Zaloguj się
Aktualizacja: 22 lipiec 2019
(utw. 21 lipiec 2019, 13:32)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
25 marca 46

Kochany Mietku, otrzymałem dziś listy do Cwojdzińskiego i Czermańskiego, wysyłam je do nich natychmiast. Cwojdziński jest w Detroit, pracuje na stacji radiowej, adres A. Cw.: 5503 Sheridan Ave., Detroit 13, Mich. Przypuszczam, że zapraszasz ich do współpracy w „Wiad.[omościach]”; bardzo żałuję, że ja Ci nic nie mogę przysłać. Wierszy postanowiłem nie pisać (!), moja proza w nieśmiertelnym zamierzeniu nie wychodzi poza gorączkowe i b.[ardzo] nieproduktywne zniecierpliwienie autora. – Wysłałem Ci Krzyże i miecze, byś zobaczył co to za tom, bądź łaskaw zbadaj, czy Stowarzyszenie Pisarzy (via Terlecki) zajmuje się wydaniem tej książki na AnglięZob. przypis 5 do listu K. Wierzyńskiego do M. Grydzewskiego z 17 października 1945 r.. Moją ambicją jest by dotarła ona czym prędzej do kraju. Przyślę Ci egzemplarz nieoprawiony (z maszyny), może tak będzie łatwiej przesłać. – Do Henia depeszowałem i pisałem, odpowiedzi nie mam. – Wittlin (który nie podpisał bagatelnego protokołu o powstaniu nowojorskiej sekcji PEN Clubu londyńskiego) mówił mi, że ma on od Słonimskiego wiadomość o zapowiedzianym przyjeździe do Londynu Parandowskiego i Borowego, jako delegatów PEN Clubu. Czy to prawda, kto tu kłamie Józio czy Antoni? – Czy masz może „Robotnika” z Łodzi z artykułem czy listem Tuwima?Zob. List Tuwima do Szyfmana, „Robotnik” 1946, nr 90 z 31 marca, dod. „Literatura i Sztuka”. W artykule opublikowano fragment listu pisanego przez poetę w Nowym Jorku 25 października 1945 r., w którym informował o swoich planach powrotu do Polski oraz o projektach teatralnych – „blisko 25 lat spędziłem w tej zaczarowanej atmosferze” – pisał. „Wiem, ileś zniósł, przecierpiał, jaką straszliwą poniósł stratę. Ale wiem, ile w Tobie żywotności, energii i ognia miłości dla teatru – więc nie zdziwiła mnie wiadomość, że znów jesteś czynny, robisz, tworzysz, organizujesz, nawet jakieś autobusy dla wożenia publiczności wymyśliłeś” (cyt. za: E. Krasiński, Arnold Szyfman. Kronika życia i działalności, „Pamiętnik Teatralny” 1982, z. 1-4, s. 52). Na ten list Arnold Szyfman odpowiedział 4 kwietnia 1946 r.: „List Twój z 25 października 1945 otrzymałem przed kilku dniami z rąk ministra Kruczkowskiego. Sześć miesięcy trzeba było, żeby list doszedł rąk moich. […] Wzruszyły mnie słowa Twoje o tym, jak często myślałeś o mnie. Niejednokrotnie miałem i ja gorącą potrzebę wpaść do Ciebie i pogawędzić. Mam z Tobą do pomówienia nie tylko na długie godziny, ale pewnie na długie dni. Może z nikim tyle, co właśnie z Tobą. Wiem, że Ty będziesz najlepszym słuchaczem. […] Powrót Twój jest pod wieloma względami konieczny. Może nie od razu się przyzwyczaisz do nowych warunków życia, ale powoli się przyzwyczaisz i będziesz się czuł lepiej niż dawniej. Ja osobiście – odsuwając myśl o tragicznej śmierci mojej Żony i życiu bez Niej – czuję się lepiej niż w całym okresie ostatnich dwudziestu lat. Teatr jest teraz całym moim życiem. Mieszkam nawet w Teatrze i pracuję bez przerwy i życia innego nie widzę i nie mam. I to jest moim jedynym ukojeniem. Atmosfera w Teatrze jest świetna. Pracujemy bardzo artystycznie i poważnie, poza wielką troską o sprawy finansowe, które mnie dawniej gnębiły. Powodzenie Teatru jest ogromne. Dotychczas wystawiliśmy Lillę Wenedę, która ma już 90 przedstawień, a przed tygodniem odbyła się premiera komedii Korzeniowskiego Majątek albo imię. Sztukę przyjęto znakomicie, a rzecz zapowiada się na równie wielkie powodzenie. Biblioteka teatralna ocalała w 80% (wywieziono ją do Krakowa, umieszczono w szkole żydowskiej – tam ją odnalazłem i sprowadziłem do Warszawy). Ocalały również szkice dekoracyjne, natomiast całe archiwum i korespondencję z autorami spalili dyrektorzy tego teatru jako «nikomu niepotrzebne»” (E. Krasiński, Życie Szyfmana w dokumentach, „Pamiętnik Teatralny” 1982, z. 1-4, s. 119-120). Jeśli tak, przyślij. – „Dziennik”„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” – zob. przyp. 11 do listu ...... [1946.01.11]. zaczął znów przychodzić, to pewnie skutek Twojej interwencji, dziękuję Ci bardzo. – Przekładów do antologii nie mam. Może z Krzyżów i mieczów coś się nada – czy nie zostawić inicjatywy wyboru wierszy tłumaczowi? Ja chciałbym widzieć takie przekłady jak: Teby, Do Żydów, Msza żałobnaK. Wierzyński, Teby, Do Żydów, Msza żałobna – wiersze z tomu Krzyże i miecze. – z dawnych wierszy Atlantyk (z Gorzkiego urodzaju)K. Wierzyński, Atlantyk, w tegoż: Gorzki urodzaj, Warszawa: Wydawnictwo J. Mortkowicza 1933. O genezie tego poematu zob. K. Wierzyński, Pamiętnik poety, wyd. cyt., s. 303-307..
Mój drogi, zbadaj, czy Nowakowski pisze dla nas Mój Kraków. Pisałem do niego, kilkakrotnie depeszowałem, wysłałem mu $ 50 – na to wszystko dostałem dopisek z listu do Morawskiego z „Nowego Świata” (to bydlę i wariat jednocześnie) i dwie depesze, z których druga donosiła o złamaniu dwóch żeber. Przypuszczałem, że on jest solidny partner w robocie, ustal – proszę Cię – co się dzieje.
Słyszałem, że Szerer był w Warszawie. Dowiedz się jakoś, mój drogi, czy nie dowiedział się czegoś o losie Brysi?
Kilka dni temu wyjechał stąd do Londynu Fitelberg Grzegorz. Jedzie przez Anglię, Holandię i Szwecję do Polski. Po drodze wszędzie będzie dyrygował. To porządny człowiek. Porozum się z nim: London Philharmonic Orchestra 53 Welbeck St. London W.I. Telefon: Welbeck 1258. – Tu był MichałowskiJerzy Michałowski – zob. przyp. 15 do listu ................. [MG do KW z 19 października 1945]., mąż Marysi, mówił, że Heniuś ma przyjechać na koncerty do Londynu. Mnie wszyscy ci panowie unikają (z wzajemnością), sądzę tylko z daleka o ich poczynaniach. S[---]irbeg przemawia na wiecach.
Ściskam Cię, mój drogi, serdecznie
Twój Kazimierz
P.S. Po trzech latach dostałem Twój list z 42 r. z wycinkiem artykułu Al.[eksandra] Hertza o SowietachWycinek się nie zachował. Trudno powiedzieć, o jaki tekst Aleksandra Hertza chodzi, w roku 1942 nie drukowała on na łamach „Wiadomości Polskich”. Być może Wierzyński wspomina artykuł A. Hertza, Amerykanin patrzy na wojnę niemiecko-sowiecką, „Wiadomości Polskie” 1941, nr 33 z 17 sierpnia. . – Zatrzymany przez cenzurę.
Wszystkie
Osoba
Cwojdziński Antoni (2)
Czermański Zdzisław (1)
Fitelberg Grzegorz (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Morawski Ignacy (1)
Sztompka Henryk (1)
Szyfman Arnold (4)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Kopia listu rękopiśmiennego na papierze z nadrukiem: TYGODNIK POLSKI / (PO-LISH WEEKLY) / 806 LEXINGTON AVENUE (CORNER 62ND STREET) / NEW YORK 21, N. Y. / REGENT 7-4168. Znak Grydzewskiego „Z”.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-07-21 13:32:06
Miejsce utworzenia: Nowy Jork
25 marca 46

Kochany Mietku, otrzymałem dziś listy do Cwojdzińskiego i Czermańskiego, wysyłam je do nich natychmiast. Cwojdziński jest w Detroit, pracuje na stacji radiowej, adres A. Cw.: 5503 Sheridan Ave., Detroit 13, Mich. Przypuszczam, że zapraszasz ich do współpracy w „Wiad.[omościach]”; bardzo żałuję, że ja Ci nic nie mogę przysłać. Wierszy postanowiłem nie pisać (!), moja proza w nieśmiertelnym zamierzeniu nie wychodzi poza gorączkowe i b.[ardzo] nieproduktywne zniecierpliwienie autora. – Wysłałem Ci Krzyże i miecze, byś zobaczył co to za tom, bądź łaskaw zbadaj, czy Stowarzyszenie Pisarzy (via Terlecki) zajmuje się wydaniem tej książki na AnglięZob. przypis 5 do listu K. Wierzyńskiego do M. Grydzewskiego z 17 października 1945 r.. Moją ambicją jest by dotarła ona czym prędzej do kraju. Przyślę Ci egzemplarz nieoprawiony (z maszyny), może tak będzie łatwiej przesłać. – Do Henia depeszowałem i pisałem, odpowiedzi nie mam. – Wittlin (który nie podpisał bagatelnego protokołu o powstaniu nowojorskiej sekcji PEN Clubu londyńskiego) mówił mi, że ma on od Słonimskiego wiadomość o zapowiedzianym przyjeździe do Londynu Parandowskiego i Borowego, jako delegatów PEN Clubu. Czy to prawda, kto tu kłamie Józio czy Antoni? – Czy masz może „Robotnika” z Łodzi z artykułem czy listem Tuwima?Zob. List Tuwima do Szyfmana, „Robotnik” 1946, nr 90 z 31 marca, dod. „Literatura i Sztuka”. W artykule opublikowano fragment listu pisanego przez poetę w Nowym Jorku 25 października 1945 r., w którym informował o swoich planach powrotu do Polski oraz o projektach teatralnych – „blisko 25 lat spędziłem w tej zaczarowanej atmosferze” – pisał. „Wiem, ileś zniósł, przecierpiał, jaką straszliwą poniósł stratę. Ale wiem, ile w Tobie żywotności, energii i ognia miłości dla teatru – więc nie zdziwiła mnie wiadomość, że znów jesteś czynny, robisz, tworzysz, organizujesz, nawet jakieś autobusy dla wożenia publiczności wymyśliłeś” (cyt. za: E. Krasiński, Arnold Szyfman. Kronika życia i działalności, „Pamiętnik Teatralny” 1982, z. 1-4, s. 52). Na ten list Arnold Szyfman odpowiedział 4 kwietnia 1946 r.: „List Twój z 25 października 1945 otrzymałem przed kilku dniami z rąk ministra Kruczkowskiego. Sześć miesięcy trzeba było, żeby list doszedł rąk moich. […] Wzruszyły mnie słowa Twoje o tym, jak często myślałeś o mnie. Niejednokrotnie miałem i ja gorącą potrzebę wpaść do Ciebie i pogawędzić. Mam z Tobą do pomówienia nie tylko na długie godziny, ale pewnie na długie dni. Może z nikim tyle, co właśnie z Tobą. Wiem, że Ty będziesz najlepszym słuchaczem. […] Powrót Twój jest pod wieloma względami konieczny. Może nie od razu się przyzwyczaisz do nowych warunków życia, ale powoli się przyzwyczaisz i będziesz się czuł lepiej niż dawniej. Ja osobiście – odsuwając myśl o tragicznej śmierci mojej Żony i życiu bez Niej – czuję się lepiej niż w całym okresie ostatnich dwudziestu lat. Teatr jest teraz całym moim życiem. Mieszkam nawet w Teatrze i pracuję bez przerwy i życia innego nie widzę i nie mam. I to jest moim jedynym ukojeniem. Atmosfera w Teatrze jest świetna. Pracujemy bardzo artystycznie i poważnie, poza wielką troską o sprawy finansowe, które mnie dawniej gnębiły. Powodzenie Teatru jest ogromne. Dotychczas wystawiliśmy Lillę Wenedę, która ma już 90 przedstawień, a przed tygodniem odbyła się premiera komedii Korzeniowskiego Majątek albo imię. Sztukę przyjęto znakomicie, a rzecz zapowiada się na równie wielkie powodzenie. Biblioteka teatralna ocalała w 80% (wywieziono ją do Krakowa, umieszczono w szkole żydowskiej – tam ją odnalazłem i sprowadziłem do Warszawy). Ocalały również szkice dekoracyjne, natomiast całe archiwum i korespondencję z autorami spalili dyrektorzy tego teatru jako «nikomu niepotrzebne»” (E. Krasiński, Życie Szyfmana w dokumentach, „Pamiętnik Teatralny” 1982, z. 1-4, s. 119-120). Jeśli tak, przyślij. – „Dziennik”„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” – zob. przyp. 11 do listu ...... [1946.01.11]. zaczął znów przychodzić, to pewnie skutek Twojej interwencji, dziękuję Ci bardzo. – Przekładów do antologii nie mam. Może z Krzyżów i mieczów coś się nada – czy nie zostawić inicjatywy wyboru wierszy tłumaczowi? Ja chciałbym widzieć takie przekłady jak: Teby, Do Żydów, Msza żałobnaK. Wierzyński, Teby, Do Żydów, Msza żałobna – wiersze z tomu Krzyże i miecze. – z dawnych wierszy Atlantyk (z Gorzkiego urodzaju)K. Wierzyński, Atlantyk, w tegoż: Gorzki urodzaj, Warszawa: Wydawnictwo J. Mortkowicza 1933. O genezie tego poematu zob. K. Wierzyński, Pamiętnik poety, wyd. cyt., s. 303-307..
Mój drogi, zbadaj, czy Nowakowski pisze dla nas Mój Kraków. Pisałem do niego, kilkakrotnie depeszowałem, wysłałem mu $ 50 – na to wszystko dostałem dopisek z listu do Morawskiego z „Nowego Świata” (to bydlę i wariat jednocześnie) i dwie depesze, z których druga donosiła o złamaniu dwóch żeber. Przypuszczałem, że on jest solidny partner w robocie, ustal – proszę Cię – co się dzieje.
Słyszałem, że Szerer był w Warszawie. Dowiedz się jakoś, mój drogi, czy nie dowiedział się czegoś o losie Brysi?
Kilka dni temu wyjechał stąd do Londynu Fitelberg Grzegorz. Jedzie przez Anglię, Holandię i Szwecję do Polski. Po drodze wszędzie będzie dyrygował. To porządny człowiek. Porozum się z nim: London Philharmonic Orchestra 53 Welbeck St. London W.I. Telefon: Welbeck 1258. – Tu był MichałowskiJerzy Michałowski – zob. przyp. 15 do listu ................. [MG do KW z 19 października 1945]., mąż Marysi, mówił, że Heniuś ma przyjechać na koncerty do Londynu. Mnie wszyscy ci panowie unikają (z wzajemnością), sądzę tylko z daleka o ich poczynaniach. S[---]irbeg przemawia na wiecach.
Ściskam Cię, mój drogi, serdecznie
Twój Kazimierz
P.S. Po trzech latach dostałem Twój list z 42 r. z wycinkiem artykułu Al.[eksandra] Hertza o SowietachWycinek się nie zachował. Trudno powiedzieć, o jaki tekst Aleksandra Hertza chodzi, w roku 1942 nie drukowała on na łamach „Wiadomości Polskich”. Być może Wierzyński wspomina artykuł A. Hertza, Amerykanin patrzy na wojnę niemiecko-sowiecką, „Wiadomości Polskie” 1941, nr 33 z 17 sierpnia. . – Zatrzymany przez cenzurę.