Zaloguj się
Cytuj

"[3 stycznia 1950]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [3 stycznia 1950], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 11 listopad, 2019
3-go stycznia 1950

Kochany Mietku, mam atak nerkowy, nie taki mocny jak kiedyś, w 1933 czy 1934 roku w Warszawie, ale jednak bardzo dokuczliwy. Trzymam fason jak mogę, tutejszy lekarz wysyła mnie na zbadanie do N.Y., bo w tej dziurze nikt mi poradzić nie umie. Zapewne skończy się na tym i na dalszych dziwnych zabiegach, tymczasem leżę (od Sylwestra) w łóżku, a po głowie snują mi się osobliwe myśli. Bo co to jest chora nerka? Chora nerka – to zdrada klerka. Gdyby się w młodości nie żyło w trzasku i blasku, toby się teraz w nerkach nie nosiło piasku. Albo po prostu, gdyby się w młodości (?) nie chlało, toby się w nerkach kamieni nie miało. Tylko czy warto o to kruszyć cystoskopję? Ale już dość o tej nerce. Miej serce i patrzaj w serceBardzo zbliżony tekst pojawił się w liście Wierzyńskiego do Jana Lechonia z 31 grudnia 1949 r., zapisany w formie wiersza: „Chora nerka jest to zdrada klerka.
Gdyby się w młodości nie żyło w trzasku i blasku,
To by się w nereczkach nie miało potem piasku.
Gdyby się w młodości nie chlało,
To by się w nereczkach kamieni nie miało.
Ale nie myśl o nerce,
Miej serce i patrzaj w serce” (J. Lechoń, K. Wierzyński, Listy 1941-1956, wyd. cyt., s. 196. - „Miej serce i patrzaj w serce” to cytat z ballady Adama Mickiewicza Romantyczność, wers 69.
. – Dziękuję ci za list, pisany ręką. Cóż to za rozkosz czytać to pismo o znanym od trzydziestu lat charakterze, a nie maszynowe litery, w których nie ma nic osobistego! Niestety, list jest – co zdarza się rzadko – niedokładny. Nie wspominasz mi nic, czy będziesz wysyłał „Wiad[omości]” Anieli Mieczysławskiej (799 Madison Ave, New York 21, N. Y.) i K. M. Dziewanowskiemu (9 Oxford Street, Cambridge, Massachusetts) – o co Cię prosiłem. Czy zrobisz to? Odpisz. Dalsze sprawy są raczej intymnej natury. Bądź łaskaw, wybadaj Grydzewskiego, z właściwą Ci delikatnością i dyskrecją, czy zadedykowany mu przeze mnie wiersz nie podobał mu się do tego stopnia, że nawet o tym nie wspomina. Może drażni go dedykacja wiersza, w którym mówi się „ty”, ale nie do niego. Miałem na myśli Kogoś w rodzaju Pana Boga. Może ta deifikacja mu nie odpowiada. Może Słonimski to wyszydzi? Jeśli tak się mają rzeczy, spowoduj, mój drogi, by przyjął dedykację na innym wierszu, który załączam*)Załącznik nie zachował się; nie wiadomo, który to wiersz Wierzyńskiego.. Bardzo mi na tym zależy. Chciałem mu sprawić przyjemność a nie przykrość. Proszę Cię, zbadaj tę sprawę, tylko delikatnie, i daj mi znać. Druga rzecz. Jak pewnie wiesz, wydałem tu książkę Life and Death of Chopin. Gdy wyszła, wpadłem w taki zamęt, że po prostu nie wiedziałem, na jakim jestem świcie, nie mniej pamiętałem o Grydzewskim, posyłałem mu recenzje a nawet depeszowałem do niego, by był o wszystkim poinformowany. Rzecz prosta, prosiłem też wydawcę, by wysłał mu egzemplarz, co mi obiecał zrobić, ale dla pewności napisałem do firmy (po powrocie z N.Y. do Sag Harbor) raz jeszcze w tej sprawie. Odpowiedziano mi pisemnie (mam ten list), że wysyłka jest załatwiona. Ku memu zdumieniu Grydzewski przysłał mi list sekretarski SimonaPanny Burns - zob. list ................... (KW do MG z 26 listopada 1949 )., że książek mu firma wysłać nie może. Nie rozumiem tego incydentu po dziś dzień, nie mniej natychmiast napisałem do Simona z prośbą o wysłanie książki prywatnie, jako moją wysyłkę i na mój rachunek. Sporo czasu temu dostałem wiadomość, że książkę wysłano, i dostałem też rachunek, z którego wynika, że tak się istotnie stało. Tymczasem Grydzewski rozpuszcza plotki, że nie tylko mu książki nie wysłałem, ale że ona w ogóle nie wyszła. Proszę Cię, uspokój go, powiedz mu pod słowem honoru, że książka wyszła i że mu ją wysłałem. Tak samo jak Stettiniusa. Za parę dni powinien ją mieć, a może już ją ma. Zgadzam się, niech pisze Terlecki. Notatkę o najlepszych książkach załączam. Przyślę też inne. Z recenzji FrankensteinaZob. przyp. 2 do listu .................. [MG do KW z 29 grudnia 1949]. może jednak skorzysta na miejscu. Nie rozumiem, jak oni mogli się tak pomylić co do Dody ConradaZob. przyp. 2 do listu ........ ......... [KW do MG z 6 grudnia 1949]. . Przecież w notce o autorze w „Saturday Rev[iew] of Lit[erature]” było powiedziane, że to znany bas. Czy można być tak niemuzykalnym, by nie wiedzieć, że basem nie śpiewają kobiety?!
Czuję się już bardzo osłabiony. I znów mnie boli. Napisz rychło. Jeśli pójdę pod nóż, chcę iść z Twoim uśmiechem w pamięci, póki jej nie stracę.
Ściskam Cię serdecznie, pozdrów Grydza. Zwróć mu uwagę, że Silva zalatuje czasem endectwem. Czyj to pseudonim? Dra Pietrkiewicza? Czy mec[enasa] Szurleja? Kiedy przyjedziesz?
Twój Kazim
P.S. Oba liściki do Zosi wysłałem tak, by do niej trafiły.
*) Halina mówi, że „przepiękny”. Hm!

Dopisek ołówkiem na lewym marginesie drugiej strony:
Dość polemik à propos „Kultury”Zob. [Mieczysław Grydzewski], Silva rerum, „Wiadomości” 1949, nr 48 (191) z 27 listopada.! Chopin HemaraM. Hemar, Chopin, „Wiadomości” 1949, nr 51-52 (194-195) z 25 grudnia dobry, choć kabaretowy. B[ardzo] piękny ustęp końcowy. Świetnie napisany Tyszkiewicz TerleckiegoT. Terlecki, Samuel Tyszkiewicz, „Wiadomości” 1949, nr 51-52 (194-195) z 25 grudnia.. Precz z DmowskimZob. blok tekstów pod tytułem Jeszcze o „tajemnicach” Romana Dmowskiego: Jędrzej Giertych, O wielkich ludziach i nadludziach; Józef Płoski, Fantazja na znane tematy; Klaudiusz Hrabyk, Wspomnienie, w: „Wiadomości” 1949, nr 42 (185) z 16 października oraz polemikę Michała Sokolnickiego, Polemika z przeszłością, „Wiadomości” 1949, nr 50 (193) z 11 grudnia.. Niech żyje X. KantakKs. Kamil Kantak, „Wielkości, gdzie twoje imię?”, „Wiadomości” 1949, nr 48 (191) z 27 listopada.!

Dopisek ołówkiem na górnym marginesie drugiej strony:
Proszę Cię, podaj mi dokładny adres Orwella.