Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
Przez chwilę scenę przebiegają Pachołkowie
uginający się pod ciężarem chmur Historii.
Zataczają się, postękując głucho.


Pachołek I

Idzie wojna, jak pragne świniny z chrzanem!

Pachołek II

(zderzając się z nim)

Tyy! Uważaj! Tylko nie tak! Bo macha na mak!

Pachołek I

Mój król twojemu kurrr…lewkowi morde na blaszke skuje, że sie jej nawet franca nie chyci!

Szamocą się jak dwa zaspane niedźwiedzie.
Pachołek III

(wmaszerowuje „pruskim” krokiem)

Ein-zwei-drei! Ein-zwei-drei! Ja! Ja! Ja! Tod und Blut! Feind ka-putt! Ein-zwei-drei!

Pachołek IV

(patrząc na niego z politowaniem)

Mój książycha ma sposób na wasze grodzicha. Czerwona strzalicha – i w dym! Aże ze strachu zapierdzicha!

Pachołek I

(prowokująco wpada nań ze swoją chmurą)

Twój książe psom ogony wiąże! Takie obesrane… Ha-ha-haaa…

Grom zderzonych chmur.
Matka i Jadwiga, wchodząc, z trudem wymijają Pachołków.


Jadwiga

Czuje pani matka to powietrze? Jakby ktoś naraz tysiąc jodeł z kory obłupał. Nigdy dotychczas nie łykałam tak bursztynowego powietrza!

Matka

(w ostatniej chwili wymijając z obrzydzeniem Pachołka IV,
wydyma lekceważąco wargi)

Pff… znam ten odór… To tak zwana „święta woń wojny”.

Pachołkowie odbiegają w cztery kąty sceny, po czym zbiegają się na środku, aż do zderzu. Iskry! Grom! Znikają.


Jadwiga

Jakby się uciszyło. Czy mama nie odczuwa potrzeby krzesła?

Matka

Owszem… tym bardziej, że mam ci coś ważnego do zakomunikowania.

(zza kulis robotnik teatralny wnosi dwa krzesła;
obie siadają,
patrzą po sobie, jakby zapomniały roli)

O nic nie pytasz… po prostu… tak sobie siedzisz, pomimo że wiesz, że królowa matka ma ci coś ważnego do zakomunikowania!

Jadwiga

(recytuje z przesadną grzecznością)

Słów rodzicielskich słuchaj w pobożnym milczeniu.

Matka

Nie przeczę… pewnie… ale są sytuacje wyjątkowe. Żeby nie okazać ani krzty ciekawości!

(Jadwiga przeczy głową)

Choćby tyle co brudu za paznokciem… À propos, pokaż ręce.
(Jadwiga pokazuje)

No dobrze… Dziwisz mnie. Nawet trochę zasmucasz… bo idą czasy nie na żarty. Widziałaś grubość cienia chmur? Słyszałaś jakość gromów? To wszystko wisi na jednej jedyneńkiej nitce… nad Królestwem Polski. Biedna Korona PolskaTroska matki Jadwigi o losy Królestwa Polskiego i jej przekonanie o korzyści z małżeństwa córki z Władysławem Jagiełłą (1352/1362–1434) nie znajduje potwierdzenia w ustaleniach historyków. Jak wynika z ich badań, Elżbieta Bośniaczka (ok. 1340–1387) przez kilka lat odwlekała ostateczną decyzję o wysłaniu córki do Krakowa na koronację (sama zresztą nigdy nie przebywała na Wawelu z córką), a w międzyczasie zgodziła się zarówno na małżeństwo Jadwigi z Jagiełłą (z delegacją polsko-litewską spotkała się w lutym 1385 roku w Pożedze), jak i na realizację umów zawartych przez jej męża, Ludwika Węgierskiego (1326–1382), i Leopolda III Habsburga (1351–1386) w sprawie mariażu Jadwigi i Wilhelma Habsburga (stosowny dokument wydała w lipcu 1385 roku). Na tę niekonsekwentną politykę uników miało wpływ to, że Elżbieta Bośniaczka była zajęta przede wszystkim intrygami we własnym dworze królewskim i utrzymaniem się na tronie w Budzie, o który walczył zbrojnie Karol z Durazzo (1345–1386), niedoszły adoptowany syn Ludwika Węgierskiego. Nadto poróżniła się wcześniej z Zygmuntem Luksemburskim (1368–1437), próbując unieważnić jego małżeństwo ze swą młodszą córką Marią Andegaweńską (1371–1395), i nie mogła pozwolić sobie na konflikt również z Habsburgami. Zob. ks. B. Przybyszewski, „Jadwiga i Wilhelm”, „Analecta Cracoviensia” 1975, t. 7, s. 113–114, 119–123; O. Halecki, „Jadwiga Andegaweńska i kształtowanie się Europy Środkowowschodniej”, przeł. M. Borowska-Sobotka, Kraków 2000, s. 136–142; J. Nikodem, „Jadwiga król Polski”, Wrocław 2009, s. 123–127.

Jadwiga

Dajmy na mszę.

Matka

(uśmiech gorzki)

Da się… oczywiście że się da… od tego zaczniemy. Ale… „pomóż sobie, a niebo ci pomoże”. Rozumiesz? Trzeba coś zrobić, żeby to stare… szlachetne złoto polskie na nowo zaświeciło! Ideałem byłoby… wesprzeć koronę… młodą i wspaniałą głową. Wtenczas ta zmęczona korona… kiedy poczułaby w sobie gładkie czoło i blond pukleNie dysponujemy wiarygodnym wizerunkiem królowej Jadwigi. Kilkukrotnie badano jej szczątki, grobowiec na Wawelu odsłonięto m.in. w styczniu 1887 roku. Profesor antropologii Izydor Kopernicki (1825–1891) odkrył wówczas, że przetrwały pukle włosów monarchini – zapewne była ona właśnie blondynką. Jak relacjonuje Aleksander Borawski: „Z badań antropologicznych, dokonanych przez prof. Kopernickiego, dowiedziano się, że czaszka zachowała się doskonale, wraz z żuchwą, ze wszystkiemi zębami (z wyjątkiem trzech siecznych, utraconych w grobie) – równemi, gęsto i mocno osadzonemi, zupełnie zdrowemi i bardzo mało zużytemi. Na niektórych miejscach twarzy i na wierzchu czaszki przyschły do kości resztki skóry, gdzieniegdzie na czaszce ze szczątkami włosów blond, z brunatnym pośmiertnym odcieniem. Jadwiga, wysokiego wzrostu, silnej, prawie męskiej budowy, kształtną była, o wysokiem czole, twarzy podłużnej, proporcjonalnym nosie, pięknych, subtelnie zarysowanych łukach brwiowych i dużych oczach” – A. Borawski, "Królowa Jadwiga na Wawelu. Szkic historyczny. W tekście 31 ilustracyj", Warszawa 1933, s. 39.… no… rozumiesz… Wtenczas Litwini nie ośmieliliby się… a rycerzom zakonu – nie wypadałoby z tej puszystej, warkoczystej główki polską koronę strącać! Z łysej i wągrowatej – to tak, ale nie z tego łanu lnu… z tej pszenicy pełnej bławatów.
(głaska włosy Jadwigi)

Jadwiga

(coraz bardziej marszczy twarz,
wstaje z krzesła, odsuwa je, strzepuje z głowy bławaty i, oparta o poręcz, trzymając paluszek w buzi)

A mój mąż? Muszę wiedzieć, co o tym sądzi Wilhelm.

Matka

(uśmiech wybaczający naiwność)

A… a… ch. No – wiesz… Czy nie uważasz… żeś od kilku lat owemu młodziutkiemu księciu dziwnie zobojętniała?
(dziarsko)
Kiedy twój ojciec miał czternaście lat – to… proszę siadać! Ha!

Jadwiga

Co „ha”?

Matka

(z udanym oburzeniem)
Wstydź się! Nie chcę bynajmniej umniejszać… ewentualnych… przyszłych cnót Wilhelma… ale walczyć z Krzyżakami, meine liebe Hedwig!, na to nie wystarczy… pyzatą buzią we flecik dmuchać albo „Drei Lilien” śpiewać.

Jadwiga

Wilhelmowi trzeba dać podróść. Mój ojciec też musiał podróść. Zobaczysz, jak Wilhelm podrośnie – to pokaże Krzyżakom.

Matka

Dobrze… Załóżmy, że Krzyżacy zaczekają… bo wspólna kultura, bo cywilizacja… bo łacina, bo Horacy – ale tymczasem biedną Polskę najadą Litwini… bez wspólnej łaciny, bez wspólnej kultury i bez Cicerona. Wpierw Polskę i natychmiast potem – Węgry! Już cię widzę… jak tu, w tym zamku, będziesz musiała… jeść koninę ubitą na befsztyk pod siodłem poganina!

(imituje ubijanie mięsa pod siodłem)

Jadwiga

(opanowując skurcz wymiotów)

Nigdy! Nimmer! Przestań!

Matka

Nie mówiąc już o tym, że będziesz musiała uczyć się litewskiego. Tu, w tym zamku… będziesz powtarzała za barbarzyńskim metrem: dupajtis-rypajtis, pierdunas-kołtunas-kał!

Jadwiga

Brr! Obrzydliwe…

Matka

(z godnością)
Bądźmy jednak sprawiedliwi… w potyczkach… powtarzam… w potyczkach są za to bardzo dzielni. Podobno aż miło popatrzeć, jak obniżają kopie i podnoszą na nich nadzianych szaszłykowo nieprzyjaciół.

Jadwiga

Polaków? Krzyżaków?

Matka

Nie chodzi o szczegóły w tej chwili… nieprzyjaciół.

Jadwiga

A czym ich czuć?

Matka

(wybucha śmiechem)
Czym? Czasem… kwasem chlebowym… ale najczęściej kiszoną kapustą.

Jadwiga

Pffeeee…

Matka

Mężczyznę zawsze trochę czuć.

Jadwiga

Mego taty nie czuć.

Matka

Ciut-ciut… czuć go baraniną z czosnkiem.

Jadwiga

(wybucha śmiechem)
Pffeeee…

Matka

Ale Litwini – to bardzo dzielny naród.

Jadwiga

(tupie nóżką)
Nigdy nie stanie tu noga Litwina. Tu gdzie andegaweńska księżniczka austriackiego księcia poślubiłaZaręczyny Jadwigi Andegaweńskiej (1373/1374–1399) i księcia Wilhelma Habsburga (1370–1406) prawdopodobnie odbyły się korespondencyjnie, a porozumienie zawarli książę austriacki Leopold III Habsburg (1351–1386) i król Ludwik Węgierski (1326–1382). „Na przyszłym połączeniu tych dzieci bardzo zależało tak Ludwikowi, jak i dworowi wiedeńskiemu. Habsburgowie poczęli wchodzić na drogę szczęśliwego układania małżeństw, które im bez prowadzenia wojen zaborczych pozwoliły zdobyć największe znaczenie monarsze na świecie i odziedziczyć liczne kraje od Siedmiogrodu do terytoriów amerykańskich. […] Wejście w rodzinę potężnego Ludwika mogło im dać dużo ewentualnych korzyści. Tym się kierując, Leopold w porozumieniu z Ludwikiem powziął zamiar połączyć swego 8-letniego syna Wilhelma i 4-letnią Jadwigę jeszcze ściślejszymi więzami przez urządzenie im uroczystości ślubnej w formie naśladującej sponsalia de praesenti z dodaniem ceremonii towarzyszących rytowi małżeństwa. Spotkanie dzieci nastąpiło w pogranicznym Hainburgu, gdzie w kościele parafialnym arcybiskup ostrzyhomski Dymitr udzielił im 15 VI 1378 ślubu, a potem na zamku odbyły się »pokładziny«, które wówczas należały do całości obrzędu ślubnego. Prawdopodobnie przez okres dwu tygodni dzieci sypiały razem” – ks. B. Przybyszewski, Jadwiga i Wilhelm, „Analecta Cracoviensia” 1975, t. 7, s. 109.!
(z wyrzutem)
Dlaczego pani matka nie zamówiła poemy o naszym ślubie?
(wskazuje palcem)
Tu! Tu! Tędy! Stamtąd szliśmy.

Jadwiga

(śmiejąc się,
pokazuje Jadwinię)

Widzi pani matka?

Matka

Nie… niedowidzę… Zatarło się to i owo…

Jadwiga

(bierze sznur
z rączek Jadwini i zaczyna skakać, coraz mocniej)
Hop! I – hop! I – hop! I – hop! Hop! Hop! Hop!

Jej tupanie
staje się ogromnym echem i fascynującym rytmem.,,Drei Lilien” w układzie pop music.
W międzyczasie ślubny orszak znika ze sceny wraz z białym światłem.


W tej chwili blade światło zalewa przód sceny.
Słychać przyciszone głosy chóru nucącego ,,Drei Lilien”.
Jawi się orszak dzieci przebranych za królów, biskupów i dworzan. Ślub.
Malutka Jadwinia otrzymuje
pierścionek
z rąk pyzatego chłopczyka, Wilhelma
.
Nowożeńcy śpiewają duet ,,Drei Lilien”.
Brawa orszaku.
Z czego korzysta Jadwinia, wyciąga z rękawa
sznur
i zaczyna skakać.
Śmiechy, ale i syki.
Malutki mąż zaczyna dłubać w nosie.


Jadwiga

(stając nagle w rozkroku)
Czy to prawda, że w Polsce jest największy sklep z solą?

Matka

(z ulgą)
Ha! Ogroooomny, mówię ci.
(tajemniczo)
Podobno… połączony ze starymi morzami, gdzie aż się roi od białych okrętów… dowożących… rozumiesz… wciąż nową sól… Ale ćććśśś…

Jadwiga

Czy moglibyśmy tam zrobić wycieczkę?

Matka

To zależy od sytuacji na świecie… Nawiasem mówiąc, mogłabyś posiadać te kopalnie… na własność.

(Jadwiga klaska w dłonie)

Mogłabyś wszystkim władcom chrześcijańskim robić prezenty imieninowe z kryształowej soli… Miniaturki figury świętego WojciechaDoniosłym świadectwem kultu św. Wojciecha w XIV wieku było uznanie patrona Polski za orędownika w walkach z Krzyżakami na polach Grunwaldu. Apostrofę do misjonarza zawiera też jedna ze zwrotek modlitewnych dołączonych – być może właśnie w XIV wieku – do Bogurodzicy: „O święty Wociesze, / U Bogaś w uciesze, / Proś za nas Gospodna, / Panny Maryjej syna” – W. Wydra, W. R. Rzepka, Chrestomatia staropolska. Teksty do roku 1543, Wrocław 1984, s. 236. O tym epizodzie z dziejów kultu św. Wojciecha wspomina również Gerard Labuda, badacz biografii świętego – „Święty Wojciech. Biskup – męczennik, patron Polski, Czech i Węgier”, Wrocław 2000, s. 287. , znanego misjonarza, zamordowanego przez barbarzyńskich Prusaków, pochowanego w Gnieźnie.

Jadwiga

Żeby go mogli sobie polizać?

Matka

Głuptula moja… Do podróżnego ołtarzyka, na odpędzanie złych duchów.

Jadwiga

A deszcz? A burza?

Matka

Widać, że nie znasz waleczności Polaków.

Światła gasną.


SCENA 4

Napis
Dzicz górą
Kultura w popłochu
[Dopisek inspicjentki:]
+ projekcja dym


[Dopisek inspicjentki:]
->
Nenko L
Krzysztof
Wojowie P
Wiatraki
aż do kapliczki dojeżdża Jagiełło
do zamknięcia drzwi

JAGIEŁŁO z przybocznymi w drodze do Rzeczpospolitej. Mijają ziemie krzyżackie.
Wojowie Piły

Tam gdzie boje – tam woje!
Niesiem słomę specjalną, obrót prawie samozapalną,
I Krzyżakom zadymim,
Wykurzymy w try migi
łyse łby pandziadygi;
ze smolaków dymisty jest dym!


[Dopisek inspicjentki:]
->
Kuba L
po tem
góra


Jagiełło

Wiele dałbym, żeby na tym bezludziu… na tych kresach… ujrzeć człowieka.

(wzdycha)
Próżne marzenie… ani żywej duszy… czyli, jak rzekłem, bezludzie.


[Dopisek inspicjentki:]
przejazd
dym, dym, dym
tam gdzie boje, obrót


Krzyżak

Schlecht, ganz schlecht, mein lieber Knecht… dość już mam tych Krzyżaków,

(ze zdziwieniem)
chociażem sam Krzyżak! To dziwne… To musi coś oznaczać… ale co?

Jagiełło chrząka.


Krzyżak

Oooo! Czyżbym przekroczył rubież?

Jagiełło

Nie. Bynajmniej. Szanowny nieprzyjaciel jest nadal u siebie.
Ja też pilnie baczę, żeby nie przekroczyć rubieży.


Krzyżak

To dobrze. Takich jak my – coraz mniej. A ci młodzi – to tylko by przekraczali…

Jagiełło

U nas to samo! U młodych – co krok, to przekrok! Na… Perkunasa! Przecież ja się tu wdaję w rozmowy z nieznajomym… którego akcent powinien był mnie zaniepokoić!

Krzyżak

Mein Gott! Mein Gott! Gdyby mnie Grosskomtur zobaczył!

Jagiełło

Na pohybel psu łajdackiemu!


[Dopisek inspicjentki:]
do przodu wojowie


Krzyżak

Od razu wiedziałem. Tyle dzielności i tyle odwagi skrytej pod arystokratycznym uśmiechem… może mieć tylko

(staje na baczność)
Wielki Książęjedyny prawdziwy Wódz narodów Wielkiego KsięstwaJagiełło.

Jagiełło

Panie komturze

Krzyżak

(No-no… nie przesadzajmy). Jeszcze daleko mi do komtura. Cóż… rycerz, jak to mówią, „szary”… jeden z wielu…

Jagiełło

Cooo?!

Krzyżak

Jedni rodzą się z łokciami – inni z czołem wysokim. Wolę to drugie.

Jagiełło

Możliwe… ale ja nadal nie wiem, jak pana tytułować. Chodzi mi po prostu o ułatwienie w konwersacji.

Krzyżak

Rozumiem. Wobec tego spróbujmy razem się dookreślić… Choć to nie takie łatwe… Nawiasem mówiąc, ciekaw jestem, kto z nas pierwszy zgadnie. Skoro… oddziela nas granica… w stosunku do siebie jesteśmy… raz… dwa… trzy: są-

Jagiełło

-siadami! Sąsiadami!

Krzyżak

Brawo! Sąsiad wygrał. Oczywiście, żeśmy sąsiedzi.

Jagiełło

Starzy sąsiedzi.

Krzyżak

Starzy… stąd też czasem drobne nieporozumienia. I stąd, jak to mówią, mur jest gwarantem dobrego udanego sąsiedztwa.

(rzeczowo)
wskakuje ruszają
My tu sobie Nachbarngespràchy odstawiamy – a co tam teraz porabia pan Kiejstut?

Jagiełło

Byłby rył, byłby kretował, ten krętacz pokrętny, gdyby nie…

Krzyżak

Może… W gruncie rzeczy nikt nie zna uczuć książąt litewskich… Uśmiechają się… ale być może jest to uśmiech – polityczny? Kiejstut przynajmniej oficjalnie ogłasza, kogo nienawidzi i oficjalnie ogłasza, że chce się z Zakonem Krzyżackim układać… Chrzest od Zakonu chce przyjmować… Inni zaś…

Jagiełło

Robi się gorąco…

Krzyżak

Bitte… proszę. To przepyszna rubieżówka.

Jagiełło

Rubieżówka???

Krzyżak

Aaa – tak. Nazwy wszystkich wódek muszą kończyć się na -ówka. Na przykład pępkówka… berühmter Pępekschnaps! To co panu podałem – to słynna Danziger Goldfeuerwasser.

Jagiełło

(łyka)
Ogień!

Krzyżak

Nawet Kiejstut by tego nie potrafił lepiej ocenić…

Jagiełło

O!! On! On to tylko kapusta i kapusta! Przy Kiejstucie – pewne zatrucie!

Wojowie

Cha-cha-cha!

Jagiełło

Powiem wam, jakeście mój nieprzyjaciel i sąsiad, powiem… Oto wasz przyjaciel Kiejstut zginął przez swoją nieostrożność… Kiedy klęczałem u jego stóp… błagając o przebaczenie… nie wiem, co mu przyszło do głowy… zaczął pluć mi w twarz. Napluł raz, myślę sobie – przez pomyłkę. Napluł drugi, myślę – pewnie mnie kto oszkalował, czekajmy, co będzie dalej. Ale jeszczem nie domyślał tej myśli do końca – a tu wojowie moi: hop! hyc! dław!

Wojowie

Hop! Hyc! Dław!

Jagiełło

I po Kiejstucie. Nimem krzyknąć zdołał. Nie wierzysz?

(głośno)
Niech pobożni ludzie poświadczą!

Wojowie

Poświadczamy!

Krzyżak

Może choć z syna Kiejstutowego coś wyrośnie?

Jagiełło

Z Witolda? hahaha Złodziej. A raczej zdrajca. Sprzedawczyk. Przeniewierca jak jego ojciec! To zaprzańcy. Wiarołomcy. Renegaci!


[Dopisek inspicjentki:]
rusza koń


Krzyżak

Może… Bądźcie dobrym sąsiadem i powiedzcie, gdzież to jedziecie…?

Jagiełło

Na ślub jadę!

Krzyżak

A nie na chrzest?

Jagiełło

Na chrzest, a potem na ślub.

Krzyżak

Lepiej chrzest od sąsiada Krzyżaka przyjąć. Chrzest z polskiej ręki Vaticanus może uznać za nieważny.

Jagiełło

Dupajtis-kałajtis Vaticanus!

[Dopisek inspicjentki:]
mocz wszyscy


Wojowie

Dupajtis-kałajtis Vaticanus!

Jagiełło

Vaticanus nie da mi korony, a polskie pany dadzą! Sami mi ją na głowę włożą. Z pocałowaniem tej ręki, do której włożą mi królewskie berło.

Napis
Rżenie koni robi tu za drugi plan


Krzyżak

Hola-hola! Żeby polskie pany berło dali, to wpierw ślub z królową musielibyście wziąć.

Jagiełło

Przecie jadę brać! I ją i ślub!

Krzyżak

Ale jak tu brać, kiedy ślub niemożliwy, bo ona poślubiona innemu.

Jagiełło

Dzieckiem jeszcze była, jak się jej z dzieckiem habsburskim kazali obściskiwać. Co to za ślub, jak ani włosia na dupie nie mieli?! Żadne tam consummatum! Dupajtis-rypajtis żadne!

Krzyżak

Jak wtedy nie miała, tak i teraz nie ma. Dzieckiem jest jeszcze!

Jagiełło

Śluby z Habsburgiem się unieważni, dwieście tysięcy dukatów zapłaci… Będzie berło, będzie korona… I będzie Unia… Polsko-Litewska! Wam na pohybel!

Krzyżak

(A po co ta zawziętość?) Po co te sąsiedzkie nerwy?

(skrapia ostatkiem wódki ziemię)
Niech po tym deszczyku wyrośnie tu złota łączka… a na niej…

Jagiełło

Dąb.


[Dopisek inspicjentki:]
koniec projekcji


[Dopisek inspicjentki:]
PROSZĘ:
ROBERT NINKIEWICZ
DOROTA ANDROSZ
PRZEMEK DO KRZYŻA


Krzyżak

Świetnie pomyślane. Dąb o złotych, aromatycznych żołędziach, co, upadając i dzwoniąc, będą głosiły wiekopomną chwałę Wielkiego Jagiełły… A to proszę zachować… na pamiątkę. Srebro najczystszej próby. Drugie takie cacko ma sam… Hochmeister! Trzeciej feldflaszy – nikt nie posiada.

Jagiełło

Niedoczekanie twoje! Przy pierwszej okazji przyłączymy do Księstwa wszystkie krzyżackie zamki pełne złota i srebra po strychy i po dachy. Ach – znać tylko tajne przejście, ten Zauberloch, co wiedzie prosto do Malborka

Krzyżak

Ach… ta waleczność, ach, ta zawziętość, co się wyraża szorstkimi słowy…

Krzyżak

Chętnie na koń wskoczę, drogę wskażę wam! Drei Lilien!


[Dopisek inspicjentki:]
-
Kuba P
wojowie
Krzysztof
P drzwi

Wojowie
(przytupując do rytmu)
[Dopisek inspicjentki:]
M

Sznurem jak wieprza! Pod mury go wlec.
Kąśną pokrzywą po ślepiach go siec!
Odrzeć ze skóry i w rany mu szczać!
I w gnoju zbrodnika ponurzyć po pas!
Aż ryłem charczącym zawyje do gwiazd!
Jaja mu skopać, kurważ jego mać! [Dopisek inspicjentki:]
M