Zaloguj się
Cytuj

"Orfeusz"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Orfeusz, Anna Świrszczyńska
Data aktualizacji: 10 styczeń, 2023
(kawiarnia w Delfach. Oberżysta. Grek I Grek II)

Oberżysta

Jak się panom u nas podoba?

Grek I

Owszem bardzo, bardzo.

Oberżysta

Najwięcej uczęszczany lokal. Grecy powiadają, że zachwycający zapach kosmopolityzmu. Coś niby paryskiego – panowie rozumieją. Cudzoziemcy mówią, że atmosfera zupełnie grecka. Ekstrakt delfickości. To teraz modne dzięki Orfeuszowi i tym jego cudownym historiom…

Grek II

Ano – podobno ujarzmia ocean, obłaskawia lwy: Cały świat o tym mówi, więc i ja przyjechałem do Delf, by zobaczyć…

Oberżysta

Może kawki? W3 - "Może jeszcze kawki" Chłopiec dajno nam kawy. Jeśli chce pan dowiedzieć się u źródła, to tylko do nas. Orfeusz bywa tu prawie codziennie.

Grek I

Mówią, że wynalazł sposób na ułatwione życie i ułatwioną śmierć.

Oberżysta

E, panie może i wynalazł ten sposób, ale że sposób sam nie jest ułatwiony to pewne. Ja tam słucham ciągle tego ich gadania, tych dyskusji i niczego mi to dotąd nie ułatwiło, chyba sprzedanie kilkudziesięciu beczek wina więcej, bo jak się rozgadają to piją jak smoki. Ale z tego nie taka znowu pociecha. Wielu na kredyt pije. Towarzystwo sobie dobiera ton Orfeusz osobliwe – Ci niby uczniowie, obdartusy przeważnie.

Grek II

Co pan mówi – he, he…

Oberżysta

A jeszcze mi żonusia głowę suszy, że bezbożnością nasiąkam. Bo to on ma i przeciwników, panie, i brzydkie rzeczy o nim gadają.
Mówią że człowiekowi przyrodzony jest strach i gdyby strachu nie było nie byłoby i poszanowania bogów. A on chce strach u człowieka wypędzić. Z przeznaczeniem walczy.

Grek II

A ta jego sławna pieśń o śmiechu wyzwalającym. Podobno on w ten sposób ujarzmia te lwy czy jak tam… To mnie bardzo interesuje.

Grek I

Czy to prawda, że on ma oswojonego żółwia, który się śmieje jak człowiek?

Oberżysta

Miał, panie, oswojonego żółwia. Zwyczajne było z przeproszeniem bydlę. Nie widziałem żeby się kiedy śmiał. A i tego od niego wyłudził jeden taki melancholik . Nie wiem czy mu to co pomogło. Tak, tak. Rozdaje wszystko i dlatego moim zdaniem nigdy się nie dorobi. A mógłby się dorobić – ohoho – on ma popularność, panie. Ludzie przyjeżdżają Bóg wie skąd. Zresztą i nie dziwię się – co pan chcesz. Uleczył jednak wiele osób. Tylko trzeba wierzyć w tę jego niby naukę.

Grek II

Uleczył?

Oberżysta

No – pan rozumie. Mało to rozmaitych wykolejeńców na tym świecie. Taki wszystkiego się chwyta. Podstarzali atleci, kobiety porzucone przez mężów, chorzy na rozmaite choroby nieuleczalne , niewolnicy albo tragarze lektyk, co wiedzą, że rzadko który w ich zawodzie dociągnie do czterdziestki.

Grek I

Więc on ich leczy śmiechem? To musi być bardzo wesoły człowiek.

Oberżysta

Czasem jest nawet w dobrym humorze, owszem – wypić lubi, zaśpiewać , ale mówiąc między nami, jak kto chce rozrywki odpowiedniej dla młodego człowieka albo takiego, co jeszcze może ujść w tłoku za młodego

(robi oko)
to radzę do cyrku. Linoskoki przyjechali i tancereczka jedna… Papierosa? (częstuje)

Grek I

Dziękuję.

Oberżysta

Żonę ma ten Orfeusz milutką.

Grek I

Miałem już przyjemność poznać.

Oberżysta

Trochę ciekawa chłopców, ale to ludzka rzecz. Głupie bo młode. Zresztą przykładne małżeństwo, proszę pana. Ja zawsze żonie mówię: szanuj mnie, złotko, bo w całych Delfach jest tylko dwóch solidnych mężów. – Orfeusz i ja.

Grek I

Prędko mogą przyjść?

Oberżysta

Powinni już być. Ale on jest trochę ekscentryk. Ma takie różne bziki. Teraz naprzykład zwariował na punkcie centaurów. Włóczą się razem po górach całymi dniami, a potem gdy wraca to bestie jak pieski za nim przez miasto. Nieraz aż pod sam dom. Ludzie chowają się, a ja drżę ze strachu, żeby im kiedy nie przyszło do głowy wleźć tu – i potratować wszystkiego. Tyle pieniędzy kosztowało urządzenie.

Grek I

Przecież są teraz ujarzmione.

Oberżysta

Ostrożności nigdy nie zawadzi, proszę pana. Jak taki uderzy kopytem – zabije na miejscu. Ale właśnie Orfeusz

[ręcznie zapisana ołówkiem pieśń]
Orfeusz

(wchodzi)
Co za pogoda dzisiaj. Czy słyszycie, panowie, tupanie? To centaury – przed chwilą odbiegły. Chwała Bogu, bo trudno byłoby wprowadzić na scenę centaura.

Grek II

Pan je ujarzmił?

Orfeusz

Właściwie nie wiem, kto kogo. Fakt, że jesteśmy ujarzmieni – ja i one. Wspaniałe zwierzęta. Mają poczucie humoru, a przytym skłonność do melancholii.

(deklamacja)

Gdzież wyborniejsza kompania
w taką wiosenną noc,
jak centaury dzikich gór,
bóstwa wesołe i sprośne.
Stosowni to przyjaciele
opilca oraz kpiarza
i filozofa, co bywa
jak oni barbarzyński.
Więc lekkomyślną tą odą…
pochwalmy pijane uroki
centaurów i swawolnych
kochanek ich i tej nocy
wiosennej…

(słabe oklaski)

Oberżysta

To było zabawne, że tak powiem, ale mówmy już o czym innym.

Orfeusz

Cóż przyjacielu, mam słabość do kosmaczy, odkąd nasza wyrocznia orzekła, ze zginę rozszarpany przez kosmate kobiety.

Oberżysta

Nie braknie w naszej Grecji tej przeróżnej hołoty. Satyry, centaury, menady

Orfeusz

Menady

(zamyśla się)

Grek I

Czy to prawda, że one jedzą trawę wprost z ziemi obuszczęk jak krowy?

Oberżysta

Niektóre po pewnym czasie zapominają mówić, proszę pana.

Grek II

Ciekawy tu kraj, doprawdy.

Orfeusz

Nie było Eurydyki? Pójdę jej poszukać.

(chce odejść)

Grek II

Pan daruje, ale ja chciałem zapytać – specjalnie przyjechałem do Delf, by pana poznać. Jestem trochę filozof amator, a trochę kolekcjoner osobliwości tego świata.

Orfeusz

Jednym słowem człowiek ciekawy i mający dużo wolnego czasu.

Grek II

Właśnie, właśnie.

Orfeusz

Ta jest różnica między nami, że ja jestem wprawdzie ciekawy, ale nie mam czasu.

Grek II

Ach, tak…

Orfeusz

Dzisiaj jednak mam wyjątkowy humor i wobec tego oddaję się na kwadrans do pańskiej dyspozycji.

Grek II

Dziękuję bardzo. Pan ujarzmił o ile się nie mylę ocean oraz lwy i słonie. Czy jest jakie naukowe wytłumaczenie tego faktu? Jakaś filozoficzna koncepcja? Doszły mnie słuchy o pańskiej teorii śmiechu…

Orfeusz

Z tym ujarzmianiem to skomplikowana historia. Trudno mi wyjaśnić dlaczego moje zachowanie spowodowało to lub tamto, mogę tylko wyjaśnić co chciałem spowodować.
Otóż po raz pierwszy ujarzmiła je właściwie sytuacja. Kiedy mnie otoczyły zacząłem się śmiać. Taki nałóg – jak u innych papieros. A gdy się człowiek śmieje – przynajmniej tak mocno, nie można się już bać, w każdym razie jest to utrudnione dla istot prostolinijnych, pozbawionych nazwałbym to bryłowatości nie bałem się wtedy. A zwierzęta mają ostry nos. Gdy poczują strach – jest to dla nich hasło do mordu. Ale strachu nie było, więc i mordu nie było. Potem same zdumione były tym, że mnie nie tknęły, przestraszone nawet. Pokładły się na ziemi i tak się urodziła legenda o ujarzmieniu. To było pierwszy raz. Teraz już jest inaczej. Teraz wyciągnąłem z tego wnioski. Powstała teoria.

Grek II

Walczy pan z bogami.

Orfeusz

Walczę z lękiem, proszę pana. Zwyciężyć lęk, a przez to zwyciężyć śmierć, jako proces psychiczny w człowieku.

Grek II

Zwyciężyć śmierć.

Orfeusz

To brzmi bezbożnie, prawda? Bogowie powiedzieli: życie to lęk. Lew będzie zjadać sarnę a kot mysz i nie jest to bynajmniej ani dobre ani złe. To jest prawo dla wszystkiego co żyje. Ale w mojej piersi jest waga. Ta waga zważyła prawo świata i znalazła, że jest złe. I powiedziałem: nie będę ulegać. I zaśmiałem się nad własnym życiem i nad własną śmiercią. Gdym to uczynił – zwyciężyłem lęk, a przez to zwyciężyłem śmierć. I zdobyłem wolność nieosiągalną dla zwierząt – Zwierzęta się nie śmieją.

Grek II

Z wyjątkiem centaurów.

Orfeusz

A tak. Tylko że centaury są równocześnie bogami. Uważam zresztą takie skojarzenie za pełne wdzięku i fantazji., co w mitologii naszej jest rzeczą dość częstą.

Grek II

Napijmy się tedy na cześć centaurów i na cześć rodzimej mitologii.

Orfeusz

Zdrowie centaurów.

(wchodzi Eurydyka)
Orfeusz

O, Eurydyka. Czemu tak późno?

Grek I

(na stronie)
Witaj, najśliczniejsza. Czy pani o mnie myślała wczoraj?

Eurydyka

Całe pięć minut, ale pan tego nie potrafi ocenić.

Grek I

Madame, nie spotkałem dotąd kobiety, któraby miała taki wdzięk.

Eurydyka

Dosyć miło pan to powiedział. Prawie w każdym mężczyźnie jest coś zabawnego.

Orfeusz

Napijesz się kawy?

Eurydyka

Czy wy wiecie? Znowu mówią o menadach. Chłopi na targu opowiadali, że zaczynają natrafiać po górach na ślady ich legowisk.

Oberżysta

Skończył się spokój. Będą nocami podchodzić pod miasto i wyć. Aż skóra cierpnie na człowieku jak sobie przypomni. A rano okazuje się, że ta i owa panna uciekła z domu. Albo mężatka od dzieci. Okropne – jeszcze mi kiedy żonę porwą.

Eurydyka

One chłopców nigdy nie wabią?

Orfeusz

Nie.

Eurydyka

Chwała Bogu.

Orfeusz

Niezupełnie, ptaszku. Chłopcy sami za nimi idą.

Eurydyka

ładna historia. nie myją się, nie czeszą, jedzą palcami surowe mięso, wydrapują ludziom oczy i mogą się podobać mężczyznom.

Oberżysta

Może właśnie dlatego, proszę pani, że wydrapują oczy – he, he…

Orfeusz

Niech pan przy niej tego nie mówi. To złośnica.

Oberżysta

Przeproszę pana na chwileczkę

(Orfeusz i Eurydyka zostają sami)
Orfeusz

One wcale się nie podobają, one tylko ciągną.

Eurydyka

Ciągną?

Orfeusz

No jak naprzykład –otchłań. Słyszałaś, że otchłań ciągnie.

Eurydyka

Kiedy tak – to nie jestem zazdrosna. (z emfazą, naiwnie) Jeśli mężczyzna ma do wyboru kobietę i otchłań – wybiera kobietę.

Orfeusz

Może i lepiej, ze jesteś tego pewna, mała kobietko

(dotyka jej włosów)

Eurydyka

Przestraszyłeś mnie.

Orfeusz

Mała kobietko, co nie lękasz się rzeczy wielkich, a trwożysz małymi.

Eurydyka

Taka jestem śpiąca.

Orfeusz

Taka jesteś łagodna.

Eurydyka

Czasem flirtuję.

Orfeusz

Wiem.

Eurydyka

Ale cię lubię.

Orfeusz

To też wiem.

Grek II

(podchodzi)
Państwo darują, że się jeszcze przysiądę. To wszystko jest dla mnie bardzo interesujące. Ta teoria śmiechu.

Orfeusz

Myślałem nad tym, że śmiech to osobliwe zjawisko, proszę pana. Byłbym skłonny wierzyć, że przez śmiech powstał świat.

Grek II

Jak pan to rozumie?

Orfeusz

Śmiech zorganizował chaos, obłaskawił grozę. Skoro po raz pierwszy zabrzmiał nad otchłanią, otchłań została przezwyciężona. I urodził się ład, proporcje, stosunki… Oberżysta

Oberżysta

(podchodzi)
Panowie są oczytani w filozofach? Uwielbiam oczytanych ludzi.

Orfeusz

Stosunek. Święta nić nazywająca dwa brzegi niewidzialnej materii, której zobaczyć nie dane będzie nigdy naszym ziemskim oczom. Poznajemy tylko stosunki. Sam Zeus jest właściwie stosunkiem, proporcją…

Eurydyka

Mówisz coś nieprzyzwoitego, bo nie rozumiem.

Orfeusz

Ależ Eurydyko, wspaniała jesteś. Panowie będą się śmiać.

Grek II

Nie, skądże. La femme c’est la femme.

Orfeusz

… chyba, że wyczują swoistą głębię i wdzięk takiego podejścia.

Grek II

On ma jednak trochę rubaszne maniery…

(odchodzi)

Orfeusz

Obraził się – ha, ha…

Eurydyka

Powiedziałam, zdaje się, coś głupiego…

Orfeusz

Nie trzeba się martwić, malutka. Napijemy się wina – sami we dwoje. Wspaniała noc. Wspaniały dzień przekreślone i zmodyfikowane z „wspaniała noc” – reżyserska? . Dawno nie czułem takiej radości. Zbierało to we mnie, rosło, ale teraz dopiero wiem, że mogę przystąpić do najważniejszej sprawy, do czegoś ostatecznego. Szczęśliwy jestem, Eurydyko.

Eurydyka

Może nie powinieneś tego mówić.

Orfeusz

Dlaczego?

Eurydyka

Nie wiem. Wydaje mi się, że to jest –

Orfeusz

Znowu nieprzyzwoite?.

Eurydyka

Żebyś wiedział.

Orfeusz

Mówisz dzisiaj same mądre rzeczy.

Eurydyka

To naprawdę niechcący.

Orfeusz

Jak zawsze. I za to właśnie cię kocham kocham cię poprawka na „właśnie cię kocham” .

Eurydyka

Pójdziemy już. Jestem zmęczona.

(wstaje)
Starzec

Chcę, żebyś mnie przyjął do swej szkoły.

Orfeusz

Jesteś stary.

Starzec

Jestem stary. Inni filozofowie niechętnie biorą starych ludzi.

Orfeusz

Nie wiem, czy mają słuszność.

Starzec

Powiem ci szczerze. Jestem stary i niebardzo nadaję się na ucznia. Nie ma we mnie żadnej z żądz, któraby wzbudziła ciekawość takiego, co naprawia ludzkie dusze. Nawet żądzy wiedzy nie ma, a to jest myślę konieczne. Nie interesuje mnie, ilu jest bogów ani jaki jest kształt ziemi. I nie po wiedzę do ciebie przychodzę.

Orfeusz

Więc po co?

Starzec

Widzisz, ze mnie twardy człowiek. Byłem kupcem i żeglarzem. Całe życie na morzu, w poniewierce. Nie czekałem od nikogo litości i sam jej nie rozdawałem zbyt pochopnie. Doczekałem się fortuny i dwóch tęgich synów. Morze jednej nocy wzięło synów i fortunę. Żona umarła ze zgryzoty, a ja –

Orfeusz

A ty?

Starzec

Naucz mnie żyć i nie bluźnić bogom. Bo bluźnić bogom jest bardzo ciężko, Orfeuszu.