Zaloguj się
Cytuj

"[20 lutego 1950]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [20 lutego 1950], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 1 grudzień, 2019
20 lutego 1950
Kochany Mietku,
Wróciliśmy z N.Y. po moich nowych występach u lekarzy z nadzieją, że operacji nie będzie. Jest, według nich, 90% danych, że kamień wyjdzie sam, bo jakby się poruszył, a bóle i krew są tego świadectwem, a więc czymś pożądanym. Piję zatem dalej po dwadzieścia szklanek wody dziennie, a co robię poza tym, łatwo się domyślisz. Dziękuję Ci za list i cieszę się, że Ci się wiersze podobają. Jeśli chcesz drukować wszystkie razem, dołącz Śpiewane między drzewami przed Postscriptum. Właściwie powinienem Ci dosłać jeszcze parę do tego cyklu, ale nie mogę „wrócić do uderzenia”, by je wykończyć. Co do recenzji, to pisałem o Stasiu dlatego, że wspomniał mi o tym w liście Terlecki, uważając, że Staś jest bardziej obeznany z tematem muzycznym. Zgadzam się z Tobą, że jako krytyk jest on dość nieporadny, może więc poproś Hemara, jeśli Twoim zdaniem jest to odpowiednie. Popraw w książce na str. 344: Wilhelm Kolberg na A n t o n i Kolberg, jak to wskazuje indeks – nie wiem, skąd ten błąd zakradł się do tekstu.
Pani Jordan przyprawia mnie o wściekłość. Druga Fela jest BurrowaPrzywołanie imienia Felicji Jordan (Fela) miało określić podobne zachowania Cecylii Burr.. Czy ona Ci płaci? Na „Kulturę” dała Czapskiemu $1000W pierwszej połowie 1950 r. Józef Czapski odbywał podróż po Stanach Zjednoczonych i Kandzie, która dzięki jego licznym prelekcjom i spotkaniom z Polonią amerykańską miała na celu rozpropagowanie „Kultury” w tamtejszym środowisku i zdobycie źródeł finansowania (nowych prenumeratorów lub fundatorów poszczególnych numerów). Na temat pomocy Cecylii Burrowej dla „Kultury” zob. J. Giedroyc, A. Janta-Połczyński, Korespondencja 1947-1974, oprac. P. Kądziela, Warszawa 2009., zdaje się, że mogłaby zapłacić $12 na „Wiad[omości]”?! Obie są milionerkami. Kuttenom poślij pismo b e z r a c h u n k u, a po jakimś miesiącu napisz do nich, czy nie mogliby zyskać paru prenumeratorów w Bostonie. Zresztą ja tego dopilnuję; powinieneś zmniejszyć prenumeratę na Stany, jeśli trudno Ci o zbyt; może przy mniejszych sumach byłoby łatwiej – obecnie różnica z pismami ameryk[ańskimi] jest zbyt krzycząca. Nie chcę myśleć, że w lipcu zamkniesz sklepik. Solski ma informacje, że we Francji są jakieś pieniądze – czy coś o tym słyszałeś? Mówił mi Leszek o liście JarosławaZob. list Jarosława Iwaszkiewicza do Mieczysława Grydzewskiego z 2 lutego 1950 r., w: Mieczysław Grydzewski, Jarosław Iwaszkiewicz, Listy 1922-1967, wstęp Roman Loth, oprac. Małgorzata Bojanowska, Warszawa 1997, s. 71.. UważamPoczątek fragmenty tekstu zakreślonego w oryginale ołówkiem – nie wiadomo, czyją ręką., że o Tuwimie „Wiad[omości]” piszą zbyt częstoZob. Theates (właśc. Wiktor Weintraub), Marksista z pryncypialnymi zasadami, „Wiadomości” 1948 nr 17 (108) z 25 kwietnia; Theates, „Kwiaty polskie”, „Wiadomości” 1949 nr 15 (158) z 10 kwietnia; Silva rerum [polemika z Arturem Sandaurem], „Wiadomości” 1949 nr 19 (162) z 8 maja; Theates, Gaffa Tuwima, „Wiadomości” 1949 nr 28 (171) z 10 lipca; G. Herling-Grudziński, Uczeń czarnoksiężnika, „Wiadomości” 1949 nr 31 (174) z 31 lipca; Theates, Poeta bardzo niepolityczny, „Wiadomości” 1950 nr 5/6 (200/201) z 5 lutego. – W tym samym duchu publikacje te komentował w Dzienniku Jan Lechoń 15 lutego 1950 r.: „«Wiadomości» zupełnie zwariowały z rozcałowywaniem każdego wiersza Tuwima. Jest to oczywista perwersja Grydzewskiego, aby pisać o Tuwimie lepiej, niż pisze się w Warszawie. Ale z tych figlów może przeciętny emigrant nabrać przekonania, że Tuwim jest wciąż przodownikiem poezji polskiej. A sam Tuwim pomyśli pewnie o nas to, co Stalin o Ameryce” (J. Lechoń, Dziennik, t. 1, wyd. cyt., s. 214)., z byle jakiej okazji, i ten skrzydlaty złoczyńcaNawiązanie do tytułu poematu Skrzydlaty złoczyńca, pisanego przez Tuwima prozą poetycką w latach 1920-1925, drukowanego we fragmentach w „Skamandrze” 1920 nr 3 i 1925 nr 28. Nie ukończony poemat włączył później Tuwim do tomu Rzecz czarnoleska (Warszawa 1929). ma za dużo protekcji u Ciebie. Dość już było, że Kwiaty polskie to Pan Tadeusz naszej epoki!Zob. G. Herling-Grudziński, Uczeń czarnoksiężnika, „Wiadomości” 1949 nr 31 (174) z 31 lipca. - Jan Lechoń pisał w liście z 16 lutego 1950 r. do Mieczysława Grydzewskiego na temat porównania Kwiatów polskich do Pana Tadeusza: „Bardzo inteligentny Herling porównał Kwiaty polskie do Pana Tadeusza, co jest lekkomyślną z b r o d n i ą i i d i o t y z m e m. Pan Tadeusz jest bowiem arcydziełem poezji, kompozycji i najwyższego wzniesienia się moralnego, podczas gdy Kwiaty polskie są bezładną kombinacją gówna i złota, czystej poezji i czystego skurwysyństwa” (M. Grydzewski, J. Lechoń, Listy 1923-1956, dz. cyt., t. 1, s. 302). Teraz znów, że ogłosił stronę nowych wierszyTheates, Poeta bardzo niepolityczny, „Wiadomości” 1950 nr 5/6 (200/201) z 5 lutego. – Chodzi o wiersze J. Tuwima, Do pisarza, Jamby polityczne, Matka, Okrzyk, Sztandar, Złoto, „Odrodzenie” 1949 nr 50.. Zgoda, ale ogłosił także nowy list do Stalina na urodziny (patrz „Orzeł Biały” sprzed 2-3 tygodniW istocie w londyńskim tygodniku „Orzeł Biały” 1950 nr 1 w niepodpisanym tekście skomentowany został artykuł J. Tuwima O Stalinie, „Trybuna Ludu” 1949 nr 344 (z 14 grudnia). ). Czemuż mu i tego nie pogratulować? Jeśli już kwitować zjawiska, dlaczego jest pomijany Tatarkiewicz i ParandowskiJan Parandowski w tym okresie wydał tom szkiców i opowiadań pt. Godzina śródziemnomorska (Warszawa 1949)., których książki są ciekawe, pożyteczne i szlachetne. Powiedz to Weintraubowi, któremu powinszuj świetnej recenzji o JastrunieW. Weintraub, Nowa biografia Mickiewicza, „Wiadomości” 1950 nr 5-6 (200-201) z 5 lutego. Była to recenzja książki M. Jastruna, Mickiewicz (Warszawa 1949).. To odkrycie, że pisał ją w gruncie rzeczy „dandys”, jest znakomite. Czułem coś takiego, gdy czytałem tę książkę, ale nie umiałem tego nazwać.Koniec fragmentu tekstu zakreślonego w oryginale ołówkiem – zob. przyp. 6. Kto to jest p. Muszkowski? Podziękuj mu za interwencję u Cassella. Czy nie macie kogoś, kto ma tam jakieś stosunki? Simonowi nic na tym nie zależy i nie rozumiem, dlaczego wziął ode mnie copyright i nawet na to nastawał. Czy dasz wzmiankę o recenzji w „New Leader”Zob. recenzję F. Virskiego książki Wierzyńskiego The Life and Death of Chopin w „The New Leader” z 10 grudnia 1949.? Z notatek w piśmie wiem, że go dostajesz, przypuszczam, że Ci to Weintraub zrobi dobrze. Pisał do mnie „Socjalisticzeskij Wiestnik”, żeby zapłacić zaległą prenumeratę za dwa lata. Czy mam to zrobić? Kiedyś pisałeś, że rezygnujesz z tego pisma, jeśli tak – napisz do nich wprost i zawiadom ich, by nie posyłali. Pończochy dla koteczka mają całą swoją historię. Były wysyłane trzy razy. Dwa razy via Air Mail, przy czym tu poczta je przyjęła, a z N.Y. zwróciła. Ostatecznie Halusia wysłała je zwykłą pocztą 3-go styczna br. Pociesz więc koteczka, że zostało zrobione wszystko co można, a jeśli nie dojdą, to chyba je ktoś skradnie. Pytałem m.in. w N.Y. o Odpowiedź Majak[owskiemu]Chodzi o wiersz A. Słonimskiego Kontrmarsz (pierwodruk: „Skamander” 1921 z. 16), który był poetycką odpowiedzią na wiersz W. Majakowskiego Lewą marsz, tłumaczony zresztą na jęz. polski przez Słonimskiego w 1919 r. – nikt tego nie ma. Bardzo żałuję, bo Silva pisał o tym autorze bardzo słusznie (choć o 15 lat za późno)Silva rerum, „Wiadomości” 1949 nr 46 (189) z 13 listopada; czytamy tu m.in.: Co się tyczy Słonimskiego, swój stosunek do ludu określił on w jednym ze swoich wierszy: Nasz lud!, «jak krzyczą ze swadą... Nasz lud jest głupi jak pień. Ja wolę lód z lemoniadą, i to w upalny dzień». Sam Słonimski był głuchy jak pień na wszelkie zagadnienia społeczne, rola i dola robotnika i chłopa była mu doskonale obojętna, zmagania się lewicy polskiej z narastającym systemem rządów autorytatywnych traktował jako walki godnych siebie «drapieżników politycznych», a nawet Czarna wiosna była utworem antyrewolucyjnym, tak jak antyrewolucyjna była cała publicystyczna i poetyczna działalność Słonimskiego, ze wstydliwie obecnie przez niego zatajaną anglofilską odpowiedzią na „lewą marsz!” Majakowskiego, odpowiedzią, którą mogłyby wypisać na swoich sztandarach wszystkie antysowieckie emigracje. Słonimski dosłownie i w przenośni czuł się lepiej w środowisku ziemiańsko-arystokratycznym niż w środowisku poetów proletariackich, których niemiłosiernie wyszydzał”. ; pocieszam się, że zapał jego nie wychłódnie i da jeszcze facetowi radę. To byłoby wszystko. Ściskam Cię serdecznie i czule, napisz zaraz. Odpowiem w godzinę po otrzymaniu listu. Halusia zasyła ucałowania.
Kazimierz

P.S. W tej chwili przypomniała mi Halina, że pani Burr odmówiła jej $12 prenumeraty na „Wiad[omości]”, pisząc, że to przekracza jej budżet. Niech Cię to nie gniewa. Zostaw to dla nas.
Przyślij mi z łaski swojej tę stronę Tuwima – „wariata”, który ma na tyle przytomności umysłu, by uzyskać mieszkanie wykładane korkiem, budować dom w Konstancinie (czy Otwocku) i zapewnić sobie samochód „Czytelnika” na wyjazdy po WarszawieJulian Tuwim po powrocie do Warszawy zamieszkał na ul. Wiejskiej w domu SW „Czytelnik”, miał do dyspozycji samochód, dostał też dom w Aninie pod Warszawą.. Lubię takich „wariatów”!