Zaloguj się
Aktualizacja: 16 lipiec 2019
(utw. 16 lipiec 2019, 14:48)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
3.8.47
Drogi Kaziu. – Nie wiem, jak Cię przeprosić za zaniedbanie w korespondencji – nie mogę zresztą nazwać tego zaniedbaniem, tylko po prostu kiedy jest dużo do napisania, z dnia na dzień odkłada się napisanie, w rezultacie tworzy się zator – w dodatku ciągle wynikają jakieś nieprzewidziane przeszkody, a roboty mam mnóstwo.
Pocieszam się, że świadectwem mojej dobrej woli było odwrotne załatwienie książek dla Grzesia, po otrzymaniu spisu książek, które już posiada. Wysłałem mu dziesięć tomików, w tym – po namyśle – W pustyni i w puszczy.
Co do pani GrabowskiejZob. list http://tei.nplp.pl/document/456, nie rozumiem, o co Ci chodzi. Piszesz, żeby Ci pomóc „w ustaleniu tej osoby”. Jak to „ustaleniu”? Musisz napisać bliżej, dlaczego Cię interesuje, bo przecież Grabowskich było bardzo dużo.
Sprawy polityczne. W moim przekonaniu spór jest personalny i obie strony zawiniły. Raczkiewicz nie załatwił po męsku i ściśle legalnie sprawy swego następstwa, ale rzecz prosta, z chwilą kiedy ogłoszono, że Zaleski jest Prezydentem, socjaliści powinni byli lojalnie to uznać, tym więcej, że nie ogłosili, że go nie uznają. Niedobre jest, że dzięki temu w tym kanapowym, jak wszystkie emigracyjne, stronnictwie wzięły z tego powodu chwilowo górę czynniki stojące na stanowisku, że powinna być opozycja emigracyjna wobec tego, co się dzieje w Kraju, ale że nie powinno być fikcji rządu. Wszystko to jest bardzo smutne, bo przecież żrą się nie o władzę, ale o cień cienia władzy.
Dziękuję za „Plain Talk” i „New Leader”, przyślij rachunki, a postaram się o przekazanie Ci należności z funduszów „Wiadomości”.
À propos „Wiadomości”. Uzyskaliśmy transfer do Belgii, więc jeżeli nie zajdą nieprzewidziane przeszkody, przejdziemy od września na czwórkę, która będzie drukowana w Brukseli (kalkulacja opiera się na tym że, ta czwórka kosztuje tyle, ile tu dwójka).
Do Mischela materiały wyślę.
Załączam Ci listy Zawodzińskiego i JarosławaW liście z 4 lipca 1947 r. z Paryża Iwaszkiewicz pisał m.in.: „Cieszę się [...], że nie czytałem «Wiadomości» przed moim widzeniem się z Wami, bo obawiam się, że nie miałbym wtedy tej szczerości i prostoty, jaka starałem się Wam okazać, nie napisałbym może tego lirycznego listu, jaki stąd wysłałem przedwczoraj do Stasia. Nie chodzi tu oczywiście o sprawy polityczne, można mieć taki lub owy stosunek do rządu polskiego, choć stek wyzwisk nigdy nie jest miarą siły własnych przekonań, ale o niezwykle krzywdzący i lekceważący stosunek do mojej osoby, jakiemu wielokrotnie dałeś wyraz na łamach «Wiadomości» - ty czy twoje pieski to wszystko jedno. Przypominam Ci, że «Nowiny» nigdy nie pisały źle o tobie, przeciwnie mimo wszystko zawsze mając nadzieję, że wrócisz do Polski, raczej starałem się twój powrót przygotować, nawiązując do «Wiadomości Literackich» i dając o nich we wspomnieniu tylko pozytywna opinię. Żarciki i lekceważące poklepywanie mnie po plecach w twoim piśmie sprawiły mi prawdziwą przykrość [...]. Przykro mi, że jesteś tak niesprawiedliwy w stosunku do mnie. [...] Na razie kończę, serdecznie ci dziękując, żeś mi nie dał do poznania w Londynie, co naprawdę o mnie myślisz (bo chyba to w «Wiadomościach», to jest naprawdę?) i za miłe wspomnienia, jakie wywiozłem z rozmów z tobą – z wami wszystkimi zresztą – i całuję cię serdecznie” (cyt. za: M. Grydzewski, J. Iwaszkiewicz, Listy 1922-1967, oprac. M. Bojanowska, wstęp R. Loth, Warszawa 1997, s. 55-57). z prośbą o zwrot. O treści listów Z[awodzińskiego] lepiej nie rozgadywać. Z Jarosławem widziałem się dwa razy, o polityce nie rozmawiałem. Powiedział mi tylko tyle, że musiał przeciwstawić się projektowi nazwania „Nowin” „Wiadomościami”, że po przedrukowaniu Twego wiersza o Żydach nakład spadł gwałtownie (z powodu antysemityzmu) i że Osubka powiedział mu: „To nie są jednak dawne «Wiadomości»”. Był bardzo miły i yes-manAng.: człowiek bez własnego zdania. jak zwykle. Ona fantastyczna: dawna ożywiona Hania z czasów narzeczeńskich, zaczęła się malować. Po wyjeździe napisała list do Stasia(nie czytałem) z wymyślaniami na „Wiadomości” („piśmidło”), na Nowakowskiego i Hemara, który ośmiela się bronić „zdrajcy” Grocholskiego.
À propos Nowakowskiego: zaczął pisywać. Słowo honoru, nie wiem, o co mu chodziło.
Przepraszam za bezład w pisaniu, ale przypomniało [mi] się w tej chwili świetne powiedzenie. Żołnierze polscy wyszli z jakiegoś dancingu z powodu obecności jeńców niemieckich. Któryś z Anglików odezwał się: „Nic dziwnego. Faszyści”.
Wańkowicz O.K., chociaż miał ochotę pojechać, aby pisać o Odrze i Nyssie, czy jak się to nazywa.
Kaden był zupełnie złamany śmiercią synahttp://tei.nplp.pl/document/340, który przyłapany przez Niemców z bronią, ostrzeliwał się, a potem popełnił samobójstwo; jak mówi Morawska, robił wrażenie, że szuka śmierci. Zginął u niej w ogródku, trafiony odłamkiem granata.
Do LeszkaList Grydzewskiego do Lechonia z 3 sierpnia 1947 r. był swoistym żartem, ma bowiem formę urzędowego listu, podpisanego nadto pierwotnym nazwiskiem, w którym czytamy: „Szanowny Panie Redaktorze. – Pan red. Grydzewski polecił mi napisać do Szanownego Pana Redaktora i poprosić o przysłanie rozdziału powieści, recenzji z antologii i dwóch nowych wierszy. [...] Łączę wyrazy wysokiego poważania i szacunku. M. Grycendler” (cyt. za: M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006, t. 1, s. 162). napisałem, ale przecież i tak nic nie przyśle. Liczę prędzej na Ciebie, że wreszcie coś napiszesz.
Co do Dziewanowskiego, o którego Ci chodzi, bo jest dwóch: pułkownik Władysław i brat jego M.K.
Ściskam Cię serdecznie.
MG.
Wszystkie
Czasopismo
„Nowiny Literackie” (1)
„Plain Talk” (1)
„The New Leader” (1)
„Wiadomości” (3)
„Wiadomości Literackie” (1)
Miejsce
Bruksela (1)
Organizacja
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie (1)
Osoba
Baliński Stanisław (1)
Dzierżykraj-Morawska Maria (1)
Dziewanowski Marian Kamil (1)
Dziewanowski Władysław (1)
Grabowska Cecylia z d. Dembowska (1)
Grocholski Kazimierz Adam (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Hemar Marian właśc. Jan Marian Hescheles (1)
Iwaszkiewicz Jarosław (2)
Iwaszkiewiczowa Anna z domu Lilpop (2)
Kaden-Bandrowski Juliusz (1)
Kaden-Bandrowski Paweł (1)
Lechoń Jan (1)
Mischel Joseph Heinz (1)
Nowakowski Zygmunt właśc. Zygmunt Tempka (2)
Osóbka Morawski Edward (1)
Raczkiewicz Władysław (1)
Wańkowicz Melchior (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (1)
Wierzyński Kazimierz (1)
Zaleski August (1)
Zawodziński Karol Wiktor (2)
Utwór
Do Żydów (1)
W pustyni i w puszczy (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Maszynopis z odręcznymi dopiskami, poprawkami i podpisem granatowym atramentem. Dwa arkusze kremowo-szarego papieru listowego zapisane jednostronnie.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-07-16 14:48:35
3.8.47
Drogi Kaziu. – Nie wiem, jak Cię przeprosić za zaniedbanie w korespondencji – nie mogę zresztą nazwać tego zaniedbaniem, tylko po prostu kiedy jest dużo do napisania, z dnia na dzień odkłada się napisanie, w rezultacie tworzy się zator – w dodatku ciągle wynikają jakieś nieprzewidziane przeszkody, a roboty mam mnóstwo.
Pocieszam się, że świadectwem mojej dobrej woli było odwrotne załatwienie książek dla Grzesia, po otrzymaniu spisu książek, które już posiada. Wysłałem mu dziesięć tomików, w tym – po namyśle – W pustyni i w puszczy.
Co do pani GrabowskiejZob. list http://tei.nplp.pl/document/456, nie rozumiem, o co Ci chodzi. Piszesz, żeby Ci pomóc „w ustaleniu tej osoby”. Jak to „ustaleniu”? Musisz napisać bliżej, dlaczego Cię interesuje, bo przecież Grabowskich było bardzo dużo.
Sprawy polityczne. W moim przekonaniu spór jest personalny i obie strony zawiniły. Raczkiewicz nie załatwił po męsku i ściśle legalnie sprawy swego następstwa, ale rzecz prosta, z chwilą kiedy ogłoszono, że Zaleski jest Prezydentem, socjaliści powinni byli lojalnie to uznać, tym więcej, że nie ogłosili, że go nie uznają. Niedobre jest, że dzięki temu w tym kanapowym, jak wszystkie emigracyjne, stronnictwie wzięły z tego powodu chwilowo górę czynniki stojące na stanowisku, że powinna być opozycja emigracyjna wobec tego, co się dzieje w Kraju, ale że nie powinno być fikcji rządu. Wszystko to jest bardzo smutne, bo przecież żrą się nie o władzę, ale o cień cienia władzy.
Dziękuję za „Plain Talk” i „New Leader”, przyślij rachunki, a postaram się o przekazanie Ci należności z funduszów „Wiadomości”.
À propos „Wiadomości”. Uzyskaliśmy transfer do Belgii, więc jeżeli nie zajdą nieprzewidziane przeszkody, przejdziemy od września na czwórkę, która będzie drukowana w Brukseli (kalkulacja opiera się na tym że, ta czwórka kosztuje tyle, ile tu dwójka).
Do Mischela materiały wyślę.
Załączam Ci listy Zawodzińskiego i JarosławaW liście z 4 lipca 1947 r. z Paryża Iwaszkiewicz pisał m.in.: „Cieszę się [...], że nie czytałem «Wiadomości» przed moim widzeniem się z Wami, bo obawiam się, że nie miałbym wtedy tej szczerości i prostoty, jaka starałem się Wam okazać, nie napisałbym może tego lirycznego listu, jaki stąd wysłałem przedwczoraj do Stasia. Nie chodzi tu oczywiście o sprawy polityczne, można mieć taki lub owy stosunek do rządu polskiego, choć stek wyzwisk nigdy nie jest miarą siły własnych przekonań, ale o niezwykle krzywdzący i lekceważący stosunek do mojej osoby, jakiemu wielokrotnie dałeś wyraz na łamach «Wiadomości» - ty czy twoje pieski to wszystko jedno. Przypominam Ci, że «Nowiny» nigdy nie pisały źle o tobie, przeciwnie mimo wszystko zawsze mając nadzieję, że wrócisz do Polski, raczej starałem się twój powrót przygotować, nawiązując do «Wiadomości Literackich» i dając o nich we wspomnieniu tylko pozytywna opinię. Żarciki i lekceważące poklepywanie mnie po plecach w twoim piśmie sprawiły mi prawdziwą przykrość [...]. Przykro mi, że jesteś tak niesprawiedliwy w stosunku do mnie. [...] Na razie kończę, serdecznie ci dziękując, żeś mi nie dał do poznania w Londynie, co naprawdę o mnie myślisz (bo chyba to w «Wiadomościach», to jest naprawdę?) i za miłe wspomnienia, jakie wywiozłem z rozmów z tobą – z wami wszystkimi zresztą – i całuję cię serdecznie” (cyt. za: M. Grydzewski, J. Iwaszkiewicz, Listy 1922-1967, oprac. M. Bojanowska, wstęp R. Loth, Warszawa 1997, s. 55-57). z prośbą o zwrot. O treści listów Z[awodzińskiego] lepiej nie rozgadywać. Z Jarosławem widziałem się dwa razy, o polityce nie rozmawiałem. Powiedział mi tylko tyle, że musiał przeciwstawić się projektowi nazwania „Nowin” „Wiadomościami”, że po przedrukowaniu Twego wiersza o Żydach nakład spadł gwałtownie (z powodu antysemityzmu) i że Osubka powiedział mu: „To nie są jednak dawne «Wiadomości»”. Był bardzo miły i yes-manAng.: człowiek bez własnego zdania. jak zwykle. Ona fantastyczna: dawna ożywiona Hania z czasów narzeczeńskich, zaczęła się malować. Po wyjeździe napisała list do Stasia(nie czytałem) z wymyślaniami na „Wiadomości” („piśmidło”), na Nowakowskiego i Hemara, który ośmiela się bronić „zdrajcy” Grocholskiego.
À propos Nowakowskiego: zaczął pisywać. Słowo honoru, nie wiem, o co mu chodziło.
Przepraszam za bezład w pisaniu, ale przypomniało [mi] się w tej chwili świetne powiedzenie. Żołnierze polscy wyszli z jakiegoś dancingu z powodu obecności jeńców niemieckich. Któryś z Anglików odezwał się: „Nic dziwnego. Faszyści”.
Wańkowicz O.K., chociaż miał ochotę pojechać, aby pisać o Odrze i Nyssie, czy jak się to nazywa.
Kaden był zupełnie złamany śmiercią synahttp://tei.nplp.pl/document/340, który przyłapany przez Niemców z bronią, ostrzeliwał się, a potem popełnił samobójstwo; jak mówi Morawska, robił wrażenie, że szuka śmierci. Zginął u niej w ogródku, trafiony odłamkiem granata.
Do LeszkaList Grydzewskiego do Lechonia z 3 sierpnia 1947 r. był swoistym żartem, ma bowiem formę urzędowego listu, podpisanego nadto pierwotnym nazwiskiem, w którym czytamy: „Szanowny Panie Redaktorze. – Pan red. Grydzewski polecił mi napisać do Szanownego Pana Redaktora i poprosić o przysłanie rozdziału powieści, recenzji z antologii i dwóch nowych wierszy. [...] Łączę wyrazy wysokiego poważania i szacunku. M. Grycendler” (cyt. za: M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, oprac. B. Dorosz, Warszawa 2006, t. 1, s. 162). napisałem, ale przecież i tak nic nie przyśle. Liczę prędzej na Ciebie, że wreszcie coś napiszesz.
Co do Dziewanowskiego, o którego Ci chodzi, bo jest dwóch: pułkownik Władysław i brat jego M.K.
Ściskam Cię serdecznie.
MG.