Zaloguj się
Cytuj

"[9 listopada 1946]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [9 listopada 1946], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 5 lipiec, 2022
101-07 Ascan Ave.
Forest Hills, N.Y.

9 listopada 46
Kochany Mietku,
Dziękuję Ci za list z 4 bm., za starania o książki, a nade wszystko za pamięć o Grzesiu, który pierwsze w życiu polskie książki będzie miał od Ciebie. Jeśli tamte rzeczy o Chopinie są beznadziejne, zapytaj, proszę Cię, o książkę:
Chopin: His Life by William Murdoch
London
John Murray, Albemarle St., W.
First edition 1934. –
Przypuszczam, że tę rzecz będzie łatwiej dostać, bo jest nowsza, następne wydania mogły wyjść później. Bardzo Cię o to proszę i bardzo będę wdzięczny. Twoje książki (nie wszystkie, bo pewnych tytułów nie możemy się domyślić, mimo że podajesz autora) już są zamówione, prawdopodobnie dziś wyjdzie pierwszy transport. Katarzyna sama o tym do Ciebie napisze. Pracuje ona dla Dorothy Thompson. Mimo wszystkich plusów, jakie ta praca daje i dać może, wyczerpuje Halusię do tego stopnia, że myślę już o likwidacji – czekam tylko, żeby to jakoś „dobrze” zrobić. Zresztą mam dla niej już inne zajęcia, znacznie mniej absorbujące. Leszek zdrów, zabrał się do pisania. Zońcia pracuje z sukcesami i martwi się, że tu nie przyjedziesz. Nie chcę zabierać w tej sprawie głosu, ale jeśli chodzi o „długą metę”, to mimo wszystkich tutejszych trudności, a jest ich naprawdę bez liku, wolałbym ciężką Amerykę z jakąś perspektywą niż łatwiejszą Anglię z tą beznadzieją, jaką się tam musi odczuwać, jeśli chodzi o przyszłość. Zdaje mi się, że jeśli nie skorzystasz teraz z wizy, stracisz prawo do niej – nie jestem tego pewien, sprawdź to w konsulacie, bo warto wiedzieć. Miał tu przyjechać Zobacz list M. Grydzewski do K. Wierzyńskiego [30 grudnia 1945] i przypis kontekstowy do Grabowski Zbigniew>Zb[igniew] Grabowski, kiedy to nastąpi? Na kogo jeszcze można liczyć? Brak ludzi jest tu zastraszający, nie chce się wprost wierzyć, że Londyn mógł tak ten teren zaniedbać. Cokolwiek się tu stało w dziedzinie polityki Polonii, stało się dzięki Mat[uszewskiemu] i Henrykowi, ten ostatni jest też ostatnim dziś Mohikaninem. Na terenie amerykańskim w N.Y. nikt nie robi nic – najdosłowniej. Znajomości z Am[erykanami] można zliczyć na palcach jednej ręki. Czego się w takim razie spodziewać?
Lepiej położyć się od razu do trumny! – Ściskam Cię serdecznie i mocno.
Kazimierz