Zaloguj się
Cytuj

"[14 listopada 1958]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [14 listopada 1958], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 1 listopad, 2021
14 listopada 1958.
Kochany Mietku,
Jestem znów na wyjezdnym do Nowego Jorku, czego szczerze nienawidzę. Wczoraj obchodziliśmy urodziny mojej 27-io[!] letniej żonyHalina Wierzyńska urodziła się w 1903 r., narzeczonej, sekretarki, kucharki, gospodyni, szofera, sumienia. Przeskoczyć z tej atmosfery do apokalipsy Nowego Jorku nie jest rzeczą przyjemną.
Myślałem, że na pożegnanie dostanę numer „Wiadomości”, które zwykle przychodzą lotniczo w poniedziałek. Dziś jest piątek, a numeru nie ma. Chodzi mi o numer 659„Wiadomości” 1958, nr 46 (659) z 16 listopada., w którym, jak pisałeś, miał się ukazać list KarczewskiegoZob. list MG do KW z 23 września 1958. i ostatnia lista przedpłacicieli. Jeśli listy jeszcze nie ogłosiłeś, tym lepiej, bo jak wiesz z listu Haliny, kilku przedpłacicieli było w ogóle pominiętych. Nie lubisz, żebym poruszał ten temat, ale muszę Ci powiedzieć, że jestem zasypany listami, głównie z Kanady, dopytującymi się o książkę. Do pana GollaBrudnopisową wersję (bardzo trudno czytelną, pełną skreśleń i poprawek) listu do E. Golla zanotował Wierzyński ołówkiem na liście Grydzewskiego z 6 listopada 1958 r.; planowany list miał mieć następującą treść: „Szanow. Panie! Doniósł mi red. Grydz., że Pan jest miłym uczynnym człowiekiem, któremu nie jest obojętne, co i gdzie ludzie piszą, i który lubi zabierać głos w tych sprawach. Może Pana ciekawi też, co się dzieje z pisarzami i książkami. W takim razie Pan Bóg zesłał Pana np. mi na pomoc i z prośbą do Pana. W Montgomeryshire Printing Co. drukują (?) się moje Wiersze zebrane, ostatnią korektę widziałem w czerwcu, książka miała wyjść we wrześniu, teraz pono zapowiadają ją na Nowy Rok, ale korekt jak nie było, tak nie ma. Co to wszystko znaczy? Wydałem 24 książki, nigdy nic podobnego mnie nie spotkało. [---] dajcie mi [---] [---] Błagam Pana, niech Pan przekona jakoś p. Rosińskiego, żeby skończył tę kabałę [?], która tu w Amer. robi fatalne wrażenie. Jestem zasypywany listami, wstydzę się [---] [---] [---] i nie wiem, co dalej robić. Byłbym Panu niezmiernie wdzięczny, gdyby Pan zechciał dowiedzieć się, jak się rzeczy mają, czy praca posuwa się naprzód i dlaczego nie mam korekt. Czy Pan lubi wiersze? Jeśli tak, przeznaczę dla Pana egzemplarz drukowany złotymi literami i oprawiony w brylanty. Ściskam dłoń Pana i proszę o szybką odpowiedź”. Mowa o oczekiwanej interwencji E. Golla u Cz. Rosińskiego w celu przyspieszenia druku Poezji zebranych Wierzyńskiego, którą Goll istotnie podjął. Rosiński, odpowiadając mu na list, dowcipnie, ale zdecydowanie bronił się przed zaangażowaniem w sprawę, na którą – jak pisał do „Pana Mundka” w liście z 19 listopada 1958 r. – „nie mam wpływu, a nie mam zamiaru moim nazwiskiem pokrywać cudzych zobowiązań. Mogę jedynie określić p. Wierzyńskiemu zwięźle w jego własnym języku moją propozycję w tej sprawie: // «Laurze Olimpijski»! Miej litość nade mną:// Nie używaj imienia mego nadaremno.// Twe wiersze są ogromnie sercu memu drogie,// Lecz choć bardzo bym pragnął – pomóc Ci nie mogę”; kopia maszynopisu z archiwum Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce, sygn.: Kazimierz Wierzyński Paper, kolekcja nr 031, folder 5.// napisałem, ale nie wierzę, żeby ten zabawny zabieg dał jakikolwiek rezultat. Poproś p. Grocholskiego, żeby spytał Karczewskiego, co to znaczy, że nie dostaję korekt. Przecież tak być nie może i nie wszyscy jeszcze jesteśmy kompletnymi wariatami.
Nie będę o tym więcej pisał, bo czuję, że mnie znowu krew zalewa. Naprawdę szkoda Twoich i moich nerwów.
Przeglądałem nadesłane mi 192 strony drukowanego tekstu, wygląda to zdaje mi się dobrze i żałuję, że nie mogę pogratulować Karczewskiemu, którego w dalszym ciągu i zawsze będę uważał za niepoczytalnego człowieka.
Mniej podobają mi się same wiersze, rozwijałem się bardzo powoli, dobre rzeczy zaczynają się dopiero od Gorzkiego urodzaju. Antoni przysłał mi z ParyżaSłonimski reprezentował wówczas Polskę na dorocznej Generalnej Konferencji UNESCO w Paryżu. swoje Liryki, wybór starych pięknych wierszy z dodatkiem nowych (takich sobie).
Mietku kochany, rzuć bombę na Karczewskiego i skończmy tę straszną kabałę, którą obowiązuję się zapić z Tobą w Londynie.
Ściskam Cię serdecznie, ucałowania od Halusi.
KazimierzObok podpisu rysunek serduszka.
Pozdrów Bormana. Jak on się czuje? Dlaczego mi nie odpisał na sto listówPod tekstem dopisku rysunek serduszka..