Zaloguj się
Aktualizacja: 10 marzec 2020
(utw. 10 marzec 2020, 15:39)
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
27 Rosary Gdns. S.W.7
10.I.49
Droga Halusiu. – Dziękuję Ci za list, który dopiero dzisiaj rano otrzymałem. Pokażę go jutro Stefie. Jestem z nią w wielkiej przyjaźni, jeździmy codziennie rano razem do biura: ona rzuciła posadę polską i pracuje teraz w angielskim komitecie oświatowym dla Polaków. Jak wiesz, mieszkam u Sakowskich, którzy sąsiadują z Szurlejami. Niestety, nie widuję już Kasi, bo stosunki między jej matką a Stefą zerwane. Bardzo mi żal Zosi, nie piszę do niej, bo do tej pory korespondencja miała charakter raczej żartobliwy, a w obecnych jej warunkach trudno dalej w tym tonie pisać. Pozdrów ją najserdeczniej ode mnie i powiedz, że jestem wytrwały, wierny i ten sam.
Hamletem byłem nie tylko rozczarowany, ale przerażony, mimo że jestem entuzjastą Oliviera, a jego kreację w EdypiePrawdopodobnie mowa o przedstawieniu Król Edyp na scenie Old Vic w Londynie, w reżyserii Michela Saint-Denisa, w 1945 r. uważam za jedną z najbardziej wstrząsających, jakie w życiu widziałem. Ale Hamlet bez najważniejszych monologów, bez Rosenkranza i Guildensterna, w tej dekoracji, jak klasztor jasnogórski we mgle, był dla mnie czymś nie do wytrzymania. Piszę szczerze i przepraszam. (À propos: aktorka grająca królowąWitolda Kuncewicza poznała prawdopodobnie na początku lat czterdziestych, związek małżeński zawarli wczesną wiosną 1952 r., przed wyjazdem Kunceiwcza do Stanów Zjednoczonych. W 1955 r. dołączyła do męża w Ameryce, jednak ich małżeństwo rozpadło się w 1958 r. Związek Eileen i Witolda zainspirował Marię Kuncewiczową do napisania powieści Tristan 1946 (Warszawa 1967). jest przyjaciółką młodego Kuncewicza).
Ustęp poświęcony Wyldowi wzruszył mnie do głębi. To cudo, nie słownik. Mam go od czterech lat i nie mogę się nacieszyć. Ale mój ma jeden tom w wielkim formacie: 1500 stron w układzie trzyszpaltowym. Szukałem go dziś po wszystkich księgarniach, ale niestety jest wyczerpany. A niedawno jeszcze widziałem kilka egzemplarzy. Będę robił dalsze poszukiwania. Żałuję, że się tak stało, bo liczyłem, że będę mógł napisać: list otrzymany o 9.30, Wyld wysłany o 12.30.
Z „Wiadomościami” trochę się poprawiło, bo mamy obiecaną pomoc od stowarzyszeń i instytucji społecznych. Chcąc popędzić numer, bo właściwie pismo przestało już wychodzić i nic nie jest złożone, jadę do Brukseli na tydzień. À propos antologii chopinowskiej. Czy nie podjęłabyś się roli agenta? Mogę stąd wysłać na próbę do jakiegoś wydawcy, przy czym ewentualnie jako adres zwrotny podałbym Twój. Napisz szczerze, co o tym myślisz. Myślę, że to wydawnictwo nie koliduje w najdrobniejszym stopniu z książką Kazia. O DelfinieTaka opowieść pojawiła się zapewne w jednym z tekstów, które składały się na chopinowską antologię Grydzewskiego. W literaturze chopinologicznej znaleźć można różne opisy ostatnich chwil Chopina i rozbieżne wspomnienia na temat śpiewu Potockiej, m.in.: „Czternastego lub piętnastego października zebrało się ostatnie konsylium lekarskie. Rano szesnastego sprowadzono księdza, Aleksandra Jełowickiego, który udzielił mu ostatniego namaszczenia. Parę dni wcześniej przyjechała z Nicei Delfina Potocka. Gavard pisze: «Kiedy ta droga przyjaciółka zbliżyła się do łóżka chorego, powiedział: ‘„Teraz wiem, dlaczego Pan Bóg tak długo mnie nie wzywał. Chciał mi dać możność zobaczenia ciebie raz jeszcze’”. Kiedy się nad nim pochyliła, wyraził chęć usłyszenia znowu głosu, który tak kochał. Ksiądz modlący się przy jego łóżku zgodził się, aby spełniono życzenie umierającego. Wsunięto pianino z sąsiedniego pokoju i hrabina, połykając łzy, przezwyciężyła dławiący ją smutek i zdobyła się na to, by śpiewać, tuż przy łóżku, na którym jej przyjaciel wydawał ostatnie tchnienie. Nie pamiętam, ani nawet nie słyszałem, co śpiewała». […] Jaką pieśń śpiewała Chopinowi Delfina na krótko przed jego? Liszt napisał, że śpiewała dwa psalmy, Stradella i Marcella. Chopin, słuchając ich, miał zawołać: «Jakie to piękne, Boże mój, jakie piękne, śpiewaj jeszcze!» Według Gutmanna Delfina śpiewała pieśń Marcella i arię Pergolesiego. Franchomme podał, że Delfina śpiewała tylko jedną arię z opery Belliniego Beatrice di Tenda; Grzymała, że śpiewała trzy pieśni, Belliniego i Rossiniego” (M.aria Gordon-Smith, G.eorge R.ichard Marek, Chopin, przekł. Aldona Szpakowska, Warszawa 1990, s. 259, 261). Józef Michał Chomiński w książce Chopin (Kraków 1978, s. 180), relacjonując różne wersje tego wydarzenia, pisze: „Nie są to jedyne niedokładności w ustaleniu utworów śpiewanych przez Delfinę Potocką. […] Nie wiemy więc, co właściwie śiewała, chociaż śpiew Delfiny Potockiej przy umierającym Chopinie nie ulega wątpliwości, został nawet udokumentowany w obrazie francuskiego malarza Barriasa”. nie ma w niej ani słowa, poza tym, że śpiewała, kiedy umierał.
Ściskam Was najserdeczniej.

List Grzesia uroczyList Grzegorza Wierzyńskiego pisany do Grydzewskiego ze Szwajcarii nie zachował się. .
Wszystkie
Czasopismo
„Wiadomości” (1)
Miejsce
27 Rosary Gdns. S.W.7 (1)
Bruksela (1)
Osoba
Floyar-Rajchmanowa Zofia z domu Małecka primo voto Bagniewska tertio voto Kowalska (1)
Guildenstern (1)
Herlie Eileen (1)
Kossowska Stefania, z d. Szurlej (2)
Kuncewicz Witold (1)
Olivier Laurence (1)
Potocka Delfina z domu Komar (1)
Rosenkranz (1)
Sakowscy Juliusz i Stefania (1)
Szurlej Katarzyna (1)
Szurlej Stanisław i Jadwiga z Ciepielowskich (1)
Szurlejowa Wanda (1)
Wierzyńska Halina (1)
Wierzyński Grzegorz (Gregory) (1)
Utwór
Hamlet (film) (2)
Król Edyp (przedstawienie teatralne) (1)
The Universal Dictionary of the English Language (2)
Życie Szopena (1)

Publikacja

Informacje bibliograficzne

Maszynopis dwustronny na arkuszu kremowo-szarego papieru listowego zapisanym dwustronnie, z odręcznymi poprawkami, dopiskami i nieczytelnym podpisem czerwonym atramentem.

Język:

PL

Oryginał

Data utworzenia: 2020-03-10 15:39:27
Miejsce utworzenia: 27 Rosary Gdns. S.W.7
27 Rosary Gdns. S.W.7
10.I.49
Droga Halusiu. – Dziękuję Ci za list, który dopiero dzisiaj rano otrzymałem. Pokażę go jutro Stefie. Jestem z nią w wielkiej przyjaźni, jeździmy codziennie rano razem do biura: ona rzuciła posadę polską i pracuje teraz w angielskim komitecie oświatowym dla Polaków. Jak wiesz, mieszkam u Sakowskich, którzy sąsiadują z Szurlejami. Niestety, nie widuję już Kasi, bo stosunki między jej matką a Stefą zerwane. Bardzo mi żal Zosi, nie piszę do niej, bo do tej pory korespondencja miała charakter raczej żartobliwy, a w obecnych jej warunkach trudno dalej w tym tonie pisać. Pozdrów ją najserdeczniej ode mnie i powiedz, że jestem wytrwały, wierny i ten sam.
Hamletem byłem nie tylko rozczarowany, ale przerażony, mimo że jestem entuzjastą Oliviera, a jego kreację w EdypiePrawdopodobnie mowa o przedstawieniu Król Edyp na scenie Old Vic w Londynie, w reżyserii Michela Saint-Denisa, w 1945 r. uważam za jedną z najbardziej wstrząsających, jakie w życiu widziałem. Ale Hamlet bez najważniejszych monologów, bez Rosenkranza i Guildensterna, w tej dekoracji, jak klasztor jasnogórski we mgle, był dla mnie czymś nie do wytrzymania. Piszę szczerze i przepraszam. (À propos: aktorka grająca królowąWitolda Kuncewicza poznała prawdopodobnie na początku lat czterdziestych, związek małżeński zawarli wczesną wiosną 1952 r., przed wyjazdem Kunceiwcza do Stanów Zjednoczonych. W 1955 r. dołączyła do męża w Ameryce, jednak ich małżeństwo rozpadło się w 1958 r. Związek Eileen i Witolda zainspirował Marię Kuncewiczową do napisania powieści Tristan 1946 (Warszawa 1967). jest przyjaciółką młodego Kuncewicza).
Ustęp poświęcony Wyldowi wzruszył mnie do głębi. To cudo, nie słownik. Mam go od czterech lat i nie mogę się nacieszyć. Ale mój ma jeden tom w wielkim formacie: 1500 stron w układzie trzyszpaltowym. Szukałem go dziś po wszystkich księgarniach, ale niestety jest wyczerpany. A niedawno jeszcze widziałem kilka egzemplarzy. Będę robił dalsze poszukiwania. Żałuję, że się tak stało, bo liczyłem, że będę mógł napisać: list otrzymany o 9.30, Wyld wysłany o 12.30.
Z „Wiadomościami” trochę się poprawiło, bo mamy obiecaną pomoc od stowarzyszeń i instytucji społecznych. Chcąc popędzić numer, bo właściwie pismo przestało już wychodzić i nic nie jest złożone, jadę do Brukseli na tydzień. À propos antologii chopinowskiej. Czy nie podjęłabyś się roli agenta? Mogę stąd wysłać na próbę do jakiegoś wydawcy, przy czym ewentualnie jako adres zwrotny podałbym Twój. Napisz szczerze, co o tym myślisz. Myślę, że to wydawnictwo nie koliduje w najdrobniejszym stopniu z książką Kazia. O DelfinieTaka opowieść pojawiła się zapewne w jednym z tekstów, które składały się na chopinowską antologię Grydzewskiego. W literaturze chopinologicznej znaleźć można różne opisy ostatnich chwil Chopina i rozbieżne wspomnienia na temat śpiewu Potockiej, m.in.: „Czternastego lub piętnastego października zebrało się ostatnie konsylium lekarskie. Rano szesnastego sprowadzono księdza, Aleksandra Jełowickiego, który udzielił mu ostatniego namaszczenia. Parę dni wcześniej przyjechała z Nicei Delfina Potocka. Gavard pisze: «Kiedy ta droga przyjaciółka zbliżyła się do łóżka chorego, powiedział: ‘„Teraz wiem, dlaczego Pan Bóg tak długo mnie nie wzywał. Chciał mi dać możność zobaczenia ciebie raz jeszcze’”. Kiedy się nad nim pochyliła, wyraził chęć usłyszenia znowu głosu, który tak kochał. Ksiądz modlący się przy jego łóżku zgodził się, aby spełniono życzenie umierającego. Wsunięto pianino z sąsiedniego pokoju i hrabina, połykając łzy, przezwyciężyła dławiący ją smutek i zdobyła się na to, by śpiewać, tuż przy łóżku, na którym jej przyjaciel wydawał ostatnie tchnienie. Nie pamiętam, ani nawet nie słyszałem, co śpiewała». […] Jaką pieśń śpiewała Chopinowi Delfina na krótko przed jego? Liszt napisał, że śpiewała dwa psalmy, Stradella i Marcella. Chopin, słuchając ich, miał zawołać: «Jakie to piękne, Boże mój, jakie piękne, śpiewaj jeszcze!» Według Gutmanna Delfina śpiewała pieśń Marcella i arię Pergolesiego. Franchomme podał, że Delfina śpiewała tylko jedną arię z opery Belliniego Beatrice di Tenda; Grzymała, że śpiewała trzy pieśni, Belliniego i Rossiniego” (M.aria Gordon-Smith, G.eorge R.ichard Marek, Chopin, przekł. Aldona Szpakowska, Warszawa 1990, s. 259, 261). Józef Michał Chomiński w książce Chopin (Kraków 1978, s. 180), relacjonując różne wersje tego wydarzenia, pisze: „Nie są to jedyne niedokładności w ustaleniu utworów śpiewanych przez Delfinę Potocką. […] Nie wiemy więc, co właściwie śiewała, chociaż śpiew Delfiny Potockiej przy umierającym Chopinie nie ulega wątpliwości, został nawet udokumentowany w obrazie francuskiego malarza Barriasa”. nie ma w niej ani słowa, poza tym, że śpiewała, kiedy umierał.
Ściskam Was najserdeczniej.

List Grzesia uroczyList Grzegorza Wierzyńskiego pisany do Grydzewskiego ze Szwajcarii nie zachował się. .