Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
*

Ratusz krakowski. W głębi sali poselstwo litewskie idzie w targ z małopolskimi panami o Koronę.
Na brzegu sceny
dwóch Profesorów Akademii toczy dyskusję. W pierwszej chwili wszyscy milczą. Profesorowie stoją daleko od siebie, a Posłowie i Panowie chrząkają, jak gdyby nie mogąc znieść milczenia.


Poseł I

(odchrząkuje i wykrzykuje)
Nasz Wielki Książę chętnie poluje.

Poseł II

(z ulgą)
O taaak, bardzo chętnie.

Pan I

Aaaa… to ciekawe.

Pan II

Pieszo? Czy konno?

Posłowie wymieniają spojrzenia.


Poseł I

(kategorycznie)
Konno! Oczywiście że konno. Czasem… nawet z dwóch koni!

Pan I

Oooo… Pewnie z dużych koni?

Poseł II

Z ogromnych!

Chwila milczenia.
Poseł I

U nas – widzielim na niebie chorągiew!

Pan I

Kiedy wiatr – chorągwi trzeba pilnować… U nas coś takiego jeszcze się nie zdarzyło.

Poseł II

U nas… widzielim na niebie… berło!

Poseł I

Naprawdę.

Pan I

A to ciekawe…

Pan II

To bardzo ciekawe…

(chrząkając)
Jak już o tych rzeczach mowa… to wiedzcie, że mamy koronę… model nie za ciężki… blask-brzask gwarantowany.

Pan I

Wieżami w niebo wysrebrzona…

Poseł I

Ale czy… niezmęczona?

Dalszy ciąg rozmowy nie dociera do widzów, słychać natomiast Profesorów.
Profesor I

(palec ku niebu)
Primo – to dzicz i dziczą pozostanie.

Profesor II

Kiedy…

Profesor I

Proszę nie przerywać. Secundo – Korona lubi łacinę, tak jak żaby lubią deszcz, a gardło okowitę. A u Litwinów – ani śladu z kultury antycznej!

Profesor II

Czy pan kolega skończył?

Profesor I

Tak, skończyłem.

Profesor II

(uśmiech)
Określając naród litewski znajdujący się w stadium przyśpieszonego rozwoju terminem „dzicz”, pan kolega wprowadził element subiektywny… Dla mnie to – młodzieńczość! Zieloność! Gładkość kory…
(aluzyjny)
która gdzie indziej – spękana i szara.

Profesor I

Ale jara! Polacy są bardzo waleczni.

Profesor II

Proszę nie przerywać… I nam ta kąpiel w młodozieloności wiadome korzyści przyniesie. Nasz… znużony naród zakipi ich parobczańskim zdrowiem. To chyba coś warte?!

Profesor I

Zaraz-zaraz… Pan kolega wspomniał uprzednio o żabach i gardle, którym niby z całą oczywistością miałyby odpowiadać deszcz i okowita. Błąd… a nawet błędus logikus… Znam żaby i żaby mnie znają…

Głosy Profesorów niedosłyszalnieją; widać tylko ich mimikę, śmiech ironiczny, niedowierzanie, gestykulację przywołującą niebiosa na świadka. Za to słyszalna staje się rozmowa Posłów i Panów.
Poseł I

U nas bory są bardzo głębokie. Można powiedzieć, że nieprzeniknione.

Poseł II

Żubrów, grzybów, bażantów i storczyków tyle – że…

Pan I

Że trzeba głowę z boru wychylić, żeby trochę powietrza złapać!

(śmiech)

Poseł I

Po co nam długie rozmowy?

(wznosi dłoń)
Przyplujmy i przybijmy ten targ historyczny!
(śmieje się)

Poseł II

(pluje w dłoń i wznosi ją)
I klap-klup! zaklepmy tę zgodę wygodną.
(śmieje się)

Pan I

Niestety…

(obie ręce Posłów opadają
i gaśnie ich uśmiech)
Widzę tu w aktach jeszcze drobiazg do uregulowania…

Pan II

Drobnostkę-małostkę…

Pan I

Muszkę-faramuszkę…

Pan II

Dwieście tysięcy dukatów do zapłacenia Austriakom w razie…

Pan I

…gdyby spełnienie małżeństwa księżniczki Jadwigi i księcia WilhelmaPodczas ślubów hainburskich w czerwcu 1378 roku obie strony umowy – Ludwik Węgierski (1326–1382) i Leopold III Habsburg (1351–1386) – ustaliły, że do 1384 roku wypłacą młodej parze, tj. Jadwidze i Wilhelmowi, po 200 000 florenów. Z kolei w 1385 roku w trakcie wizyty poselstwa litewsko-polskiego u matki Jadwigi, Elżbiety Bośniaczki (ok. 1340–1387), emisariusze Jagiełły zobowiązali się do spłacenia owego wadium, co zresztą było nieporozumieniem, bo suma ta nie stanowiła żadnej kary za zerwanie zaręczyn Andegawenki z Habsburgiem, a jedynie była posagiem młodych. Zob. ks. B. Przybyszewski, „Jadwiga i Wilhelm”, „Analecta Cracoviensia” 1975, t. 7, s. 109, 119. uniemożliwione zostało…

Poseł I

Hm!

Poseł II

(wzdycha)
Hm!

Poseł I

Dwieście tysięcy – to nie kaszka z mlekiem.

Poseł II

Tysięcy dwieście – to nie kurze jaje.


Dalsze ich słowa niesłyszalne.

Profesor I

Może… może… czyż jednak można mówić o przyszłości w czasie teraźniejszym?

Profesor II

Szczęsna zieloność poprzed czas wybiega.

Profesor I

Pf … Co komu z tego, co poza jego jutrem zakwitnie?

Profesor II

W słownikach można natrafić na słowo „egoizm”. To pouczające…

(z zapałem)
Moja katedra na oścież otworzy swe podwoje siłom prostym, nieprzegniłym. Otwórzmy okna. Chyba że pan kolega boi się jaskółek?


Dalsze ich słowa niesłyszalne.


Poseł I

(wznosząc kielich)
Polak – bitny, dzietny i sławetny!
(śmieje się, a za nim pozostali)

Pan I

A Litwin…

Pan II

Jak tur, gdy w bór! A rogiem do chmur!



Posłowie litewscy wybuchają śmiechem
i biją się rytmicznie po udach.
Panowie patrzą po sobie
i protekcjonalnie naśladują owe nieokrzesane objawy wesołości.
Światła gasną.




SCENA 2

W jednej z sal zamkowych.
Jadwiga w długiej, niezgrabnej sukience. Jak do mieszczańskiej fotografii;
bawi się paskiem
i śpiewa piosnkę.
Matka

Wyprostuj się.

Jadwiga prostuje się, ale równocześnie spod fałdów sukni wydobywa
lalkę czarnowłosą.
Jadwiga

(recytuje z przesadną grzecznością)
Słów rodzicielskich słuchaj w pobożnym milczeniu.

Biskup jako mistrz ceremonii

(kocim chapem wyrywa jej lalkę i natychmiast powraca do sztywnej i godnej postawy;
przez zęby)

Co to – to nie. Niech jaśnie panienka zechce się uśmiechnąć.
(Jadwiga robi grymas „uśmiechu”)

Matka

Wstyd! Ma być królową, a zwykłego uśmiechu skombinować nie potrafi! Ja w twoim wieku…

Biskup

Na Rzym! Na Krym! Nie tak! Oczami też trzeba radość wewnętrzną wyrazić, nie tylko wargami.

Słychać tupot.
Obecni sztywnieją jak polani woskiem. Wchodzą POSŁOWIE.


Napis
Posłowie litewscy na Wawelu


[Dopisek inspicjentki:]
Agata L
Wojowie
Wiciu } L
Grzegorz } L
Agata
Miodek } P
Maciej } P

Co słychać u Wielkiego Księcia?

Poseł I
(odchrząkuje i wykrzykuje)
[Dopisek inspicjentki:]
Miodek

Nasz Wielki Książę chętnie poluje.

Poseł II
(z ulgą)
[Dopisek inspicjentki:]
G

O taaak, bardzo chętnie.

Biskup

Aaaa… to ciekawe. Pieszo? Czy konno?


Posłowie wymieniają spojrzenia.


Poseł I [Dopisek inspicjentki:]
Miodek

Konno! Oczywiście że konno.

Poseł III

Czasem… nawet z dwóch koni!

Biskup

Oooo… Pewnie z dużych koni?



[Dopisek inspicjentki:]
->
Agata L

Poseł IV [Dopisek inspicjentki:]
Maciej

Z ogromnych!


Chwila milczenia.


Poseł I [Dopisek inspicjentki:]
Miodek

A u nas – widzielim na niebie chorągiew! [Dopisek inspicjentki:]
1 [Na egzemplarzu liczby 1,3,2 w kółku – oznaczają kolejność wypowiadanych kwestii, inną niż wynika z tekstu głównego. - B.K.]

Poseł III

(Kiedy wiatr – chorągwi trzeba pilnować…)

Poseł IV [Dopisek inspicjentki:]
Maciej

U nas coś takiego jeszcze się nie widzielim zdarzyło. 3

Poseł II [Dopisek inspicjentki:]
Grzegorz

A u nas widzielim na niebie… berło! [Dopisek inspicjentki:]
2

Biskup

Naprawdę? To ciekawe…

Poseł IV [Dopisek inspicjentki:]
Maciej

Bardzo ciekawe…

Biskup

(chrząkając)
Jak już o tych rzeczach mowa… to wiedzcie, że mamy koronę… [Dopisek inspicjentki:]
podchodzą do pleksi
model nie za ciężki… blask-brzask gwarantowany. Wieżami w niebo wysrebrzona…

Poseł I

Ale czy… niezmęczona? hahaha

Biskup

Tylko że Korona lubi łacinę, tak jak żaby lubią deszcz, a gardło okowitę.

Poseł I [Dopisek inspicjentki:]
Miodek

A u nas bory są bardzo głębokie. Można powiedzieć, że nieprzeniknione.

Poseł II [Dopisek inspicjentki:]
G

Żubrów, grzybów, bażantów i storczyków tyle – że…

Poseł III[Dopisek inspicjentki:]
W

Że trzeba głowę z boru wychylić, żeby trochę powietrza złapać! (śmiech)

Matka

(pod nosem)
Dzicz…

Biskup

Niektórzy określają naród litewski terminem „dziczą”, a dla mnie to – młodzieńczość młodość! Gładkość kory… Zieloność! Rzekłbym nawet młodozieloność! Więc po co nam te długie rozmowy?

(wznosi dłoń)
Przyplujmy i przybijmy ten targ historyczny!

Wszyscy otwierają coraz szerzej usta z zachwytu,
wybuchają litewskim śmiechem
i zaczynają bić się po udach. Poseł II tuż po nim,
objuczony potężną torbą podróżną.
Identyczna reakcja.

Poseł II

(do kolegi)
[Dopisek inspicjentki:]
G
Kuszajtis! Mniam! mniam! Istnajtis konfiturajtis! [Dopisek inspicjentki:]
2



Napis
U Litwinów ani śladu
kultury antycznej


Poseł I [Dopisek inspicjentki:]
Miodek 1

Krasiwosza! Jakmalinosza! Dupajtis! hahaha

Jadwiga

(w przerażeniu)
Keine dupajtis. Keine Lektion. Deutsch oder polnisch sprechen!

Matka

(chwytają za rękę)
Przestań!

Biskup jako Mistrz Ceremonii

(strasznie rozkazującym szeptem)
Uśmiech – bo zabiję! Formułka!

Jadwiga

(uśmiecha się)
Besten Dank, meine Herren!
(plus arcyksiążęcy ruch rączką)

Poseł III

(tym razem na szczęście łamaną polszczyzną)
[Dopisek inspicjentki:]
Wiciu
Radujemy się… i nasz Wielki Kniaź Jogaiło uraduje się… jak mu opowiemy o diewicy-krasnopticy-sinogarlicy! Zołoteńkoj!

Matka

(chrząkając)
Jest tu w aktach jeszcze drobiazg do uregulowania… Drobnostka-małostka…

Biskup

Muszka-faramuszka…

Matka

Dwieście tysięcy dukatów do zapłacenia Austriakom w razie gdyby spełnienie małżeństwa księżniczki Jadwigi i księcia Wilhelma uniemożliwione zostało…


[Dopisek inspicjentki:]
koniec napisu


Poseł I [Dopisek inspicjentki:]
Miodek

Hm!

Poseł II
(wzdycha)
[Dopisek inspicjentki:]
G

Hm!

Poseł III [Dopisek inspicjentki:]
W

Dwieście tysięcy – to nie kaszka z mlekiem.

Poseł IV [Dopisek inspicjentki:]
Maciej

Tysięcy dwieście – to nie kurze jaje.

Poseł II [Dopisek inspicjentki:]
G

Choć krasiwosza jak malinosza… hahaha

Wiciu

Dupajtis

Jadwiga

Mein Gott

Biskup jako Mistrz Ceremonii

(do Jadwigi)
Formułka numer dwa.



[Dopisek inspicjentki:]
PROSZĘ:
KRZYSZTOF MATUSZEWSKI
JAKUB MRÓZ

Jadwiga

Besten Dank, meine Herren! Dziękuję…

Biskup jako Mistrz Ceremonii

Dalej.

Jadwiga

Proszę przekazać Wielkiemu Księciu wyrazy mej…

Biskup jako Mistrz Ceremonii

…radości…

Jadwiga

Radości Złości!!!


[Dopisek inspicjentki:]
PROSZĘ:
MONTAŻYSTÓW
DO KONIA
Matka
Biskup
Posłowie

P
Biskup

Panowie kuszajtis mniamajtis zołoteńkoj mniam mniam

[Jadwiga]

Keine dupajtis! Keine Lektion! Deutsch oder polnisch sprechen!



[Dopisek inspicjentki:]
MONTAŻYŚCI