Zaloguj się
Aktualizacja: 17 lipiec 2019
(utw. 17 lipiec 2019, 11:49)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
Lake Placid, N.Y.
9 października 47
Kochany Mietku,
Dziękuję Ci za list z 19.9. Zosię zawiadomiłem, że list mam, pisałem trochę mgliście, ale przypuszczam, że się domyśli. Artykułu Wyszomirskiego nie czytałem, czy mógłbyś mi go przysłać? Dziękuję Ci za wysyłkę książek do Grzesia. O Mischla chodzi mi dlatego, że drażni mnie jego rasowość; zbytni to optymizm, że wszyscy Polacy są ludożercami. Ostatecznie rzucił on Polskę, by stać się Niemcem i z[rob]ił wszystko, by tak wysoko awansować, można by więc od niego spodziewać [się] trochę opanowania, jeśli chodzi o inne wybujałości i zdziczenia narodowościowe. Proszę Cię bardzo, przyślij mi tom Łobodowskiego, nie pojmuję dlaczego mi go sam nie przysłał i przestał nagle pisywać. Felietony jegoZob. np. J. Łobodowski, Nasi w Barcelonie, „Wiadomości” 1947, nr 14/15 (53/54) z 13 kwietnia; Lata wojenne. Ze wspomnień ukrainofila, „Wiadomości” 1947, nr 16 (55) z 20 kwietnia; Jeszcze o powstaniu warszawskim, „Wiadomości” 1947, nr 27 (66) z 6 lipca są świetne; bardzo mi się podobały listy Zbyszewskiego z Hiszpanii. Ciekaw jestem numerów w czwórce, czy masz tyle materiału? Dziękuję Ci za informacje o politykach londyńskich, wynika z tego, że Kwap[iński] i Arc[iszewski] woleli rozbić „rząd” (tzn. polityczny sens emigracji), niż rozbić partię. Nie jestem zwolennikiem frond partyjnych, ale taki wybór mnie nie przekonywa. W ogóle w sprawach emigracji chętnie zmieniłbym się w kreta i zamieszkał pod ziemią. Mój drogi, mam do Ciebie prośbę. Jakieś 10 miesięcy temu (a może pół roku) za poradą p. W. Filipowiczowej z[wró]ciłem się do Konrada Libickiego, prosząc go o pomoc w przekazaniu forsy od Julka, której w żaden sposób nie mogliśmy z Leszkiem tu sprowadzić. Na to on mi odpisał, że „należności moje w «O r l e B i a ł y m» ustalono na £ 150 (nie jestem pewny tej sumy, wyleciała mi z pamięci, w każdym razie coś w tej okolicy). Była to dla mnie wielka (i miła) niespodzianka, bo z „Or[ła] Białego” nic się nie spodziewałem. Prosiłem go o wydobycie tych pieniędzy, pisałem do niego o t y m t r z y r a z y – i do dziś nie mam żadnej odpowiedzi. Czy byłbyś łaskaw zatelefonować do niego i potrząsnąć tym leniwym, arbuzowym łbem, by w końcu powiedział, czy tę forsę zwędził (zgodzisz się, że w na-szych czasach wszystko możliwe), czy się pomylił, czy załgał, czy też jeszcze co innego się stało. Bardzo Ci będę wdzięczny. Do nikogo innego z tym zwrócić się nie mogę. Czy czytałeś Wertepy Buczkowskiego? Nie zapomnij, że on (Leopold) i brat jego, Marian Ruth, są najbardziej nieugiętymi wobec reżymu pisarzami (trochę nawet postrzelonymi), nie należy może ich atakować! – Za tydzień wracamy do N.Y. Ściskam Cię serdecznie i mocno K.
Wszystkie
Czasopismo
„Orzeł Biały” (2)
Miejsce
Lake Placid, N.Y., P.O. Box 707 (1)
Nowy Jork (1)
Osoba
Arciszewski Tomasz (1)
Buczkowski Leopold (2)
Filipowiczowa Wanda (1)
Floyar-Rajchmanowa Zofia z domu Małecka primo voto Bagniewska tertio voto Kowalska (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Kwapiński Jan właśc. Piotr Edmund Chałupka (1)
Lechoń Jan (1)
Libicki Konrad (1)
Mischel Joseph Heinz (1)
Ruth Buczkowski Marian (1)
Sakowski Juliusz (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (1)
Wierzyński Kazimierz (1)
Wyszomirski Jerzy (1)
Zbyszewski Wacław Alfred (1)
Łobodowski Józef (2)
Utwór
"Wiadomości" (1)
Listy z podróży (W. A. Zbyszewski) (1)
Modlitwa na wojnę (1)
Wertepy (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Rękopis pisany granatowym atramentem ze skreśleniami i dopiskami. Znak Grydzewskiego „Z” czarnym ołówkiem.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-07-17 11:49:47
Miejsce utworzenia: Lake Placid, N.Y., P.O. Box 707
Lake Placid, N.Y.
9 października 47
Kochany Mietku,
Dziękuję Ci za list z 19.9. Zosię zawiadomiłem, że list mam, pisałem trochę mgliście, ale przypuszczam, że się domyśli. Artykułu Wyszomirskiego nie czytałem, czy mógłbyś mi go przysłać? Dziękuję Ci za wysyłkę książek do Grzesia. O Mischla chodzi mi dlatego, że drażni mnie jego rasowość; zbytni to optymizm, że wszyscy Polacy są ludożercami. Ostatecznie rzucił on Polskę, by stać się Niemcem i z[rob]ił wszystko, by tak wysoko awansować, można by więc od niego spodziewać [się] trochę opanowania, jeśli chodzi o inne wybujałości i zdziczenia narodowościowe. Proszę Cię bardzo, przyślij mi tom Łobodowskiego, nie pojmuję dlaczego mi go sam nie przysłał i przestał nagle pisywać. Felietony jegoZob. np. J. Łobodowski, Nasi w Barcelonie, „Wiadomości” 1947, nr 14/15 (53/54) z 13 kwietnia; Lata wojenne. Ze wspomnień ukrainofila, „Wiadomości” 1947, nr 16 (55) z 20 kwietnia; Jeszcze o powstaniu warszawskim, „Wiadomości” 1947, nr 27 (66) z 6 lipca są świetne; bardzo mi się podobały listy Zbyszewskiego z Hiszpanii. Ciekaw jestem numerów w czwórce, czy masz tyle materiału? Dziękuję Ci za informacje o politykach londyńskich, wynika z tego, że Kwap[iński] i Arc[iszewski] woleli rozbić „rząd” (tzn. polityczny sens emigracji), niż rozbić partię. Nie jestem zwolennikiem frond partyjnych, ale taki wybór mnie nie przekonywa. W ogóle w sprawach emigracji chętnie zmieniłbym się w kreta i zamieszkał pod ziemią. Mój drogi, mam do Ciebie prośbę. Jakieś 10 miesięcy temu (a może pół roku) za poradą p. W. Filipowiczowej z[wró]ciłem się do Konrada Libickiego, prosząc go o pomoc w przekazaniu forsy od Julka, której w żaden sposób nie mogliśmy z Leszkiem tu sprowadzić. Na to on mi odpisał, że „należności moje w «O r l e B i a ł y m» ustalono na £ 150 (nie jestem pewny tej sumy, wyleciała mi z pamięci, w każdym razie coś w tej okolicy). Była to dla mnie wielka (i miła) niespodzianka, bo z „Or[ła] Białego” nic się nie spodziewałem. Prosiłem go o wydobycie tych pieniędzy, pisałem do niego o t y m t r z y r a z y – i do dziś nie mam żadnej odpowiedzi. Czy byłbyś łaskaw zatelefonować do niego i potrząsnąć tym leniwym, arbuzowym łbem, by w końcu powiedział, czy tę forsę zwędził (zgodzisz się, że w na-szych czasach wszystko możliwe), czy się pomylił, czy załgał, czy też jeszcze co innego się stało. Bardzo Ci będę wdzięczny. Do nikogo innego z tym zwrócić się nie mogę. Czy czytałeś Wertepy Buczkowskiego? Nie zapomnij, że on (Leopold) i brat jego, Marian Ruth, są najbardziej nieugiętymi wobec reżymu pisarzami (trochę nawet postrzelonymi), nie należy może ich atakować! – Za tydzień wracamy do N.Y. Ściskam Cię serdecznie i mocno K.