Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
*

Do Krakowa, gdzie już nie ma Posłów litewskich ani Panów małopolskich, zjeżdża o świcie czternastoletni książę WilhelmW polskiej historiografii pobyt Wilhelma Habsburga (1370–1406) w Krakowie w sierpniu 1385 roku obrósł wieloma legendami, głównie za sprawą utrwalającego krążące plotki przekazu kronikarskiego Jana Długosza. Według jego relacji Jadwiga i Wilhelm mieli widywać się potajemnie w refektarzu klasztoru św. Franciszka, a po wypędzeniu księcia austriackiego z Wawelu królowa rzekomo próbowała własnoręcznie wyważyć toporem bramy zamku. Zob. J. Długosz, „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego. Księga dziesiąta 1370–1405”, przeł. J. Mrukówna, Warszawa 2009, s. 197–199. Literatura przedmiotu wskazuje, że Wilhelm, przybywając do Krakowa, miał poparcie matki Jadwigi, Elżbiety Bośniaczki (1352/1362–1434), która wyraziła zgodę na dopełnienie ślubów hainburskich i wyznaczyła pełnomocnika w tej sprawie – krewnego dynastii Piastów, księcia Władysława Opolczyka (1326/1330–1401). Przybycie Wilhelma zostało jednak potraktowane przez panów małopolskich jako niechciana ingerencja Habsburgów w sprawy polskie. Również Jadwiga (1373/1374–1399) miała nie być zainteresowana dawnym narzeczonym – ukończywszy 12 lat, przed ślubem z Jagiełłą unieważniła umowy zawarte przez jej rodziców z Leopoldem III (1351–1386). Zob. ks. B. Przybyszewski, „Jadwiga i Wilhelm”, „Analecta Cracoviensia” 1975, t. 7, s. 107–133; J. Nikodem, „Jadwiga król Polski”, Wrocław 2009, s. 122–156. w otoczeniu rycerzy i dostojników austriackich. W głębi sali siedzi Jadwiga znowu przywiązana.
Coraz głośniejsze śpiewy podochoconych mieszczan.


Mieszczanie

Bibit hera, bibit herus,
bibit miles, bibit clerus,
bibit ille, bibit illa,
bibit servus cum ancilla,
bibit velox, bibit piger,
bibit albus, bibit niger,
bibit constans, bibit vagus,
bibit rudis, bibit magus,
bibit pauper et egrotus;
bibit exul et ignotus,
bibit puer, bibit canus,
bibit presul et decanus,
bibit soror, bibit frater,
bibit anus, bibit mater,
bibit ista, bibit ille,
bibunt centum, bibunt mille…

Matka

(wchodzi szybko do sali)
No widzisz… Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jeszcze dwa–trzy dni, a będziesz przez samo siedzenie… czuć się tronowo… Dojdzie do tego… że w nocy nagle zachce ci się tronu… W koszuli pobiegniesz… przybiegniesz tutaj, żeby trochę posiedzieć.
(śpiewy mieszczan tuż pod oknami)
Słyszysz? Co to za święto? Tak z rana? Verrückte Krakauer!

Jadwiga

Moi wierni poddani.

(muzyka i śpiewy tuż-tuż)


Matka

…Co pomylili dzień z nocą.

Jadwiga

Za to witają prawdziwego króla!


Fanfary.
W drzwiach jawi się kiczowato, karnawałowo „cudowny” książę Wilhelm.
Podbiega, baletując, do Jadwigi,
i złotymi nożyczkami:
ciach! uwalnia ją z koziej niewoli. Porywa ukochaną i dalejże w tan, i w pląs,
i w śpiew.


Wilhelm

Sît willekomen, frou Sumerzît,
sît willekomen, her Meie,
der mangem hôhgemüete gît
und sich mit liebe zweie.

Jadwiga

Ich sihe mîn lieb für bluomen schîn,
min lieb für vogel singen;
min lieb daz kan wol twingen
und owê, lieb, solt ich mit liebe ringen!

Wilhelm i Jadwiga

(razem)

Sît willekomen, frou Sumerzît,
sît willekomen, her Meie…




Brawa zebranych.
Tylko Matka coś poszeptuje z Biskupem. Zza okien skandowanie Mieszczan.


Mieszczanie

Wein! Brot! Auch Bauch!
Klein-mein-auch Wein!
Kra-kau deutsch!
Kra-kau deutsch!
Vivat unser König Wilhelm!

Szpiegini pragnąca przyśpieszyć skonsumowanie ślubu, kłania się nisko, bierze Jadwigę za rękę i ciągnie młodą parę w stronę sypialni, oświetlonej na liliowo. Dworki Austriaczki osłaniają małżonków tiulami, że niby ich nie ma,
i nucą: „Liebe, Liebe, Lieeeeebe…”.

Wilhelm odważa się objąć Jadwigę w pół. Brawa orszaku.
Zdenerwowanie Matki i Biskupa.
Młodzi idą ku widowni.
Naraz tętent przerażający.
Jadwiga tuli się do Wilhelma.
Tupot po korytarzach. Krzyki i piski odtrącanych dworek.
Od strony widowni
wpadają Panowie małopolscy. Stają w szeregu. Tupią lewymi nogami, panosząc brzuchy. Tupią prawymi,
a z wąsów lewymi rękami zrywają iskry wściekłości.


GŁOSY PANÓW

I

W dyby smarda!

II

Pędzić łotra!

III

Bij pokurcza!

I

Bij pokrakę!

Pan II

Dwieście tysięcy Litwini wybulili – a ten bubek sobie wraca! A nasz honor?

III

Honor i dzięgi podstawą potęgi. Tu go, pokurcza! Daj, pludraka!

Panowie tupią prawymi nogami i dobywają
szabel.
Pisk dworek zaplątanych w tiulach.
Wilhelm ucieka wraz z garścią wiernych dworzan. Jadwiga mdleje. Przypada do niej Matka.
Straszne głosy Panów.


I

Do Wisły Austriaka!

II

Do wody pampucha!

III

Do wody to panię srające ze strachu!

Wszyscy Panowie

Raka! Hultaj! Raptor! Raubszyc! Rrrrrrrrrr! Grrrrrrr!

Słychać tupot uciekających Austriaków. Cisza. Po czym hejnał trębacza z wieży kościoła Najświętszej Marii Panny.

I

Szukaj-łapaj! Oni u mieszczan się kryją!

Światła przygasają, tylko skraj sceny oświetlony.
Pojawiają się dwaj Profesorowie.

Profesor I

(ciąg dalszy sporu; ironiczny)
Niech pan kolega zaklaska. Niedorosłość górą! Kultura w popłochu. Za to żubrze łajna na krakowskim zamku… Ot, czego się doczekaliśmy.

Profesor II

Cóż z tego, że królewicz wykształcony, skoro zakradł się na zamek jak złodziejaszek!

Profesor I

A – nie! Co to – to nie! Wrócił do małżonki poślubionej przed Bogiem, żeby skonsumować ślub!

Przez scenę
przechodzą Pachołkowie
ze sznurami.
Nadchodzi Biskup. Ukłony. [Biskup] przystaje
z rulonem w ręku.


Profesor II

A – nie! Tym razem ja zakrzyknę: co to – to nie! Wilhelm wtargnął na zamek. Gwałtownik!

Biskup

Pax vobiscum, professores

(puka palcem w
zwinięty arkusz)
Niosę odpowiedź kapituły na prośbę księżniczki JadwigiUkrywanie się Wilhelma Habsburga (1370–1406) w Krakowie po opuszczeniu Wawelu nie zostało potwierdzone przez badaczy. Taką wersję wydarzeń zanotował natomiast w kronice Jan Długosz: „Opowiadają, że w tym czasie także książę Austrii Wilhelm przybył z Austrii do Krakowa potajemnie, w przebraniu kupca, nie bez przyzwolenia królowej Polski Jadwigi i przez cały czas, gdy król Polski Władysław przebywał w Krakowie, ukrywał się albo w zamku Łobzowie w Czarnej Wsi, albo w domu Morsztynów, o czym kilka osób wiedziało. A kiedy w domu Morsztynów urządzono dokładne śledztwo, podobno wszedł na przygotowane w tym celu belki w kominie i tak zwiódł szpiegów królewskich” – J. Długosz, „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego. Księga dziesiąta 1370–1405”, przeł. J. Mrukówna, Warszawa 2009, s. 200–201. o utrzymanie ważności ślubu, który zawarła była dzieckiem.

Profesor I

(z przekonaniem)
Kościół stoi po stronie prawa. To jasne. Honor danego przyrzeczenia… potwierdzony świętym sakramentem.

Biskup

Taak… to znaczy… niemniej w interesie… to znaczy, w dobrze rozumianym interesie Korony Polskiej

Profesor II

No pppewnie…

Profesor I

Panie kolego…

Biskup

…w interesie całego narodu… Kościół – Matka nasza – nie może nadal uznawać ważności małżeństwa zawartego ongiś… przez nieświadome swych późniejszych obowiązków… dzieci. Dziś palec Boży inny kierunek wskazuje… Co palec Boży wskaże, tego żadna guma nie wymaże!

Profesor II

Amen! Nic dodać, nic ująć.

(z humorem)
Prawdziwissima prawda.
(bije w plecy Profesora I)
Nowe czasy, panie kolego!

Profesor I

(odskakuje,
obrażony)
Widzę… oceniam ich subtelną argumentację.

Wychodzą,
światła gasną.



SCENA 3

[Dopisek inspicjentki:]
Projekcja
gwiazdozbiór


Szpiegini
(podbiega do Jadwigi)

Liebie Königin HedwigLiebie Königin Hedwig (niem.) - kochana królowo Jadwigo.

(Jadwiga otwiera oczy)
Młoda królowa musi umieć haftować… srebrem lamować, księżycować jasną igłą, na jedwab gwiazd ponasypywać i tym podobnych Vergissmeinnichtblumenów

Jadwiga

(przychodząc do siebie)
Aaa… Cieszę się bardzo… ale zamiast haftów wolałabym coś dla mej lali uszyć.

Szpiegini

(udając oburzoną,
mówi w stronę drzwi, za którymi zniknęli Posłowie)

Trzeba przede wszystkim pomyśleć pomyśleć o wielkim misterium robienia pończoch na drutach. Rodzenie dzieci i wyhaczkowywanie z siebie niekończącej się pończochy – oto gesty kobiety.
(wyciąga z torby dwa długie druty,
bierze je pod pachy)
(Zaczynamy).


Napis:
Austriacka intryga
Wilhelm u bram Krakowa

Ein-zwei-drei, oczko do oczka, usiadła mi sroczka, usiadła na lipie, ein-zwei-drei, modrą przędzę sypie, jedno dodaję, jedno spuszczam, karym okiem łypie i woła: „Już maj”. Dwa dorzucam, dwa dodaję, ein, zwei, sroczko, złap mi oczko, przestań wołać, że „już maj”.

(ciszej)
Książę Wilhelm pod Krakowem. Prosi o rozmowę w ogrodzie, gdzie praczki do Wisły chadzają.
(głośniej)
(Nić urwana, sroczka skrzeczy, dwa dorzucam, ein i zwei!)
(ciszej)
Nikt nie widzi, prędziuteńko! Liebe Hedwig, rękę daj!


Jadwiga
(rozkłada bezradnie ręce)

Nie mogę…


Szpiegini

(zdenerwowana)
Liebie Königin… mein Kind… Musisz.



Jadwiga
(zaczyna pociągać nosem)

Nie mogę…

(płacze)



[Dopisek inspicjentki:]
koniec projekcji



[Dopisek inspicjentki:]
WENTYLATORY!
Jak wchodzi Magda
do boksu

Szpiegini

(nie panując nad sobą,
przyskakuje do Jadwigi i ciągnie ją za rękę)

Chodź. I to już!
(naraz zauważa że spod długiej sukienki Jadwigi wyłazi sznur, którym ją przywiązano do dębowego krzesła, żeby jej uniemożliwić ucieczkę w czasie wizyty Posłów)
Mein Gott! Wie eine koza!
(nie tracąc otuchy,
podbiega do okna, otwiera je
i gwiżdże
w sposób niedający się opisać)

Gwizd budzi gwizdy coraz dalsze i coraz liczniejsze.
I noc zapada pofastrygowana gwizdami austriackich spiskowców.