Zaloguj się
Cytuj

"[1 lutego 1967]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [1 lutego 1967], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 15 luty, 2022
1.II.67
Drogi Kaziu. – Dziękuję Ci za wspaniałe wierszeNajprawdopodobniej były to wiersze "Południe", "Nowe życie" i "Afisze", „Wiadomości” 1967, nr 9 (1091) z 26 lutego., a Wam obojgu za miłe słowa z powodu listu. List nie świadczy o niczym, bo pod tym względem od początku było wszystko w porządku. Mógłbym „urzędować” najnormalniej. Głowa działa normalnie, choć Beryl w takich wypadkach mówi: „You say so”Przekł.: tak mówisz.. Lekarz obiecuje „full recoveryAng.: pełne (całkowite) wyzdrowienie. na Twój przyjazd na obiad. Ustal ten termin jak najszybciej. Jestem otoczony najczulszą opieką ślicznych pań, z Talusią na czele, której serdeczność wzrusza mnie do prawdziwych łez (bo są i inne, które przelewam bez powoduŚlad tej przypadłości znajdujemy w liście Grydzewskiego do Krystyny Brzozowskiej, cytowanym przez nią we wspomnieniu poświęconym redaktorowi „Wiadomości”. Po zorganizowanej przez nią wizycie u Grydzewskiego w zakładzie braci aleksjanów uzdrowicielki Walerii Sikorzyny, praktykującej magnetyzowanie jako niekonwencjonalną metodę leczniczą, Grydzewski pisał 19 kwietnia 1967 r.: „Nie pamiętam, czy jest Pani powiadomiona, że od czasu mojego zapadu zrobiłem się płaczliwy, właściwie bez powodu, i najprostsza rozmowa wywołuje atak łez, których nie mogę powstrzymać, nawet jeżeli chodzi o sprawy obojętne. Nic dziwnego, że stało się to i dzisiaj, mimo że p. Sikorzyna ostrzegła mnie, że to jej przeszkadza. Niestety, nie potrafię się powstrzymać. Bardzo proszę o powiedzenie jej, że jest mi niezmiernie przykro, ale nic na to nie mogę poradzić. Moi przyjaciele ciągle do mnie apelują, ale zagadnienie polega na tym, jak się powstrzymać. W moim własnym «home’ie» traktują to z pobłażaniem, ale nie wchodzi to w paradę ich zabiegów, inaczej niż u p. Sikorzyny, której ta histeria po prostu przeszkadza. […] Podobno taka histeryczność jest jednym z objawów tej choroby. Nie potrzebuję dodawać że we własnym interesie będę się starał, aby się to nie powtórzyło” (K. Brzozowska, "Moje kontakty z Grydzewskim", w: "Książka o Grydzewskim. Szkice i wspomnienia", Londyn 1971, dz. cyt., s. 26). ). Pobyt w doskonałym szpitalu zawdzięczam Stefci i Julkowi, którzy od razu zwrócili się do odpowiedniego lekarzaKrystyna Brzozowska cytowała we wspomnieniu fragment listu Grydzewskiego, wyrażającego obawy przed ewentualną wizytą uzdrowicielki: „do szpitala, w którym przebywam (braci Aleksjanów), wyspecjalizowanego w tego rodzaju chorobach, wpakował mnie lekarz, wielbiciel «Wiadomości», z wysiłkiem, bo szpital jest stale przepełniony i jeżeli p. Sikorzyna zajmie się mną, trudno mi będzie ukryć to przed nim, tym bardziej że ustosunkował się do mnie z ogromną życzliwością i ofiarnością. A wątpię, czy ortodoksyjnemu lekarzowi takie nieortodoksyjne sposoby przypadną do gustu. […] Dodam, że mój wypadek nie jest szczególnie ciężki. Mózg nie został dotknięty, pracuje normalnie. Prawa ręka nie doznała szwanku. Z lewą jest gorzej, ale mój lekarz zapewnia że do połowy lipca będzie zupełnie O.K.”. Brzozowska dopowiada jednak dalej od siebie: „Widocznie jednak lekarz zdawał sobie sprawę, że uszkodzenia organizmu nie dadzą się cofnąć, bo pozwolił na wizytę p. Sikorzyny” (K. Brzozowska, "Moje kontakty z Grydzewskim", dz. cyt., s. 25)..
Co do „trzymania się”, to raczej mnie „trzymają”.
Uściski serdeczne.
[---]Wyraz nieczytelny; jego odczytanie sprawiało trudność także odbiorcy – na oryginale obok tego słowa wstawiony jest ołówkiem znak zapytania, najpewniej ręką Haliny Wierzyńskiej.
(„Wesele”)