Zaloguj się
Cytuj

"Orfeusz"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: Orfeusz
Data aktualizacji: 10 grudzień, 2021
Osoby:

Orfeusz – legendarny bohater grecki
Eurydyka – jego żona
Hermes – bóg, przewodnik dusz zmarłych
Persefona – bogini, władczyni państwa umarłych, Hadesu
Cerber – pies o 3 głowach pełniący straż w krainie umarłych.
Menady – dzikie kapłanki boga wina Dionizosa, inaczej bachantki.

Aglae – jedna z menad
Właściciel kawiarni
Dziennikarz
Narrator
Woda Letejska
* * * [/1] /Muzyka do słuchowiska „Orfeusz”/ /Orkiestra gra arię Offenbacha „W lasku Idy trzy boginie”/
Właściciel kawiarni – /jowialny, wesoły/
Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Jak się panom podoba w naszej kawiarni? Elegancko, co? Tip-top.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Owszem, bardzo, bardzo

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Najwięcej uczęszczany lokal. Grecy powiadają, że zachwycający zapach kosmopolityzmu. Coś niby paryskiego, panowie rozumieją. Cudzoziemcy mówią, że atmosfera zupełnie grecka. Ekstrakt delfickości. To teraz modne dzięki Orfeuszowi i tym jego cudownym historiom.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Podobno ujarzmia ocean, obłaskawia lwy i centaury W W2 centaury są później . Cały świat o tym mówi, więc jako dziennikarz przyjechałem do Delf, żeby zobaczyć.

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Może jeszcze kawki? Chłopiec, dajno nam kawy. Jeśli pan chce dowiedzieć się u źródła, to tylko u nas. Orfeusz bywa tu prawie codziennie.

W tym miejscu w W2 fragment z kilkoma wypowiedziami

Dziennikarz ("Orfeusz"

Czy to prawda, że ona ma oswojonego żółwia, który się śmieje jak człowiek?

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Miał, panie, oswojonego żółwia. Głupie było, z przeproszeniem [/2] bydlę. Nie widziałem, żeby się kiedy śmiał. A i tego wyłudził od niego jeden taki głodomor, niby uczeń . Ludzie przyjeżdżają Bóg wie skąd. Przeważnie straszna hołota, obdartusy i melancholiki. Zresztą muszę przyznać, że ucieszył wiele osób . Tylko trzeba wierzyć w tę jego niby naukę.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Uleczył?

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Mało to na świecie wykolejeńców. Podstarzali atleci, niewolnicy, kobiety porzucone przez mężów, nieuleczalnie chorzy albo tragarze lektyk, co wiedzą, że rzadko kto w ich zawodzie dociągnie do czterdziestki.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Słyszałem, że on leczy śmiechem. To musi być bardzo wesoły człowiek.

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Owszem, czasem bywa w dobrym humorze, wypije, zaśpiewa. Ale mówiąc między nami, jak kto chce rozrywki odpowiedniej dla młodego człowieka, to radzę do cyrku. Linoskoki przyjechali i tancereczka jedna. Może papieroska?

Dziennikarz ("Orfeusz"

Słyszałem, że ten Orfeusz ma uroczą żonę.

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Trochę ciekawa chłopców, ale to ludzka rzecz. Głupie bo młode. Zresztą przykładne małżeństwo, proszę pana. Ja zawsze mówię swojej żonusi: szanuj mnie, złotko, bo w całych [/3] Delfach jest tylko dwu solidnych mężów. Orfeusz i ja.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Prędko mogą przyjść?

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Ma pan szczęście – właśnie oni, Orfeusz i Eurydyka. Moje uszanowanie mistrzowi.

Orfeusz ("Orfeusz")

Wspaniała dzisiaj pogoda. Cały dzień byliśmy w lesie. Wiatr, słońce. Czy słyszycie, panowie, tupanie? To centaury .

Eurydyka

Biegły za nami aż z gór przez całe miasto. Strasznie lubię centaury. Kosmate i takie zabawne. W W2 Eurydyka dołącza później

Dziennikarz ("Orfeusz"

Pan daruje, jestem dziennikarz. Specjalnie przyjechałem do Delf, żeby pana poznać.

Orfeusz ("Orfeusz")

– Aha.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Pan ujarzmił, o ile się nie mylę, ocean oraz lwy i słonie. Czy jest jakieś naukowe wytłumaczenie tego faktu? Jakaś teoria?

Orfeusz ("Orfeusz")

Z tym ujarzmianiem to zabawna historia. Po raz pierwszy ujarzmiła je właściwie sytuacja. Kiedy mnie otoczyły, zacząłem się śmiać. Taki nałóg jak u innych papieros. A gdy się człowiek śmieje, przynajmniej tak mocno – nie może się już bać. Zwierzęta mają ostry nos. Gdy poczują [/4] strach, jest to dla nich hasło mordu. Ale strachu nie było, więc i mordu nie było. Potem same były zdumione tym, że mnie nie tknęły, przestraszone nawet. Pokładły się na ziemi i tak się urodziła legenda o ujarzmianiu. Później wyciągnąłem z tego wnioski. Powstała teoria.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Walczy pan z bogami.

Orfeusz ("Orfeusz")

– Walczę z bogami, walczę z lękiem. Zwyciężyć lęk, a przez to zwyciężyć śmierć jako proces psychiczny w człowieku.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Zwyciężyć śmierć…

Orfeusz ("Orfeusz")

To brzmi bezbożnie, prawda? Bogowie powiedzieli: życie to lęk. Lew będzie zjadać sarnę a kot mysz i to jest prawo dla wszystkiego, co żyje. Ale w piersi człowieka jest waga. Ta waga zważyła prawo bogów i znalazła, że jest złe. I powiedziałem: nie będę mu ulegał. Stworzę inne prawo, ludzkie. Będę wolny od lęku i zbrodni. I zaśmiałem się nad własnym losem i nad własną śmiercią. Zwyciężyłem lęk, a przez to zwyciężyłem śmierć jako proces psychiczny w człowieku. Zwierzęta się nie śmieją. [/5]

Dziennikarz ("Orfeusz"

Aha. Pan pozwoli, że zapiszę…

Aurydyka [sic]
Eurydyka

Czy wy wiecie? Znowu mówią o menadach. Chłopi na targu opowiadali, że zaczynają natrafiać po górach na ślady ich legowisk.

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Tak, pani Eurydyko, skończył się spokój. Będą nocami podchodzić pod miasto i wyć. Aż skóra cierpnie na człowieku jak sobie przypomni. A rano okazuje się, że ta i owa panna uciekła z domu, albo mężatko od dzieci. Okropne, jeszcze mi kiedy żonusię porwą.

Eurydyka

One chłopców nigdy nie wabią?

Orfeusz ("Orfeusz")

Nie, ptaszku.

Eurydyka

Chwała Bogu.

Orfeusz ("Orfeusz")

Chłopcy sami za nimi idą.

Eurydyka

Ładne historie. Nie myją się, nie czeszą, jedzą palcami surowe mięso, wydrapują ludziom oczy i mogą się podobać mężczyznom.

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Może właśnie dlatego, proszę pani, że wydrapują oczy – he, he… [/6]

Dziennikarz ("Orfeusz"

Pan daruje, że jeszcze zapytam. Chciałbym parę słów o tej teorii śmiechu.

Orfeusz ("Orfeusz")

Myślałem nad tym, proszę pana, że śmiech to osobliwe zjawisko. Byłbym skłonny wierzyć, że przez śmiech powstał świat.

Dziennikarz ("Orfeusz"

Jak pan to rozumie?

Orfeusz ("Orfeusz")

Śmiech zorganizował chaos, obłaskawił grozę. Skoro po raz pierwszy zabrzmiał nad otchłanią, otchłań została przezwyciężona. I urodził się ład, proporcje, stosunki…

Właściciel kawiarni ("Orfeusz")

Panowie są oczytani w filozofach. Uwielbiam oczytanych ludzi.

Orfeusz ("Orfeusz")

Stosunek. Święta nić, zaszywająca dwa brzegi niewidzialnej materii, której zobaczyć nie dane będzie nigdy naszym ziemskim oczom. Poznajemy tylko stosunki. Sam Zeus jest właściwie stosunkiem, proporcją…

Dziennikarz ("Orfeusz"

Dziękuję. Przytoczę to w reportażu. Dobranoc państwu.

Orfeusz ("Orfeusz")

Dobrze, że sobie poszedł. Napijemy się wina – sami, we dwoje. Chłopiec, dwa wina. Wspaniały wieczór. Patrz, księżyc wschodzi. Szczęśliwy jestem, Eurydyko. [/7]

Eurydyka

Może nie powinieneś tego mówić…

Orfeusz ("Orfeusz")

Dlaczego?

Eurydyka

Wydaje mi się, że to jest… nieprzyzwoite.

Orfeusz /poważnie/
Orfeusz ("Orfeusz")

Powiedziałaś mądrą rzecz.

Eurydyka

To naprawdę niechcący.

Orfeusz ("Orfeusz")

Jak zawsze. I za to cię kocham.

/muzyka/
Orfeusz ("Orfeusz")

Śpij… już późno, Eurydyko.

Eurydyka

Wiesz, chciałabym być syreną i uwodzić mężczyzn.

Orfeusz /śmieje się/
Orfeusz ("Orfeusz")

Wspaniały pomysł.

Eurydyka

Nie śmiej się. Myślisz, że ja nie potrafię.

Orfeusz ("Orfeusz")

Mam poważne wątpliwości.

Eurydyka

No wiesz, przecież ciebie uwiodłam. A mówią, że ty jesteś znakomitość.

Orfeusz ("Orfeusz")

Uwiodłaś? Proszę, proszę. Czy bardzo się opierałem?

Eurydyka

Z początku bardzo, a potem –

Orfeusz ("Orfeusz")

Potem ustąpiłem przez grzeczność.

Eurydyka

Nie dokuczaj mi, Orfeuszu. Jestem śpiąca. Patrz, gwiazda spadła. Jak tu dziś cicho. Mówią, że teraz u nich wielkie uroczystości. Święte Dionizje. [/8]

Orfeusz ("Orfeusz")

U kogo?

Eurydyka

W górach, u menad. Tańczą i rozszarpują żywych ludzi i to im podobno trochę pomaga. One nigdy nie śpią, prawda?

Orfeusz ("Orfeusz")

Nie myśl o tym, będziesz się w nocy budział [sic].

Eurydyka

Ja wiem, o co ci chodzi. Przychodzą tu pod ogród. Na pewno któraś kocha się w tobie, a może wszystkie. Są okropnie nieprzyzwoite. Myślisz, że nie słyszałam jak nocami śpiewają. A ty się wtedy budzisz.

Orfeusz ("Orfeusz")

Budzę się i spać ci nie daję.

Eurydyka

Ach, nie jesteś [taki wiele–skreślone] lepszy od zwykłego mężczyzny.

Orfeusz ("Orfeusz")

Znowu gwiazda spadła.

Eurydyka

Czy to prawda, że ty jesteś bezbożny?

Orfeusz ("Orfeusz")

Prawda.

Eurydyka

I że takich bogowie karzą?

Orfeusz ("Orfeusz")

Tego nie wiem.

Eurydyka

Okropnie jestem śpiąca. Usiądź tu bliżej.

Orfeusz ("Orfeusz")

Wcześnie dziś zasypiasz, Eurydyko.

Eurydyka

Zasypiam. Nie budź mnie. Zasypiam głęboko, głęboko…

Orfeusz ("Orfeusz")

Śpi. Jak cicho. Ktoś śpiewa z daleka. To one. Menady.