Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
Od wydawcy

„Historia nauczycielką życia”… Być może, ale pod warunkiem, że każde pokolenie odczytywać ją będzie na nowo. Potrzeba krytycznego podejścia do kart naszych dziejów staje się jeszcze bardziej oczywista po sensacyjnym odkryciu, którego dokonał heidelberski mediewista światowej sławy – profesor doktor Joseph Kumaffa. Mamy na myśli trzy listy królowej JadwigiWybór wątku zaślubin królowej Jadwigi z księciem Wilhelmem Habsburgiem (1370–1406) i władcą litewskim Władysławem Jagiełłą (1352/1362–1434), który Marian Pankowski uczynił osnową utworu, sytuuje Śmierć białej pończochy wśród określonego rodzaju wypowiedzi na temat Andegawenki. Taki sposób ujęcia problematyki charakteryzuje Helena Kręt: „Życie królewskich małżonków, Jadwigi i Jagiełły, okraszone epizodem zaślubin węgierskiej królewny z księciem rakuskim Wilhelmem, było niezwykle wdzięcznym tematem dla twórców i miłośników romantycznych opowieści. Pod piórem niektórych autorów miłość Jadwigi i Wilhelma urastała niemalże do ranki dziejów Romea i Julii, z tą różnicą, że w miejsce śmierci pojawił się prostacki dzikus Jagiełło, z woli panów polskich późniejszy mąż pięknej Andegawenki. Znękana królowa zgodziła się na to małżeństwo, ale do końca życia miała pozostać nieszczęśliwą ofiarą wielkiej polityki. Takie też wyobrażenie losów córki króla Ludwika Wielkiego usiłowali narzucić czternastowiecznej Europie Krzyżacy i Habsburgowie, a później taki obraz życia Jadwigi przybliżyła czytelnikom literatura piękna XIX i XX wieku. Motyw ofiary, jaką Jadwiga uczynił miała ze swojego życia osobistego, spotkać można jeszcze nawet w niektórych współczesnych nam pracach naukowych […]" – H. Kręt, „Życie codzienne Jadwigi i Jagiełły", Kraków 2005, s. 20., pisane na rok przed śmiercią do księcia Wilhelma austriackiego, niedoszłego małżonka królowej. W świetle tych dokumentów bezdzietność monarchini ukazuje się jako dramat o podłożu politycznym… Profesor doktor Josepf KumaffaŻartobliwa aluzja autobiograficzna. Marian Pankowski był profesorem slawistyki w Université Libre de Bruxelles. Strategia autorska polegająca na wprowadzeniu do przedmowy postaci obu „profesorów” została wyzyskana przez Tadeusza Żychiewicza do druzgocącej krytyki „Śmierci białej pończochy” („Profesor doktor”, „Tygodnik Powszechny” 1976, nr 22). Recenzent zarzucił Pankowskiemu operowanie rynsztokową gwarą, „szczeniackie natrząsanie się z języka litewskiego” i haniebne wykorzystywanie historii Polski do autokreacji. Do sprawy tego tekstu odniósł się zresztą sam Pankowski: „Tak więc Żychiewicz zareagował w swoim artykule jak patriota katolik na tekst, w którym maluję Jagiełłę – brutala w czerwonych spodniach, gwałcącego dziewczynkę Jadwigę. W następnym numerze »Tygodnika« ukazał się mały tekst Kisielewskiego, w którym pisał: »Pośpieszył się niepotrzebnie nasz Żychiewicz z tym Pankowskim«. Subtelnie powiedziane” – P. Marecki, „Nam wieczna w polszczyźnie rozróba! Marian Pankowski mówi", Kraków 2011, s. 223–224. przekazał profesorowi Marianowi Pankowskiemu fotokopie tych kapitalnych epistoł. Utwór, który ogłaszamyMarian Pankowski żartobliwie nawiązuje tutaj do konwencji przedmów do dramatów historycznych doby oświecenia i romantyzmu, w których częstokroć „przeszłość narodowa” była przywoływana zarówno jako bogate źródło tematów, jak i w funkcji gatunkowotwórczej. Na przykład Julian Ursyn Niemcewicz rozpoczynał „Jadwigę. Królową polską" (1814) od „Wiadomości historycznej o królowej Jadwidze": „Treść opery tej opartą jest na świadectwach wszystkich dziejopisów naszych: w rzędzie królów polskich nie masz charakteru, który by więcej zachwycał, ujmował serce i umysł czytelnika, jak charakter Jadwigi” – „Jadwiga. Królowa Polski. Drama muzyczne we 3ch aktach wierszem przez J. U. Niemcewicza”, Warszawa 1814, s. 3. Z kolei Ludwik Łętowski, autor dramatu „Jadwiga, żona Jagiełły" (1856), pisał: „Epoka Jadwigi na tronie jest istotnie epoką najważniejszą w dziejach naszych, czyli panowanie Władysława Jagiełły; […] Mój dramat chciałem, iżby był naocznym obrazem czasu swego. Jest do tego Jadwiga historyczną postacią, jakiej nie mają insze narody. Wandą prawdziwą, i większą od bajecznej córki Krakusowej" – L. Łętowski, „Samuel Zborowski i Jadwiga, żona Jagiełły. Tragedyje dwie, po trzy Akty każda”, Kraków 1856, s. 4. Na temat wizerunku Jadwigi Andegaweńskiej w literaturze polskiej zob. interesującą rozprawę Magdaleny Joncy „Królowa Jadwiga. Szkice do portretu literackiego”, Wrocław 2013. został więc osnuty na nowych, sensacyjnych danych, których nieprzebrane ilości zawiera nasza wspaniała przeszłość narodowa.
SCENA 1

[Dopisek inspicjentki:]
Projekcja Agaty pojawia się jak Agata wejdzie na fotel.



NAPIS JADWIGA
DWUNASTOLETNIA KRÓLOWA
POLSKI


Przez chwilę scenę przebiegają Pachołkowie
uginający się pod ciężarem chmur Historii.
Zataczają się, postękując głucho.


Pachołek I

Idzie wojna, jak pragne świniny z chrzanem!

Pachołek II

(zderzając się z nim)

Tyy! Uważaj! Tylko nie tak! Bo macha na mak!

Pachołek I

Mój król twojemu kurrr…lewkowi morde na blaszke skuje, że sie jej nawet franca nie chyci!

Szamocą się jak dwa zaspane niedźwiedzie.
Pachołek III

(wmaszerowuje „pruskim” krokiem)

Ein-zwei-drei! Ein-zwei-drei! Ja! Ja! Ja! Tod und Blut! Feind ka-putt! Ein-zwei-drei!

Pachołek IV

(patrząc na niego z politowaniem)

Mój książycha ma sposób na wasze grodzicha. Czerwona strzalicha – i w dym! Aże ze strachu zapierdzicha!

Pachołek I

(prowokująco wpada nań ze swoją chmurą)

Twój książe psom ogony wiąże! Takie obesrane… Ha-ha-haaa…

Grom zderzonych chmur.
Matka i Jadwiga, wchodząc, z trudem wymijają Pachołków.


M[atka]

Ein-zwei-drei [Dopisek inspicjentki:]
-> wbiega Magda

Jadwiga siedzi samotnie na krześle
na środku sceny.
Po chwili podchodzi Matka.


Matka

O nic nie pytasz… po prostu… tak sobie siedzisz, pomimo że wiesz, że królowa matka ma ci coś ważnego do zakomunikowania!

Jadwiga

(recytuje z przesadną grzecznością)

Słów rodzicielskich słuchaj w pobożnym milczeniu.

Matka

Dziwisz mnie. Nawet trochę zasmucasz… bo idą czasy nie na żarty.

Jadwiga

Czuję (Powietrze) jakby ktoś naraz tysiąc jodeł z kory obłupał. Nigdy dotychczas nie łykałam tak bursztynowego powietrza!

[Dopisek inspicjentki:]
zejście napisów


Matka

Znam ten odór. To tak zwana „święta woń wojny”. Ale żeby nie okazać ani krzty ciekawości!

(Jadwiga przeczy głową)
Choćby tyle co brudu za paznokciem… A propos, pokaż ręce.
(Jadwiga pokazuje)
Widziałaś grubość cienia chmur? Słyszałaś jakość gromów? To wszystko wisi na jednej jedynieńkiej nitce… nad Królestwem Polski. (No dobrze…) Biedna Korona Polska

Jadwiga

Dajmy na mszę.

Matka

(uśmiech gorzki)
Da się… oczywiście że się da… od tego zaczniemy. Ale… „pomóż sobie, a niebo ci pomoże”. (Rozumiesz?) Trzeba coś zrobić, żeby to stare… szlachetne złoto polskie na nowo zaświeciło! Ideałem byłoby… wesprzeć koronę… młodą i wspaniałą głową. Wtenczas ta zmęczona korona… kiedy poczułaby w sobie gładkie czoło i blond pukle… no… rozumiesz… Wtenczas Litwini nie ośmieliliby się… a rycerzom zakonu – nie wypadałoby z tej czystej puszystej, warkoczystej główki głowiny polską koronę strącać! Z łysej i wągrowatej – to tak, ale nie z tego łanu lnu… z tej pszenicy pełnej bławatów.
(głaska włosy Jadwigi)

Jadwiga

(coraz bardziej marszczy twarz, wstaje z krzesła, odsuwa je, strzepuje z głowy bławaty i, oparta o poręcz, trzymając paluszek w buzi)
A mój mąż? Muszę wiedzieć, co o tym sądzi Wilhelm.

Matka

(uśmiech wybaczający naiwność)
A… a… ch. No – wiesz… Czy nie uważasz… żeś od kilku lat owemu młodziutkiemu księciu dziwnie zobojętniała?
(dziarsko)
Kiedy twój ojciec miał czternaście lat – to… klękajcie narody. proszę siadać! Ha!

Jadwiga

Co „ha”?

Matka

(z udanym oburzeniem)
Wstydź się! Nie chcę bynajmniej umniejszać… ewentualnych… przyszłych cnót Wilhelma… ale walczyć z Krzyżakami, meine liebe Hedwigmeine Liebe Hedwig (niem.) - moja kochana Jadwigo!, na to nie wystarczy… pyzatą buzią we flecik dmuchać albo „Drei Lilien” śpiewać.

Jadwiga

Wilhelmowi trzeba dać podróść. Mój ojciec też musiał podróść. Zobaczysz, jak Wilhelm podrośnie – to pokaże Krzyżakom.

Matka

Załóżmy, że Krzyżacy zaczekają… bo wspólna kultura, bo cywilizacja… bo łacina, bo Horacy – ale tymczasem biedną Polskę najadą Litwini… bez wspólnej łaciny, bez wspólnej kultury i bez Cicerona. (Wpierw Polskę i natychmiast potem – Węgry!) Już cię widzę… jak tu, w tym zamku, będziesz musiała… jeść koninę ubitą na befsztyk pod siodłem poganina!

(imituje ubijanie mięsa pod siodłem)

Jadwiga

(opanowując skurcz wymiotów)
Nigdy! (Nimmer! Przestań!)

Matka

Nie mówiąc już o tym, że będziesz musiała uczyć się litewskiego. Tu, w tym zamku… będziesz powtarzała za barbarzyńskim metrem: dupajtis-rypajtis, pierdunas-koł-tunas-kał!

[Dopisek inspicjentki:]
! PROSZĘ:
WOJOWIE
Robert P i wycofuje się tymi samymi drzwiami
[Robert Ninkiewicz (Biskup) wyszedł z drzwi po prawej stronie na scenę, nic nie mówiąc, był świadkiem kilku słów Matki, aż do zapisu „* wychodzi” - B.K.]
Jadwiga

Brr! Obrzydliwe…

Matka

(z godnością)
Bądźmy jednak sprawiedliwi… w potyczkach… powtarzam… w potyczkach są za to bardzo dzielni.
[Dopisek inspicjentki:]* wychodzi
Podobno aż miło popatrzeć, jak obniżają kopie i podnoszą na nich nadzianych szaszłykowo nieprzyjaciół.

Jadwiga

Polaków? Krzyżaków?

Matka

Nie chodzi o szczegóły w tej chwili… nieprzyjaciół.

Jadwiga

A czym ich czuć?

Matka

(wybucha śmiechem)
Czym? Czasem… kwasem chlebowym… ale najczęściej kiszoną kapustą.

Jadwiga

Pffeeee…

Matka

Mężczyznę zawsze trochę czuć.

Jadwiga

Mego taty nie czuć.

Matka

Ciut-ciut… czuć go baraniną z czosnkiem.

Matka

(wybucha śmiechem)
Pffeeee…

[Jadwiga]

Przestań!

Matka

Ale Litwini – to bardzo dzielny naród.

Jadwiga

(tupie nóżką)
Nigdy nie stanie tu noga Litwina. Tu gdzie andegaweńska księżniczka austriackiego księcia poślubiła!
(z wyrzutem)
Dlaczego pani matka nie zamówiła poemy o naszym ślubie?
(wskazuje palcem)
Tu! Tu! Tędy! Stamtąd szliśmy.



W tej chwili blade światło zalewa przód sceny.
Słychać przyciszone głosy chóru nucącego ,,Drei Lilien”.
Jawi się orszak dzieci przebranych za królów, biskupów i dworzan. Ślub. Malutka Jadwinia otrzymuje pierścionek z rąk pyzatego chłopczyka, Wilhelma.
Nowożeńcy śpiewają duet ,,Drei Lilien”.
Brawa orszaku.
Z czego korzysta Jadwinia, wyciąga z rękawa sznur i zaczyna skakać.
Śmiechy, ale i syki.
Malutki mąż zaczyna dłubać w nosie.


Jadwiga

(śmiejąc się,
pokazuje Jadwinię)
Widzi pani matka?

Matka

Nie… niedowidzę… Zatarło się to i owo…

Jadwiga

(bierze sznur z rączek Jadwini i zaczyna skakać, coraz mocniej)
Hop! I – hop! I – hop! I – hop! Hop! Hop! Hop!

Jej tupanie
staje się ogromnym echem i fascynującym rytmem. „Drei Lilien” w układzie pop music.
W międzyczasie ślubny orszak znika
ze sceny wraz z białym światłem.


[Dopisek inspicjentki:]
mruczy
rozkręca się
Drei lillien
amok
pada

Jadwiga

(stając nagle w rozkroku)

Czy to prawda, że w Polsce jest największy sklep z solą?

Matka

(z ulgą)
Ha! Ogroooomny, mówię ci.
(tajemniczo)
(Podobno…) połączony ze starymi morzami, gdzie aż się roi od białych okrętów… dowożących… rozumiesz… wciąż nową sól… Ale ćććśśś…

Jadwiga

Czy moglibyśmy tam zrobić wycieczkę?

Matka

To zależy od sytuacji politycznej na świecie…

[Dopisek inspicjentki:]
dym projekcja na ubieraniu
Robert P

Matka

Nawiasem mówiąc, mogłabyś posiadać te kopalnie… na własność.

(Jadwiga klaska w dłonie)

(Mogłabyś wszystkim władcom chrześcijańskim robić prezenty imieninowe z kryształowej soli… Miniaturki figury świętego Wojciecha, znanego misjonarza, zamordowanego przez barbarzyńskich Prusaków, pochowanego w Gnieźnie.

Jadwiga

Żeby go mogli sobie polizać?

Matka

Głuptula moja… Do podróżnego ołtarzyka, na odpędzenie złych duchów.

Jadwiga

A deszcz? A burza?

Matka

Widać, że nie znasz waleczności Polaków.)

[Dopisek inspicjentki:]
sukienka, włosy
przywiązuje
M, Agata + wojowie
Szpiegini

Niech biedny słowik, niechaj płaczna wdowa za mnie wyśpiewa cierpienia dziewicy… Szloch mi zadławia miłosierne słowa, z bólu i żalu pęka czuła głowa, jak pod szafotem… szyja synogarlicy…

Wchodzi BISKUP z koroną i łańcuchem. Koronuje i przywiązuje JADWIGĘ do tronu.


[Dopisek inspicjentki:]
próbuje uciec
biskup sadza ją na tronie
przywiązuj[e]
Matka

Nie martw się… Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jeszcze dwa-trzy dni, a będziesz przez samo siedzenie… czuć się tronowo… Dojdzie do tego… że w nocy nagle zachce ci się tronu… W koszuli pobiegniesz… przybiegniesz tutaj, żeby trochę posiedzieć .

(głosy tuż pod oknami)

Jadwiga

A co to za głosy? To moi poddani?

Biskup

To posłowie litewscy. Przybyli właśnie do Krakowa.