Zaloguj się
Cytuj

"[po 7 lipca 1956]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [po 7 lipca 1956], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 14 październik, 2021
z listuWypisy z listów Jana Frylinga i Aleksandra Wata były – być może – załącznikiem do listu Grydzewskiego do Wierzyńskiego, który nie zachował się; w treści innych listów nie ma mowy o tym załączniku. Odpis opatrzony jest dopiskiem „18.8.57”, naniesionym ołówkiem lub czarną kredką przez osobę porządkującą korespondencję (Halinę Wierzyńską?). Datowanie jest w istocie błędne; za rokiem 1956 przemawiają następujące fakty: w lipcu Wierzyński przyjechał do Londynu na kongres PEN-Clubu i teoretycznie przy tej okazji mógł jeszcze odwiedzić Francję, natomiast w lipcu 1957 r. Aleksander i Ola Watowie byli już w Polsce (po pobycie we Francji trwającym od listopada 1955 r. do lipca 1957 r., kiedy dzięki stypendium rządu polskiego Wat leczył się w szpitalach w Paryżu i uzdrowiskach na południu kraju), a Wierzyńscy przebywali w USA i latem nie odwiedzali Europy. Frylinga (373 Fair Oak St. San Francisco) z 4 lipca:
Wierzyński jest dla mnie jak najczulszy brat, pisze do mnie, troszczy się o mnie, dodaje mi otuchy. Niczym na to nie zasłużyłem.
z listu WataW edycji listów Aleksandra Wata ("Korespondencja", cz. 1, wyb., oprac., przyp. i posłowie A. Kowalczykowa, Warszawa 2005) nie ma przytoczonego tu listu Wata do Mieczysława Grydzewskiego. (Maison de Santé, 15 r. Jeanne d’Arc, Saint Mandé, Seine) z 7 lipca:
Czy Wierzyński nie zawadzi o Francję? Jakbyśmy się oboje cieszyli. Nb. WierzyńskiAleksander Wat został w 1931 r. aresztowany wraz z całym zespołem redakcyjnym „Miesięcznika Literackiego”, nieoficjalnego organu Komunistycznej Partii Polski, przebywał wówczas około trzech miesięcy w więzieniu. Po latach wspominał: „Wiedziałem, jaki obrót przybiera sprawa […]. Zapewniano, że cała literatura jest zaalarmowana, że wszyscy się starają. Beylin [Gustaw] był moim adwokatem, poza tym Breiter [Emil], a także Berenson [Leon] zajmowali się tą sprawą. Goetel bardzo dużo zrobił, Wierzyński bardzo dużo zrobił. Wierzyński poszedł do jakiegoś dyrektora departamentu, Goetel do Pierackiego, który był wtedy ministrem, bodaj spraw wewnętrznych”. – I dalej opowiadał Czesławowi Miłoszowi: „[…] jakakolwiek ta Polska dwudziestolecia była, porównaj ją z dzisiejszymi stosunkami. Obraz wściekłego komunistycznego anty-Polaka, a tu wszyscy – i Wierzyński, i faszysta Goetel, i Tuwim, i inni starają się, żeby mnie zwolnic z więzienia. Więc niby coś, co w Polsce Ludowej jest nie do pomyślenia” (A. Wat, Mój wiek. Pamiętnik mówiony, cz. 1, Warszawa 1990, s. 203, 213). bardzo mi pomógł wydostać się z więzienia faszystowskiego.