Zaloguj się
Cytuj

"[6 stycznia 1950] "

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [6 stycznia 1950] , Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 11 listopad, 2019
27 Rosary Gdns. S.W.7
6.I.50
Drogi Żuczku. – Stettinius dziś przyszedł: bardzo dziękuję. Już jest u Bregmana w recenzowaniuAleksander Bregman, Dzieje grzechu, „Wiadomości” 1950 nr 12 (207) z 19 marca.. Czerwone i czarne wysłane. Pustelnia wyczerpana. Wszystkie sześć wierszy idą w nr. 199K. Wierzyński, Moreny, Do greckich pasterzy, Jeleń, Wiersz na pocieszenie, Buchalteria, Dziady, „Wiadomości” 1950, nr 4 (199) z 22 stycznia. na stronie z Tadeuszem NowakowskimT. Nowakowski, Oberammergau, „Wiadomości” 1950, nr 4 (199) z 22 stycznia.. Proszę o łaskawe zainkasowanie załączonego rachunku.
Byłem przez dwa tygodnie w Paryżu zupełnie sam, nie widując dosłownie nikogo. Pobiłem własny rekord z r. 1938 (33 przedstawienia teatralne i kinowe), osiągnąwszy tym razem 34, w tym 10 razy Komedia Francuska (3 Rasyny, 2 Moliery, 1 Cornell, 1 Bomarsze, 1 Bek, 1 Klodel, 1 Burde)To zabawa językowa Grydzewskiego, który w spolszczonej i fonetycznej wersji zapisał nazwiska francuskich autorów różnych epok: Jean Baptiste Racine (1639-1699), dramaturg; Molière (1622-1673), komediopisarz; Pierre Corneille (1606-1684), komediopisarz; Pierre Beaumarchais (1732-1799), dramaturg; Henri Becque (1837-1899), dramatopisarz i krytyk literacki; Paul Claudel (1868-1955), poeta i dramaturg, członek Akademii Francuskiej; Édouard Bourdet (1887-1945), dramatopisarz.. Poza tym Bibliothèque Nationale, korekty, rewizje, listy. Jedzenie: skromne bistra. Ani kropli alkoholu poza winem stołowym. Jedyne wyjście: spacer pod domem na Rue des MarronniersTu trzeba zrobić odsyłacz do wcześniejszego listu [odszukać!], gdzie w przypisie objaśniałam dlaczego MG „pielgrzymował” pod ten paryski adres.
Na zakończenie sprawa drażliwa. Po powrocie zastałem na biurku książkę Wierzyńskiego. Okazuje się, że jestem nieopisanie roztrzepany. Książka ta przyszła 17 października i po prostu jej nie zauważyłem. MuszkowskiKrzysztof Muszkowski. jest zdziwiony, że nie otworzyłem paczki. Przez dyskrecję nie dopytywał się. Przykro mi, że jestem roztargniony, ale jestem szczęśliwy, że się nie pomyliłem, twierdząc z uporem maniaka: gdyby Wierzyński wydał książkę o Chopinie, toby mi ją przysłał. Jeżeliś poruszał z nim tę sprawę, przeproś go serdecznie.
Ściskam Was najmocniej
M.
P.S. Podobno znowu ogłosiłem antysemicki artykuł (List do braciszkówLeon Siebierski, List do braciszków, „Wiadomości” 1950, nr 2 (197) z 8 stycznia, zob. polemikę: „Brat”, Autorowi „Listu do braciszków”, „Wiadomości” 1950, nr 15-16 (210-211) z 16 kwietnia.
Leon Siebierski mieszkał w Waszyngtonie, [trzeba szukać danych biograficznych w Nowym Jorku? – PK]
Jan Lechoń pisał w liście do Mieczysława Grydzewskiego w styczniu 1950 r. na temat artykułu Siebierskiego: „facet z Waszyngtonu, którego ordynarny i głupi list do «braciszków» wydrukowałeś ku zdziwieniu wielu Twoich przyjaciół (np. ja i Solski), jest antysemitą zoologicznym. Jego teza, że poza Żydami nikt naprawdę nie współpracuje z Polsce z bolszewizmem – wyrażona najordynarniej na świecie – jest jak dwugroszówka i czarna sotnia. A jego teza polityczna ogólna co do kolaboracji, czy czechizacji, podana jest w formie, która odejmuje jej cały tragizm, mogący być jej jedynym usprawiedliwieniem. Pomijam, że umieszczenie tego to wielki błąd taktyczny. […] Prywatnie powiem Ci, że pamiętam, że zawsze byłeś endekiem i antysemitą. Dodaj, że poza Borowym, jedynym, z którym byłem w przyjaźni” (M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, dz. cyt., t. 1, s. 288-289).
). Nie zrywaj ze mną stosunków.
M.