Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
*

Świetlica królewska. Drzwi po lewej, drzwi po prawej; na środku łoże.
Resztki gwaru, brzęku kadzielnic i muzyki. Resztki śpiewów ruskich o basach wstrząsających ścianami.
Wchodzi Jagiełło, tuż za nim Jadwiga.
Zapach kadzideł z nich – aż na widownię.


Jagiełło

(wiesza koronę na kołku,
do pazia)
Giedyminaś, chłopię, zakryj no drzwi.

Jadwiga

(nadal w koronie,
z trwogą w głosie)
Nie-nieee! Tu tak gorąco.

Jagiełło

(typowym śmiechem Litwina)
Hiul-hiul-hi-ha-ha-laaa, zara będzie jeszcze większy upał! Hedwiżka, pódź no tu!
(wyciąga do niej ręce)


Skrzypią drzwi, zaraz potem drugie
i widać w nich głowy, to niżej, to wyżej, oczekujące widoku „nocy poślubnej”.


Jagiełło

(w stronę drzwi)
Cooo jest?

Błazen Królewski

(wsuwa się,
przybiera karykaturalną pozę włoskiego śpiewaka
i wyciąga)

Żebyś ty, chmielu, na tyczki nie lazł,
nie robiłbyś ty z panienek niewiast.
Oj, chmielu, oj, niebożę,
(sprośny a wymowny ruch przedramienia przy zaciśniętej pięści)

to na dół, to ku górze,
chmielu, niebożę!

Ale ty, chmielu, po tyczkach łazisz,
niejedną pannę z wianeczka zrazisz.
Oj, chmielu, oj, niebożę,
(sprośny a wymowny ruch et cetera)

to na dół, to ku górze,
chmielu, niebożę!
Tra-li-la-li-laaaaaaaaaAA.

Jagiełło

(grubym śmiechem)
Hiul-hiul-haj-lala…
(kopie Błazna czule w stronę drzwi;
do Jadwigi)
Ligaj!
(niby że nasłuchuje)
Czekaj…
(imituje tętent konia)
Tu-tu! Tu-tu! Hop-hop! To Wilhelmik umyka… aż się kurzy! Szkooooda, żeśmy go przestraszyli… mógłby jutro rano zamiast Giedyminasia wodę i ręczniki nagotować… Hiul-hiul-ha-ha-haaaa…

Jadwiga

(grając na zwłokę)
Bitte… niech król jeszcze przez okno pomacha ludziom…

Jagiełło

(podchodzi do okna, otwiera je)
Ani muchy na gównie.

Jadwiga

Pewnie dlatego, że zimno…

Jagiełło

(zły)
Giedyminaś! Drzwi zakrywaj, bo dupa w siniec!
(słychać i widać drzwi zatrzaskiwanie)
Hedwiżka, ściągaj to… gzło kościelne…
(zbliża się do niej, zdejmuje [jej]
koronę
i wiesza, wraca i nurza palce obu rąk w jej włosach)



Jadwiga przerażona kontaktem z jurnym podbrzuszem królewskim,
odskakuje, ale Jagiełło nie puszcza jej włosów.
Liliowy półmrok w świetlicy.


Jagiełło

Hiul-hiul-hi-la-haaa… Dziabłaś się o kopię… nie bój się… Trafi dudek do dupli, aż mu pióra zafurczą!

(drzwi skrzypią;
Jadwiga próbuje się wyrwać)
Giedyminaś, bo zęby dupą wyskoczą!
(drzwi zatrzaśnięte;
Jagiełło trąca Jadwigę na łoże,
a sam ściąga haftowane w ruskie wzory szatę i koszulę. Tylko w spodniach i wysokich butach z czerwonej turzej skóry
.
Ponownie trąca wstającą z łoża Jadwigę)
Ściągaj to gzło, mówię ci, bo mi się chce tu małego królewicza w try miga naheblować!

Wybuchy śmiechu za drzwiami.


Jadwiga

(skacze przez łoże i dopada pierwszych drzwi, otwiera je, a tam Matka)

Ratuj! Ich will nicht! Nein! Nein!

Matka

(tarasująca sobą przejście,
uśmiecha się)
Sei ruhig, mein Kind… cicho-cicho… To już taki los kobiet, że się boją, a potem się z tego śmieją. I mają bardzo ładne dzieci. Nosisz koronę Polski… masz być matką narodu! To nie co bądź, meine liebe Hedwigmeine liebe Hedwig (niem.) - moja kochana Jadwigo… Spróbuj, a nie pożałujesz. No, idź… bo pan Jagiełło czeka…
(zamykając drzwi przed nosem Jadwigi,
posyła jej jeszcze całusa)

Jagiełło

(wściekły,
zbliża się do Jadwigi i zdziera z niej suknię)
Ligaj, bladina ty korolewna, bo pistuchom miżdu oczy zaiwaniu!

Jadwiga

(upada
i krzyczy,
czołga się po łożu i skacze do drugich drzwi; napiera, aż ustąpią. W drzwiach zastępujący drogę Biskup)
Ratuj!
(szeptem-jękiem)
To poganin! To niewierca! To staruch, co cuchnieObraz Władysława Jagiełły (1352/1362–1434) jako barbarzyńcy ze Wschodu, obcego, wroga, poganina, analfabety, pozbawionego inteligencji, moralności i kultury osobistej utrwalił się w historiografii przede wszystkim za sprawą tendencyjnych przekazów kronik Jana Długosza oraz poczytnego dzieła Karola Szajnochy „Jadwiga i Jagiełło” (1855–1856). Dopiero dzięki badaniom XX-wiecznych historyków udało się zerwać z takim wizerunkiem władcy. Jak pisze Stefan Maria Kuczyński w krytycznym wstępie do jednego z wydań dzieła Szajnochy: „Co do kultury osobistej, to według wszelkiego prawdopodobieństwa król obyczajami i czystością osobistą górował nad całym swym otoczeniem. Przede wszystkim nie pił żadnego alkoholu, co zapewniało mu zawsze trzeźwą głowę i łatwiejsze panowanie nad sobą. Potrawy jadał proste i ubierał się skromnie. Koszule nosił z bielonego płótna, ubrania z szarego brukselskiego lub angielskiego sukna. W podróży miał zawsze z sobą brzytwę, nożyczki, szczotki, grzebień z kości słoniowej. Golił codziennie zarost, używał lnianych chustek do nosa i ku zdumieniu polskiego otoczenia kąpał się codziennie. Jedynie pycha możnowładców polskich w wieku XV, a szowinizm narodowy i okcydentalizm historyków XIX stulecia nie dozwoliły im dostrzec wyższości Jagiełły, »dzikiego barbarzyńcy« ze Wschodu, nad »zachodnimi« panami małopolskimi” – S. M. Kuczyński, „»Jadwiga i Jagiełło«” Karola Szajnochy na tle jego życia i twórczości naukowej”, [wstęp do:] K. Szajnocha, „Jadwiga i Jagiełło 1374–1413. Opowiadanie historyczne”, t. 1–2, Warszawa 1969, s. 34. Sądy współczesnych na temat Władysława Jagiełły, wyraźnie polemiczne wobec wizji utrwalonej przez kroniki Długosza, zostały omówione w publikacjach: J. Ochmański, „Jagiełło w oczach współczesnych i historyków”, [w:] tegoż, „Dawna Litwa. Studia historyczne”, Olsztyn 1986; K. Biedrowska-Ochmańska, J. Ochmański, „Władysław Jagiełło w opiniach swoich współczesnych. Próba charakterystyki jego osobowości”, Poznań 1987; S. Kuczyński, „Władysław Jagiełło”, [w:] „Życiorysy historyczne, literackie i legendarne. Seria 2”, red. Z. Stefanowska, J. Tazbir, Warszawa 1989, s. 47–78.

Biskup

(czyni znak krzyża na wszelki wypadek)
Moje dziecko… niechaj się spełni, coś uroczyście przed Bogiem przyobiecała.
(palec ku niebu)
Niechaj naczynie się napełni, bo z niego dynastia… Korona Polska czeka na święto twego macierzyństwa… Amin.
(drzwi zamknięte)


Jagiełło dopada Jadwigę i wierzgającą, ryczącą i gryzącą go po rękach, niesie na łoże.
Ciemność wypiera ostatki liliowego powietrza. Widać jedynie wstępujących po drabinkach Matkę i Biskupa. Poprzez szpary w suficie przyglądają się tej miłosnej mordowni.
Reflektory na ich patrzackich twarzach.
Naraz krzyk Jadwigi: „Nein! Nein! Aaaa…”.
Rżenie koni za tło tej scenie.



SCENA 6

JAGIEŁŁO Wchodzi na Wawel, rozgląda się. Naprzeciw niego staje BISKUP
w szatach odświętnie biskupich.

[Dopisek inspicjentki:]
śpiew
Jagiełło

Dawać mi tę koronę! W głowę mi zimno!


[Dopisek inspicjentki:]
śmiech
Biskup

Hola! Hola! Dostaniesz koronę i dostaniesz berło, ale wiedz Litwinie, że bez świętości upuszczonej z tego kropidła świętego, żaden z ciebie król…

Jadwiga

Dawać mi tę świętość, dawać mi tę koronę i dawać mi to kropidło! Sam się poświęcę!

Biskup

(wskazując na JADWIGĘ)
To ona się dla ciebie tobie poświęciła. To ona się tobie oddała. A oddając się tobie…

Jagiełło

Dupajtis-rypajtis…

Biskup

…oddaje się ona we władanie całemu narodowi polskiemu. Ona to dla narodu polskiego robi, nie dla ciebie, Litwinie w kożuchu baranim. Ona by dla ciebie w poduchy nie płakała, ona by się z krwi dziewiczej nie obmywała dla ciebie, ona to wszystko dla narodu, dla świętości, dla przyszłych pokoleń polskich robi w łożu śmierdzącym kiszoną kapustą!

Jagiełło

Nie dziw to, że ludzie się poświęcają, kiedy wojna idzie jak chmura burzowa. A gdzie drwa wojny rąbią, tam i wióry lecą. Każden może być wiórem wojny, kiedy go wojna za uszywa pochwyci!

Biskup

Tyś dla niej dzikus w kożuchu baranim, tyś dla niej staruch, który świniną z chrzanem śmierdzi, ale to ty dzięki niej zostaniesz królem. I to dzięki niej tę koronę na głowę ci włożę i dzięki niej ja teraz przed tobą uklękam, choć nie przed tobą klękam, tylko przed tą Koroną, co za chwilę na twojej głowie gniazdo sobie umości…

Jagiełło

Dobrze mówisz, klecho, na kolana padaj przed królem!

Biskup

Ty za chwilę będziesz nasz król, a to oznacza, że jesteś tak samo jak i my, jak i każdy twój poddany, sługą tej korony, co zaraz na głowę ci włożę. Na kolana, psie litewski!

JAGIEŁŁO pada na kolana. BISKUP na kolanach.
Patrzą sobie w oczy.
BISKUP pokazuje JAGIELLE krzyż i kropidło.


NAPIS: JAGIEŁŁO MIĘKNIE
W KOLANACH OD NADMIARU ŁACINY


Biskup

Widzisz ten krzyż? Widzisz to kropidło?

Jagiełło

Widzę i święconą wodę czuję jak diabli.

Biskup

Twoje berło i twoja korona biorą świętość ze świętości tego kropidła i ze świętości tego krzyża… Słyszałeś ty o królu Bolesławie jak onegdaj krakowskiego biskupa kazał ubić, a potem ciało jego na części krwawo rozszarpać?

Jagiełło

A kiedy to było?

Biskup

Dawno to było, ale wszyscy tu o tym pamiętają. Miał on w ręku, jako i ty, berło i Koronę, a z kraju musiał uchodzić, bo na świętość biskupią rękę swoją niegodną podniósł. Rozumiesz teraz czyim będziesz królem?

Jagiełło

Polaków.

[Dopisek inspicjentki:]
KONIEC PROJEKCJI -


Biskup

Tak mów ludziom. Mów, że Polaków. Ale świętości nie szargaj, bo władza od Boga pochodzi. Amin.

Jagiełło

Amin.

Biskup

(głośno, by wszyscy słyszeli)
A teraz będę cię chrzcił, synu Olgierdowy.

Rozlegają się dzwony,
wszyscy poddani wchodzą. BISKUP wstaje, JAGIEŁŁO klęczy.


Biskup

W imię Ojca, w imię Syna, i w imię Ducha Świętego. Czy wyrzekasz się szatana, synu Olgierdowy?

Jagiełło

Wyrzekam się.

Biskup

A czy wierzysz w Boga w Trójcy Jedynego, którego królestwo na Niebie i na Ziemi, synu Olgierdowy?

Jagiełło

Wierzę. Ale diabłu ogarek zapalić każę.

Pomruk zadziwienia rozchodzi się po kaplicy królewskiej:

Panowie polscy

Jak to? Jakże to? Jak to? uuuuuuuu

Biskup

A dlaczegóż to, synu Olgierdowy, diabłu ogarek chcesz palić?

Jagiełło

Bo na Litwie mądrzy ludzie powiadają: „Służ Bogu, a diabła nie gniewaj”.

Pomruk zdziwienia rozchodzi się po kaplicy królewskiej:

Panowie polscy

Aaa! Aaa! Aaaa! śmiech

Biskup

Synu Olgierdowy, nadaję ci na chrzcie świętym imię świętego Władysława. W imię Ojca, w imię Syna, i w imię Ducha Świętego. Amin. A teraz udzielę królewskiej parze ślubu. Przyprowadzić królową Polski!

[Dopisek inspicjentki:]
dzwony


Matka prowadzi na sznurze JADWIGĘ. Stawia ją obok JAGIEŁŁY.
JAGIEŁŁO patrzy na JADWIGĘ łapczywym wzrokiem i uśmiecha się do niej:

Jagiełło
(szeptem)

Dupajtis-rypajtis…

Litwini
(szeptem)

Dupajtis-rypajtis…! Dupajtis-rypajtis…! Dupajtis-rypajtis…!

Biskup

Synu Olgierdowy, czy bierzesz tę oto córę andegaweńską za żonę i przyrzekasz jej…?

Jagiełło

Jak mi łoże królewskie miłe – biorę i przyrzekam!

Biskup

A ty, córo andegaweńska, czy bierzesz tego oto syna Olgierdowego za męża i przyrzekasz mu…?

Jadwiga

milczy.
Poszturchiwana przez MATKĘ.
[Dopisek inspicjentki:]
M


[Dopisek inspicjentki:]
Wilhelm pieśń, Jadwiga na kolanach do przodu

Matka

Tak mi dopomóż Bóg i święty krzyż…

Jadwiga

Tak mi dopomóż Bóg i święty krzyż…

Biskup

W imię Ojca, w imię Syna i w imię Ducha Świętego. Amin.

wkłada korony

A teraz pozostawiam wam we władanie łoże królewskie…

BISKUP czyni znak krzyża.

[Dopisek inspicjentki:]
->
Biskup P
Matka L
M głośno
CHMIEL


Jadwiga

Nein Nie, Nie, Nie