Nic mię od Twego Krzyża nie oderwie, Chryste, żaden strach, żadna męka, żaden kat zaiste. Nie zlęknę się ni głodu, ni moru, ni wojny, by stanął na zabicie nieprzyjaciel zbrojny: gdyby się palił ogień z spodu z żywej smoły, gdyby płytka spadała szabla na kark goły, gdyby po sto i więcej leciało do boku strzał i kul śmiercionośnych, nie odstąpię kroku; by się ziemia zatrzęsła, niebo się waliło, piorun z powietrza strzelał, morze się wśpieniło, nieodbicie tu przylgnę, tu przykuję ręce, tu chętnie na ofiarę Tobie mię poświęcę; tu sercem przywiązanym i goździe, i nogi, tu chętnymi ramiony obłapię krzyż drogi. Bynajmniej mię nie strwoży zjadła Synagoga ni śmierć krzyża odrazi haniebna i sroga. Chętliwie trupem padnę, ale to niewiele. Daj sto mi życia, Boże, sto trupem zaścielę! Jam winna Twojej śmierci, żal grzesznicę, Chryste, tu, u krzyża mię Twego, zabije zaiste!