Zaloguj się
Cytuj

"Czapa - próba"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Czapa - próba, Janusz Krasiński
Data aktualizacji: 11 październik, 2020
KUŹMA Cholera ten stół. Zawsze mówiłem, żeby go postawić pod ścianą. Gdzie człowiek nie chciałby się ruszyć, stale musi go omijać. Pomóż no, Oleś, przesuniemy. OLEŚ (z drugiej strony stołu) A po co, Kuźma.? Trzy lata tak stał. KUŹMA No stał. Ale powiedz sam, co za pomysł postawić stół na samym środku celi. OLEŚ A co w tym złego.? W domu też miałeś stół na samym środku. KUŹMA W domu. W domu to zupełnie co innego. I żeby to jakiś porządny stół. Ale taki stary, ciężki grat. Nawet pogadać swobodnie nie można. Jak ja tu, to ty gdzieś aż tam. (ciągnie stół pod ścianę) OLEŚ Zostaw, Kuźma, niech stoi, jak stał. (po pauzie) Kuźma, wymyśl coś. KUŹMA Powiedziałem już raz, że nie jestem{{{{ od do }}}]UWAGA: ta poprawka jest raczej pomyłką, była emendacja] wymyślania. Inna rzecz mówić prawdę, a inna łgać. Trzy lata ujecha¬liśmy na prawdzie. Na kłamstwie nie ujedziesz trzech dni. OLEŚ Ale zlituj się, Kuźma, skąd tej prawdy tyle brać. Od śmierci szefa nie mamy już nic a nic do powiedzenia. Kończy się nasz ostatni wyrok. Powieszą nas. KUŹMA A niech powieszą. Lepiej wisieć za prawdę niż żyć trzy dni dłużej jako łgarz... No cholera mnie już bierze na ten stół! Czy można się dogadać na taką odległość?! Jak ja tam, to ty tu. No, pchnijmy go, Oleś, pod ścianę! OLEŚ Kuźma, błagam cię, zostaw go. Stukanie z prawej. KUŹMA Cholerny grat... Stukanie powtarza się. KUŹMA A ten czego znowu chce? OLEŚ Cicho, Kuźma. To może być coś ważnego. Stukanie. OLEŚ Z Ciarą jest coś chyba źle. KUŹMA Dlaczego? OLEŚ Zdaje się, że padło mu na mózg. Mówi całkiem od rzeczy. KUŹMA Ciara? To nie może być. OLEŚ Kiedy tak. Mówi, że jak chcemy, to on doniesie śledczemu, że zabiliśmy muchę. Twierdzi, że za muchę też mogą nam coś dać. KUŹMA Co on się wygłupia. Powiedz mu, że to nie jest pora na żarty. OLEŚ (stuka, Ciara odpowiada) On mówi, że to wcale nie jest żart. Że muchy poszukują od trzech lat. I że nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy żyje, czy nie. On chyba ma na myśli tego Muchę, co sprzątnął nam sprzed nosa jubilera, a potem tę wdowę po kuśnierzu. Nie pamiętasz, Kuźma? Mało nie trafił nas wtedy szlag. KUŹMA Jasne, że pamiętam. Parę lat temu zrobił ostatni skok i przepadł jak kamień w wodę. Mucha... taaak, Mucha... Czekaj, Oleś, bo to nawet nie jest zła myśl. Powiedz Ciarze, że może spróbować. Tylko niech mu się język nie poplącze i niech nie powie, że zabił go sam. OLEŚ (stuka, Ciara odpowiada) On mówi, żebyśmy się o to nie martwilili.{{{{ I dziękuje nam za szefa. Powiada, że to bardzo ładnie z naszej strony, że przypisaliśmy mu współudział w tym zabójstwie. Jest nam szczerze zobowiązany. I jeszcze raz wyraża swoje ubolewanie z powodu tego filozofa. Dziwi się nam. Powiada, że nie rozumie, jak mogliśmy zmar¬nować takiego człowieka. Uważa, że jest to cios, który trudno nam będzie przeżyć. }}}}}} KUŹMA Już dobrze, dobrze... Zapytaj go, co mamy mówić. Kiedy zabiliśmy Muchę i gdzie. Nie lubię, jak w zeznaniach brakuje nam zgodności. OLEŚ (stuka) On już poszedł, Kuźma. Słyszałem, jak trzasnęły drzwi. KUŹMA Chytry, skurczysyn.… Czy mówił jeszcze coś? OLEŚ Powiedział, że jak wróci, to zaraz da nam znać. Stukanie z lewej. KUŹMA Tam znowu jakiś wisielec? Odstukaj mu, Oleś. Powiedz, że tu jest pokój służbowy dyżurnego kata. Że wszystko jest już gotowe i że niepotrzebnie się niecierpliwi. OLEŚ (podchodzi do lewej ściany, stukanie z lewej) Kuźma, ten facet mówi, że bardzo żałuje, że już nigdy nie zdąży się nawet z nami zobaczyć. Twierdzi, że wiele słyszał o tobie i miał wielką ochotę poznać cię. KUŹMA Nie jestem usposobiony towarzysko. Powiedz mu to. OLEŚ (stuka, odpowiada stukanie) On mówi, że przed chwilą rozmawiał ze strażnikiem i że strażnik powiedział mu, że jak tylko go powieszą, to zaraz przyjdzie tam następnych trzech. On jest pewny, że to będziemy my. I żałuje, że miniemy się z nim. KUŹMA To niech żałuje. Ja tam nie mam ochoty na nowe znajo¬mości. Powiedz mu to. Pociąg osobowy. OLEŚ (stuka raz i drugi, nikt nie odpowiada) Powiedziałem mu, Kuźma. Nie odzywa się już. Pewnie się obraził. Nie trzeba było tak ostro. To jakiś ambitny gość. I w dodatku twierdzi, że słyszał o tobie. KUŹMA (podchodząc do okna) Wyczytał pewnie w gazecie. Nie lubię, Oleś, jak mi się klei taki ktoś. (nuci) „...i pilnik cienki jak włos”... Turkot fury. KUŹMA No, jest i furka. Zastukaj do Ciary, może już wrócił. OLEŚ (stuka w prawą ścianę) Nie odpowiada, Kuźma. Nie ma go. KUŹMA Po cholerę on tam tak długo siedzi? Wiersze czyta śledczemu czy co? OLEŚ Może go udusił? KUŹMA Bez naszego udziału? OLEŚ No, sam mówisz, że Ciara zawsze był egoistą. KUŹMA Jasne, że był. Znam go jak zły grosz. Cholera, zimno. Taki już jesienny chłód. Ludzie oblekli się w jesionki. Tylko patrzeć, jak spadnie śnieg. (po pauzie) Wiesz, Oleś? Ciekaw jestem, czy dostalibyśmy czapę za tego tam... OLEŚ Za kogo, Kuźma? KUŹMA Za tego, co obok. Za tego, co mówi, że chciałby nas poznać. OLEŚ Jego zaraz powieszą. KUŹMA No właśnie. A gdybyśmy tak powiesili go my. Dosta¬libyśmy coś za to czy nie? OLEŚ Nie wiem, Kuźma. Chyba tak. A myślisz, że można by się dostać tam? KUŹMA Nie. Ja tak tylko, ogólnie. Stukanie z lewej. KUŹMA Posłuchaj, Oleś, czego on tam jeszcze chce. OLEŚ On mówi, że już otwierają drzwi. Jeszcze raz wyraża żal, że nie mógł poznać cię, i przekazuje ostatnie po-zdrowienia. I jeszcze przeprasza cię... Stukanie urywa się. KUŹMA Za co przeprasza? OLEŚ Nie wiem, Kuźma. Przerwali mu. Gwizd i jazgot przelatującego ekspresu. Po chwili głębokiego milczenia. OLEŚ To głupio tak przerwać człowiekowi w pół zdania. KUŹMA Głupio, ale czegoś ty tak zbladł, wyglądasz, jakby to już ciebie powiesili. OLEŚ Nie wiem, Kuźma. Jakoś jestem uczulony na te pociągi. Cholernie denerwują mnie. I coś mi się tak wydaje, że tym razem to już naprawdę nasz ostatni dzień. KUŹMA Być może, Oleś. Tylko nie zacznij mi opowiadać swoich snów. Stukanie z prawej. KUŹMA No, nareszcie Ciara. A już myślałem, że wystawił nas do wiatru. Zapytaj go, Oleś, czy udało się. OLEŚ On pyta, czy tu ktoś jest. KUŹMA Powiedz, że wszystko w porządku. Że jesteśmy. OLEŚ Tak jest, Kuźma. (stuka, odpowiada stukanie i odbiera odpowiedź) OLEŚ On pyta, czy tu jest jeden, czy dwóch.? KUŹMA Czy on oszalał?! Powiedz, że jest nas dwóch. Niby gdzie mielibyśmy się podziać przez ten czas?{{.}} OLEŚ (stuka, odpowiada stukanie) Kuźma, z nim {{znowu }}jest coś nie w porządku. Pyta nas, jak się nazywamy. KUŹMA Co takiego? OLEŚ No mówię, pyta, jak się nazywamy, Kuźma... Kuźma... To chyba nie jest Ciara. To jakiś zupełnie inny gość. Stukanie z lewej. KUŹMA Cicho! Tam znowu ktoś jest. OLEŚ Ciara. (podbiega do lewej ściany) Ciara, to ty? Stukanie. OLEŚ To Ciara. Mówi, że klops. nie udało się. Mucha od dwóch lat siedzi na karze śmierci i tak jak my sprzedaje swoje zwłoki. Śledczy wyśmiał go i kazał zaprowadzić wprost na powieszalnię. Mówi, że zaraz mają i po nas przyjść. KUŹMA No tak. Od razu mówiłem, że na kłamstwie daleko nie ujedzie. Stukanie. KUŹMA Czego on jeszcze chce? OLEŚ On mówi, że tu jest zostawia jakiś napis na ścianie. Jakiś gryps do ciebie. KUŹMA Do mnie? OLEŚ Do ciebie. Ciara mówi, że tam pisze, I prosi, żebyś nie gniewał się za tego faceta, którego kiedyś załatwił sam. Mówi, że tę wdowę i jubilera. Że ten, co pisał ten gryps, jak nigdy w życiu potrzebował wówczas pieniędzy. I tylko dlatego uprzedził cię. KUŹMA To Mucha. Taaak, to był Mucha. Jak to ładnie z jego strony. Zawsze myślałem, żeby poznać go. To byłby, Oleś, wspólnik... Nie masz pojęcia, co to był za gość. (przesuwa stół) OLEŚ Co ty robisz, Kuźma? KUŹMA I pomyśl, Oleś, siedział tu niedaleko tyle lat. I dzisiaj stukał zza tej ściany, a ja nie odezwałem się. (ciągnie stół) OLEŚ Po co ciągniesz ten stół? KUŹMA O Jezu, Oleś, już ci mówiłem, że nic mnie tak nie iry¬tuje jak ten grat. No bo co za idiota wymyślił, żeby postawić go na środku. Gdzie się tam chowasz? Pomóż mi. OLEŚ Ja nie chcę, Kuźma! Zostaw go! KUŹMA O rany boskie, co za facet. I co mu za różnica, tu czy tam. (dosuwa stół do ściany) No i nie lepiej tak? Pan Bóg mnie pokarał takim wspól¬nikiem. Ja się szarpię z tym gratem, a on już klęczy. I znowu będzie się modlił. Jak Boga kocham, że mam już tego dość. (idzie w stronę Olesia) OLEŚ (przejmująco) (przestraszony) Kuźma, nie!... {{! (klęka) }} KUŹMA No, czy nie może człowieka trafić szlag? Ja do niego jak do brata... Ja do niego z wyciągniętymi rękami, a on przede mną na kolana. Jak pies. Wstań, Oleś! Przy¬najmniej jak mówię do ciebie, to wstań. (zbliża się ciężkimi krokami) OLEŚ Co ty chcesz zrobić, Kuźma? Nie podchodź do mnie! Nie podchodź! Nie ruszaj mnie!... {{! }}Nie! {{{{{{Kuźma coraz bardziej zbliża się do klęczącego Olesia, który zasłania się przed jego wyciągniętymi rękami. }}}}}} KONIEC
Tytuł

CZAPA
czyli
ŚMIERĆ NA RATY
Dramat wisielczy w dwóch aktach



Osoby
Kuźma
Oleś
Skazaniec
Strażnik I
Strażnik II

SCENA 1
Wnętrze więziennej celi. Z prawej, tuż za proscenium, zawieszone w górze zakratowane okno; pod nim taboret. Po bokach dwa żelazne łóżka; jedno piętrowe. W głębi, na wprost widowni, okute blachą drzwi. Wizyterka. Nad drzwiami, nie za wysoko, żarówka. W kącie po lewej cienka niska ścianka, za którą znajduje się kibel. Pod ścianką naczynie z wodą. Obok wisząca szafka. Na środku celi duży ciężki stół.
Ranek.
Oleś klęczy na łóżku ze złożonymi do modlitwy rękami. Kuźma stoi na taborecie. Wciskając głowę między kraty, patrzy na widownię.
Zza okna słychać ruszający ze stacji pociąg osobowy.
Kuźma

(nuci)
...a pilnik cienki jak włos, lecz on nie zważa, piłuje nim kraty wciąż, ach wciąż. Odszedł osobowy.

Oleś

(modli się szeptem)

Kuźma

Cholerny świat. I mówi się, że ludzie nie mają pieniędzy. Popatrz no tylko, ile wysiadło z pierwszej klasy. Pół wagonu. Na jednej tylko stacji.

Zza okna głosy idącego tłumu. Kuźma chichocze.
Kuźma

Te kobity to ci mają nieraz świerka. Taki upał i w futrze. Jak Boga kocham, Oleś, futro do samych kostek. W życiu nie widziałem czegoś takiego. Prawie szarga się po ziemi.

Za oknem turkot wozu.
Kuźma

No, jedzie i furka.

Szept modlitwy człowieka coraz bardziej przerażonego.
Kuźma

Popatrz no, Oleś. Ta szkapa niedługo zupełnie wyłysieje. Jak Boga kocham, mogliby ją czym posmarować. Pamiętasz, trzy lata temu, to była jeszcze całkiem do rzeczy klacz. Zupełnie ją zmarnowali.

Oleś

Przestań, Kuźma, ja się modlę.

Kuźma

Cholerny świat, żeby tak zmarnować konia.

Dudnienie i gwizd przelatującego ekspresu.
Kuźma

Ekspres. Oleś, słyszysz, ekspres. Wstawaj z tego barłogu. Dzisiaj już nie przyjdą.

Oleś

Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, Boże, bądź miłościw...

Kuźma

Przestań walić się w piersi. Siedzę tu trzy lata i nie słyszałem, żeby kogoś powiesili po przejeździe ekspresu. Tu, bracie, wszystko jak w zegarku.

(Odchodzi od okna, otwiera szafkę i brzęka naczyniami)
A gdzie jest mój kubek, Oleś? Mówiłem ci, żebyś mi go stawiał na miejsce.

OLEŚ
Oleś

(przerywając modlitwę) Nie wiem, Kuźma. Tam gdzieś musi być.

Kuźma

(wyciąga pospiesznie rękę z szafki) A, cholera. Tu jeszcze jakaś zupa. Wsadziłem w nią palce.

Oleś

To moja wczorajsza. Chciałeś, żeby ci ją zostawić.

Kuźma

Ja? Chyba ci się śniło? A może i chciałem. Niech to diabli, cała łapa upaprana.

(wyjmuje kubek, przechodzi na drugą stronę celi, znika za przegrodą, słychać, jak odkrywa dekiel kibla i wylewa zupę)
Pfe! Aleś wypuścił z siebie strachu. Pół nocy chyba tu przesiedziałeś. Masz żołądek jak skunks. No, przestań już, do cholery. Ileż można się modlić?

Stukanie z zewnątrz w prawą ścianę alfabetem Morse’a.
Kuźma

O, wrócił Ciara. Cicho, Oleś! Dajże mu dojść do słowa.

(płucze garnuszek, odstawia kubek i przechodzi pod prawą ścianę)
Stukanie rozlega się w głuchej ciszy.
Kuźma

(w kierunku ściany)
Ciara...

Stukanie.
Oleś

(drżącym głosem)
No i co?

Kuźma

I nic. Pyta, czy nie mamy czasem warcabów.

Oleś

A po co mu warcaby?

Kuźma

Chciałby zagrać z nami przez ścianę. Mówi, że jest zdenerwowany i musi się jakoś uspokoić. Sypnął nas.

Oleś

Sypnął? Kogo sypnął?

Kuźma

Mnie.

Oleś

(z niepokojem)
A mnie?

Kuźma

Mówi, że też.

Oleś

(z ulgą)
O Boże miłosierny. Ciara kochany. Kochany Ciareńka. Powiedz mu, Kuźma, że nigdy mu tego nie zapomnę.

Stukanie.
Kuźma

Ciszej, Oleś... On mówi, że sypnął nas tak, że mucha nie siada. Trzy kary śmierci, trzy czapy murowane!

Oleś

(z radosnym ożywieniem)
Nieprawda...

Kuźma

Tak mówi. Trzy czapy. Dla każdego po jednej. Ciara zawsze dobrze się zapowiadał. Ale prawdę mówiąc, to nie jego zasługa.

Słychać kroki, brzęk kluczy. Otwierają się drzwi,staje w nich Strażnik, w ręce trzyma świstek papieru.)
STRAŻNIK

Dzień dobry, chłopcy. Jak tam dzisiejsza noc? Bo ja to prawie nie spałem. Coś tak duszno, chyba będzie padało.

Kuźma

Ale skąd, panie szefie. Pan to zawsze ma takie czarne myśli. Niebo jak lustro, a pan powiada deszcz. Niech pan wejdzie. Czego się pan boi? Strasznie głupio tak stać w drzwiach.

STRAŻNIK

(wchodzi głębiej)
Przyniosłem wam zatwierdzenie ostatniego wyroku. To za sklepikarza, tak?

Kuźma

No i co, widzisz, Oleś, zatwierdzili. Mówiłem, że zatwierdzą. Ale to już, panie szefie, niesprawiedliwość. Trzy kary śmierci za takiego jednego piżmowca. Pan wie, co on mówił, jak żeśmy go rozbierali? Mówił, że jego żona ma dużo lepsze futro niż on. Gotów był ją nam podstawić. No, rzeczywiście futro do niemożliwości zżarte było przez mole. Ale co to za chwyt? Czy pan, panie szefie, powiedziałby coś takiego?

STRAŻNIK

Nie wiem, Kuźma. Chyba nie. Ale to nie ja sądziłem. To sąd.

Oleś

Nie każdy sędzia chce brać pod uwagę okoliczności łagodzące.

STRAŻNIK

No, podpiszcie ten wyrok...

(podsuwa papier Kuźmie, po czym Olesiowi)
I ty, Oleś. Niżej, tu...

(Podpisują.)
Kuźma

Ale, ale... Panie szefie. Wypada z rachunku, że dzisiaj rano mieli z nami zrobić koniec. Wczoraj wieczorem umyłem szyję, przemyślałem sobie to i owo, Oleś modlił się całą noc, — a pan przynosi tylko jakiś papier i nic. Coś tam chyba nie gra u was w administracji.

STRAŻNIK

Nie narzekaj, Kuźma, nie narzekaj. U nas wszystko gra. Tylko wasza sprawa znowu komplikuje się. Podobno jeszcze coś tam winni jesteście sprawiedliwości.

Kuźma

My?

STRAŻNIK

Wy, Kuźma, wy... Żeby nie Ciara, to byście tę ostatnią zbrodnię zabrali ze sobą do grobu.

Kuźma

Jaką znowu zbrodnię, panie szefie?

STRAŻNIK

Nie wiem, Kuźma. Podobno zabiliście kobietę i zatailiście to. Ciara doniósł o tym śledczemu dzisiejszej nocy… Mieliście wyjątkowego pecha. Zgłosił się w ostatniej chwili.

Kuźma

Kobietę? To nieprawda. Oleś, czy myśmy zataili jeszcze jakąś kobietę?

Oleś

Nie, Kuźma, kobiety chyba nie.

Kuźma

No, też mówię, że nie.

STRAŻNIK

Lepiej, Kuźma, nie wypieraj się. Śledczy i tak już wie. Chodzi i opowiada, że coś niedobrego zrobiłeś ze swoją kochanką.

Kuźma

Z kochanką? Z Lolą? A... z Lolą... No, A to zupełnie co innego. A co miałem z nią zrobić, kiedy jej się jej się nagle zachciało futer. Próbowałem tłumaczyć, że to jest towar, że chodzi o obroty i że poza tym to trochę niebezpieczne. Ktoś może poznać i kram. Myśli pan, szefie, że dała przemówić sobie do rozsądku? A gdzie tam! Wysłuchała, a potem cap za futro i na grzbiet. Wynieśliśmy ją w walizce…

STRAŻNIK

Lolę?

Kuźma

Lolę. Ściślej mówiąc, nie w jednej walizce, tylko w trzech. No nie tak było, Oleś?

OLEŚ
Oleś

Jasne, że tak.

STRAŻNIK

Wierzę ci, Kuźma. Ale śledczy chce koniecznie wiedzieć, gdzieście ją zanieśli.

Kuźma

Jak to chce wiedzieć? Tak od razu, już? Niech mu pan powie, żeby nie był taki w gorącej wodzie kąpany. Inni to biją, żeby im powiedzieć, a on by tak chciał zaraz, pierwszego dnia.

STRAŻNIK

To jakiś nowy. Młokos jeszcze. Boję się, Kuźma, że będziecie mieli z nim kram.