O Jezu, niezawodna tych wszystkich obrono, którzykolwiek Cię wielbią myślą nieskażoną, spraw, iżby ani w pierwszej myśli się nie wiło, co by Ci, Bogu memu, mogło być niemiło. Niech dobremu i złemu będę dobrotliwą, bym była Boga Ojca ja córą prawdziwą, który światłem słonecznym wszystkim równie świeci, który bez braku karmi złe i dobre dzieci. Prowadź mię bez przestanku Twych przykazań drogą, a cokolwiek uczynię chwalebnie i błogo, to niechaj i poznaję, że jest darem Twoim, ogłaszam językiem na kraj świata moim. A lubo mię gorączka sucha suszyć będzie, lub na szyi okrutny nieprzyjaciel siędzie, lub ogniem wszystka spłonie z gruntu zabudowa, spraw, iżbym zawsze była chwalić Cię gotowa. Niechaj mię nic nie miesza, wiedząc, że z Twej woli i to idzie, co głaszcze, i to, co mię boli. Potrzeba, aby równie przyjmowały dziatki, lub je pogłaskiwają, lub tną rózgą matki. Niech Ojca Przedwiecznego, niech i chwałę Twoję więcej daleko ważę niż zbawienie moje. Niech się nic mi milszego na świecie nie darzy, jako znosić dla Ciebie ból, troski, potwarzy. Niech sama mi choroba i śmierć, i ubicie milsze dla Ciebie będzie nad zdrowie i życie, ażebym z więzów ciała tego uwolniona, wieczną w niebie koroną była ozdobiona!