Zaloguj się
Aktualizacja: 25 wrzesień 2019
(utw. 25 wrzesień 2019, 17:57)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
101-07 Ascan Ave.
Forest Hills, N.Y.
4 lipca 46.

Kochany Mietku, dziękuję za list z 8-go czerwca. Nie odpisałem Ci zaraz, bo wpadłem w nieopisaną kabałę. Jestem w najtrudniejszej sytuacji od 39-go roku. Nie mam pieniędzy, a muszę je wysłać dla Grzesia (tzn. na prowadzenie jego sprawy), nic nie zarabiam i gdyby nie transfer należności z 2-go Korpusu, przeprowadzony ostatecznie na Francję, nie wiedziałbym co zrobić. Sprawa Grzesia szarpie nam nerwy, coraz to inny przybiera obrót i wymaga stałych narad z adwokatem i nieustannej korespondencji z Warszawą (okólną drogą) i ze Szwajcarią. Na razie udało mi się uniknąć kontaktu z władzami polskimi, ale w przyszłości będę go chyba musiał nawiązać, a wzdragam się przed tym. Na dobitek grożą mi wyrzuceniem z mieszkania. Oto obraz całości. Trochę za wiele tego dobrego. – Do Anglii chciałbym pojechać, by zobaczyć się z Wami, przewietrzyć się z tutejszej stęchlizny i zorientować się w tym i owym. Pisał mi Julek i Terlecki, że zaczęli starania w sprawie wizy. Leszek mówił mi dziś, że konsulat brytyjski zawiadomił go, że wiza dla niego jest przyznana. Zobaczycie go zatem wcześniej, pewien jestem, że z tego skorzystaWiadomość o brytyjskiej wizie dla Lechonia nie musiała być prawdziwa; w istocie poeta wyjechał ze Stanów Zjednoczonych za granicę jedynie do Montrealu, ale dopiero w maju 1952 r., na zaproszenie Kongresu Polonii Kanadyjskiej i Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie.. Co do mnie – przyjechałbym jak najchętniej, ale na razie utrudnia mi wszelkie planowanie: 1) brak pieniędzy 2) sprawa Grzesia i mieszkania. Gdybym miał wizę dla Grzesia i pozwolenie na zabranie go z kolonii dziecięcej, w kt[órej] teraz przebywa – mógłbym pojechać po niego i przywieźć go tutaj. Sprawa tego dziecka stała się już naszą manią i właściwie wypełnia mi życie. – Dostałem list od WiśkiJadwigi Machut., który Ci załączam. Wysyłamy do niej w tych dniach nową paczkę. – Zosia wyjechała na lato do HunterMiejscowość w górach Catskills, oddalona o około 220 km na północ od Nowego Jorku, popularna w środowisku polskiej emigracji jako miejsce letniego wypoczynku; bywali tam w różnych okresach także Jan Lechoń, Wacław Solski, Józef Wittlin z rodziną., N.Y.; Henrykiem, który podobno jest w dobrej formie, opiekuje się p. Stanisławowa Carowa. Bagniewscy, o ile wiem, jej nie pomagają. – Posyłam Ci parę nieogłoszonych wierszy, bo wstyd mi, że nic dotychczas w „Wiad.[omościach]” nie drukowałemK. Wierzyński, Strofa, Światło, Lato, „Wiadomości” 1946, nr 17 z 28 lipca.. Napisz, które i kiedy mogę tu drukować, byś miał pierwszeństwo. Podaj mi adresy pism rosyjskich (i ich nazwy po angielsku), zapodziałem gdzieś przesłaną mi poprzednio karteczkę i dlatego nie załatwiłem Ci tej sprawy. Mój drogi – mam do Ciebie prośbę, czy mógłbyś przysłać mi trochę pieniędzy à conto honorariów (a podnieś je wysoko!) via „Dziennik Polski”, Julek zna drogę, będę Ci bardzo wdzięczny. Ściskam Cię serdecznie, Halusia zasyła czułości
Kazimierz
P.S. W „Tyg[odniku]” przestałem „pracować” – jeśli tak nazwać bezskuteczne użeranie się o wyciągnięcie tego pisma z ruinyTrudności finansowe sprawiły m.in., że „Tygodnik Polski” ukazał się z dwutygodniową przerwą: nr 26 z datą 30 czerwca, a nr 27 z datą 14 lipca.. Za KrzyżeTom wierszy Krzyże i miecze został wydany w „Bibliotece Polskiej” usytuowanej jako wydawnictwo (seria wydawnicza) przy „Tygodniku Polskim”. [GDZIES TO JUŻ BYŁO WYJASNIANIE! – znaleźć i DAC ODSYŁACZ!] nie dostałem tu dotychczas ani grosza – tak wygląda gospodarka Obierka.
Na marginesie lewej strony:
Napisz, co wiesz o Parandowskim.
Wszystkie
Osoba
Carowa Zofia z d. Bieńkowska (1)
Floyar-Rajchman Henryk (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Machut Jadwiga (1)
Obierek Leopold J. (1)
Parandowski Jan (1)
Sakowski Juliusz (1)
Terlecki Tymon (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (4)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Kopia listu rękopiśmiennego. Znak Grydzewskiego „Z”.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-09-25 17:57:15
Miejsce utworzenia: 101-07 Ascan Avenue, Forest Hills, N.Y.
101-07 Ascan Ave.
Forest Hills, N.Y.
4 lipca 46.

Kochany Mietku, dziękuję za list z 8-go czerwca. Nie odpisałem Ci zaraz, bo wpadłem w nieopisaną kabałę. Jestem w najtrudniejszej sytuacji od 39-go roku. Nie mam pieniędzy, a muszę je wysłać dla Grzesia (tzn. na prowadzenie jego sprawy), nic nie zarabiam i gdyby nie transfer należności z 2-go Korpusu, przeprowadzony ostatecznie na Francję, nie wiedziałbym co zrobić. Sprawa Grzesia szarpie nam nerwy, coraz to inny przybiera obrót i wymaga stałych narad z adwokatem i nieustannej korespondencji z Warszawą (okólną drogą) i ze Szwajcarią. Na razie udało mi się uniknąć kontaktu z władzami polskimi, ale w przyszłości będę go chyba musiał nawiązać, a wzdragam się przed tym. Na dobitek grożą mi wyrzuceniem z mieszkania. Oto obraz całości. Trochę za wiele tego dobrego. – Do Anglii chciałbym pojechać, by zobaczyć się z Wami, przewietrzyć się z tutejszej stęchlizny i zorientować się w tym i owym. Pisał mi Julek i Terlecki, że zaczęli starania w sprawie wizy. Leszek mówił mi dziś, że konsulat brytyjski zawiadomił go, że wiza dla niego jest przyznana. Zobaczycie go zatem wcześniej, pewien jestem, że z tego skorzystaWiadomość o brytyjskiej wizie dla Lechonia nie musiała być prawdziwa; w istocie poeta wyjechał ze Stanów Zjednoczonych za granicę jedynie do Montrealu, ale dopiero w maju 1952 r., na zaproszenie Kongresu Polonii Kanadyjskiej i Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie.. Co do mnie – przyjechałbym jak najchętniej, ale na razie utrudnia mi wszelkie planowanie: 1) brak pieniędzy 2) sprawa Grzesia i mieszkania. Gdybym miał wizę dla Grzesia i pozwolenie na zabranie go z kolonii dziecięcej, w kt[órej] teraz przebywa – mógłbym pojechać po niego i przywieźć go tutaj. Sprawa tego dziecka stała się już naszą manią i właściwie wypełnia mi życie. – Dostałem list od WiśkiJadwigi Machut., który Ci załączam. Wysyłamy do niej w tych dniach nową paczkę. – Zosia wyjechała na lato do HunterMiejscowość w górach Catskills, oddalona o około 220 km na północ od Nowego Jorku, popularna w środowisku polskiej emigracji jako miejsce letniego wypoczynku; bywali tam w różnych okresach także Jan Lechoń, Wacław Solski, Józef Wittlin z rodziną., N.Y.; Henrykiem, który podobno jest w dobrej formie, opiekuje się p. Stanisławowa Carowa. Bagniewscy, o ile wiem, jej nie pomagają. – Posyłam Ci parę nieogłoszonych wierszy, bo wstyd mi, że nic dotychczas w „Wiad.[omościach]” nie drukowałemK. Wierzyński, Strofa, Światło, Lato, „Wiadomości” 1946, nr 17 z 28 lipca.. Napisz, które i kiedy mogę tu drukować, byś miał pierwszeństwo. Podaj mi adresy pism rosyjskich (i ich nazwy po angielsku), zapodziałem gdzieś przesłaną mi poprzednio karteczkę i dlatego nie załatwiłem Ci tej sprawy. Mój drogi – mam do Ciebie prośbę, czy mógłbyś przysłać mi trochę pieniędzy à conto honorariów (a podnieś je wysoko!) via „Dziennik Polski”, Julek zna drogę, będę Ci bardzo wdzięczny. Ściskam Cię serdecznie, Halusia zasyła czułości
Kazimierz
P.S. W „Tyg[odniku]” przestałem „pracować” – jeśli tak nazwać bezskuteczne użeranie się o wyciągnięcie tego pisma z ruinyTrudności finansowe sprawiły m.in., że „Tygodnik Polski” ukazał się z dwutygodniową przerwą: nr 26 z datą 30 czerwca, a nr 27 z datą 14 lipca.. Za KrzyżeTom wierszy Krzyże i miecze został wydany w „Bibliotece Polskiej” usytuowanej jako wydawnictwo (seria wydawnicza) przy „Tygodniku Polskim”. [GDZIES TO JUŻ BYŁO WYJASNIANIE! – znaleźć i DAC ODSYŁACZ!] nie dostałem tu dotychczas ani grosza – tak wygląda gospodarka Obierka.
Na marginesie lewej strony:
Napisz, co wiesz o Parandowskim.