54 Bloomsbury St. W.C.1 11.12.51 Drogi Kaziu. – Gdy tylko będę miał miejsce, postaram się dać na Twoje specjalne żądanie kilka wierszy RawickiegoŻyczenie Wierzyńskiego nie zostało spełnione – w następnych latach wiersze Tadeusza Rawickiego poławiały się na łamach „Wiadomości” pojedynczo. razem. O Tyszeckim nic nie wiem, poza tym, że jest starszym panem i byłym oficerem marynarki rosyjskiej. Widziałem go raz jeden. Bardzo lubię Giertycha, pisze najlepiej ze wszystkich endeków, rzecz o Bonnardzie jest pustosłowiem bez znaczenia. Daduna<desc>W tekście M. Wańkowicza imitującym wymowę dziecięcą jest to określenie dziadka, dziadunia (pojawia się obok babuni).</desc> śmieszny, ale myślę, że wszystko zmyślone. Mackiewiczowi przekazałem Twoje uwagi o <hi rend="italic">Katyniu</hi>. Przemówienie Słonimskiego przyślę, ale nie zaraz, z prośbą o odesłanie Herlingowi (312 Finchley Rd., N.W.3), bo to wzięte od niego. Z dolarami zrobiłeś mi wielką przykrość, ale staram się zapomnieć. Dlaczego miałbym się wyrażać pogardliwie o Sułkowskim, bardzo lubię jego wiersze. Miałem list z Free Europe, że przedłużają na pół roku, ale nie rozpowiadaj, bo ja ze względów pedagogicznych nikomu o tym tutaj nie mówię. Czy nie wiesz, kto to jest p. Weinsberg? Przysłał któregoś dnia siedemnaście prenumerat rocznych, które zebrał wśród swoich znajomych, przepraszając, że z powodu braku czasu nie może się tym porządnie zająć, i dołączył czek na 204 dolary. Zadziwiające. Same nazwiska żydowskie, od których odwykłem od czasu „Wiadomości Literackich”. Ściskam Cię serdecznie.