Zaloguj się
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
Stockbridge, Mass.
P.O. Box 562
3 czerwca 48
Kochany Leszku,
Nasi gospodarze już wrócili, byli tu dwa dni, jutro mają znów przyjechać, po czym ona z dziećmi zostanie na lato. Los nasz, zdaje się, nie ulegnie zmianie, tzn. jakiś czas tu jeszcze będziemy mogli pozostać. Wobec tego, jeśli Ci odpowiada sobota 12-go, przyjeżdżaj na piknikWizyta istotnie doszła do skutku; odnotowała ją Halina Wierzyńska w opracowanym po latach kalendarium męża (przechowywanym w archiwum poety w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360 / Rkps: II / 2a): „1948. 12 czerwca – wizyta Lechonia w Stockbridge’u”. O spotkaniu tym pisał też Wierzyński do Grydzewskiego w liście z 27 czerwca 1948 r.: „To bardzo dziwny facet, nasz stary Lecho. Spędziliśmy tu trzy dni w szaleństwie i wspomnieniach przeszłości, ale gdy zapadało milczenie, to spoza niego wyglądał przejmujący smutek. On nie jest w dobrej formie i nie umie walczyć z własnymi słabościami. Najgorsze to, że nic nie pisze, wszystko przegada. Martwi mnie to szczerze” (list niepublikowany; archiwum Kazimierza Wierzyńskiego w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360 / Rps / VII / 1b: 1947–1956).. Nie przeraź się naszego obozowego życia, wszelkie niewygody łącznie z ubóstwem będziemy się starali usunąć lub ukryć, jak tylko nasze najlepsze chęci i stare picadorskie serce pozwoli. Posyłam Ci Zawodzińskiego, kt[óry] w liście wspominał o londyńskiej uchwale: „…w związku z uchwałą, do której stosunek mój i bez wyjątku powszechny u nas jest ujemny”. Ponieważ jest to porządny, jak się okazało, Polak, zdanie jego coś mówi. O Churchillu, o Słabisi, o Henryku, o Stasiu, o Jance S. i C., o Zdzichu, o Obierku, o Lityńskim, o Rathausie, o SrakaczuZłośliwie przez autora przekręcone nazwisko Sylwina Strakacza [!], o BzdziechanowskimZłośliwie zmienione nazwisko Jana Ciechanowskiego, o Haleckim, o Paryżu, o Teheranie, o Irenie, o Jałcie, o samogwałcie, o kaczusi w Tour d’Argent, o szampuszce, o Bal Tabarin, o dziwkach, o śpiwkach, o wszystkim w kupie i o wszystkich w dupie pogadamy, zaśpiewamy wraz! Choć burza huczy wokół nas! Czołem, druhu!
Wasz Sokół

W sobotę – Saturday onlyAng.: Tylko w sobotę. – jest specjalny pociąg, odchodzi o 12.45 (sprawdzić!!!) z Grand Central, przychodzi do Stockbridge’a 4.37 (nie trzeba sprawdzać!). Kierunek Pittsfield. Nie denerwuj się z wysiadaniemZapis rozstrzelonym drukiem! Konduktor wywołuje każdą nadchodzącą stację! Gdybyś jechał w sobotę, ostatnia stacja przed Stock jest Great BarringtonZapis rozstrzelonym drukiem, potem jeszcze piętnaście minut – i kto jest na dworcu, kto?Zapis rozstrzelonym drukiem

P.S. Pisała do mnie Naglerowa (z sympatii), z tego wywiązała się korespondencja. Dałem jej do zrozumienia, a raczej po prostu napisałem, że największa różnica między Londyńczykami a nami jest ta, że oni mają i pobierają jeszcze forsę, a my dwaj nie mamy i nie pobieramy od trzech lat. Efekt był imponujący. Odpisała mi, że wiedziała o tym, że to nie w porządku, że będzie o tym mówiła w ZwiązkuHerminia Naglerowa pełniła w nim wówczas funkcję wiceprezesa., że zrobi, poruszy i pieniądze weźmie. Wobec tego dobrze byłoby, gdybyś do kogoś to samo Ty napisał. Że oni mają, a o nas zapomnieli. Że to nie po koleżeńsku. Luń ogniem i siarką. Tylko zaraz.
Twój Stary i Cholerny Spryciarz

Drogi Lesiu,
Serce mi mówi, że Ci wieś potrzebna i że chciałbyś nas – co tu mówić nas: m n i e zobaczyć – przyjedź: Sodoma i GomoraWierzyńska odwołuje się do czwartej części cyklu powieściowego Marcela Prousta (1871–1922) "W poszukiwaniu straconego czasu", zatytułowanej "Sodoma i Gomora" (t. 1–2, Paris 1921–1922), najbogatszej w homoseksualne wątki. Wkrótce po śmierci francuskiego pisarza Lechoń napisał wiersz "Proust" (pierwodruk: „Wiadomości Literackie” 1924, nr 4; wszedł do tomu "Srebrne i czarne"), będący poetyckim obrazem jego życia, pracy i śmierci. Analizę tego utworu jako sublimacyjnego dla homoseksualności poety podjęła Barbara Czarnecka w szkicu "Homoseksualna enklawa ('Proust')" (zob. B. Czarnecka, "Ruchomy na szali wagi. Lechoń homotekstualny", Toruń 2013, s. 109–139). (Prousta oczywiście) na miejscu. Będziesz tulony, psuty i pieszczony – dam Ci nawet swój pokój. Nie mogę niestety zaprosić naszych młodych i pięknych przyjaciół, bo mam tylko jedno łóżko do odstąpienia i to wąskie.
Ściskam Cię
Katarzyna Wierna
Wszystkie
Miejsce
Bal Tabarin (1)
Grand Central (1)
Great Barrington (1)
Jałta (1)
La Tour d’Argent (1)
Paryż (1)
Pittsfield (1)
Stockbridge (Massachusetts) (3)
Teheran (1)
Organizacja
Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie (1)
Osoba
Churchill Winston (1)
Ciechanowski Jan (1)
Czermańska Janina z domu Margules (1)
Czermański Zdzisław (1)
Floyar-Rajchman Henryk (1)
Halecki Oskar (1)
Lechoń Jan (2)
Lityński Zygmunt (1)
Naglerowa Herminia z domu Fisch (1)
Obierek Leopold J. (1)
Paczkowska Irena (właśc. Gabaud; ze Szrojtów) (1)
Proust Marcel (1)
Rathaus Rudolf (1)
Strakacz Sylwin (1)
Strzetelska Janina z domu Mękarska (1)
Strzetelski Stanisław (1)
Słubicka Stanisława Franciszka (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Kazimierz (2)
Zawodziński Karol Wiktor (1)
Utwór
Sodoma i Gomora (1)

Publikacja

Miejsce w katalogu


Opis projektu

List pisany dwustronnie na arkuszu zwykłego białego papieru, Kazimierz – granatowym atramentem, Halina – czarnym.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-01-26 21:22:48
Miejsce utworzenia: Stockbridge (Massachusetts)
Stockbridge, Mass.
P.O. Box 562
3 czerwca 48
Kochany Leszku,
Nasi gospodarze już wrócili, byli tu dwa dni, jutro mają znów przyjechać, po czym ona z dziećmi zostanie na lato. Los nasz, zdaje się, nie ulegnie zmianie, tzn. jakiś czas tu jeszcze będziemy mogli pozostać. Wobec tego, jeśli Ci odpowiada sobota 12-go, przyjeżdżaj na piknikWizyta istotnie doszła do skutku; odnotowała ją Halina Wierzyńska w opracowanym po latach kalendarium męża (przechowywanym w archiwum poety w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360 / Rkps: II / 2a): „1948. 12 czerwca – wizyta Lechonia w Stockbridge’u”. O spotkaniu tym pisał też Wierzyński do Grydzewskiego w liście z 27 czerwca 1948 r.: „To bardzo dziwny facet, nasz stary Lecho. Spędziliśmy tu trzy dni w szaleństwie i wspomnieniach przeszłości, ale gdy zapadało milczenie, to spoza niego wyglądał przejmujący smutek. On nie jest w dobrej formie i nie umie walczyć z własnymi słabościami. Najgorsze to, że nic nie pisze, wszystko przegada. Martwi mnie to szczerze” (list niepublikowany; archiwum Kazimierza Wierzyńskiego w Bibliotece Polskiej w Londynie; sygn.: 1360 / Rps / VII / 1b: 1947–1956).. Nie przeraź się naszego obozowego życia, wszelkie niewygody łącznie z ubóstwem będziemy się starali usunąć lub ukryć, jak tylko nasze najlepsze chęci i stare picadorskie serce pozwoli. Posyłam Ci Zawodzińskiego, kt[óry] w liście wspominał o londyńskiej uchwale: „…w związku z uchwałą, do której stosunek mój i bez wyjątku powszechny u nas jest ujemny”. Ponieważ jest to porządny, jak się okazało, Polak, zdanie jego coś mówi. O Churchillu, o Słabisi, o Henryku, o Stasiu, o Jance S. i C., o Zdzichu, o Obierku, o Lityńskim, o Rathausie, o SrakaczuZłośliwie przez autora przekręcone nazwisko Sylwina Strakacza [!], o BzdziechanowskimZłośliwie zmienione nazwisko Jana Ciechanowskiego, o Haleckim, o Paryżu, o Teheranie, o Irenie, o Jałcie, o samogwałcie, o kaczusi w Tour d’Argent, o szampuszce, o Bal Tabarin, o dziwkach, o śpiwkach, o wszystkim w kupie i o wszystkich w dupie pogadamy, zaśpiewamy wraz! Choć burza huczy wokół nas! Czołem, druhu!
Wasz Sokół

W sobotę – Saturday onlyAng.: Tylko w sobotę. – jest specjalny pociąg, odchodzi o 12.45 (sprawdzić!!!) z Grand Central, przychodzi do Stockbridge’a 4.37 (nie trzeba sprawdzać!). Kierunek Pittsfield. Nie denerwuj się z wysiadaniemZapis rozstrzelonym drukiem! Konduktor wywołuje każdą nadchodzącą stację! Gdybyś jechał w sobotę, ostatnia stacja przed Stock jest Great BarringtonZapis rozstrzelonym drukiem, potem jeszcze piętnaście minut – i kto jest na dworcu, kto?Zapis rozstrzelonym drukiem

P.S. Pisała do mnie Naglerowa (z sympatii), z tego wywiązała się korespondencja. Dałem jej do zrozumienia, a raczej po prostu napisałem, że największa różnica między Londyńczykami a nami jest ta, że oni mają i pobierają jeszcze forsę, a my dwaj nie mamy i nie pobieramy od trzech lat. Efekt był imponujący. Odpisała mi, że wiedziała o tym, że to nie w porządku, że będzie o tym mówiła w ZwiązkuHerminia Naglerowa pełniła w nim wówczas funkcję wiceprezesa., że zrobi, poruszy i pieniądze weźmie. Wobec tego dobrze byłoby, gdybyś do kogoś to samo Ty napisał. Że oni mają, a o nas zapomnieli. Że to nie po koleżeńsku. Luń ogniem i siarką. Tylko zaraz.
Twój Stary i Cholerny Spryciarz

Drogi Lesiu,
Serce mi mówi, że Ci wieś potrzebna i że chciałbyś nas – co tu mówić nas: m n i e zobaczyć – przyjedź: Sodoma i GomoraWierzyńska odwołuje się do czwartej części cyklu powieściowego Marcela Prousta (1871–1922) "W poszukiwaniu straconego czasu", zatytułowanej "Sodoma i Gomora" (t. 1–2, Paris 1921–1922), najbogatszej w homoseksualne wątki. Wkrótce po śmierci francuskiego pisarza Lechoń napisał wiersz "Proust" (pierwodruk: „Wiadomości Literackie” 1924, nr 4; wszedł do tomu "Srebrne i czarne"), będący poetyckim obrazem jego życia, pracy i śmierci. Analizę tego utworu jako sublimacyjnego dla homoseksualności poety podjęła Barbara Czarnecka w szkicu "Homoseksualna enklawa ('Proust')" (zob. B. Czarnecka, "Ruchomy na szali wagi. Lechoń homotekstualny", Toruń 2013, s. 109–139). (Prousta oczywiście) na miejscu. Będziesz tulony, psuty i pieszczony – dam Ci nawet swój pokój. Nie mogę niestety zaprosić naszych młodych i pięknych przyjaciół, bo mam tylko jedno łóżko do odstąpienia i to wąskie.
Ściskam Cię
Katarzyna Wierna