Zaloguj się
Cytuj

"Dwie głowy ptaka"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Dwie głowy ptaka, Terlecki Władysław L.
Data aktualizacji: 26 lutego, 2023
W IZBIE PRZESŁUCHAŃ
Oficerek

Jeszcze przed wybuchem mieliśmy wiadomości, że wśród spiskowców w Warszawie zdarzają się oficerowie tutejszego garnizonu i że, niestety, są to również Rosjanie.

Waszkowski

Może sobie coś jeszcze wyjaśnimy, poruczniku. Proszę słuchać: niczego się pan nie dowie ode mnie.

Oficerek

Ile razy mam powtarzać, że nie jest mi pan potrzebny przy poznawaniu spraw, które tutaj badam. Wcale nie podejrzewam, że utrzymywał pan z nimi jakiś kontakt. Dzisiaj znamy już wszystkie nazwiska... Chcę natomiast poznać pański sposób myślenia. I od początku tego nie ukrywam. Spodziewam się też, że i pana również interesować mogą motywy, jakimi się kieruję, choć stoimy przecież po różnych stronach barykady.

Waszkowski

Nie ma już żadnej barykady.

Oficerek

Wynikałoby z tego, że nie jesteśmy wrogami, ale to przecież nieprawda. Jesteśmy nimi, niech pan nie zaprzecza...

Waszkowski

Nie usiłuję, poruczniku.
Oficerek

No to w porządku... Wiedzieliśmy więc, że owi oficerowie zamieszani byli w przygotowania zamachu na hrabiego Berga. Musiało upłynąć dużo czasu – aby poznać dalsze szczegóły. Okazało się, że zanim jeszcze doszło do wybuchu waszego powstania – jeden z organizatorów zamachu w Ogrodzie SaskimZamachowcem był Andriej Potebnia, rzeczywiście oficer, ale tylko porucznik, pochodzenia ukraińskiego. Ale on poległ w powstaniu styczniowym. Więc albo to nie ten zamach albo to podpucha oficerka (ale o śmierci Potiebni Waszkowski pewnie wiedział) – albo pomyłka autora.. Albo chodzi o jakiegoś innego „organizatora” tego zamachu. Wydaje mi się, że chodzi raczej o wspomniany zamach na Berga – dwóch jego organizatorów Landowski i Ekkert skazania na zesłanie (Paweł Landowski miał najpierw karę śmierci > Zob. P. Ciszewski „Chwała terrorystom”. Ale oni nie byli oficerami, żaden nie był kapitanem. Ale Landowski wydał wiele nazwisk, ułaskawiona na skutek interwencji matki. został dość przypadkowo aresztowany. Zna pan oczywiście jego nazwisko?

Waszkowski

Przypuśćmy. Nie wymienię go.

Oficerek

Został już skazany. Na karę śmierci. Wzięto pod uwagę poprzednie jego zasługi i wyrok zamieniony został na dożywotnie roboty.

Waszkowski

A więc śmierć rozłożona na raty?

Oficerek

Cóż my możemy o tym wiedzieć? Dla niego pewnie najważniejsza jest nadzieja. Może mu się marzy ucieczka. Bardzo to zdolny i odważny człowiek. Tacy również wpadają w nasze sieci

Waszkowski

Uważa pan, że to powód do dumy?

Oficerek

Może to zbyt dużo powiedziane. Od razu duma! Zadowolenie raczej, którego doświadczamy, dobrze wykonując powierzone zadania.

Waszkowski

Przeciwstawiając ściganemu tak potężną maszynę?

Oficerek

Sam pan wie najlepiej, że ta potężna maszyna bywa niekiedy bezradna. Dajmy lepiej temu spokój. Przypuśćmy że nasz bohater dotrze w końcu do miejsca swojego przeznaczenia. Będzie to istotnie śmierć rozłożona na raty. Stamtąd, dokąd jedzie, nikt nie wraca, to prawda. Przyjmijmy jednak, że zdarzy się coś jeszcze.

Waszkowski

Co?

Oficerek

Ucieczka. Zdarzają się – co prawda niezbyt często – ucieczki z etapowego więzienia. Co nastąpi w takim wypadku?

Waszkowski

Mam odpowiadać?

Oficerek

Pan? Po cóż? Sam stawiam sobie to pytanie. Bo przecież naprawdę zdarzają się podobne fakty. Jeśli więc ów kapitan ucieknie?

Waszkowski

Po co te rozmyślania?

Oficerek

Ma pan rację. Zostawmy to. Nie warto, aby zastanawiał się pan nad takimi pytaniami. Mogą mieć pewien sens tylko dla mnie.

Waszkowski

Nie rozumiem.

Oficerek

No, widzi pan. Udało mi się pana zaciekawić... Zapisał pan już sporo kartek?

Waszkowski

Mam jeszcze dużo do pisania.

Oficerek

Więcej z pewnością niż się pan domyśla. Ale przerwa w pisaniu dobrze zrobi. Wypogodzi się, widzi pan? Śnieg nie sypie.

Waszkowski

Tak.

Oficerek

Mam pewne podstawy, aby sądzić, że milczek, z którym dzieli pan celę, był właśnie jednym ze wspólników tamtego skazanego na katorgę kapitana. Niebawem odeślemy go do Modlina.

Waszkowski

Przecież to człowiek chory.

Oficerek

Kto to powiedział? Sprytny gracz, mój panie, nic więcej, ale spryt nie może go uratować. To też forma walki, jaką niektórzy ludzie przeciwstawiają naszej potężnej maszynie. Jeśli nawet utrzymują swoje pozy do końca – inni, proszę mi wierzyć, świetnie wyręczają ich w mówieniu. Tego spotka taki sam los.

Waszkowski

Jaki?

Oficerek

Otrzyma to, na co zasłużył. Żałuję, że jest uparty. Obawia się, być może, że będziemy go męczyć szczegółowymi badaniami. To już dziś nie jest potrzebne.

Waszkowski

Inaczej niż w mojej sprawie?

Oficerek

Musiałbym o to spytać pułkownika Tuchołki, ale podobno przeziębił się i leży w domu.

Waszkowski

To dlatego mam trochę spokoju.

Oficerek

Tak to pan nazywa?... Nie powinna pana cieszyć dolegliwość swego prześladowcy. Szczerze mówiąc, niezbyt mi się on podoba i dużo mnie kosztuje trudu, żeby ukryć jakoś to uczucie.

Waszkowski

Najgorliwszy oprawca

Oficerek

Brzydkie słowo. Strażnik porządku. Odpowiada panu?

(śmieje się)
Dość powszechny typ urzędnika wymiaru sprawiedliwości. Istotnie, gorliwy, ba, dobrze wykonujący swoje zadania, uparty przy tym, nie przebierający w środkach, jeśli tylko prowadzą do celu...

Waszkowski

Czemu pan mi to mówi?

Oficerek

Tak sobie. Uzupełni pan własnymi doświadczeniami tę charakterystykę w odpowiednim czasie. Ale mimo to w pewien szczególny sposób – bywa ograniczony. Tacy zdolni są do działania w sytuacji nagłego zagrożenia, kiedy nie ma ucieczki do represji. Ale świat rozwija się nie tylko poprzez prześladowania, prawda?

Waszkowski

Proszę spytać o to pana Tuchołkę

Oficerek

Znalazłby natychmiastową odpowiedź. Stosowanie ostatecznych środków najskuteczniej gwarantuje spokój. Podobni do niego nie są zdolni do myślenia o przyszłości. Chciałoby się po prostu powiedzieć, że stoją nad grobem...

Waszkowski

Co mu pan przeciwstawia?

Oficerek

Inne środki... Kiedyś to dokładniej wyjaśnię. Czy pan wie, że nie zmieniłem dotychczas swojej opinii o tym mieście? Jaki tu panuje straszliwy smutek? I proszę, żeby pan mnie nie przekonywał, że nasza to zasługa... Kobiety, w czarnych strojach z żałobą na twarzach. Mężczyźni, w których spojrzeniach czyta się na każdym kroku rozpacz, młodzi ludzie utrudzeni jakimś niemożliwym do udźwignięcia ciężarem…

Waszkowski

Nadal dużo pan spaceruje?

Oficerek

Owszem, i nie opuszczają mnie te myśli.

Waszkowski

Taki widok z pewnością musi radować oczy pułkownika Tuchołki.

Oficerek

Nie pytałem, co czuje w czasie spacerów

Waszkowski

Och, jest na pewno ostrożniejszy od pana.

Oficerek

Mnie tutaj jeszcze nikt dobrze nie zna. A kiedy już dam się poznać – wrócę do Petersburga nie pozostawiając zbyt wielu wspomnień.

Waszkowski

Co jeszcze?

Oficerek

Koniec na dziś. Nie chciałem, żeby się pan zmęczył naszą rozmową.

Oficerek
wychodzi
. Waszkowski
podchodzi do okna, otwiera je
,
słychać nawoływania strażników, którzy poganiają spacerujących na dziedzińcu więźniów
.
Drzwi otwierają się
,
wchodzi
Strażnik.
STRAŻNIK

Nie rób tego!

Strażnik
zamyka okno, rozgląda się, wraca do drzwi, otwiera je nagle, nikogo nie ma, wtedy ponownie zamyka drzwi, sięga do kieszeni płaszcza, podaje kartkę
.
STRAŻNIK

Jest odpowiedź. Zniszcz zaraz po przeczytaniu.

Waszkowski

W porządku.

STRAŻNIK

Co z zapłatą?

Waszkowski

Tu masz list do rodziny. Na wierzchu jest adres. Tam dostaniesz swoją zapłatę.

STRAŻNIK

To niebezpieczne

Waszkowski

Nic ci nie grozi, pamiętaj. Jeśli będziesz ostrożny.

Strażnik
odbiera list, chowa. Podchodzi do okna, otwiera je.
STRAŻNIK

Duszno. Odetchnij sobie, ale nie podchodź tutaj blisko.

Krzyk z dziedzińca
.