Zaloguj się
Cytuj

"Śmierć białej pończochy"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Śmierć białej pończochy, Pankowski Marian
Data aktualizacji: 7 grudzień, 2022
SCENA 1

Dopisek inspicjentki:
Projekcja Agaty pojawia się jak Agata wejdzie na fotel.



NAPIS JADWIGA
DWUNASTOLETNIA KRÓLOWA
POLSKI


M[atka]

Ein-zwei-drei Dopisek inspicjentki: -> wbiega Magda

Jadwiga siedzi samotnie na krześle
na środku sceny.
Po chwili podchodzi Matka.


Matka

O nic nie pytasz… po prostu… tak sobie siedzisz, pomimo że wiesz, że królowa matka ma ci coś ważnego do zakomunikowania!

Jadwiga

(recytuje z przesadną grzecznością)

Słów rodzicielskich słuchaj w pobożnym milczeniu.

Matka

Dziwisz mnie. Nawet trochę zasmucasz… bo idą czasy nie na żarty.

Jadwiga

Czuję (Powietrze) jakby ktoś naraz tysiąc jodeł z kory obłupał. Nigdy dotychczas nie łykałam tak bursztynowego powietrza!

Dopisek inspicjentki: zejście napisów

Matka

Znam ten odór. To tak zwana „święta woń wojny”. Ale żeby nie okazać ani krzty ciekawości!

(Jadwiga przeczy głową)
Choćby tyle co brudu za paznokciem… A propos, pokaż ręce.
(Jadwiga pokazuje)
Widziałaś grubość cienia chmur? Słyszałaś jakość gromów? To wszystko wisi na jednej jedynieńkiej nitce… nad Królestwem Polski. (No dobrze…) Biedna Korona Polska

Jadwiga

Dajmy na mszę.

Matka

(uśmiech gorzki)
Da się… oczywiście że się da… od tego zaczniemy. Ale… „pomóż sobie, a niebo ci pomoże”. (Rozumiesz?) Trzeba coś zrobić, żeby to stare… szlachetne złoto polskie na nowo zaświeciło! Ideałem byłoby… wesprzeć koronę… młodą i wspaniałą głową. Wtenczas ta zmęczona korona… kiedy poczułaby w sobie gładkie czoło i blond pukle… no… rozumiesz… Wtenczas Litwini nie ośmieliliby się… a rycerzom zakonu – nie wypadałoby z tej czystej puszystej, warkoczystej główki głowiny polską koronę strącać! Z łysej i wągrowatej – to tak, ale nie z tego łanu lnu… z tej pszenicy pełnej bławatów.
(głaska włosy Jadwigi)

Jadwiga

(coraz bardziej marszczy twarz, wstaje z krzesła, odsuwa je, strzepuje z głowy bławaty i, oparta o poręcz, trzymając paluszek w buzi)
A mój mąż? Muszę wiedzieć, co o tym sądzi Wilhelm.

Matka

(uśmiech wybaczający naiwność)
A… a… ch. No – wiesz… Czy nie uważasz… żeś od kilku lat owemu młodziutkiemu księciu dziwnie zobojętniała?
(dziarsko)
Kiedy twój ojciec miał czternaście lat – to… klękajcie narody. proszę siadać! Ha!

Jadwiga

Co „ha”?

Matka

(z udanym oburzeniem)
Wstydź się! Nie chcę bynajmniej umniejszać… ewentualnych… przyszłych cnót Wilhelma… ale walczyć z Krzyżakami, meine liebe Hedwigmeine Liebe Hedwig (niem.) - moja kochana Jadwigo!, na to nie wystarczy… pyzatą buzią we flecik dmuchać albo „Drei Lilien” śpiewać.

Jadwiga

Wilhelmowi trzeba dać podróść. Mój ojciec też musiał podróść. Zobaczysz, jak Wilhelm podrośnie – to pokaże Krzyżakom.

Matka

Dobrze... Załóżmy, że Krzyżacy zaczekają… bo wspólna kultura, bo cywilizacja… bo łacina, bo Horacy – ale tymczasem biedną Polskę najadą Litwini… bez wspólnej łaciny, bez wspólnej kultury i bez Cicerona. (Wpierw Polskę i natychmiast potem – Węgry!) Już cię widzę… jak tu, w tym zamku, będziesz musiała… jeść koninę ubitą na befsztyk pod siodłem poganina!

(imituje ubijanie mięsa pod siodłem)

Jadwiga

(opanowując skurcz wymiotów)
Nigdy! (Nimmer! Przestań!)

Matka

Nie mówiąc już o tym, że będziesz musiała uczyć się litewskiego. Tu, w tym zamku… będziesz powtarzała za barbarzyńskim metrem: dupajtis-rypajtis, pierdunas-koł-tunas-kał!

Dopisek inspicjentki:
! PROSZĘ:
WOJOWIE
Robert P i wycofuje się tymi samymi drzwiami
[Robert Ninkiewicz (Biskup) wyszedł z drzwi po prawej stronie na scenę, nic nie mówiąc, był świadkiem kilku słów Matki, aż do zapisu „* wychodzi” - B.K.]
Jadwiga

Brr! Obrzydliwe…

Matka

(z godnością)
Bądźmy jednak sprawiedliwi… w potyczkach… powtarzam… w potyczkach są za to bardzo dzielni.
Dopisek inspicjentki: * wychodzi
Podobno aż miło popatrzeć, jak obniżają kopie i podnoszą na nich nadzianych szaszłykowo nieprzyjaciół.

Jadwiga

Polaków? Krzyżaków?

Matka

Nie chodzi o szczegóły w tej chwili… nieprzyjaciół.

Jadwiga

A czym ich czuć?

Matka

(wybucha śmiechem)
Czym? Czasem… kwasem chlebowym… ale najczęściej kiszoną kapustą.

Jadwiga

Pffeeee…

Matka

Mężczyznę zawsze trochę czuć.

Jadwiga

Mego taty nie czuć.

Matka

Ciut-ciut… czuć go baraniną z czosnkiem.

Matka

(wybucha śmiechem)
Pffeeee…

[Jadwiga]

Przestań!

Matka

Ale Litwini – to bardzo dzielny naród.

Jadwiga

(tupie nóżką)
Nigdy nie stanie tu noga Litwina. Tu gdzie andegaweńska księżniczka austriackiego księcia poślubiła!
(z wyrzutem)
Dlaczego pani matka nie zamówiła poemy o naszym ślubie?
(wskazuje palcem)
Tu! Tu! Tędy! Stamtąd szliśmy.



W tej chwili blade światło zalewa przód sceny.
Słychać przyciszone głosy chóru nucącego ,,Drei Lilien”.
Jawi się orszak dzieci przebranych za królów, biskupów i dworzan. Ślub. Malutka Jadwinia otrzymuje pierścionek z rąk pyzatego chłopczyka, Wilhelma.
Nowożeńcy śpiewają duet ,,Drei Lilien”.
Brawa orszaku.
Z czego korzysta Jadwinia, wyciąga z rękawa sznur i zaczyna skakać.
Śmiechy, ale i syki.
Malutki mąż zaczyna dłubać w nosie.


Jadwiga

(śmiejąc się,
pokazuje Jadwinię)
Widzi pani matka?

Matka

Nie… niedowidzę… Zatarło się to i owo…

Jadwiga

(bierze sznur z rączek Jadwini i zaczyna skakać, coraz mocniej)
Hop! I – hop! I – hop! I – hop! Hop! Hop! Hop!

Jej tupanie
staje się ogromnym echem i fascynującym rytmem. „Drei Lilien” w układzie pop music.
W międzyczasie ślubny orszak znika
ze sceny wraz z białym światłem.


Dopisek inspicjentki:
mruczy
rozkręca się
Drei lillien
amok
pada

Jadwiga

(stając nagle w rozkroku)

Czy to prawda, że w Polsce jest największy sklep z solą?

Matka

(z ulgą)
Ha! Ogroooomny, mówię ci.
(tajemniczo)
(Podobno…) połączony ze starymi morzami, gdzie aż się roi od białych okrętów… dowożących… rozumiesz… wciąż nową sól… Ale ćććśśś…

Jadwiga

Czy moglibyśmy tam zrobić wycieczkę?

Matka

To zależy od sytuacji politycznej na świecie…

Dopisek inspicjentki:
dym projekcja na ubieraniu
Robert P

Matka

Nawiasem mówiąc, mogłabyś posiadać te kopalnie… na własność.

(Jadwiga klaska w dłonie)

(Mogłabyś wszystkim władcom chrześcijańskim robić prezenty imieninowe z kryształowej soli… Miniaturki figury świętego Wojciecha, znanego misjonarza, zamordowanego przez barbarzyńskich Prusaków, pochowanego w Gnieźnie.

Jadwiga

Żeby go mogli sobie polizać?

Matka

Głuptula moja… Do podróżnego ołtarzyka, na odpędzenie złych duchów.

Jadwiga

A deszcz? A burza?

Matka

Widać, że nie znasz waleczności Polaków.)

Dopisek inspicjentki:
sukienka, włosy
przywiązuje
M, Agata + wojowie
Szpiegini

Niech biedny słowik, niechaj płaczna wdowa za mnie wyśpiewa cierpienia dziewicy… Szloch mi zadławia miłosierne słowa, z bólu i żalu pęka czuła głowa, jak pod szafotem… szyja synogarlicy…

Wchodzi BISKUP z koroną i łańcuchem. Koronuje i przywiązuje JADWIGĘ do tronu.


Dopisek inspicjentki:
próbuje uciec
biskup sadza ją na tronie
przywiązuj[e]
Matka

Nie martw się… Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jeszcze dwa-trzy dni, a będziesz przez samo siedzenie… czuć się tronowo… Dojdzie do tego… że w nocy nagle zachce ci się tronu… W koszuli pobiegniesz… przybiegniesz tutaj, żeby trochę posiedzieć.

(głosy tuż pod oknami)

Jadwiga

A co to za głosy? To moi poddani?

Biskup

To posłowie litewscy. Przybyli właśnie do Krakowa.