26.2.46 Drogi Kaziu. – Dziękuję Ci za list z 21 lutego i cieszę się, że Ci się <hi rend="italic">Szósta kolumna</hi> podobała – je też uważam ją za udaną. Pisze mi ktoś ze Szwecji: „Byli tutaj ludzie z Kraju, ktoś dał im to do czytania, możesz sobie wyobrazić wrażenie”. Przeczytaj koniecznie <hi rend="italic">Darkness at Noon</hi> Koestlera – o procesach moskiewskich – naprawdę wspaniała książka. Snopkowski – dr Stefan Mękarski, podpisuje także Józef Rudnicki. Do Zahorskiej napisałem. Dodatkową przyjemnością <hi rend="italic">Szóstej kolumny</hi>, że (nie trzeba naturalnie o tym pisać) wyszła za subwencją Interim Treasury, która odziedziczyła zobowiązania Ministerstwa Informacji, wobec wydawcy. Myślę, że w marcu ukaże się <hi rend="italic">Na romantycznym szlaku</hi>, gdzie będzie Twój wiersz o Żydach i piękna antologia Wyspiańskiego, starannie i z mozołem ułożona. Być może, że wydawnictwo to będzie kontynuował „Światpol”, aczkolwiek jeżeli dojdzie do skutku miesięcznik, który projektuje „Orbis”, ja chciałbym, by „Światpol” wydawał tylko „Skarbnicę”, którą można zrobić niezwykle aktualną. Byłaby to przy tym piękna „rozrywka literacka”. <hi rend="italic">Wiek klęski</hi> ze <hi rend="italic">Szczapą</hi> jest już wydrukowany (oprawia się). Zeszyt ten mam gotowy od sierpniaW oryginale czerwoną czcionką.. Następny (<hi rend="italic">Balast serdeczny</hi> jest na szczęście już złamany, a piąty i ostatni w składaniu. Jeżeli nie zajdzie coś nieoczekiwanego, rozpocznę „Wiadomości”. Jeżeli masz coś gotowego (to samo dotyczy Leszka), przyślij – ale tym razem nie drukuj naprzód gdzie indziej: to warunek – nie zwracam się „oficjalnie”, bo naprzód muszę mieć stuprocentową pewność, że rzecz dojdzie na pewno do skutku. Jeżeli chcesz zaryzykować, by być w pierwszym numerze<desc>Pierwszy numer „Wiadomości” ukazał się z datą 7 kwietnia 1946 r. – nie było w nim tekstów Wierzyńskiego i Lechonia.</desc> – będę Ci wdzięczny. Jeśli pismo dojdzie do skutku, Weintraub będzie robił przegląd prasy Krajowej i będę miał do rozporządzenia pisma, o które prosisz – będę Ci je systematycznie wysyłał. Do tej pory nic prawie nie dociera do moich rąk, o niektóre rzeczy trudno, ale to, co uda mi się uzyskać – wyślę. Pamiętam o trzech książkach, o które prosiłeś, ale gdybym Ci przysłał listę wydawnictw, które robię, wybaczyłbyś zwłokę. Miałem na dwa dni numer „Twórczości” z początkiem strasznego dramatu Dąbrowskiej. Język à la Nowaczyński, tylko bez jego wdzięku, nic się nie dzieje, we wstępie autorka przepraszaW oryginale czerwoną czcionką. Czechów x), że musiała źle napisać o Wratysławie (z X wieku!), Bolesław martwi się, że Nyssa już nie nasza. Jeżeli tysiąc lat temu nie była nasza, dlaczego teraz ma być nasza? Staś mówi, że dalsze dwa akty równie złe. Młoda Szurlejowa jest już tutaj, ale nic o niej nie wiem. Stary Szurlej zdaje się nie zajmuje żadnego stanowiska – myśli to co i my. Do Nowakowskiego upomnienie wysłałem. Wyobraź sobie, mignął mi się tutaj w kolejce podziemnej Wrzos. Na wszelki wypadek udałem, że go nie widzę, nie byłem zresztą pewny, że to on. Ale jest naprawdę i podobno ma zostać redaktorem świstka „ambasady” p.n. „Kurier Polski”. Zadziwiające jest świnienie się ludzi. Wydaje się, że są to postaci ze złego melodramatu, który traktowalibyśmy jako twór wybujałej wyobraźni, gdyby ukazano je nam na scenie lub w książce. Szczucka, jak pisze Borman, jest już przeciwko rządowi warszawskiemu, ale swój warszawski paszport dyplomatyczny piastuje pieczołowicie. Rozmawiałem niedawno z pewną panią, która przyjechała z Kraju. Była na koncercie Henia w Muzeum Narodowym, grał na fortepianie Chopina, przywiezionym z Niemiec. Miał wielki sukces. Grał też w „Romie”. O Słonimskim mówią wszyscy z pogardą i niesmakiem. Zabawne było, że pani ta, opowiadając o tym, w pewnym miejscu przerwała i z niepokojem spojrzała się na mnie. Dopiero po wyjaśnieniu jej, że wiele zmieniło się od r. 1939 i że nie obraża moich uczuć przyjacielskich, kontynuowała z większą swobodą. Jarosław jest czy był w Paryżu z Nałkowską, Brezą i Rudnickim. Córka jego niedługo będzie miała drugie dziecko. Pisał kiedyś do Stasia (autentyczne), że „mały Jaś (wnukGrydzewski najwyraźniej pomylił imiona. W owym czasie mogła być mowa o wnuku Iwaszkiewicza Macieju Włodku. Wnuk noszący imię Jan, będący synem Marii z drugiego małżeństwa, z Janem Wołosiukiem (1922– 2000), urodził się dopiero w 1955 r. Zob. też L. Włodek, Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów, Kraków 2012.) ma prześliczne czarne oczki, zupełnie jak jego ojciec”… Czy myślisz, że można ……. * zięcia. Tego jeszcze chyba nie było. Uściski serdeczne M. Odręczny dopisek na górze drugiej strony: x) Sienkiewicz nie przepraszał Szwedów za <hi rend="italic">Potop</hi> – i dostał Nobla. *) siedem kropek. Odręczny dopisek na górze pierwszej strony: P.S. Miałem list od Borowego. Dziwnym trafem ocalały rękopisy Norwida w piwnicy Miriama.