Zaloguj się
Cytuj

"[22 września 1950]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [22 września 1950], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 10 kwiecień, 2020
22.9.

Kochany Mietku,
„Wiadomości” przychodzą teraz tak opóźnione, że dopiero dzisiaj, po powrocie z Nowego Jorku, dostałem numer z moimi wierszamiZob. przyp. 3 do listu ....................... [KW do MG z 18 kwietnia 1950]., o których mi pisali różni ludzie z Anglii przed paru tygodniami. Nie mogłem się jednak zbytnio tym ucieszyć, bo jeszcze przed wyjazdem dostałem gwałtowny list od Leszka z niewiarogodną wiadomością, że uważałeś – nie powiem za stosowne, ale w ogóle za możliwe wydrukować mój list o nieszczęsnych kamieniach, pisany prywatnie do CiebieZob. list ............. [KW do MG z 17 lipca 1950]; jego obszerne fragmenty zostały opublikowane w redagowanej przez Grydzewskiego rubryce pt. Silva rerum, zob. przyp. 1 do listu ............... [MG do KW z 22 lipca 1950]. – O sytuacji tej pisał Jan Lechoń w liście do Wierzyńskiego z 13 września 1950 r.: „Wczoraj widziałem się z Wein-traubem [...]. Pokazywał mi on ostatni, już w Londynie drukowany, numer «Wiadomości», w których Grydz pomieścił in extenso Twój list o wyjściu kamieni, wykropkowując tylko słowo s.... [sikać – B.D.]. Przyznam się, że byłbym bardzo zły, gdyby mi ktoś taki kawał zrobił. Jest to gówniarstwo w stylu «Qui pro Quo». No, ale może to ja tylko tak odczuwam” (J. Lechoń, K. Wierzyński, Listy 1941-1956, wyd. cyt., s. 354-355).. Z początku nie chciałem temu wierzyć i myślałem, że to taki kawał, jakich wiele urządzałeś za dobrych czasów w Warszawie, drukując jeden egzemplarz dla konsternacji adresata. Ponieważ Leszek widział tylko numer przywieziony przez Weintrauba, uspokajałem jego i siebie, że to jeszcze raz to samo, tylko na oceaniczną skalę. Gdyby było inaczej – powiedziałem do Leszka – musiałbym Ciebie uważać za wariata. Te pocieszające wątpliwości trwały dopóty, dopóki Aniela Mieczysławska nie powiedziała mi o liście Giedroycia, który pisał jej, że cały polski Paryż zżyma się z powodu mego czy Twego wystąpienia. A zatem Leszek miał rację.
Chciałbym z Tobą na ten temat dyskutować jak najkrócej. Zrobiłeś mi wielką, niespodziewaną przykrość. Uważam to za nietakt, za nielojalność i jednocześnie za gaffę zakrawającą na drwiny ze mnie. Proszę Cię o umieszczenie notatki od Ciebie, że list ten był prywatny, że wydrukowałeś go bez porozumienia ze mną i że mnie przepraszaszW „Wiadomościach” 1950 nr 44 (239) z 29 października w rubryce Silva rerum ukazała się notatka następującej treści: „Autor «Silva rerum» czuje się w obowiązku zaznaczyć, że zacytowany w nr. 231 ustęp z prywatnego listu Kazimierza Wierzyńskiego do redaktora «Wiadomości» nie był przeznaczony do druku i że został ogłoszony bez wiedzy poety. Autor «Silva rerum» dopuścił się w ten sposób niedyskrecji, za którą najpokorniej przeprasza”.. Będę Ci wdzięczny, jeśli zawiadomisz mnie o tym jak najszybciej.
Ściskam Cię i czekam niecierpliwie na odpowiedź
Kazimierz