy Ciechanowski był polskim ambasadorem w Waszyngtonie (w latach 1941–1945). okazał się skąpy. Zresztą też jej nie czytałNotatkę z lektury poczynił Lechoń w Dzienniku dopiero kilka lat później – 22 maja 1955 r.: „Przerzucałem książkę Ciechanowskiego Defeat in Victory i rzuciłem ją z rozpaczą, jak Artur Górski Historię Polski. Żyjemy, zapominając, co się z nami stało, zapominając, jak weszliśmy do wojny i jak nas zdradzono. Kiedy to sobie uświadomić, chce się iść niszczyć, bić, rozbijać – z zemsty nad innymi i nad samym sobą” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1993, t. 3, s. 626).. Małcużyński miał sukcesTu zapewne mowa o jednym z jego koncertów w Nowym Jorku. . Rodziński wygrał batalięw latach 1943-1947 prowadził orkiestrę symfoniczną w Nowym Jorku, w Chicago dyrygował orkiestrą w latach 1947-1958. i przenosi się od września do Chicago. Szkoda, bo to był jedyny polski dom, gdzie można było jeszcze spotkać jakichś ciekawych Amerykan [!]. Teraz zostanie tylko Strzetelski z Beckiem, który podkochuje się w Krysi. Przyjechała tu siostra Henryka, „D. P.”D.P. od ang. Displaced Persons, w spolszczonej formie: dipisi – określenie stosowane po zakończeniu II wojny światowej w odniesieniu do osób, które (według Aliantów) w „wyniku wojny znalazły się poza swoim państwem i chcą albo wrócić do kraju, albo znaleźć nową ojczyznę, lecz bez pomocy uczynić tego nie mogą”; byli nimi przymusowo wywiezieni na roboty do Niemiec, jeńcy wojenni i więźniowie obozów koncentracyjnych, z mężem – jeszcze ich nie widziałem. Janta – głęboko przygnębiający. Nie widziałem człowieka, który by w żadnej sprawie nie miał własnego zdania. Czy Kuszelewska-Rayska jest w Londynie? Korespondowałem z nią, ale jakoś się urwało. Co do pism z wiadomościami o wyborach – miałem na myśli pisma z Polski. Gdyby Ci to nie zrobiło różnicy (a l e t y l k o w t y m w y p a d k u), byłbym Ci wdzięczny za wznowienie przesyłek pism z Polski – mogą być też dzienniki i tygodniki à la „Odrodzenie” i „Kuźnica”. Nic nie idzie na marne. Po przeczytaniu daję je do Instytutu Piłsudskiego, do archiwów. Mischel milczy. Ponieważ 95% Hollywood to bolszewicy, myślę, że i on do nich doszlusował. Napisz mi, jacy pisarze w kraju są „niepodlegli” – organizuję tu pomoc dla nich. Co sądzisz o Millerze i Kubackim? Czy znasz adres Witolda Giełżyńskiego, Gienia Szrojta, pani Zygmuntowej Augustyńskiej?
Kto z dziennikarzy jest „w porządku”? Proszę o wiadomość i adresy, może londyński Syndykat mi przyśle? „Tygodnik” po dwóch miesiącach zawieszenia ma znów wychodzićPrzerwa w wydawaniu „Tygodnika Polskiego” spowodowana była jego złą kondycją finansową; w 1946 r. ostatni nr 50 ukazał się z datą 29 grudnia – w 1947 r. nr 1 datowany był na 9 marca.. Leszek wybiera się do Paryża w sprawie mieszkania Lechoń nie wyjechał do Paryża – w starania o odzyskanie jego paryskiego mieszkania przy rue de l’Université 107 zaangażowanych było od 1945 r. kilka osób z kręgu jego najbliższych przyjaciół: Felicja i Kazimierz Krancowie, Doda Conrad oraz Aleksander Janta-Połczyński. Prowadzone na drodze formalnoprawnej postepowanie nie dało jednak efektu; w końcu 1946 r. mieszkanie zajął Francuz, dr Lebeau, chirurg mózgu; Lechoniowi udało się jedynie pod koniec 1951 r. odzyskać niemal cały księgozbiór i część kolekcji obrazów, do czego walnie przyczynił się biblioteki Franciszek Pułaski, ówczesny dyrektor Biblioteki Polskiej w Paryżu. Pisał na ten temat Lechoń w liście do Grydzewskiego z 18 stycznia 1952 r.: „[...] chcę Ci powiedzieć, bo Ty to lepiej niż inni zrozumiesz, że odzyskałem moje książki z Paryża – chyba wszystkie. Co znaczy 4 tomy Żeromskiego (oprawy Stefci Sakowskiej), 16 Boya, Staff, Daszyński (o Piłsudskim), Askenazego Łukasiński, Miriam, Or-Ot, Chrzanowski, Perzyński, autograf Piłsudskiego na Nowakowskim – przynajmniej 100 tomów dedykowanych i to jak! [...] są ponadto cały Krasicki w wydaniu wrocławskim z 1824 i takiż (VII tomów) Kniaźnin i Stefan Czarniecki - Koźmiana i Rufin Piotrowski po francusku. Mówię Ci, że przez dwa miesiące miałem i mam jeszcze moje prywatne Dziady i pod takim też tytułem chcę to opisać. Z obrazami trochę gorzej, bo konsjerżka najpewniej spuściła niektóre, o co jeszcze będę robił dochodzenie, zwłaszcza że obawiam się, że to poszło do pana Putramenta [wówczas ambasadora Polski w Paryżu – B.D.]. Ale jest jeden Gierymski [...], Piotr Michałowski, 2 Podkowińskie, 10 Makowskich, Boznańska, Konrad Krzyżanowski, cały z naszej epoki Czermański, Kramsztyk [...]” (M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, Listy 1923–1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006, t. 2, s. 5-6).. Grześ chodzi do szkoły, uczy się po francusku i po angielsku. Czy chcesz zobaczyć jego fotografię – za zwrotem, rzecz prosta? 12-go bm. są jego imieniny. Myślałem, że będzie z nami na Wilii ub.r., a pewnie będę musiał czekać parę lat. Ściskam Cię K.

Dopisek w poprzek strony:

Zosia mówiła mi, że odpisała Ci na „miły list”, ale [---]Tu wyraz nie do odczytania z powodu dziurki po dziurkaczu. nie ma od Ciebie odpowiedzi. To b[ardzo] dzielna, miła i umęczona osoba.