Zaloguj się
Pokaż ingerencje edytorskie Pokaż poprawki autorskie Pokaż nieustalone/nieczytelne
Sea Cliff 20 / X 48.
Drogi Kaziu! Nie odpisywałem Ci od razu na Twój list, bo zmęczyłem się długim i skomplikowanym listem do Komisji, w którym prawdopodobnie najniezręczniej na świecie kręciłem ogonem na wszystkie strony. Chcę Cię jednak uspokoić: list wyszedł zaraz nazajutrz po tym, jakem Twój otrzymałList, o którym mowa, nie zachował się.. Inna sprawa, że miałem parę dni temu list od Tadzia GwiazdoskiegoWspomnianego listu nie ma w archiwum Lechonia w Polskim Instytucie Naukowym w Ameryce. – z zawiadomieniem, że poruszył wszystkie struny, że będzie jeszcze mówił z Tarnowskim i Andersem, ale że tam jest katastrofa (jakoby), więc raczej n i c nie obiecuje. Myślę, że ta jego interwencja – to właśnie w imieniu Pana Prezydenta, czyli że gówno. Jeśli chodzi o mnie, to sytuacja spadła do dna – i naprawdę jeśliby zdrowie miało dopisywać, co jest wątpliwe – to pozostaje tylko śmiech z własnej n ę d z y. Tak. Nędzy. Bo wierz mi, że sprawa m a r k i do tego listu była kwestią trzech dni – gdyż oczywiście na samą myśl o pożyczaniu dostaję torsji. No – a przecież w końcu trzeba będzie „pożyczyć”. Gdybym miał teraz wolną od tego głowę – powieść by poszła szybko i dramat po polsku i sztuka po angielskuInformacja z tego listu o planie napisania dramatu w języku angielskim znacznie wyprzedza notatki dziennikowe, w których dopiero w lipcu i w sierpniu 1952 r. Lechoń relacjonuje wysiłki związane z powstawaniem sztuki, która miała się nazywać Porwanie Harrisona albo Obywatel świata, albo Człowiek zza żelaznej kurtyny. Wydaje się, że w tym późniejszym okresie projekt ten był znacznie zaawansowany, nigdy jednak nie został ukończony; w archiwum poety w Polskim Instytucie Naukowym zachowało się zaledwie kilka luźnych, niepowiązanych ze sobą stron tekstu (także w przekładzie na język angielski).. Bo ostatecznie – cóż innego zostaje. Niestety! Czasem pięć dolarów albo dolar – zabierają parę dni pracy. Jak się zbliża człowiek do pięćdziesiątki, nie ma to już żadnego uroku. Mój drogi! Bardzo, bardzo bym chciał, żebyś tu niedługo przyjechał, bo jestem spragniony – nastrojów sublimacyjnych. Do dupy z nędzą, mówmy o naszych geniuszach – to znaczy o sobie. Ja mam różne zaproszenia, na które nie chodzę, bo mam tylko kurtkę tropikalną i sztuczkowe spodnie. Nawet w Sea Cliff robi to złe wrażenie. Nie mogąc bywać w New Yorku, psuję też sobie w s z y s t k ieW oryginale podkreślenie trzykrotne. stosunki. To przecież logiczne. Polacy wszelkich barw i odcieni wydają mi się kupą największych durniów świata, którzy w końcu wszystko przesrają. Nasz przyjaciel u p i ó rW oryginale podkreślenie dwukrotne. Nie wiadomo, kogo miał na myśli Lechoń.. Nie mogę pięciu minut tak mówić, bo to widma. Kaziu! Przyjeżdżajcie tutaj. Może mi coś poradzisz, skąd wziąć tysiąc dolarów – albo pięćset, albo dwieście, albo sto – albo dwadzieścia pięć, albo trzy, albo jednego? Czy nie myślisz, że Kister pożyczyłby do jutra dwadzieścia pięć centów? Co sądzisz, żeby napisać do Cwojdzińskiego o dwa dolary? Ściskam Was, Aubrey pozdrawia
Leszek
Wszystkie
Miejsce
Nowy Jork (1)
Sea Cliff (2)
Organizacja
National Committee for Free Europe (Narodowy Komitet Wolnej Europy) (1)
Osoba
Anders Władysław (1)
Cwojdziński Antoni (1)
Gwiazdoski Tadeusz (1)
Johnston Aubrey Hayes (1)
Kister Marian (1)
Lechoń Jan (1)
Tarnowski Adam (1)
Wierzyński Kazimierz (2)
Zaleski August (1)

Publikacja

Miejsce w katalogu

Informacje bibliograficzne

List pisany granatowym atramentem na arkuszu cienkiego papieru listowego (w rodzaju przebitki).

Język:

pl

Oryginał

Data utworzenia: 2018-01-29 19:58:24
Miejsce utworzenia: Sea Cliff
Sea Cliff 20 / X 48.
Drogi Kaziu! Nie odpisywałem Ci od razu na Twój list, bo zmęczyłem się długim i skomplikowanym listem do Komisji, w którym prawdopodobnie najniezręczniej na świecie kręciłem ogonem na wszystkie strony. Chcę Cię jednak uspokoić: list wyszedł zaraz nazajutrz po tym, jakem Twój otrzymałList, o którym mowa, nie zachował się.. Inna sprawa, że miałem parę dni temu list od Tadzia GwiazdoskiegoWspomnianego listu nie ma w archiwum Lechonia w Polskim Instytucie Naukowym w Ameryce. – z zawiadomieniem, że poruszył wszystkie struny, że będzie jeszcze mówił z Tarnowskim i Andersem, ale że tam jest katastrofa (jakoby), więc raczej n i c nie obiecuje. Myślę, że ta jego interwencja – to właśnie w imieniu Pana Prezydenta, czyli że gówno. Jeśli chodzi o mnie, to sytuacja spadła do dna – i naprawdę jeśliby zdrowie miało dopisywać, co jest wątpliwe – to pozostaje tylko śmiech z własnej n ę d z y. Tak. Nędzy. Bo wierz mi, że sprawa m a r k i do tego listu była kwestią trzech dni – gdyż oczywiście na samą myśl o pożyczaniu dostaję torsji. No – a przecież w końcu trzeba będzie „pożyczyć”. Gdybym miał teraz wolną od tego głowę – powieść by poszła szybko i dramat po polsku i sztuka po angielskuInformacja z tego listu o planie napisania dramatu w języku angielskim znacznie wyprzedza notatki dziennikowe, w których dopiero w lipcu i w sierpniu 1952 r. Lechoń relacjonuje wysiłki związane z powstawaniem sztuki, która miała się nazywać Porwanie Harrisona albo Obywatel świata, albo Człowiek zza żelaznej kurtyny. Wydaje się, że w tym późniejszym okresie projekt ten był znacznie zaawansowany, nigdy jednak nie został ukończony; w archiwum poety w Polskim Instytucie Naukowym zachowało się zaledwie kilka luźnych, niepowiązanych ze sobą stron tekstu (także w przekładzie na język angielski).. Bo ostatecznie – cóż innego zostaje. Niestety! Czasem pięć dolarów albo dolar – zabierają parę dni pracy. Jak się zbliża człowiek do pięćdziesiątki, nie ma to już żadnego uroku. Mój drogi! Bardzo, bardzo bym chciał, żebyś tu niedługo przyjechał, bo jestem spragniony – nastrojów sublimacyjnych. Do dupy z nędzą, mówmy o naszych geniuszach – to znaczy o sobie. Ja mam różne zaproszenia, na które nie chodzę, bo mam tylko kurtkę tropikalną i sztuczkowe spodnie. Nawet w Sea Cliff robi to złe wrażenie. Nie mogąc bywać w New Yorku, psuję też sobie w s z y s t k ieW oryginale podkreślenie trzykrotne. stosunki. To przecież logiczne. Polacy wszelkich barw i odcieni wydają mi się kupą największych durniów świata, którzy w końcu wszystko przesrają. Nasz przyjaciel u p i ó rW oryginale podkreślenie dwukrotne. Nie wiadomo, kogo miał na myśli Lechoń.. Nie mogę pięciu minut tak mówić, bo to widma. Kaziu! Przyjeżdżajcie tutaj. Może mi coś poradzisz, skąd wziąć tysiąc dolarów – albo pięćset, albo dwieście, albo sto – albo dwadzieścia pięć, albo trzy, albo jednego? Czy nie myślisz, że Kister pożyczyłby do jutra dwadzieścia pięć centów? Co sądzisz, żeby napisać do Cwojdzińskiego o dwa dolary? Ściskam Was, Aubrey pozdrawia
Leszek