Zaloguj się
Cytuj

"[9 maja 1948]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [9 maja 1948], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 7 marzec, 2022
Stockbridge, Mass.
P.O. Box 562

9 maja 48.
Drogi Mietku, Mam dwa Twoje listy do odpowiedzi, z 22 ub.m. i otrzymany dzisiaj z 2 bm., za oba Ci dziękuję, ale bardzo ciężko mi pisać, bo jestem jeszcze pod wrażeniem wczorajszego wypadku Beau. Wyobraź sobie, co się stało. Po ósmej wieczorem wyszedłem przejść się, oczywiście z nim, bo obaj uwielbiamy wspólne spacery. Gdyśmy wrócili pod dom, Beau gdzieś się zapodział, pomyślałem sobie: poszedł obwąchać jeszcze parę drzewek. Siadłem do roboty i po jakich pięciu minutach usłyszałem jego dziwne charczenie pod moim oknem. Halina z drugiego pokoju powiedziała, że piesek wraca, ale w jakimś osobliwym nastroju. Potem wstała, otworzyła nasze frontowe drzwi i nagle słyszę, jak mówi zmienionym głosem: Beau, jak ty wyglądasz! Wybiegłem do przedpokoju i to, co zobaczyłem, przeraziło mnie. Pies miał całą głowę białą, jakby umazaną w mące czy też w pierzu, co pamiętam, przeszło mi przez myśl. Ale już w następnej sekundzie wiedziałem wszystko. Jest tu rodzaj jeża, nazywa się „porcupineAng.: jeżozwierz., większy niż nasz jeż i bardziej porosły igłami. Otóż nasz piesek zaatakował widocznie tego porkiupajnaZapisana fonetycznie nazwa jeżozwierza., bo namiętnie poluje na woodchuckiSpolszczenie ang. woodchuck – świstak amerykański. (rodzaj świstaków) i tego roku złapał już cztery sztuki. Jaki przebieg miało spotkanie z porkiupajnem, trudno odgadnąć, ale że Beau chciał go zagryźć, to niewątpliwe. Cały łeb miał nabity szpilami, usta pełne ich zewnątrz i wewnątrz, całe podniebienie jak igielnik, język pokłuty, nawet pod językiem wbite kolce, wszystkie cztery nogi w tych strasznych, kłujących drzazgach! Oblał mnie pot. Pies stał z pochyloną głową, pewnie nie mniej przerażony niż my. Pierwsza moja myśl była: czy ocalały oczy? Otóż wyobraź sobie w tej kłującej szczecinie, która pokrywała całą jego głowę, ani jedna szpila nie weszła do oczu. Powieki miał przekłute, pod powiekami dziesiątki kolców, a oczy ocalały. Zacząłem mu wyrywać igły, ale szło to niezdarnie. Były tak głęboko wbite, że nie mogłem ich wyrwać palcami. Halina przyniosła pincetkę, zaczęliśmy go ratować, piesek nawet nie drgnął, mimo że ból musiał być okropny. Raz tylko szarpnął się, gdy zacząłem wyrywać szpilki, które wbiły się w nos, ale potem i to znosił spokojnie, dyszał tylko i oblizywał się językiem, co wywoływało nowe ukłucia, bo szpilki są ostre z obu końców. Odzyskawszy nieco przytomności, zorientowaliśmy się, że sami nie damy sobie rady, bo kolców wbitych w język i w podniebienie nie mogłem wyciągnąć nawet pincetką. Zaczęliśmy szukać weterynarza, żadnego nie mogliśmy znaleźć, była to sobota. Przyjechał wytelefonowany przez Halinę sąsiad farmer, nic nam jednak nie pomógł, tylko podał nam adres weterynarza w PittsfieldzieSpolszczenie ang. nazwy Pittsfield., jakie dwadzieścia mil od nas. Pojechaliśmy więc z farmerem do Pittsfieldu, piesek zakrwawiony, pełen szpil niewydobytych, ale spokojny i jaki oddany! Cały czas trzymał głowę na moich rękach (dostatecznie już pokłutych). Weterynarz zajął się nim natychmiast i po pół godzinie Beau wyszedł z sali operacyjnej bez tych koszmarnych kolców, szczęśliwy, czuły i okropnie zadyszany. Niestety, wszystkich szpil nie dało się usunąć, bo te, które wbiły się w łapy, łamały się przy operacji, i sporo ich zostało jeszcze w ciele. Piesek musiał więc zostać w szpitalu, dziś ma się dobrze, lekarz wyjął znów parę kolców; te, których nie da się usunąć, muszą wyjść same, i to od zewnątrz, tzn. na skroś, przez wierzch łapy. Opisuję Ci to tak dokładnie, bo Ty jeden nas zrozumiesz i nie wyśmiejesz naszego przejęcia. Wierz mi, to było coś koszmarnego. Gdybym wiedział, co w takich wypadkach się robi, albo gdyby to nie było takie nieoczekiwane, może byłbym spokojniejszy – straciłem jednak głowę i nie mogę się pochlubić przytomnością umysłu. No, dość już o tym. Posyłam Ci fotografię Halusi z pieskiem, zobacz jacy oboje ładni. Posyłam Ci też jedną szpilkę pokiupajna, żebyś wiedział, co to ostrość. Ja w domu wyrwałem Beau całą kopertę takich szpilek, lekarz pewnie drugie tyle. – Załączam Ci korekty. Skład bardzo dobry. Jeśli możesz, złam je nie u dołu, a w każdym razie nie dawaj jednego wiersza w jednej szpalcie pod artykułami, bo to źle, bardzo źle wygląda„bardzo źle wygląda” – podkreślone odręcznie dwiema liniami.. Nie gniewaj się, mój drogi„Nie gniewaj się, mój drogi” – podkreślone odręcznie pojedynczą linią., ale mam rację„ale mam rację” – podkreślone odręcznie trzema liniami.. – Twój ustęp skrzypcowy wypadł wspaniale. Uśmialiśmy się z Halusią już dwa razy. Nie starzeje się. – Tak się zmęczyłem tym pisaniem i cały czas myślę o Beau, kończę więc i resztę – a mam Ci parę rzeczy ciekawych do przekazania – odkładam na kiedy indziej. Bądź zdrów i myśl o naszym biednym pieseczku.
Kazim
Posyłam te korekty, gdzie są błędy.
Inne są czyste.