Zaloguj się
Cytuj

"[22 września 1950]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [22 września 1950], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 30 czerwiec, 2022
22.9.
Kochany Mietku,
„Wiadomości” przychodzą teraz tak opóźnione, że dopiero dzisiaj, po powrocie z Nowego Jorku, dostałem numer z moimi wierszamiK. Wierzyński, "Europa", "Dno", „Wiadomości” 1950, nr 35 (230) z 27 sierpnia; w tym samym numerze wydrukowano także wiersze "Orzech", "Powieść", "Wskazówki meteorologa", "Narada z ptakami", "Czerwiec", "Pracownia poety", "Kantyczka". Wszystkie te utwory weszły później do tomu "Korzec maku"., o których mi pisali różni ludzie z Anglii przed paru tygodniami. Nie mogłem się jednak zbytnio tym ucieszyć, bo jeszcze przedwyjazdem dostałem gwałtowny list od Leszka z niewiarogodną wiadomością, że uważałeś – nie powiem za stosowne, ale w ogóle za możliwe wydrukować mój list o nieszczęsnych kamieniachjego obszerne fragmenty zostały opublikowane w redagowanej przez Grydzewskiego rubryce "Silva rerum", zob. [M. Grydzewski], "Silva rerum", „Wiadomości” 1950, nr 37–38 (232–233) z 27 września. – O sytuacji tej pisał Jan Lechoń w liście do Wierzyńskiego z 13 września 1950 r.: „Wczoraj widziałem się z Weintraubem […]. Pokazywał mi on ostatni, już w Londynie drukowany, numer «Wiadomości», w których Grydz pomieścił 'in extenso' Twój list o wyjściu kamieni, wykropkowując tylko słowo s… [sikać – B. D.]. Przyznam się, że byłbym bardzo zły, gdyby mi ktoś taki kawał zrobił. Jest to gówniarstwo w stylu «Qui pro Quo». No, ale może to ja tylko tak odczuwam” (Zob. list Jana Lechonia do Kazimierza Wierzyńskiego z 13 września 1950)., pisany prywatnie do Ciebie. Z początku nie chciałem temu wierzyć i myślałem, że to taki kawał, jakich wiele urządzałeś za dobrych czasów w Warszawie, drukując jeden egzemplarz dla konsternacji adresata. Ponieważ Leszek widział tylko numer przywieziony przez Weintrauba, uspokajałem jego i siebie, że to jeszcze raz to samo, tylko na oceaniczną skalę. Gdyby było inaczej – powiedziałem do Leszka – musiałbym Ciebie uważać za wariata. Te pocieszające wątpliwości trwały dopóty, dopóki Aniela Mieczysławska nie powiedziała mi o liście Giedroycia, który pisał jej, że cały polski Paryż zżyma się z powodu mego czy Twego wystąpienia. A zatem Leszek miał rację.
Chciałbym z Tobą na ten temat dyskutować jak najkrócej. Zrobiłeś mi wielką, niespodziewaną przykrość. Uważam to za nietakt, za nielojalność i jednocześnie za gaffę zakrawającą na drwiny ze mnie. Proszę Cię o umieszczenie notatki od CiebieW „Wiadomościach” 1950, nr 44 (239) z 29 października w rubryce "Silva rerum" ukazała się notatka następującej treści: „Autor «Silva rerum» czuje się w obowiązku zaznaczyć, że zacytowany w nr. 231 ustęp z prywatnego listu Kazimierza Wierzyńskiego do redaktora «Wiadomości» nie był przeznaczony do druku i że został ogłoszony bez wiedzy poety. Autor «Silva rerum» dopuścił się w ten sposób niedyskrecji, za którą najpokorniej przeprasza”., że list ten był prywatny, że wydrukowałeś go bez porozumienia ze mną i że mnie przepraszasz. Będę Ci wdzięczny, jeśli zawiadomisz mnie o tym jak najszybciej.
Ściskam Cię i czekam niecierpliwie na odpowiedź
Kazimierz