Zaloguj się
Cytuj

"[15 października 1948]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [15 października 1948], Grydzewski Mieczysław właśc. Mieczysław Grycendler
Data aktualizacji: 5 kwiecień, 2022
27 Rosary Gdns. S.W.7
15.10.48
Drogi Kaziu. – Dziękuję Ci za list z 4 października, na który odpowiadam z nieznacznym opóźnieniem z powodu wycieczki do StratforduZapewne Grydzewski oglądał sztuki Szekspira w ramach tzw. festiwalu szekspirowskiego, tj. wystawianych przez Royal Shakespeare Company przedstawień w miejscowości Stratford upon Avon, w której urodził się autor "Hamleta". na Kupca i HamletaZapewne Grydzewski oglądał sztuki Szekspira w ramach tzw. festiwalu szekspirowskiego, tj. wystawianych przez Royal Shakespeare Company przedstawień w miejscowości Stratford upon Avon, w której urodził się autor "Hamleta"..
Co do wierszy, płacimy obecnie funta za sztukę, w wyjątkowych wypadkach dwa. Proponuję następujące załatwienie: wpływy 80 dolarów, z tego czwarta część dla Haliny, reszta dla Ciebie plus wpływ od Opalińskiego. Razem za wiersze plus minus 80 dolarów, czyli 20 funtów (za dziewięć sztuk, w tym dwie miniatury). Gdyby były dalsze wpłaty, proszę Cię o przekazywanie ich Leszkowi po każdorazowym potrącaniu czwartej części Haliny. Fotografię załączam na prośbę Stefy, niechętnie, bo wyglądam starzej niż w rzeczywistości i niż się czuję. Ale za to nos jest lepszy niż w rzeczywistości, bo kaczy, nie pałąkowatyZob. list Mieczysława Grydzewskiego do Kazimierza wierzyńskiego z 20 września 1948 roku. Więc na jedno wychodzi. Całość przypomina obraz Jacka MalczewskiegoGrydzewski odwołuje się zapewne do jednego z jego słynnych autoportretów.. Co oznacza mewa, bo to symbol? Dlaczego Halina nie napisze do Stefy? StefaStefania Kossowska była od początku pobytu w Paryżu po wybuchu II wojny światowej referentką do spraw literackich w Ministerstwie Informacji i Dokumentacji Rządu RP, następnie do 1953 r. pracowała jako urzędniczka w Polish University College w Londynie. rzuciła zajęcie w tzw. ministerstwie i od dziś pracuje w biurze angielskim opieki nad polskimi studentami. Podpisów Parandowskiego i Dąbrowskiej pod rezolucją nie widziałem. Weintrauba prosiłem o przesłanie Ci pism dotyczących kongresu. Janta pisał do mnie po powrocie (nie odpowiedziałem), że Borejsza nie chciał go wpuścić na kongres i że raz jeden, kiedy go widział, we Wrocławiu, miał w ręku nowy numer „Wiadomości”.
Nie rozumiem, co oznacza passus o moim „stanięciu na nogach”. Przeciwnie. Rząd jest nam winien 650 funtów, a budżet (teoretyczny) mam tylko do 1 stycznia. Osobiście jestem zdania, że nie będzie już żadnych pieniędzy i że po 1 stycznia stanę. Skąd przypuszczenie, że utrwaliłem pismo?
Dedykację wstawiłem: Argonauci idą w nr. 135, w nogach MackiewiczaTo znaczy na dole kolumny, na której był wydrukowany artykuł Stanisława Mackiewicza, "Adolf Bocheński", „Wiadomości” 1948, nr 44–45 (136–136) z 7 listopada..
Zosia zapomniała o liście, bo Leszkowi mówiła, że list otrzymałaBrak tej informacji w wydanej korespondencji Lechonia z Grydzewskim, być może list na ten temat nie zachował się. . Jak mam do niej napisać?
Dziękuję Ci za zaproszenie – bardzo chciałbym z niego skorzystać. „Mam plan”, jak mówił Benesz, ale wiesz, jak się skończyło.
Widziałem tu rzeczNie wiadomo, o którym wydaniu mówi Grydzewski. Liszta o Chopinie, po niemiecku. Czy Ci to potrzebne? Wydawca szwajcarski książki o Chopinie nie przysłał.
O wszystkich naszych przygodach i podróżach pamiętam i gotów jestem przysłać Ci listę wspomnień, z wieczorem u Schönera z Tollerem i z wieczorem w Europejskim ze SztompkamiŚlad tego szczególnego spotkania znalazł się też we wspomnieniach Haliny Wierzyńskiej w prowadzonym przez nią po śmierci Kazimierza dzienniczku-notatniku; po wizycie 12 września 1969 r. u Maryny (Marii) Potockiej, kiedy wspominały historię romansu Wierzyńskiego z Janiną Konarską (późniejszą żoną Antoniego Słonimskiego) i rozpad jego małżeństwa z Brysią (która później wyszła za mąż za Aleksandra Heiman-Jareckiego), Halina zanotowała: „I tak z pięciorga osób, bo był w tym i Heyman-Jarecki, powstały dwie pary małżeńskie i samotny Kazimierz – dla mnie. Tylko ja przyszłam później, w chwili kiedy sprawy formalne były już zamknięte. Doszły mnie jej echa, nie wiem nawet przez kogo, bo Tadzio Breza, z którym wtedy chodziłam na spacery, miał wielki szacunek dla intymnosci takich dramatów. Kazimierz cierpiał, o tym wiedzieli jego przyjaciele i pewnie temu nie zaprzeczyłby i on sam. Żeby go pocieszyć, Mietek Grydzewski zaprosił raz na kolację do Europejskiego Kazimierza i nas dwoje, Henryka i mnie. Mietek wracał z Henrykiem z Moskwy i bardzo go polubił. Teraz myślę, że był to pewnie rok 1932, lato, może czerwiec”; obok tekstu jest późniejszy dopisek w nawiasie: „To musiał być rok 1934” (notatnik w osobistych papierach H. Wierzyńskiej w archiwum K. Wierzyńskiego w Bibliotece Polskiej w Londynie, sygn. 1360.Rps/IX/4). Zob. też B. Dorosz, "Kazimierz Wierzyński – (pół)intymnie, czyli tryptyk biograficzny", w: "„Chcę wrócić jak emigrant, z podróży dalekiej, Z papieru, z martwych liter, żywy, do twych rąk…”. Życie i twórczość Kazimierza Wierzyńskiego (1894-1969). Materiały z Międzynarodowej Konferencji Naukowej w 50. rocznicę śmierci poety", red. B. Dorosz, Londyn 2019, s. 257–297. włącznie. Ale nie mam czasu na pisanie.
Czy wiesz, że robię teraz korekty nawet w pociągu?
Ściskam Was serdecznie.