Zaloguj się
Aktualizacja: 26 wrzesień 2019
(utw. 26 wrzesień 2019, 23:00)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
101-07 Ascan Ave.
Forest Hills, N.Y.

9 listopada 46

Kochany Mietku,
Dziękuję Ci za list z 4 bm., za starania o książki a nade wszystko za pamięć o Grzesiu, który pierwsze w życiu polskie książki będzie miał od Ciebie. Jeśli tamte rzeczy o Chopinie są beznadziejne, zapytaj proszę Cię o książkę:
Chopin: His Life by William Murdoch
London
John Murray, Albemarle St., W.
First edition 1934. –
Przypuszczam, że tę rzecz będzie łatwiej dostać, bo jest nowsza, następne wydania mogły wyjść później. Bardzo Cię o to proszę i bardzo będę wdzięczny. Twoje książki (nie wszystkie, bo pewnych tytułów nie możemy się domyślić, mimo że podajesz autora) już są zamówione, prawdopodobnie dziś wyjdzie pierwszy transport. Katarzyna sama o tym do Ciebie napisze. Pracuje ona dla Dorothy Thompson. Mimo wszystkich plusów jakie ta praca daje i dać może, wyczerpuje Halusię do tego stopnia, że myślę już o likwidacji – czekam tylko, żeby to jakoś „dobrze” zrobić. Zresztą mam dla niej już inne zajęcia, znacznie mniej absorbujące. Leszek zdrów, zabrał się do pisania. Zońcia pracuje z sukcesami i martwi się, że tu nie przyjedziesz. Nie chcę zabierać w tej sprawie głosu, ale jeśli chodzi o „długą metę”, to mimo wszystkich tutejszych trudności, a jest ich naprawdę bez liku, wolałbym ciężką Amerykę z jakąś perspektywą niż łatwiejszą Anglię z tą beznadzieją, jaką się tam musi odczuwać jeśli chodzi o przyszłość. Zdaje mi się, że jeśli nie skorzystasz teraz z wizy, stracisz prawo do niej – nie jestem tego pewien, sprawdź to w konsulacie, bo warto wiedzieć. Miał tu przyjechać Zb[igniew] GrabowskiZob. przyp. 11 do listu ......... [MG do KW z 15 kwietnia 1945]., kiedy to nastąpi? Na kogo jeszcze można liczyć? Brak ludzi jest tu z a s t r a s z a ją c y, nie chce się wprost wierzyć, że Londyn mógł tak ten teren zaniedbać. Cokolwiek się tu stało w dziedzinie polityki Polonii, stało się dzięki Mat[uszewskiemu] i Henrykowi, ten ostatni jest też ostatnim dziś Mohikaninem. Na terenie amerykańskim w N.Y. nikt nie robi nic – n a j d o s ł o w ni e j. Znajomości z Am[erykanami] można zliczyć na palcach jednej ręki. Czego się w takim razie spodziewać? Lepiej położyć się od razu do trumny! – Ściskam Cię serdecznie i mocno
Kazimierz
Wszystkie
Miejsce
101-07 Ascan Avenue, Forest Hills, N.Y. (1)
Osoba
Floyar-Rajchman Henryk (1)
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Murdoch William (1)
Thompson Dorothy, primo voto Bard secundo voto Lewis tertio voto Kopf (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Kazimierz (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Kopia listu rękopiśmiennego, pisanego dwustronnie. Znak Grydzewskiego „Z”.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2019-09-26 23:00:07
Miejsce utworzenia: 101-07 Ascan Avenue, Forest Hills, N.Y.
101-07 Ascan Ave.
Forest Hills, N.Y.

9 listopada 46

Kochany Mietku,
Dziękuję Ci za list z 4 bm., za starania o książki a nade wszystko za pamięć o Grzesiu, który pierwsze w życiu polskie książki będzie miał od Ciebie. Jeśli tamte rzeczy o Chopinie są beznadziejne, zapytaj proszę Cię o książkę:
Chopin: His Life by William Murdoch
London
John Murray, Albemarle St., W.
First edition 1934. –
Przypuszczam, że tę rzecz będzie łatwiej dostać, bo jest nowsza, następne wydania mogły wyjść później. Bardzo Cię o to proszę i bardzo będę wdzięczny. Twoje książki (nie wszystkie, bo pewnych tytułów nie możemy się domyślić, mimo że podajesz autora) już są zamówione, prawdopodobnie dziś wyjdzie pierwszy transport. Katarzyna sama o tym do Ciebie napisze. Pracuje ona dla Dorothy Thompson. Mimo wszystkich plusów jakie ta praca daje i dać może, wyczerpuje Halusię do tego stopnia, że myślę już o likwidacji – czekam tylko, żeby to jakoś „dobrze” zrobić. Zresztą mam dla niej już inne zajęcia, znacznie mniej absorbujące. Leszek zdrów, zabrał się do pisania. Zońcia pracuje z sukcesami i martwi się, że tu nie przyjedziesz. Nie chcę zabierać w tej sprawie głosu, ale jeśli chodzi o „długą metę”, to mimo wszystkich tutejszych trudności, a jest ich naprawdę bez liku, wolałbym ciężką Amerykę z jakąś perspektywą niż łatwiejszą Anglię z tą beznadzieją, jaką się tam musi odczuwać jeśli chodzi o przyszłość. Zdaje mi się, że jeśli nie skorzystasz teraz z wizy, stracisz prawo do niej – nie jestem tego pewien, sprawdź to w konsulacie, bo warto wiedzieć. Miał tu przyjechać Zb[igniew] GrabowskiZob. przyp. 11 do listu ......... [MG do KW z 15 kwietnia 1945]., kiedy to nastąpi? Na kogo jeszcze można liczyć? Brak ludzi jest tu z a s t r a s z a ją c y, nie chce się wprost wierzyć, że Londyn mógł tak ten teren zaniedbać. Cokolwiek się tu stało w dziedzinie polityki Polonii, stało się dzięki Mat[uszewskiemu] i Henrykowi, ten ostatni jest też ostatnim dziś Mohikaninem. Na terenie amerykańskim w N.Y. nikt nie robi nic – n a j d o s ł o w ni e j. Znajomości z Am[erykanami] można zliczyć na palcach jednej ręki. Czego się w takim razie spodziewać? Lepiej położyć się od razu do trumny! – Ściskam Cię serdecznie i mocno
Kazimierz