P.O. Box 525 Tel. 673 W 7 października 49 Kochany Mietku, Dziękuję Ci za oba listyOba listy nie zachowały się., a przede wszystkim za depeszę o Balladzie. Przyszła ona 22-go, ostatniego dnia naszego pobytu w Stockbridge’u, a nawet w ostatnich minutach tam spędzonych. Po śniadaniu w tzw. Main House podjechaliśmy pod nasz cottage, by zabrać zostawione tam walizki, gdy usłyszałem telefon. Nie chciałem już podjąć słuchawki, bo myślałem, że pewien miejscowy menda zamierza mnie nudzić na dziesięć minut przed odejściem pociągu, ale po trzecim dzwonku uprzytomniłem sobie, że będzie to ostatni telefon w St[ockbridge] i postanowiłem zaryzykować. Usłyszałem wtedy: I have a cable for youAng.: Mam depeszę dla pana. – i tekst Twojej miłej depeszy. Dziękuję Ci bardzo. Wyjechałem z myślą o Tobie. Mieszkamy jeszcze na walizkach i klecę ten list w pośpiechu i śród nieporządku. Miller powinien już dawno być w Twoich rękach. Jak Ci się podobał Salesman? Solskiemu posłałem $19 i prosiłem go, by Ci je pokwitował. Dziękuję Ci za adres p. Notley, pisałem do niej wczoraj, teraz można by wydrukować tu jakieś moje przekłady, jeżeli są dobre. Książka moja wychodzi oficjalnie 17-go, pierwsze egzemplarze już nadeszły. Wygląda bardzo ładnie i okazale: 444 strony, plus przedmowa Rub[insteina], 25 ilustracji, cena $3,95. Nie znam tu jeszcze doktorów, których mógłbym prosić o coricidinęlek na nadciśnienie, zrobię to w N.Y., dokąd wyjeżdżam jutro na tydzień. Myślę, że łudzisz się co do tego wynalazku. Tu co pewien czas wybuchają takie nowości, robią sensację i przemijają z wiatrem. Największy specjalista w tych sprawach, dr Lederer, prof[esor] uniw[ersytetu] w Chicago, sława Ameryki, autor podręczników uniwers[yteckich] itd., którego żonę Halina „leczyła”Prawdopodobnie chodzi o terapię rysunkową, o której wspominała Aniela Mieczysławska, opisując życie Wierzyńskich na farmie White Goat w Stockbridge: „Kazio «podglądał» życie lisów, ptaków, zachwycał się pięknymi drzewami – to przestawanie z naturą odbiło się w jego poezji. Halusia udzielała lekcji malarstwa w zakładzie dla nerwowo chorych (occupational therapy) – zajmowała się żoną lekarza, która wówczas przechodziła okres depresji” (A. Mieczysławska, Luźne wspomnienia, w: Wspomnienia o Kazimierzu Wierzyńskim, oprac. P. Kądziela, Warszawa 2001, s. 186–187). w St[ockbridge] i którego tam dobrze poznałem, twierdzi, że na katar jest jeden ratunek, nie szalbierski i skuteczny: ascorbic acidfarmaceutyczna nazwa witaminy C.. Jestem bardzo zaabsorbowany sprawami książki, jak to sobie łatwo wyobrazisz, dlatego kończę już i ściskam Cię serdecznie i mocno. Napisz znowu. O książce przyślę Ci wywiad, o który prosił mnie „N[owy] Świat”, zrobię go pewnie w tym tygodniu. Kazimierz