Zaloguj się
Cytuj

"Czapa - próba"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Czapa - próba, Janusz Krasiński
Data aktualizacji: 11 październik, 2020
{{{{Półmrok. Celę rozjaśnia jedynie odblask świecącego na zewnątrz reflektora. Na stole leży blaszana miska odwrócona do góry dnem. Oleś stoi nad nią z wyciągniętymi przed siebie rękami. }}}}} Kuźma przy stoi oknie, zza którego słychać odgłosy stacji; chichocze. KUŹMA Popatrz no, Oleś. Ten czarny kot, co tu stale chodzi. Złapał w kuchni mysz i chciał wyleźć z nią przez okno. A pod oknem stoją już kotły z zupą. Mysz wyskoczyła mu z pyska i wpadła do zupy. No, chodź, popatrz tylko, jak on ją teraz łowi. OLEŚ Kuźma, prosiłem cię, żebyś potrzymał ręce. KUŹMA Jak Boga kocham, poparzy sobie całą łapę. Co mówiłeś? OLEŚ Żebyś tu przyszedł i potrzymał ręce. KUŹMA A daj mi spokój, trzymaj sobie sam. OLEŚ Nie mogę sam. Mówiłem ci, że mam za mało siły. Proszę cię, Kuźma, chodź. To nasza ostatnia szansa. KUŹMA (podchodząc do stołu) I to ma się ruszyć? OLEŚ Ruszy się. Na pewno się ruszy. Tylko musisz w to wło¬żyć wszystkie siły. Musisz natężyć się, napiąć, a najle¬piej w ogóle wstrzymać na chwilę oddech. Zobaczysz, że się ruszy. KUŹMA (wyciąga ręce nad miską) No już. OLEŚ Dobrze. Trzymaj tak, trzymaj... [UWAGA: konwencja zapisu milczenia] Chwila milczenia. OLEŚ Duchu przyjaciela naszego Zdzisia, wzywamy cię, przyjdź! Milczenie. OLEŚ Duchu, my, przyjaciele twoi, wzywamy cię, odezwij się.! Milczenie. KUŹMA To nie może być miska. To powinien być porcelanowy talerzyk. OLEŚ Powinien, ale skąd go wziąć? KUŹMA Ja tam nie wierzę, żeby Zdzisio chciał przyjść. (opuszcza ręce) OLEŚ Przyjdzie, przyjdzie na pewno. Nie odchodź, Kuźma. Jeszcze tylko raz. Duchu Zdzisia, przyjaciela naszego, wzywamy cię, przyjdź! Milczenie. KUŹMA On się boi. OLEŚ Czego ma się bać. Przecież już raz żeśmy go zabili. Nie możemy go zabić po raz drugi. Nagłe gwałtowne uderzenie miski o stół. OLEŚ Jest! KUŹMA Ruszyłeś miską. OLEŚ Nie ruszyłem, to on. Duchu, duchu, czy to ty? Rumor miski. KUŹMA O rany boskie! Niech skonam, to chyba on. Pytaj, pytaj, go! Hurkot miski uciekającej w przeciwny kraj stołu. KUŹMA Co on? Ucieka? Oleś, czy to tak ma być? OLEŚ Nie, Kuźma, nie powinno. Nie ruszaj! Nie łap go! {{{{{{Przechodzi Przechodzą }}}}}na drugi kraj stołu, miska wraca na poprzednie miejsce. KUŹMA Mówiłem ci, że się boi. OLEŚ Boi się, ale chce z nami mówić. Gdyby nie chciał, rzu¬ciłby miską o podłogę. Chce mówić, tylko woli trzymać się z daleka. KUŹMA Niech powie tylko, gdzie leży. Wyjaśnij mu, do czego nam to potrzebne. Zdzisio zawsze był podejrzliwy. OLEŚ Duchu Zdzisia, przyjaciela naszego, nie odmawiaj nam swojej pomocy. Zapomnij krzywdę, jaką ci wyrządzi¬liśmy, i... KUŹMA Nie tłumacz się. Wal prosto z mostu. Ze Zdzisiem zawsze trzeba było ostro. Jak zaczniesz obwijać w bawełnę, to nie wyciągniesz od niego ani słowa. OLEŚ Duchu, duchu... Przypomnij sobie ludzką mowę i powiedz nam, gdzie zagrzebane jest twoje ciało. Duchu, duchu, czy daleko stąd? Milczenie. OLEŚ Duchu, prosimy cię, odezwij się. Miska stuka alfabetem Morse’a. KUŹMA Cicho, mówi! OLEŚ (sylabizując) A k o r f i u t... KUŹMA Co to znaczy? OLEŚ Nie wiem. KUŹMA On się z nas zgrywa. OLEŚ Nie, Kuźma. Duch nie może się zgrywać. KUŹMA No to niech gada do rzeczy. Powiedz mu, że zaczynam tracić cierpliwość. OLEŚ Uspokój się, Kuźma. On sobie przypomina ludzką mowę. (sylabizuje) K u r d e m u l a... KUŹMA To skurwiel. On nigdy nie mógł przypomnieć sobie tego, co mu było niewygodne. OLEŚ O Jezu, Kuźma, zabijesz mnie! KUŹMA Co się stało? OLEŚ Rany boskie, Kuźma. Jak mogłem zapomnieć! Przecie Przecież Zdzisio nie mógł znać Morse’a. On ani czytaty, ani pisaty. Kompletny alfabeta. analfabeta [UWAGA; w maszynopisie odręczna poprawka z analfabeta na alfabeta – zabieg stylizacyjny] KUŹMA To po jaką cholerę tu lazł? Powiedz mu, żeby lepiej za¬bierał się stąd. Miska kołuje chwilę w drugim końcu stołu i spada na ziemię. OLEŚ Poszedł. KUŹMA I chwała Bogu. Co mi to za rozmowa z taką ciemnotą, co nawet nie potrafi wytłumaczyć, gdzie jej własny grób. }}}}Oleś zrezygnowany wdrapuje się na taboret, dokręca znajdującą się nad drzwiami żarówkę. W celi rozjaśnia się. Kuźma spaceruje w tę i z powrotem, podenerwowany. Słychać }}}}}stukanie z lewej. KUŹMA A tam znowu kto? OLEŚ Nowy sąsiad, Kuźma. On już stukał dwa razy. Pogadać z nim? KUŹMA A o czym? O czym będziesz gadał z takim sąsiadem na jeden dzień? OLEŚ Nie wiem, Kuźma. Mogę nie gadać. Jak sobie chcesz. Stukanie z lewej powtarza się kilkakrotnie. KUŹMA (podchodzi podchodząc do drzwi {{{{ i podnosi plik podartych papierów}}}}}) Popatrz, Oleś, ten nasz szef to wcale nie najgorszy chłop. Położył nam na progu niby to papier do kibla, a w gruncie rzeczy gazetę. OLEŚ Po diabła nam gazeta? KUŹMA A tak sobie, do poczytania. Całkiem świeża gazeta. W ka¬wałkach bo w kawałkach, ale całkiem świeża. (siada na łóżku, składa kawałki) Nie, czekaj... To niemożliwe... OLEŚ Co niemożliwe? KUŹMA To, co piszą. Piszą, że wczoraj ogłoszono amnestię. OLEŚ Amnestię?! KUŹMA Amnestię. Tak piszą. Stoi czarno na białym. „W dniu wczorajszym zatwierdzono ostatecznie wniosek...” Słu¬chasz, Oleś? Stukanie z lewej powtarza się. OLEŚ Słucham, Kuźma, słucham... KUŹMA „...wniosek o amnestii. Akt ten, od dawna oczekiwany przez społeczeństwo”, tak piszą, „przez społeczeństwo...” „nabiera mocy prawnej z chwilą jego ogłoszenia”. OLEŚ Znaczy się od wczoraj. KUŹMA Od wczoraj. OLEŚ Nie, Kuźma, nie wierzę. Nie wierzę! Jak to rozumieć? Czyli że, nie, Kuźma. To nieprawda — jesteśmy ura-towani! KUŹMA Tu pisze, że amnestia obejmuje wyroki do lat pięciu. OLEŚ Jak to do pięciu? I to wszystko, Kuźma? Nie, to nie¬możliwe! KUŹMA Nie, poczekaj... Wyroki do lat dziesięciu — na połowę. Do piętnastu — na dziesięć... Dożywocie... OLEŚ A o karze śmierci?! Jest coś o karze śmierci?! KUŹMA Zaraz... Jezu, co za człowiek... Nie da nawet spokojnie przeczytać gazety. Dożywocie, piszą, że na lat piętnaście. Hm, piętnaście... O, jest i o najwyższych wymiarach ka¬ry... „Wyroki śmierci bez względu na rodzaj przestęp¬stwa”... Słuchaj, Oleś, bo to ważne. Stukanie z lewej i przejeżdżający pociąg osobowy. KUŹMA O Jezu, Oleś, nie wydzieraj mi gazety, „...bez względu na rodzaj przestępstwa... zamienione zostają na karę do¬żywotniego więzienia”. Znaczy się, słusznie powiedziałeś, że w pewnym sensie jesteśmy uratowani. OLEŚ Nie, Kuźma, nie wierzę... My tutaj zachodzimy w głowę, jak znaleźć zwłoki Zdzisia, jakby tu sobie o te sześć¬dziesiąt dni…, a tu... Nie, to jest wprost nie do pojęcia. I pomyśl tylko, że wszystko zawdzięczamy społeczeństwu. Pamiętasz, Kuźma, że zawsze wierzyłem w nasz naród. KUŹMA Pamiętam, Oleś, pamiętam. Ale poczekaj, bo tutaj nic nie pisze, g d z i e [UWAGA; w TV bez rozstrzelenia] właściwie jest ta amnestia. OLEŚ Jak to gdzie? KUŹMA No bo tu wcale nie pisze, że u nas. Pisze tylko, że jest. OLEŚ Jak pisze, że jest, - to jasne, że u nas. Pamiętasz, mówili przecież, że ma być. KUŹMA Kto mówił? OLEŚ Nie pamiętam. Wszystko jedno kto. Ważne jest, że mó¬wili. A zresztą gdzie by miała być? Jakby to było gdzie indziej, nie pisaliby w naszej gazecie. Po co nasza ga¬zeta miałaby pisać o jakiejś amnestii gdzieś tam, licho wie gdzie? KUŹMA Zastukaj, Oleś, do Ciary. On na pewno ma ten braku¬jący kawałek. OLEŚ Dobrze, Kuźma (stuka) }}}}}Stuka. Ciara odpowiada. }}}}} Ciara odpowada stukaniem. OLEŚ Ciara mówi, że nie dostał żadnej gazety. }}}}}Długie milczenie, w czasie którego słychać turkot furki. }}}}} Milczenie, turkot furki. KUŹMA To zastukaj do tego z powieszalni. On musi to mieć. OLEŚ (stuka, milczenie odczekuje chwilę) Tam się nikt nie odzywa. (stuka znowu, nie odzwya się nikt) }}}}}Stuka znowu — milczenie}}}}} OLEŚ Nie odzywa się nikt. KUŹMA Jak to nikt? Przecież dopiero co ktoś tam był. Gwizd i jazgot przelatującego ekspresu. OLEŚ (po długim milczeniu, drżącym z przerażenia szeptem) Trzeba zapytać kogo innego. KUŹMA To już niepotrzebne. OLEŚ Dlaczego? Jak to niepotrzebne? KUŹMA Bo jeśli jest ta amnestia, to obowiązuje od wczoraj. No i dotyczyłaby nie tylko nas, ale i tamtego. To chyba jasne. Czego tak patrzysz? Nie rozumiesz mnie? Zbliżające się głuche kroki na korytarzu. OLEŚ ({{{{{cofa się pod ścianę}}}}) Idą... Kuźma, idą po nas. STRAŻNIK otwiera drzwi Kuźma, mam dla was dobrą wiadomość. Wasz przyjaciel Zdzisio znalazł się. Musiał być bardzo poruszony tym, coście mu zrobili, bo przeniósł się jeszcze z ciałem do¬bre dziesięć kilometrów od tych ruin, w których go zo¬stawiliście. }}}}} (przerywnik) }}}}}