14 listopada 52 Kochany Leszku, Ten list dostaniesz zapewne już po powrocie z BostonuLechoń wyjechał do Bostonu 15 listopada pełen obaw co do planowanego wieczoru: „Po ostatniej dyskusji radiowej boję się, żeby się nie zaciąć i nie stanąć bezradnie w czasie jutrzejszej gawędy. Najprostsza rzecz byłaby po prostu ją napisać. Ale nie tylko że za późno na to. Przede wszystkim takie rzeczy trzeba mówić z pamięci. Inaczej wychodzi to sztucznie i u mnie zawsze o parę tonów za wysoko” (J. Lechoń, Dziennik, wstęp i konsultacja edytorska Roman Loth, Warszawa 1992, t. 2, notatka z 15 listopada 1952 r., s. 585)., gdzie – przekonany jestem – wszystko uda się jak najbardziej, winszuję Ci więc i biję brawo. Mam do Ciebie taką prośbę. Chciałbym wysłać jeden z trzech egzemplarzy <hi>La vie de Chopin</hi>, które przysłano mi z Paryża, Jules Romains’owi. Czy myślisz, że mogę adresować do Akademii? Jaki jest jej adres? Napisz słówko. 22-go będę w N.Y. Ściskam Cię mocno Twój z ustami na ustach* Kaz * Precz z Jachimowiczem!