Zaloguj się
Aktualizacja: 23 marzec 2020
(utw. 12 grudzień 2019, 10:30)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
25.X.50
Kochany Mietku, dziękuję Ci za oba listy, odpisuję ręcznie, w pośpiechu, bo za chwilę wyjeżdżam do N.J., a chcę się z Tobą „pożegnać”. Leszek znalazł się w bardzo przykrej sytuacjiZabiegi Jana Lechonia o uzyskanie stałego zatrudnienia w National Committee for Free Europe (zob. przy. 5 do listu .................... [KW do MG z 6 czerwca 1950]) napotkały na nowe trudności. Według Lechosława Gawlikowskiego Lechoń od 15 lipca 1950 r. otrzymywał stypendium Mid-Eropean Studies Center (MESC), finansowanego przez National Committee for Free Europe; „Formalnie dzięki stypendium poeta miał kontynuować pracę nad utworami Bal u senatora i Godzina przestrogi, faktycznie od początku myślano o jego wykorzystaniu w mającym powstać RWE. [...] Sytuacja poety skomplikowła się jednak, gdy latem po raz pierwszy kierownictwo NCFE zostało skonfrontowane z wiarygodnymi informacjami o życiu osobistym Lechonia [...]. Zgodnie z obowiązującą wówczas zasadą, która przekreśliła niejedną radiową karierę, stypendium MESC (250 dolarów miesięcznie) cofnięto 1 X 1950” (L. Gawlikowski, Pracownicy Radia Wolna Europa. Biografie zwykłe i niezwykłe, Warszawa 2015, s. 356–357). M.in. tej sytuacji dotyczyła wymiana korespondencji między przyjaciółmi-poetami: przed 17 października 1950 r. Lechoń pisał do Wierzyńskiego: „P. B. [prawdopodobnie Lesław Bodeński – B.D.] został poinformowany, że subsydium zostało mi cofnięte, gdyż pobierałem je tylko przez czas, kiedy nie było radia; teraz zaś niech się mną radio zajmie. Oświadczono mi też, że p. Ciechanowski przedstawił mnie jako specjalistę od rzeczy radiowych i nigdy nie było mowy o czym innym. W praktyce – p. B. nie ma dla mnie pieniędzy (na razie) i musi czekać na ewentualnie nowe kredyty. Jak łatwo zrozumiesz, żyję od wczoraj furią na idiotę z Waszyngtonu, który to wszystko zmalował” (J. Lechoń, K. Wierzyński, Listy 1941-1956, wyd. cyt., s. 369). W odpowiedzi Wierzyński pisał 20 października 1950 r.: „Pisał do mnie J. raczej optymistycznie, ale przyznał, że ktoś (on nie wie kto…) wpakował Cię do radia i że ktoś inny «szyje Ci buty» w Komitecie. Będę we czwartek 26-go w N.Y., pomówimy więc o wszystkim” (tamże, s. 372-373). . Gdybyś mógł, przyślij mu trochę pieniędzy jako honorarium. Zrób to jak najszybciej, od siebie, nie wspominając o tej mojej sugestii, ani nie pytając o nic. Wyjaśnię Ci to kiedy indziej. Zrobisz dobry, ludzki i przyjacielski, uczynek.
Z Terleckim koresponduję, a teraz nawet szczególnie żywo, bo zajął się wydaniem mego tomu wierszy w Veritas. W związku z tym posłałem mu cztery nowe wiersze, które – jak się dowiaduję – do zbioru już nie wejdą. Prosiłem go, by Ci je przesłał do „Wiadomości”.
Czy nie zechciałbyś dać notatki, że „nakładem Veritas ukaże się niebawem tom wierszy K. W. pod tytułem Korzec makuZob. w rubryce „Kronika” notatka pt. Korzec maku, „Wiadomości” 1950 nr 48 (243) z 26 listopada. . Dziękuję.
Chciałbym Cię prosić o jeszcze jedną rzecz, a właściwie o dwie: o PałeczkęA. Rudnicki, Pałeczka, czyli Każdemu to, na czym mu mniej zależy (Warszawa 1950). Rudnickiego i Ślubne obrączki GałczyńskiegoK.I. Gałczyński, Ślubne obrączki (Warszawa 1949).. Tu nie można tych książek dostać. Borowy umarł 16 bm.Wacław Borowy zmarł 16 października 1950 r. w Warszawie.
Ściskam Cię serdecznie. Już na mnie trąbią. List ten wyślę z N.Y.
Kazimierz
Wszystkie
Czasopismo
„Wiadomości” (1)
Miejsce
Nowy Jork (1)
Organizacja
Veritas (2)
Osoba
Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler (1)
Terlecki Tymon (1)
Wierzyński Kazimierz (2)
Utwór
Pałeczka (1)
Ślubne obrączki (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

List rękopiśmienny pisany dwustronnie granatowym atramentem na papierze z nadru-kiem adresowym: P.O. BOX 525// Sag Harbor, L.I., N.Y. Znak Grydzewskiego „Z” czarnym ołówkiem.

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2019-12-12 10:30:26
25.X.50
Kochany Mietku, dziękuję Ci za oba listy, odpisuję ręcznie, w pośpiechu, bo za chwilę wyjeżdżam do N.J., a chcę się z Tobą „pożegnać”. Leszek znalazł się w bardzo przykrej sytuacjiZabiegi Jana Lechonia o uzyskanie stałego zatrudnienia w National Committee for Free Europe (zob. przy. 5 do listu .................... [KW do MG z 6 czerwca 1950]) napotkały na nowe trudności. Według Lechosława Gawlikowskiego Lechoń od 15 lipca 1950 r. otrzymywał stypendium Mid-Eropean Studies Center (MESC), finansowanego przez National Committee for Free Europe; „Formalnie dzięki stypendium poeta miał kontynuować pracę nad utworami Bal u senatora i Godzina przestrogi, faktycznie od początku myślano o jego wykorzystaniu w mającym powstać RWE. [...] Sytuacja poety skomplikowła się jednak, gdy latem po raz pierwszy kierownictwo NCFE zostało skonfrontowane z wiarygodnymi informacjami o życiu osobistym Lechonia [...]. Zgodnie z obowiązującą wówczas zasadą, która przekreśliła niejedną radiową karierę, stypendium MESC (250 dolarów miesięcznie) cofnięto 1 X 1950” (L. Gawlikowski, Pracownicy Radia Wolna Europa. Biografie zwykłe i niezwykłe, Warszawa 2015, s. 356–357). M.in. tej sytuacji dotyczyła wymiana korespondencji między przyjaciółmi-poetami: przed 17 października 1950 r. Lechoń pisał do Wierzyńskiego: „P. B. [prawdopodobnie Lesław Bodeński – B.D.] został poinformowany, że subsydium zostało mi cofnięte, gdyż pobierałem je tylko przez czas, kiedy nie było radia; teraz zaś niech się mną radio zajmie. Oświadczono mi też, że p. Ciechanowski przedstawił mnie jako specjalistę od rzeczy radiowych i nigdy nie było mowy o czym innym. W praktyce – p. B. nie ma dla mnie pieniędzy (na razie) i musi czekać na ewentualnie nowe kredyty. Jak łatwo zrozumiesz, żyję od wczoraj furią na idiotę z Waszyngtonu, który to wszystko zmalował” (J. Lechoń, K. Wierzyński, Listy 1941-1956, wyd. cyt., s. 369). W odpowiedzi Wierzyński pisał 20 października 1950 r.: „Pisał do mnie J. raczej optymistycznie, ale przyznał, że ktoś (on nie wie kto…) wpakował Cię do radia i że ktoś inny «szyje Ci buty» w Komitecie. Będę we czwartek 26-go w N.Y., pomówimy więc o wszystkim” (tamże, s. 372-373). . Gdybyś mógł, przyślij mu trochę pieniędzy jako honorarium. Zrób to jak najszybciej, od siebie, nie wspominając o tej mojej sugestii, ani nie pytając o nic. Wyjaśnię Ci to kiedy indziej. Zrobisz dobry, ludzki i przyjacielski, uczynek.
Z Terleckim koresponduję, a teraz nawet szczególnie żywo, bo zajął się wydaniem mego tomu wierszy w Veritas. W związku z tym posłałem mu cztery nowe wiersze, które – jak się dowiaduję – do zbioru już nie wejdą. Prosiłem go, by Ci je przesłał do „Wiadomości”.
Czy nie zechciałbyś dać notatki, że „nakładem Veritas ukaże się niebawem tom wierszy K. W. pod tytułem Korzec makuZob. w rubryce „Kronika” notatka pt. Korzec maku, „Wiadomości” 1950 nr 48 (243) z 26 listopada. . Dziękuję.
Chciałbym Cię prosić o jeszcze jedną rzecz, a właściwie o dwie: o PałeczkęA. Rudnicki, Pałeczka, czyli Każdemu to, na czym mu mniej zależy (Warszawa 1950). Rudnickiego i Ślubne obrączki GałczyńskiegoK.I. Gałczyński, Ślubne obrączki (Warszawa 1949).. Tu nie można tych książek dostać. Borowy umarł 16 bm.Wacław Borowy zmarł 16 października 1950 r. w Warszawie.
Ściskam Cię serdecznie. Już na mnie trąbią. List ten wyślę z N.Y.
Kazimierz