Zaloguj się
Cytuj

"[6 listopada 1940]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [6 listopada 1940], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 3 wrzesień, 2019
Londyn, 6.11.40

Drogi Kaziu. – List mój z dn. 4 bm. czeka jeszcze na okazję, tymczasem dostałem Wasze listy z dn. 22 ub. m. Przyszła także depesza od WittlinaPrzebywał wówczas w Lizbonie, skąd w styczniu 1941 r. dotarł do Nowego Jorku., powiedz mu o Kraju lat dziecinnych, tak samo p. Ignacemu, do którego depeszowałem w tej sprawie do Nicei, na adres p. Heimana, zapytaj się, czy ta depesza doszła. Kraj lat dziecinnych to książka wspomnień o dzieciństwie i młodości, mogą być, oczywiście, dygresje. Ramy najzupełniej luźne. Sprawa, o której piszesz, bardzo mnie przejęła*)Odręczny dopisek na dole pierwszej strony odnoszący się do gwiazdki w tekście: "*) Jak słyszę, tu zrobiono wszystko jeszcze podobno w maju." Wobec braku listu Wierzyńskiego trudno ustalić o kogo chodzi.. Cóż robić, jesteśmy bezsilni. „Widzę wszystkie wady dawnego świata, tylko w nową przystrojone szatę” – jak mówi KrasińskiNiedokładny cytat z Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego, w oryginale fragment ten brzmi: „…widziałem wszystkie stare zbrodnie świata, ubrane w szaty świeże”..
Ściskam Cię serdecznie.
M.

Droga Halusiu. Dziękuję Ci za życzliwe słowa. Do schronu nie będę schodził, mieszkam w solidnym hotelu (wytwornym), za który płaci wydawnictwo. Nie lekceważę niebezpieczeństwa, ale przyzwyczailiśmy się do tego więcej niż można sobie wyobrazić. Czasami w czasie alerteFranc.: alarm. nie odmawiam sobie przyjemności wchodzenia na dach drukarni, ale nigdy nic ciekawego nie widać. Jak wspominam w poprzednim liście, plany matrymonialne nie wyszły poza plany. Co do angielskiego, daję sobie jakoś radę, ale tak samo jak Ty ani słowa nie rozumiem w kinie i przeważnie nie rozumiem, co do mnie mówią. Natomiast z pewną miłą Angielką potrafię rozmawiać po kilka godzin bez przerwy, mówiąc jej właści-wie wszystko, co chcę. Ona nie udaje, że rozumie, tylko rozumie naprawdę, bo czasami słyszę, jak powtarza po angielsku najdokładniej, co jej nabajdurzyłem. Prosiłem w jednym z listów, żeby Kazio napisał do kogoś z mojej rodziny. Może napiszesz do StasiDodek (lub Rodek) był psem Stanisławy Masłowskiej; aktorka pisze o nim do Grydzewskiego w liście z 17 grudnia 1945 r.: „mam tej samej rasy suczkę co Rodek. Roduś biedny został uśpiony jednak, wiesz gryzł do końca jeszcze się zrobił gorszy na starość niż był przy tym mnie osobiście pogryzł 27 razy” (A. Augustyniak, O tym, jak Grydzewski z aktorkami się przyjaźnił, dz. cyt.)., że bardzo dużo o niej myślę i że mi do niej tęskno. Boję się także, czy jej Dodek nie pogryzł. Słownik poleciłem dla Strzetelskiego wysłać, samouczek dla Kazia wyślę, o ile weźmie go kurier. Jestem pełen podziwu dla Twojej intuicji: rzeczywiście już kilka razy krzyczałem po angielsku w drukarni. Szkoda w ogóle, że nie ma Cię tutaj. Praca jest przyjemna, dużo ciekawego materiału, książki, wybór wierszy do „Skarbnicy”. Jestem zaorany bardziej niż w Paryżu. Pozdrów serdecznie wszystkich przyjaciół w Brazylii, nie zapominając o p. Zosi wraz z jej matką i córką.
Ściskam Cię serdecznie, dziękuję za załatwienie paczek.
M.